- 1
- 2
-
mychalyna
Ciekawi mnie jakie szczegóły przyciągają waszą uwagę w obrazach Pana B., czy wgłębiacie się w jego twórczość, czy próbujecie zrozumieć co chciał przekazać... ? Do wszystkiego można dojść i rozebrać na części pierwsze. A założyłam ten temat żeby napisać o krzyżach i o obrazie na którym widnieje napis "In hoc signo vinces"... ten z kołyską łac.
"pod tym znakiem zwyciężysz" (te słowa pod świecącym krzyżem na niebie miał usłyszeć Konstantyn Wielki w czasie marszu na Rzym, przed stoczeniem bitwy z Maksencjuszem). I ta wszechobecności krzyży jest bardzo niepokojąca...
-
Francesco Maria della Rovere
tak.... wogóle celem Beksińskiego było wypracowanie własnej symboliki..chciał by każdy przedmiot na jego obrazie miał znaczenie niedosłowne...aby odbiorca automatycznie widząc jakiś szczegół nawet przedmiot z życia codziennego (i oczywiście znając kontekst twórczości) miał "narzucone" odpowiednie skojarzenie...porównywał to do tego co udało się osiągnąć Warholowi....(znalazłem wywiad z nim przypadkowo zupełnie w jakiejś przedpotopowej gazetce o sztuce...które słuzą w mojej szkole do... podkładania pod gline...;P...żeby sie stół nie pobrudził ) -
mychalyna
na pall mallach w herbie też jest ten napis xD :))))
http://i124.photobucket.com/albums/...
może Panu B. chodziło o fajki po prostu; ) -
Wampirzasta
Sadze ze nie chodzilo o fajki. :P
Ja czesto zwracam uwage na kolorystyke (moze dlatego ze kompletnie na tym sie nie znam :) wole wszystko na czarno-bialo :P).
Symbolika poniekad laczy sie z kolorami, i tak na przyklad obraz przedstawiajacy smierc nad kolyska... wiekszosc osob po opowiedzeniu im co przedstawia obraz, gdy zgaduja jaki kolor ma szata smierci, niewiadomo czemu podaja ciemne kolory, czesto takze czerwony. Blekitny kolor szaty wydaje sie szotujacy... (Pare osob o to wlasnie pytalam). Zagadka jest czy ten kolor, w tymze obrazie mial oznaczac wybawienie? Niebo? Wiazac go z napisem "pod tym znakiem zwyciezysz"... Roznie mozna to odebrac.
W koncu skoro smierc bylaby wybawieniem, czyli zwyciestwem poniekad, a wg napisu wygrywamy pod znakiem krzyza, zatem - umieramy pod nim. Jako ze ogolnie z historii jestem slaba;) (no... moze tylko okres klaudiuszowski i jego blizszych poprzednikow mi sie podobal) zupelnie nie wiem jak to powiazac z Rzymem... moze jest to zwykla sentencja, a moze Beksinski probowal przekazac, ze pomimo to, iz chrzescijanie w Rzymie umierali, to byla to pozorna ich kleska, gdyz kazda smierc przyblizala ich do zwyciestwa... i oto do czego te smierci wyeluowaly - Rzym, stolica apostolska, kolyska wiary, miejsce gdzie sie przesadza o wiernych, a gdzie wczesniej umierali... Za to wlasnie by nimi teraz rzadzono. Paradoks zycia? Moze B. chce przekazac, ze wciaz jestesmy zabijani, nie dokladnie w tamtym miejscu, niemniej...
-
-
Wampirzasta
Dodajmy do tego trupy jakies na podlodze... na kolysce litere R, a na ciele ukrzyzowanego na scianie - sfastyka. Mozna by wysunac teorie, ze Chrzescijanstwo wygralo zarowno z Rzymem jak i z Niemcami. Pomimo tylu smierci... hm, dobrze jak cos mi wpadnie do glowy to jeszcze napisze;P -
Francesco Maria della Rovere
koniecznie...tylko dłuższe...nie znasz sie na niczym a dzielisz sie publicznie tym co wiesz ...to jest paradoks -
Wampirzasta
Istnieje pewna roznica miedzy WIEDZA, a ZNANIEM SIE na czyms.
Generalnie tez, czasem lepiej nie dzielic sie wiedza, a swoimi rozwazaniami, przemysleniami, tak jest odnosnie obrazow, mozna bazowac na wiedzy, np o autorze, a jednak... kazdy wysuwa z tego wnioski, wg sluszne. Kazda interpretacja jest dobra, tylko nie dla wszystkich.
Wiekszym paradoksem od Twojego jest fakt, ze ludzie, ktorzy sami takie "cos" robili, i zostali za to zganieni, potem wytykaja to innym. Ciekawe co czuja? Moze sa lepsi? hehe...; ] -
zielvis
>Francesco Maria della Rovere napisał
>tak.... wogóle celem Beksińskiego było wypracowanie
>własnej symboliki..
Wybaczcie, że się wtrącę w kolejną dyskusję z rodzaju "co Beksiński chciał przekazać", ale muszę Was rozczarować - on nic NIE CHCIAŁ przekazywać. Wiedzielibyście o tym, gdybyście poczytali na przykład wywiady z nim. Tychże urywki z przypadkowo znalezionych kawałków gazet mogą być mylące.
... z drugiej strony, istnieje powszechne pragnienie dorobienia do wszystkiego legendy, a postać Beksińskiego nadaje się do tego idealnie. Jeżeli to właśnie chcecie zrobić, wymyślając jego "symbolikę" i inne niestworzone historie, to proszę bardzo, już nie przeszkadzam. I przepraszam :)
-
Wampirzasta
Masz racje. :)
Tylko to nic nie zmienia.
To jest jedna rzecz, ze Beksinski poprostu mial wizje obrazu w glowie a potem poprostu odtwarzal ja w postaci obrazu, itd. Dla niego (jak to mowil w wywiadzie bodajze) poprostu to byl obraz, mial wizje, podchodzil, malowal. Zreszta z tego co pamietam, nie cierpial symboliki. I strasznie sie bulwersowal gdy go o to pytano. Tak sie sklada, ze swego czasu czytalam o nim troche.; )
Druga sprawa jest taka, ze kazdy czlowiek podswiadomie juz interpretuje obraz. Jedni sie przyznaja, inni chca jak najszybciej zapomniec. Czy ludzie maja pragnienei dorobienia do wszystkiego legendy? Pewnie w duzej mierze tak. Ale generalnie, ja np na obrazy patrze przez pryzmat tego co przezylam, czego doswiadczylam, i najzwyczajniej zastanawiam sie co ten obraz moze znaczyc dla mnie? Co mi przypomina? Z czym sie kojarzy? Co czuje gdy patrze na obraz?
Jest to sprawa indywidualna. To ze np cenie Beksinskiego jako artyste, nie znaczy ze musze przyjac jego filozofie i wiary, lub niewiary. Mozna to przedstawic w prosty sposob: jedna osoba wypije 4 browawy i nic jej nie bedzie, druga zas wypije tez 4 browary i zwymiotuje. Inaczej, wszyscy wiedza ze palenie szkodzi, a jednak dalej ludzie sie w to pchaja, i nie wazne czy ktos to nazwie glupota: bo odpowiedz uslyszy "masz racje", ale fakt, ze ten czlowiek ma racje, nie zmieni stanu rzeczy w jednej sekundzie. Rozni ludzie, rozne przyzwyczajenia, rozne potrzeby. -
zielvis
Oczywiście - "od strony widza" wszystko wolno: symbole widzieć, przekaz, zamysł i co tylko sobie widz życzy.
Warto tylko pamiętać, że dla Beksińskiego, to była abstrakcja ubrana w nieabstrakcyjne formy. Tak, żeby było ciekawiej. Ale tylko tyle. -
Paweł
Nie rozumiem jakim prawem krytykujecie cudza interpretacje...
Moim zdaniem - Kobieta w tunice to Maryja ktora zazwyczaj byla przedstawiana w blekicie, dziecko natomiast to Jezus. Prawdopodobnie wg wiekszosci osoba Jezusa znajduje sie na scianie rozciagnieta w znak krzyza jednakze warto byloby zastanowic sie czemu jej twaz jest spowita stadem krukow. Mozliwe iz byl to celowy zabieg autora.
Sentencja "pod tym znakiem zwyciezysz" moim zdaniem skierowana jest do dziecka w kolysce (Jezusa) a odnosi sie do znaku krzyza w ktory ulozona jest postac na scianie (jak wiadomo Jezus zbawil ludzkosc poprzez ukrzyzowanie). Utwierdzac w tym przekonaniu moze nas "swastyka" ktora jest symbolem slonca, ognia ale rowniesz SZCZESCIA.
Ponadto na frontalnej scianie kolyski widac symbol krzyza, a na bodznej litere "R". Moze to za daleko idace skojazenia ale litera "R" jest bezposrednio zwiazana z Rzymem, a jak wiadomo przez rzymskiego cesarza Jezus zostal skazana na ukrzyzowanie.
Podsumowujac:
kobieta - Maryja
dziecko w kolysce - Jezus
Postac wiszaca na scianie - znak pod ktorym Chrystus ma zwyciezyc
To tyle jesli chodzi o moja interpretacje. -
jeremy
>Paweł napisał
>Nie rozumiem jakim prawem krytykujecie cudza
>interpretacje...
>
>Moim zdaniem - Kobieta w tunice to Maryja ktora zazwyczaj
>byla przedstawiana w blekicie, dziecko natomiast to Jezus.
>Prawdopodobnie wg wiekszosci osoba Jezusa znajduje sie na
>scianie rozciagnieta w znak krzyza jednakze warto byloby
>zastanowic sie czemu jej twaz jest spowita stadem krukow.
>Mozliwe iz byl to celowy zabieg autora.
>Sentencja "pod tym znakiem zwyciezysz" moim zdaniem
>skierowana jest do dziecka w kolysce (Jezusa) a odnosi sie
>do znaku krzyza w ktory ulozona jest postac na scianie (jak
>wiadomo Jezus zbawil ludzkosc poprzez ukrzyzowanie).
>Utwierdzac w tym przekonaniu moze nas "swastyka" ktora jest
>symbolem slonca, ognia ale rowniesz SZCZESCIA.
>Ponadto na frontalnej scianie kolyski widac symbol krzyza, a
>na bodznej litere "R". Moze to za daleko idace skojazenia
>ale litera "R" jest bezposrednio zwiazana z Rzymem, a jak
>wiadomo przez rzymskiego cesarza Jezus zostal skazana na
>ukrzyzowanie.
>
>Podsumowujac:
>kobieta - Maryja
>dziecko w kolysce - Jezus
>Postac wiszaca na scianie - znak pod ktorym Chrystus ma
>zwyciezyc
>
>
>To tyle jesli chodzi o moja interpretacje.
Bez urazy koles, każdy ma prawo interpretować po swojemu dzieła sztuki po swojemu, ale jak piszesz że jakis cesarz skazal Jezusa na śmierć, to ja jestem Maria Magdalena
-
Alek
-
Paweł
Moj blad, zagalopowalem sie :P
Prefekt Judei czy cesarz co za roznica ...
W kazdym razie Judea byla czescia RZYMSKIEJ prwincji -
Alexis
Hehe zgadzam sie z zielvisem. Wcześniej mnie też strasznie korciło, żeby interpretować obrazy Beksińskiego, ale jak przeczytałam wypowiedzi samego artysty, to staram sie już nie doszukiwać ukrytego sensu w jego twórczości. Jak określił Beksiński - interpretowanie obrazów jest jak opisywanie komuś smaku czekolady. A żeby zrobić to trafnie - graniczy z cudem; ) -
Anonim
Też mi się wydawało, że w jego obrazach jest mnóstwo symboliki, dopóki nie przeczytałem tego
Z.B. "Nie znoszę symboliki! Morze jest morzem, kadłub statku jest kadłubem statku, a krzyż jest krzyżem. Nic więcej. Freud zrobił doktorat na interpretacji symboli, ale ja nie maluję symboli."
Chyba, że to taka przekorna wypowiedź -
the universe is so close to me
Najlepsze jest to,że wszyscy patrzą na to samo a widzą co innego. Beksiński mógł malować krzyż, żeby po prostu był krzyżem, co nie oznacza że dla innych ma zostać tylko krzyżem. Osobiście nie lubię dopatrywać się miliona podtekstów odnośnie jednego szczegółu. Dlatego uważam że sztuki nie powinno się rozkładać na czynniki pierwsze i próbować dochodzić co też autor miał na myśli. -
Francesco Maria della Rovere
> Najlepsze jest to,że wszyscy patrzą na to samo a widzą co innego. Beksiński mógł malować krzyż, żeby po prostu był krzyżem, co nie oznacza że dla innych ma zostać tylko krzyżem. Osobiście nie lubię dopatrywać się miliona podtekstów odnośnie jednego szczegółu. Dlatego uważam że sztuki nie powinno się rozkładać na czynniki pierwsze i próbować dochodzić co też autor miał na myśli.
kurcze sztuka jest zbyt skomplikowana ale Ty chyba masz racje chociaż nie piszesz aż tak skomplikowanie.;) -
M
może w sztuce właśnie o to chodzi..."gra" z odbiorcą-albo widzi więcej niż widać na obrazie na pierwszy rzut oka, albo ma dojrzeć to, czego właśnie na pierwszy rzut oka nie widać...ale wydaje mi się, że czasem pewne symbole czy alegorie mogą wychodzić artyście tak świadomie, jak i-wbrew pozorm-przypadkowo. Dlatego im więcej interpretacji, tym chyba lepiej, wyłączając wypadki,w których artysta ewidentnie ma na celu przekazanie konkretnej myśli twórczej, danego przesłania...
oczywiście-ryzyko nadinterpretacji jest zawsze-ale takie ryzyko jest tez chyba współudziałem twórcy w chwili tworzenia. Dzieło wchodzące w interreakcję z odbiorcą zawsze rozszczepi się na miliony znaczeń. I jeśli tak jest, to znaczy że nie pozostawiło tego odbiorcy obojętnym. A to chyba, wydaje mi się, najważniejsze:)
No ale to taka uwaga ogólna o sztuce w moim subiektywnym odczuciu:)
pozdrawiam! -
jude
malował to co widział
rysował to co widział
on barwami przelewał do naszego świat swoją wyobraźnie
takie rzeczy można widzieć
mój tata; ] z nim kiedyś korespondował ( ja sama tego nie pamietam) i do tej pory twierdzi,że bardzo prawdopodobne jest to,że Z.B. wierzył w świat,który malował. Nie chciał mi pokazywac tych listow, ale czasami rzucał mi jakąś myśl, w stylu "najpierw się bał,a potem już przyzwyczaił, spokorniał", albo "bardziej boi się umierania niż smierci"
Nie wiem, czy bez takiego doświadczenia życiowego jak oni potrafię dobrze zinterpretować te obrazy,lub takie słowa,ale(może wciąż troche infantylnie) nie moge oderwac się od myśli,że ten jego świat istniał. i nie w sensie,ze był to równoległy wymiar, czy kraina cieni, przychodzących po zmroku,ale coś co sie nawarstwia w umyśle, w obawach,a materializuje się w spojrzeniu.
no ale to jest tylko moje zdanie;]
- 1
- 2

