Bóg nie istnieje. [697]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Kain

    Wasz stosunek do osób wierzących..
  • Kain

    Jak ich oceniacie? Mają swoje racje, czy ślepo dążą za masowym przyzwyczajeniem? Kaji jest wasz stosunek do religii? Tępicie osoby wyrtrwałe w religii i tradycjach, czy może rozumiecie ich podejście?
  • Spalony

    Fanatyków nie rozumiem, ale toleruje; )
  • ..::witia::..

    fanatykuw nie toleruie a zwykli wyznawcy no cusz muwie im że myśle że to głupie ale to ih wybur
  • Anonim

    Nie jestem ateistą, ale sam nie przepadam za fanatykami religijnymi.
  • Anet

    Każdy wierzy w co chce, ale dla mnie to głupie. Ale głupie jest też krytykowanie bez żadnych argumentów i uświadamianie kogoś na siłę
  • ..::witia::..

    podstawowym argumentem ateisty iest brak dowodu na to że bug istnieje
    a co do uśfiadomienia to nie znosze iak ktoiś mi muwi że sie myle ale nie pokazuie czemu tak myśli
  • nawrot

    Brak dowodu to żaden argument. Udowodnij mi, że 2+2=4. Przy przeprowadzeniu tego dowodu musisz oprzeć się na aksjomatach (na nich opiera się cała matematyka), a aksjomat to nic innego, jak dogmat - coś, czego nie dowiedziesz. Udowodnij mi, że istniejesz. Udowodnij cokolwiek w sposób absolutny. Wątpię, żeby Ci się udało.
    Uważam, że Bóg pochodzi od człowieka, a nie odwrotnie, jednak nie może być tak, że w rzeczywistości ateiści i teiści niczym się nie różną - jedni opierają się na aksjomatach, a drudzy na dogmatach; argumentem pierwszych jest brak dowodu na istnienie Boga, a argumentem drugich brak dowodu na jego nieistnienie - obydwa argumenty są tak samo idiotyczne.
  • ..::witia::..

    no tak idiotyczne
    ale tom metodą braku czegokolwiek pewnego to dohodzimy do tego że wszystko to złudzenie
  • nawrot

    a udowodnisz to?; )
  • nawrot

    Np. taki Einstein ani czasu, ani przestrzeni nie traktował jako coś zawsze pewnego, absolutnego, a mimo wszystko nie uważał, że są złudzeniami. Taki Kant np. uważał, że to człowiek kształtuje poznawany przedmiot, że przedmiot zależny jest od poznającego podmiotu i mimo że rzeczy istnieją absolutnie to my nie mamy do niech dostępu w taki właśnie sposób. Wszystko zależy od tego, co wg Ciebie (dla Ciebie) implikuje słowo "Złudzenie". Dla mnie implikuje MIĘDZY INNYMI dobrą zabawę:)
  • kapryśna

    obojętny.
    ja jestem tolerancyjna.
    mnie tez toleruja.
  • Anonim

    ja bardzo szanuje osoby mocno wierzace i praktykujące. bo wierza calym swoim sercem i dusza. ale nie toleruje takich pseudo katolikow ktorzy byli u spowiedzi 3 lata temu :/ mnie toleruja badz nie, olewam to.
  • ..::witia::..

    hodziło mi o to że udowodnienie czego kolwiek na 100% iest niemożliwe
    ale pszyimuiemy pewniki
  • Anonim

    Moja przyjaciółka jest osobą bardzo wierzącą. A dogadujemy się bez problemu. To chyba wynika z obustronnej tolerancji. Ona mnie do niczego nie namawia, nie próbuje "prostować", a ja nie zarzucam jej, że jest głupia czy coś takiego. Każdy ma prawo do wierzenia bądź nie wierzenia w co chce.
  • Anna anna Katarzyna

    Zgadzam się z wami... mam wspaniałego przyjaciela, jest naprawdęmocno wierzący, każdego dnia mówi o bogu i.. robi to w sposób, który bardzo lubię, z uczuciem płynącym z serca, naprawde da się go słuchać i to z zaciekawieniem...

    bardzo nielubię natomiast ludzi, którzy bez zastanowienia się (a i często bez wiary a z religijnością) starają się udowodnić swoje racje mówiąc "tak bo tak", no i oczywiście fanatyków... oraz ludzi, pokroju Rydzyka, niszczących obraz czyjejś wiary w oczach innych.
  • Anonim

    >Spalony napisał
    >Fanatyków nie rozumiem, ale toleruje; )

    Popieram :)
  • torinho

    Każdy powinien sobie wierzyć w co tylko chce. Nie ma złych religii, jest tylko zła interpretacja (co nie zmienia faktu, że nie wierzę w żadną jednostkę nadprzyrodzoną). Jak wszyscy tutaj NIENAWIDZĘ fanatyków.
  • Anonim

    ja też "niezbyt przychylnie" podchodzę do fanatyków, choć prawdę powiedziawszy, nie lubię kiedy moi, głęboko wierzący znajomi, opowiadają mi o Bogu, nie rozumiem ich, ale też nie mam zamiaru dyskutować tego z nimi. Co do wypowiedzi osób wierzących, tych "prosto z serca", to przynajmniej w moim przypadku, zauważyłem miejscami całkiem niepotrzebny patos, ponieważ chwilami to brzmiało mniej wspaniale i ciekawie, a po prostu śmiesznie. Grunt, żeby(jak już tu zostało wspomniane) nie "wciskać" własnych poglądów komuś na siłę, co do udowadniania (nie)istnienia Boga, to wolę od tego trzymać się z daleka, zbyt zagmatwane to mi się wydało;) tzn. któregoś razu próbowaliśmy na wolnej lekcji, z kolegami o tym podyskutować, ale do niczego nie doszliśmy(a publikacje w stylu: "10 dowodów na to, że Bóg istnieje", czy też nie, omijam szerokim łukiem).
  • ryjek

    Piłka jest krótka: ja nie odwracam wierzącego, więc niech wierzący nie nawraca mnie. Moja wiara to moja prywatna sprawa. Ja moge wierzyć w Mordziaki grasujące po moim pokoju, bałaganiące i chowające mi rzeczy, a nikt nie powinien mnie nawracać na Boga - bo jest modny i wszyscy w niego wierzą.
  • 1
  • 2
| |

" Tak. Bóg nie istnieje. Nie ma go i nigdy nie było. Maluczcy chcą sie czegoś bać, więc ...



Fotki

Miejsca grona (0)