- 1
- 2
-
Kefir
Proponuje wymiane zdan jak w temacie..
Ja musialem mocno pilnowac zwieraczy przy scenie wymiotowania Arthura jako laleczki (kiedy zamienili sie w takie kukielki na skutek dzialania napedu nieprawdopodobienstwa)..
To mnie totalnie oslabilo..
A co Wam sie podobalo?
Don't panic! -
Anonim
- no mi ta scena u Hummy w "świątyni" - piękna alegoria (trudne słowo) i metafora (jeszcze trudniejsze słowo) :) wiadomo czego :)
- malkovich jako hummma - swietny, zwlaszcza jak "wstał" od stolu; ) i zdjął okularki
- no i jak marvin vogonów przerabia na pesymistów :)
- scena ze spadajacym waleniem
- wspaniala biurokracja i sto tysiecy formularzy na planecie vogonow ("presidencial release form" itd.)
generalnie zaleta tego filmu jest, ze ma genialne efekty specjalne, ktorych nie widac, nie czuje sie ich - pracownia planetomachierów jest tak realistycznie zrobiona... po prostu wszystko płynie... żadnych sztucznych momentów - wszystko gra. -
Anonim
Nawet nie wiecie jaka ulga-znalesc na gronie wreszcie jakis normalny temat... no moze nie dokonca normlany ale trafiony!:) przegladalam wlasnie rozne rozmowy na forum i jeszcze chwila a kwalifikowalabym sie na kozetke u psychoanalityka;)Ale nic to...
Filmu jeszcze nie widzilam...narazie jestem na etapie wlasnej wizji i przy tym chwilowo pozostaje... choc Malkovich mnie kusi:)
Jesli chodzi o ksiazke, to wymieklam!
Najlepsze jest to, ze uchowalam sie przed opiniami na jej temat i nie mialam pojecia co mnie czeka otwierajac pierwsza str...
Calkowicie rozbroil mnie Marvin- robot w depresji, ze swym paralitycznym krokiem i tekstami typu: wymyslono roboty z ludzkim profilem, ja jestem prototypem, widac nie!
bidus w ciagu sekundy jest w stanie naliczyc jakies miliardy owieczek...normalnie widze jego mine, ale dol!:D
Fajnie go zrobili w filmie? -
Anonim
no to zalezy od gustu, w filmie na zielone oczy... taki troche w stylu gwiezdnych wojen czy kosmicznych jaj... nie wiem jak to okreslic... maly, bialy z okragla glowka :) trzeba zobaczyc
kazdy sobie inaczej go wyobrazał, wiec opinie sa rozne -
-
don't be hasty
Najśmieszniejsza: a) kiedy Ford i Artur zmieniają się w kanapy. "Ford, I think I'm a sofa" :); b) kiedy Marvin kładzie pokotem armię Vogonów;
Ulubiona: lot w fabryce planet; -
Kefir
O tak, hala montażowa planet zrobiona naprawde super.. I ta jazda wysięgnikiem po budowanej na nowo Ziemi. Dosc powaznie rozwalil mnie koles z wężem napełniający ocean.. heh..
-
Anonim
no niezłe to :) robi wrażenie. a najlepsze jest to, że jest to tak naturalnie zrobione, że aż przekonujące :) -
Anonim
Najbardziej robawila mnie ostatnia scena:
Leca do restauracjii na koncu wszechswiata a tu Marvin swoim grobowym glosem:
"Not that enyone would listen to me but the restaurant is on THE OTHER side of the universe"
I zawracaja.
:D :D :D
-
juler
-
Anonim
Halo Kef :)
Właśnie pękam ze śmiechu nad książką. Zwłaszcza poezja mnie położyła na łopatki. I dowód nieistnienia Boga przeprowadzony na rybce Babel - rotfl. -
Kefir
Hellou Asiu!
Nooo; ) milusi... wiedzialem ze Cie zlapie.. przeczytaj ksiazke i koniecznie obejrzyj film - tez sie podejrzewam ubawisz jezeli zlapiesz odpowiednio klymata.; )
super!
Mi osobiscie bardzo podobala sie tez obsesja kierownika budowy, ktory chcial wyburzyc dom Arthura - ta jego jazda z tatarami i hordy wasatych jezdzcow - czysta moc; ) Szkoda troche, ze w filmie tego nie pokazali, no ale nie mogli dokladnie wszystkich motywow pokazac bo pewnie musieliby z 5-godzinny film zrobic.. ale i tak jest niezle..
Najwazniejsze, ze jest oddany super (jak dla mnie) klimat ksiazki.
Pozdrawiam i dzieki, ze sie odezwalas na gromie.
Pa -
Anonim
Przemówiła do mnie również charakterystyka Forda Prefekta:
"Czasami nachodził go dziwny, oderwany nastrój. Wpatrywał się wtedy w niebo jak zahipnotyzowany, aż wreszcie ktoś go pytał, po co to robi. Czuł się w takich momentach jak przyłapany na czymś niewłaściwym, jednak po chwili rozluźniał się i uśmiechał szeroko:
- Szukam po prostu latających talerzy - odpowiadał żartem, a wszyscy wybuchali śmiechem i pytali, jakich.
- Zielonych - mówił z szyderczym wyrazem twarzy i wybuchał dzikim śmiechem. Potem pędził nagle do najbliższego baru i wypijał niesamowite ilości alkoholu.
Wieczory tego rodzaju zwykle kończyły się źle. Zalany w trupa Ford zaciągał w kąt jakąś dziewczynę i tłumaczył jej bełkotliwie, że tak naprawdę kolor latających talerzy nie ma aż tak wielkiego znaczenia."
Chciałabym dorwać "Łososia zwątpienia". Coś co nosi taki tytuł musi być genialne. -
Anonim
mi tez bardzo podobalo sie jak artur rzygal wełną:D
oprócz tego zakończenie pierwszego tomu serii - jak to sie stalo, ze bohaterowie nie zostali zabici przez napastników - dlatego ze dyskutujacy egzystencjalnie ze statkiem kosmicznym Marvin tak go unieszczesliwil swoim swiatopogladem ze statek popelnil samobojstwo, lol:D
aaa i scena z filmu, kiedy,juz na odtworzonej ziemi, artur,ford,zaphod, trillian & marvin bronia sie przed vogonami i ci najgrozniejsi z groznych(:P) daja sie kilka razy przegonic niezastapionym dla autostopowicza recznikiem:D -
dziwne dni
a mniem się film nie podobał. ani ani. fcale!
ale ksiażkę kocham, dentarturdent jest dla mnie jak bohater narodowy....lub członek rodziny :)))- nie wiem, co gorsze!
"plażą szedł czarodzej ale nikt go nie potrzebował"
ehh -
JungleMan
"Przemówiła do mnie również charakterystyka Forda Prefekta..."
Taaa... albo to:
"...Wygodnie się rozparł i leniwie ułożył dwie ręce na oparciu fotela. Sterował dodatkową ręką, którą kazał sobie niedawno dorobić pod prawą pachą, by się poprawić w boksie na nartach..."
"Łosoś zwątpienia" to książka poskładana z różnych textów znalezionych na dyskach twardych komputerów Adamsa, po jego śmierci. Warto przeczytać, są na prawdę niezłe teksty, aczkolwiek wiele z nich wcale nie jest w stylu "Autostopem" -
Julisinienieczka
Mnie rozwaliła scena w której wszyscy lądują czerwonym statkiem na jakiejś planecie (?) gdzie potem dostają się do Vogonów ale w drodze przeszkadzają im na każdym kroku packi wyrastające z ziemi bijące ich prosto w przerażone twarze :P w książce tego nie pamiętałam, ale było niezłe -
JungleMan
-
Tasior
Mnie rozbroił koleś malujący skały. A w książce (na razie jestem na drugiej części) chyba najlepsza była scena robienia herbaty.
A mam jedno zastrzeżenie do filmu... Przecież jest tylko jeden koniec wszechświata! -
batou
-
Anonim
- 1
- 2