-
Anonim
no właśnie, jestem ciekawa jakie macie do nich podejście?
lubicie otaczać się znajomymi, przebywaś w ich towarzystwie?
co was w nich drażni? itp.. -
kingunia
mam wielu znajomych i kilku przyjaciół
ludzie są ciekawi, trzeba mieć pewien dystans i przymknąć oko na drażniące cechy, w końcu na tym to wszystko polega -
Anonim
z powodu takiego ze moja genialna teoria dzaiła!mam teraz sporo znajomych, spotkania na koncertach gadanie na szkolnych korytarzach i takie tam, lubię mieć ich koło siebie, ale nie przywiązuje się, nie angażuję, ale to nie są też takie znajomości na "cześć cześć " i poza tym nic.Coraz bardziej doceniam role ludzi w życiu. cały czas odkrywam związane z tym wady i zalety. co innego Jak mi na kimś zależy staram się traktować tego kogoś inaczej często odbiera jest to jako unikanie, ale inaczej nie potrafię. Inna sprawa ma się z przyjaciółmi, niesamowicie łatwo zostać moim przyjacielem, parę minut rozmowy i ja już wiem czy coś z tego będzie czy nie,kiedyś tak łatwo nie było. Mimo tego mam bardzo mało przyjaciół, bo te kilka minut musi być wyjątkowe. Muszę wiedzieć ze uda nam się dogadaći takie tam. Jeśli chodzi o przymykanie oczu to jestem w tym mistrzynią. Bo i dalej to za długo by pisać...Alienacji ciągle potrzebuje, ale rzadziej niż kiedyś, bez tego nie mogłabym funkcjonować czasem potrzebuję mieć w sobie troche energii i nie tracić jej na innych , -
Black &WhiTe
Ja kiedy poznaję ludzi jestem otwarta,miła i wogóle komunikatywna,ale z czasem się to zmnienia.
W sumie nikt mnie nie zna takiej jakiej jestem.
Wydaje mi się że ludzie kiedy mnie poznają myślą że jestem naprawde pusta.
Mam naprawde niewielu przyjaciół i ciągle się od wszystkic odgradzam. -
-
Anonim
Ja mam tylko kilka osób, przy których potrafię być otwarta etc.
Lubię być wśród ludzi ale z boku. Nie brać aktywnego udziału w dyskusji, nie udzielać sie zbytnio, jednak cały czas przebywać w otoczeniu ludzi. Słuchać o czym rozmawiają, obserwować i tak dalej.
Raczej boję się do ludzi zbliżyć, nawet do znajomych, których znam od lat, wydawać by sie mogło, że mam z nimi świetny kontakt - czuję jakiś dystans. -
rakasta
kiedys uwielbialam byc wsrod ludzi poznawac ich itd. ciagnelo mnie do towarzystwa.. ale wtedy bylam mala i naiwna. niedawno dowiedzialam sie ze kiedys prawie mi obca osoba widzac moje zachowania powiedziala na stronie komus mi bliskiemu ze 'ona nigdy nie bedzie sama'. heh widac przyszlosc potoczyla sie troche inaczej. przyjaciol mam niewielu. poza tym nie lubie tego slowa.. wole miec przyjaciol nie nazywajac ich przyjaciolmi. znajomych sie troche znajdzie ale tez nie jest ich duzo. czasem zazdroszcze tym co witaja sie z kazdym napotkanym na ulicy bo wszystkich 'znaja'. ale wiem ze ja bym tak nie mogla bo to nie lezy w mojej naturze. lubie obserwowac ludzi z boku. bardzo cenie sobie moja prywatnosc wiec ludzi trzymam na dystans dopoki nie bede pewna ze mozna im zaufac i ze chce to zrobic. nawet najblizsi nie wiedza o mnie wielu rzeczy bo za bardzo sie boje ze sie mna rozczaruja czy cos. to wstretny paradoks ze jednoczesnie sie izoluje i jednoczesnie chce byc wsrod innych. tylko najczesciej trafiam na tych 'innych' ktorzy nie sa zupelnie w moim stylu. caly czas glupio wierze ze kiedys trafie na osobe z ktora bede sie calkowicie rozumiec nawet bez slow..
mam dosc tego ze dla ludzi jestem zawsze pomocna ale wydaje sie niedostepna a tak naprawde to brakuje mi bliskosci i wiezi z ludzmi.. -
Anonim
pytam a sama nic nie powiedziałam...
ja mam skłonności do odsówania się od ludzi i 'maski'.
raczej nikt ze znajomych nie wie o mnie 'wszystkiego'.
zbyt szybko oceniam ludzi...to fakt. i raczej dopatruje się w nich wad niż zalet, wyzbyć się tego za nic nie potrafię. -
mia a
A ja ograniczyłam kontakty z ludźmi jak tylko się dało. Czasem chciałabym zacząć od nowa, ale brakuje sił.
A ludźmi uwielbiałam się otaczać kiedy byłam mała i naiwna. Szkoda, szkoda, że te czasy minęły... wtedy było łatwiej. -
wilcza
Lubię się otaczać ludźmi i bardzo szybko zdobywam dominację w towarzystwie.; >
Ale, nieraz, muszę tłumić chęć ucieczki i zamknięcia się przed wszystkimi w domu.
Jak za długo przebywam w towarzystwie to zaczynam sie męczyć i mam ochotę ukryć się na tydzień przed światem.
Mogę iść na jakieś wielkie spotkanie, ale potem muszę odsapnąć, sama w domu.
Ludzie - jako stado - mnie fascynują.
Zaczynam się gubić w definicji przyjaźni... Więc wygląda na to, że przyjaciół nie mam. Znajomi to zazwyczaj ci z którymi najczęściej przebywam, grupa może 10 osób. Reszta to poprostu... Ludzie których widuję i z którymi czasami się bawię. Ale o tym byl już inny temat.
-
Anonim
Większość ludzi ma mnie za "chłodną", więc to niełatwe zadanie żebym się z kimś zaprzyjaźniła.
Ogólnie jestem dość nieśmiała, to dodatkowa trudnosc w "nowych" relacjach. Długo się otwieram, jestem miła ale to jest takie roztargnione - jakbym była zbyt zajeta swoimi myslami i poklepywała kota uspokajaco po łepku.
Mam paru przyjaciół, paru dobrych znajomych.
Mam tylko cos takiego, ze zbyt długo przebywjaac z jedna osoba zaczynam się meczyc, i musze znaleźć chwilkę czasu dla siebie w samotności - zeby odetchnąć, ulozyc sobie wszystko w głowie. Jesli nie mam takiej mozliwosci moj charakter staje sie trudny - albo wybucham albo warcze.
Nie ma lekko ze mną. Ale jestem pokojowo nastawiona. -
→Miss Behave←
U mnie wszystko zależy od humoru. To, jak kogoś potraktuję, czy będę miła i takie tam.
Tak naprawdę, to lubię tylko kilku ludzi i ich towarzystwo. Jednak nie mam ochoty cały czas z nimi przebywać. Umiem zająć się sama sobą i nie nudzę się wtedy. Z opowiadań rodziców wiem, że jest tak od zawsze.
Dodatkowo mam wrażenie, że mogę liczyć tylko na siebie. Boli mnie, kiedy ktoś mnie zawodzi. Ignorancja i nadużycie zaufania są gorsze niż jakaś kłótnia. Jeśli ktoś mnie zawiedzie, ufam mu mniej i to już nie to samo, co wcześniej, mimo, że może wyglądać na to, że jest jak dawniej.
Kiedy poznaję nowych ludzi, jestem nieśmiała. Potem się ośmielam, nawet bardzo. Niby zależy mi na paru ludziach, ale nie na ich opinii. Osoby, których nie znam lub nie lubię, olewam całokowicie.
Jeśli ktoś mi zalezie za skórę, to się mszczę.
Denerwuje mnie też, kiedy ktoś ode mnie czegoś oczekuje, a nic nie dał wzamian. W klasie mają mnie za kujona (w sumie, schlebia mi to) i sądzą, że niby dlatego mam obowiązek im pomagać, dawać spisywać.
Nie znam żadnej osoby, która nigdy by mnie nie zawiodła, czy rozczarowała, więc za ludźmi jakoś specjalnie nie przepadam.
Parę osób lubię, ale jak się pokłócimy czy coś, wzruszam ramionami i mówię "trudno". Jego strata. -
Anonim
troche późno i nie chce mi sie rozpisywać
więc podpisze sie tylko pod wypowiedzą Dziewczyny w paski
idealna wypowiedź -
piachu
ciekawy temat ... porusza wiele aspektów naszej mrocznej natury 4w5 ...
Jeśli chodzi o mnie, to powiem, że ja od samego początku wiedziałem, że jeśli mam na kogoś liczyć w życiu to tylko na samego siebie. Nigdy nie praktykowałem zdobywania przyjaźni na siłę - podlizywania się, czy szastania kasą - to chore jest i sztuczne.
Inni mają mnie za panikarza, nudziarza a czasem okropnego sztywniaka. Ja na chłodno podchodzę do wielu spraw, jestem realistą introwertykiem (sami wiecie jacy jesteśmy :))) ) - dobrze mi z tym i nie zamierzam tego zmieniać, tacy ludzie też są potrzebni.
Na brak znajomych nigdy nie narzekałem. Przyjaciół w swoim życiu spotkałem zaledwie kilkoro. Ci ostatni to ludzie z którymi mogę pogadać o czymś więcej niż pogodzie. Wykazują zainteresowanie moimi problemami i potrafią powiedzieć coś więcej niż "...będzie dobrze" (czego okrutnie nie znoszę). A czasami potrafią po prostu słuchać i milczeć.
Podsumowując. O przyjaźń lub bycie w centrum uwagi nigdy nie zabiegałem. Byłem, jestem i będę sobą. Pomagam innym, tym chętniej, im bardziej pozwala mi się to oderwać od moich kłopotów. To sprawia, że ludzie sami do mnie przychodzą i jakoś to się kręci ...
-
Olala; -)
z alienacją bywa różnie , są takie chwile ,że koniecznie muszę byc z kims , potrzebuje obcowania z ludzmi , a innym razem jest zupełnie odwrotnie , nie chce nikogo widziec , nie chce mi się z nikim gadac , musze byc sama ze sobą. -
Anonim
Zazwyczaj jak zawsze pokażesz komuś troszkę serca to potem najczęściej ludzie nasrywają na ciebie potem człowiek się zastanawia czy warto? -
mia a
-
kingunia
>The Boogeyman napisał
>Zazwyczaj jak zawsze pokażesz komuś troszkę serca to
>potem najczęściej ludzie nasrywają na ciebie potem
>człowiek się zastanawia czy warto?
warto, lepiej chyba czujesz się móc robić coś dobrego, nawet jeżeli pozornie nikt ci nie odpłaca, niż zamykając się w swoim świecie "nie pomogę - bo nie warto". mówię pozornie, bo często jest tak, że się zniechęcamy - podamy komuś pomocną dłoń raz, a kiedy okazuje się, że dana osoba nie odpowie, rezygnujemy -
Anonim
na brak znajomych i przyjaciol nie narzekam.
ale czy ja wiem, czy tak fajnie czuje sie w tym calym towarzystwie... kiedys ktos bardzo dla mnie wazny powiedzial, ze mi chyba po prostu trudno zaakceptowac niektore cechy ludzi, ale trudno akceptowac ludzi, ktorych nie lubisz i po prostu nienawidzisz takiego stylu bycia...
jestem mloda, jeszcze sie poczeka, moze z czasem bede miala wiecej tak bardzo odpowiadajacego mi towarzystwa, bedzie dobrze :)
-
claudi
podobnie jak większość, jestem osobą raczej trudną. nieszczególnie przepadam za dużymi zbiorowiskami, stąd często na różnego rodzaju imprezach zaczynam się zwyczajnie odsuwać od towarzystwa, tym samym alienować. zbyt duża ilość ludzi w określonym miejscu, w określonym czasie zaczyna mnie doprowadzać niekiedy nawet do szału, nie wspominając o zmęczeniu.
przyjaciół mam niewielu, znajomych nieco więcej - jednak najserdeczniejszych, najbliższych i, co ważne, wyrozumiałych. -
Anonim
Ja powiem tak gdyby nie fakt że poszukuję aktualnie pracy cały czas miałbym telefon wyłączony miałem tak prawie 10 msc zero telefonu komórkowego włączałem kiedy naprawdę musiałem zadzwonić.
To jest pewna forma alienacji naprawdę dobrze się czułem bez smsów jakichś czy telefonów od znajomych którzy nagle sobie przypomnieli o moim istnieniu.
Podobne Tematy
|
|
Grono dla ludzi zwanych 4w5 :) Polska strona Enneagramu: http://www.enneagram.pl Opis 4w5: http://e...

