Anglia [1331]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Stefan

    podzielcie sie prosze ze mna wasza dieta w anglii bo mipomysly sie wyczepuja nic mi nie smakuje a na mysl o krakowskiej podsuszanej w jajecznicy zaczynam szlochac .
  • Kiediska

    tosty z maslem i na to maslo czekoladowe mniaaammm
  • Stefan

    :( nie przepadam za slodkosciami
    a tosty juz byly buuuu
  • smolo

    heh.

    Ja jestem w angli dopiero 3 miesiace i na razie ciagle to samo.
    Sniadanie: jajecznica lub omlet,
    obiad/kolacja: ryz z kurczakiem i hinduskim sosem (te najbardziej popularne i kolorowe:).
    No a ewentualnie ryz z tunczykiem. Tanio (zakupy w Marcro raz na 10 dni: 5 kilogramowy worek ryzu i 2,5 kg kurczaka + 10 puszek tunczyka, no i jajka), w miare calkiem zdrowo i w ogole.

    hmm.. ale generlanie nie polecam. taaa.. to moja odpowiedz chyba sie za bardzo nie kwalfikuje pod temat:)



  • Anduinka

    ojoj z jedzonkiem w Anglii to nie za dobrze...więc powiem tylko, że współczuje...ja żywiłam się jakimiś gotowymi daniami, które na szybkości robiłam w mikrofalówce;/ niezbyt zdrowe no i niezbyt smaczne; /
  • sealpup

    Swojego czasu moja mama przysylala mi sopocką i kabanocy w poleconym. :))) I nie piszcie, że nie wolno. Tzn. może nie wolno, ale da się. Anyway, co do jedzienia, to nie uwierzycie, ale w Polsce brakuje mi angielskich pieczonych ziemniaków. Bajka! U nas nie ma takiej odmiany. Poza tym bardzo lubię świeże, chińskie "stir fry" z Sainsbury'iego. Niestety nigdy mi się nie udało wymyślić co mogłoby zastępować naszą dobrą poczciwą krakowską lub choćby zwyczajną. Może spróbujesz zrobić jajecznice na bekonie? Poza tym zajrzyj do sklepów kontynentalnych. U nas w Reading w jednym była polska kiełbasa,chlebek, słodycze i różne zupki z winiar. Co prawda w rozbójnickich cenach, ale zawsze.
  • Stefan

    dzis dzien szczesaliwy
    nabylem od kolegi z grono netu 2 penta krakowskiej :) to dopiero jedzenie :>
  • sealpup

    Zebys w Bristolu aż nie mieszkał to bym zaoferowała przywiezienie krakowskiej w najbliższą niedzielę. Niestety będę jedynie na trasie Londyn - Reading.
  • Anna

    No więc naszym sposobem było siadanie pod jakąś knajpą, znaczy restauracją pod oknami kuchni, albo jakoś tak przy wyjściu z kuchni - najlepiej pod oknami, bo to bardziej na odległość. W końcu zawsze jakiś turek albo inny kucharz zaczynał się patrzeć, my się uśmiechałyśmy, za chwilę on pytał czy nie chcemy czegoś zjeść. My że ok, brałyśmy i za chwilę nara. Niektórzy nas już potem rozpoznawali i od razu dawali jedzenie.
    No ale wiem że to raczej dla dziewczyn jest opcja.
    A co do ogólnego jedzenia, to chyba najlepsze z mojego punktu widzenia były wyprzedaże, w tesco czy w sumie we wszystkich super- albo hipermarketach. Zawsze o określonej porze i oczywiście czekała już zawsze grupka i potem była walka. Ale to dobra metoda, bo jedzenie było różne, czyli od razu codzienne urozmaicenie, nie trzeba się zastanawiać, bo bierzesz co wywalczysz. Tylko trzeba znać mniej więcej godziny gdzie o której rzucają towar.
    Powodzenia
  • Anna

    chyba że chciałeś jedzenie dobre, niezależnie od ceny... Wtedy nie wiem, gdzie tą kiełbasę kupować. Ale chyba są polske sklepy, no nie?
  • Stefan

    naprawde pod restauracja zebraliscie ?
  • mama Hania

    polskie sklepy? ja wiem tylko o jednym w Londynie... ktos wie o jeszcze jakims???? a moze ktos zna adres tego londynskiego??????
  • Anna

    no naprawde. Ale nie tyle żebrałyśmy co czekałyśmy aż sami zaproponują. Choć czasem mówiłyśmy o co nam chodzi od razu. ale to do takich juz zaznajomionych.
    A co do polskich sklepów, to ja tylko wiem ze takowe są i raz chyba widziałam gdzieś, ale nie wchodziłam. Także w tej materii nie jestem znawcą.
  • sealpup

    Emigrantko, sklep jest w Reading, badz co badz to od Ciebie ciut blizej niz do Londynu. Poza tym Reading jest jakby takie user friendly. :)
  • Anonim

    :d Co ja tu czytam? Zebranie pod sklepem, walka w tesco o jedzienie :))))))))))))))))))))))))))))) )))))))) No to chyba juz musi byc zle zeby sie do tego znizyc :D A ja zyje sobie w okolicach Oxfordu. W Oxfordzie jest polska restauracja. Jak poszlam tam po ponad roku pobytu w Angli to sie nie moglam wytoczyc... Krokiet, golabek, smaluszek z hlebkiem, herbatka, barszczyk i na deser nalezniki z owacami i bita smietana... zaplacilam 10 funtow - bylo warto... Od tamtej pory zwitalam na Andrzejki gdzie sie pobawilam z innymi polakami, bylo swietnie, polsko, prawie rodzinnie. Pojechalam na swieta do domu... najadlam sie i jeszcze mnie nie ciagnie w strone polskiej knajpy... ale wedlinke polska maja pycha!!
    Pozdrowienia,
    Vene
    P.S: Czy Bristol jest na prawde tak brzydki? Rozwazam opcje przeprowadzenia sie gdzies do jaiegos miasta.
  • mama Hania

    Tak ale w Londynie bywam a w Reading nie szczegolnie...
    ale moze trzeba sie bedzie kiedys kopnac do Oxfordu na obiadek :-)
  • mama Hania

    ja tam nie walcze w supermarketach o jedzenie, ale i tak wydaje przez miesiac mniej niz moje kolezanki z pracy przez tydzien!!!!!!!!niezla jestem co?
  • Anna

    Walki o jedzenie to czysta przyjemność! Tak samo z resztą jak konkurs na najlepszą rzecz przyniesioną ze śmietnika!!!! Może Wam się to wydaje obleśne i poniżające, ale nam się podobało!
  • Anonim

    Do Efekt Hajduka:
    Przepraszam - ile masz lat, ze sie odwaze na taka bezposredniosc?
    A jesli grzebanie w smietniku sprawia Ci taka przyjemnosc... wiesz, nikim jestem by oceniac kto w jakich warunkach i wsrod jakich norm sie wychowywal. Moze to i daje Ci frajde. A moze poprostu myslisz, ze nas troszke podjuszysz i bedziesz miala fajna zabawe. No coz... Tylko zrob cos dla mnie - jak bedziesz w Angli - nie przyznawaj sie ze jestes Polka - to wlasnie takie jak Ty utrudniaja nam tu zycie. Po za tym - czulabym sie urazona.
    Pozdrawiam.
  • sealpup

    Venefica, zgadzam sie z Toba. Smutne to jak polacy robia z siebie w UK takich dziadow. Na jedzeniu skapic nie mozna. Chociaz ja przez pol roku zylam prawie powietrzem i schudlam 6 kg. Ale to z dwoch innych powodow: po pierwsze napiety plan zajec, a po drugie wstret do angielskiego jedzenia, nawet zrobionego na polska modle. Jak to ktos napisal w innym watku, z gowna sie cudu nie wyczaruje.