-
qq
Siekierka dla Gierałta za podjęcie tego tematy:) Jako, że temat był podjęty dawno chciałbym go definitywnie zakończy małym podsumowaniem. Jakoś piętra nie polega na ilości imprez czy nieprzespanych nocy z powodu głośnej ale zależy od ludzi jacy na nim mieszkają. To właśnie sprawia, że piętro ma niepowtarzalny klimat i wspomina się go latami. Tak się złożyło, że przyszło mieszka mi dwa lata w Alc na piątym piętrze i właśnie z tym piętrem związane są moje najlepsze wspomnienia z polibudy. To właśnie tu zamieszkali obok siebie tacy agenci jak Kołek, Mały, Misiek, Gierałt, Trościk, Bożo czy Morda, który nigdy nie był oficjalnie pensjonariuszem tego przybytku ale mieszkał tam parę lat. Głośne, długie i zakrapiane obficie alkoholem imprezy są niezłe (było ich sporo na V pięterku) ale widok Kołka w przebraniu Gandalfa, Miśka w ruskiej czapce z orzechówką w dłoni czy wreszcie pamiętny bieg jelenia jest bezcenny. Piąte piętro miało to coś co sprawiało, że różni ludzie, którzy nie musieli się lubi nawzajem, potrafili bawi się razem. Pamiętam jak wracałem
do swojego bagienka na pietrze większość drzwi była otwarta a ludzie siedzieli na korytarzu, palili fajki, rozmawiali. Czasami prowadziło się rozmowy na całkiem poważne tematy, kto pamięta karatekę to wie o co chodzi. Poza tym to na tym piętrze pani sprzątaczka ukłuła powiedzenie: "magistry pierdolone, ja tego sprzątać nie będę", to tu została zapoczątkowana tradycja noszenia solenizantów na drzwiach i top tylko tu można było dostać najlepszą orzechówkę :)
Tak, to było najlepsze pięto... przynajmniej dla mnie. Pozdrawiam wszystkich pensjonariuszy z którymi dzieliłem tą miejsce. A co mi tam... panią Ninę z administracji też :) -
Paulina
Zazdroszczę Ci takich wspomnień! U mnie na drugim, obleśnym piętrze niestety nic się nie dzieję.. cicho jak w kościele... -
Redmeister
-
Paulina
-

