Boso jest fajnie! (dawniej: Boso po świecie) [333]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • mkl

    Z pewnością znajdziesz za i znajdziesz przeciw. Obuwanie rozwijającej się stopy to oczywiście z pewnością nie jest wskazane. Moim zdaniem dziecko jak najwięcej powinno chodzić boso. Oczywiście trzeba unikać jakichś ekstremalnie twardych powierzchni przez długi czas, bo to może odbić się negatywnie na stawach i kręgosłupie, szczególnie tych pulchniejszych, ale zdaje mi się, że takie sytuacje rzadko występują, że dziecko biega całymi dniami po betonie... Dom, ogródek, park - boso jak najbardziej bez zastanowienia.
    Nie należy też popadać w skrajności. Trzeba mieć na uwadze, że skóra na takich młodych stópkach jest bardziej delikatna, cieńsza, bardziej podatna na wszelkiego rodzaju uszkodzenia i infekcje (tu z dużym dystansem bym podszedł).

    To że od chodzenia boso dzieciom robi się płaskostopie, to wierutna bzdura, jedna z "mądrości" ludowych zapewne. Aczkolwiek pewnie znajdą się lekarze teoretycy, którzy stwierdzą, że twarde podłoże etc... (pewnie nikt obiektywnych badań nie przeprowadził więc...). Gdy widzę, jak niektóre matki obuwają dzieci w buty (co już jest niewybaczalnym grzechem; )) i do tego jeszcze na sztywnej podeszwie, która generalnie powoduje to, że stopa dziecka nie zgina się w fizjologiczny sposób (apokalipsa w tym wieku), to z pewnością mogę stwierdzić, że dla rozwijającej się stopy bezpieczniejsze będzie bose twarde niż obute miękkie :]

    Cieszy mi się buzia jak widzę, gdy małe dzieci w wózkach maja taki naturalny odruch ściągania obuwia i skarpetek. Raz widziałem jak dziecko samo zdjęło buty i skarpetki i wyrzuciło z wózka. Niestety ten odruch zanika z wiekiem :(
  • olek (aka Reynevan)

    >Bosy Chłopczyk napisał
    >Z pewnością znajdziesz za i znajdziesz przeciw.

    Z pewnością, ale chodzi o to, żeby na potrzeby przekonywania teściowej przesyłac Gosi te wszystkie "za"; )


    >Cieszy mi się buzia jak widzę, gdy małe dzieci w wózkach
    >maja taki naturalny odruch ściągania obuwia i skarpetek.
    >Raz widziałem jak dziecko samo zdjęło buty i skarpetki i
    >wyrzuciło z wózka. Niestety ten odruch zanika z wiekiem :(

    Plac zabaw na podwórku pod moimi oknami jest wyłożony tartanem. Dzieciaki po nim biegają na bosaka, nierzadko bez butów zapuszczają się i na rundki wokół podwórka.
    Ich mamy za to wszędzie w butach.
    Podobnych obserwacji tego lata dokonałem sporo. ,
    I zastanawiam sie, kiedy i z jakich powodów ludziom to mija...? :)

  • mkl

    >TUFKA Reynevan napisał

    >Plac zabaw na podwórku pod moimi oknami jest wyłożony
    >tartanem. Dzieciaki po nim biegają na bosaka, nierzadko bez
    >butów zapuszczają się i na rundki wokół podwórka.
    >Ich mamy za to wszędzie w butach.
    >Podobnych obserwacji tego lata dokonałem sporo. ,
    >I zastanawiam sie, kiedy i z jakich powodów ludziom to
    >mija...? :)

    Też to zauważyłem. Na Forcie Bema zrobili bardzo piaszczysty plac zabaw. Dużo dzieci biega tam boso po całym terenie i o dziwo wielu rodziców idzie śladem dzieci. Aczkolwiek są w mniejszości... Ale postęp jest - tak jest widać postęp w stosunku do sandałów i skarpetek :D

    Co do wieku - to chyba tak mniej więcej druga połowa podstawówki...

    Co do teściowej... Hmmm... Mam ten sam problem z moją rodzoną matką. Sama kiedyś boso do szkoły chodziła, a teraz jedzie po mnie jak nie noszę kapci w domu... Czasami niestety zdarzają się niereformowalne przypadki...
  • olek (aka Reynevan)

    Oooo, to masz wspaniały obiekt do badan! :)
    Wypytaj ją, czemu sama chodziła, a Tobie nie pozwala, czemu nie pozwala, czym to dla niej było, jak to wspomina itp. itd :)
  • Pietrek

    Jak przeprowadzisz dokłądne badania, to pożaluje, że coś mówiła na ten temat.
  • olek (aka Reynevan)

    I to będzie dodatkowy plus!; )
  • Małgorzata Zielińska

    Nauczyłam się chodzić boso będąc dzieckiem i to za sprawą mojej mamy (pediatry!). Gdy mieszkałam w rodzinnym domu mama zawsze namawiała mnie i dwie moje siostry do chodzenia na bosaka. Sama też bardzo dużo chodziła boso, zwłaszcza po domu i po ogrodzie. Teraz, kiedy przekroczyła już 60 lat, w letnie ciepłe dni też krząta się po ogródku na bosaka.
    Teraz, gdy mam już swój własny dom i swoje dzieci, też bardzo popieram to, że bardzo często chodzą boso, biorąc zresztą przykład ze mnie.
    Moje dzieci (bliźniaki) mają dziś po 15 lat, ich stopy są idealnie ukształtowane, nie ma mowy o jakimkolwiek płaskostopiu czy ostrogach nad piętami. Często spotykam się z ostrzeżeniami iż od częstego stąpania po twardej powierzchni ponad piętami tworzą się tzw. "ostrogi" - wysunięte kostki, podobne jak haluksy przy dużych palcach. Owszem tak - jest to przypadłość u osób właśnie noszących obuwie na bardzo twardych podeszwach, jak bardzo modne kiedyś drewniaki.
    Ponadto, z perspektywy tych 15 lat wychowywania moich dzieci muszę dodać, że do rzadkości należą u nich wszelkie przeziębienia oraz choroby będące wynikiem wychłodzenia.
  • Andrzej

    Też znam panią doktor, pediatrę, która lubi chodzić boso i swoje dzieci do tego namawia. Ale kto z pacjentów uwierzy, że chodzenie boso służy zdrowiu, jak wszyscy dokoła mówią "załóż buty, bo się przeziębisz"? Chociaż sporo osób mnie pyta "pan tak dla zdrowia?", ale to są zwykle osoby starsze. Kiedyś więcej mówiono o hartowaniu organizmu. Cóż, żeby dbać o zdrowie, trzeba mieć zdrowie, by nie poddać się presji otoczenia.
  • Pietrek

    Twoja Mama jest mądrą osobą. I ma z tego profit nie tylko ona jak widać.
    Ciekawostka: W wyniku 9 lat chodzenia prawie wyłącznie boso (poza miastem) lub w sandałach (w mieście przez cały rok) płaskostopie mi się w dużej mierze wyleczyło (miałem okropnego platfusa), rozpoczynające się pięknie żylaki zaniknęły a o corocznych chorobach gardła zapomniałem.
    Ostatnio rozmawiałem z wydawcą o książce na ten temat a gość mówi do mnie: ale przecież to niezdrowo!
  • Małgorzata Zielińska

    Dlatego ja sama starałam się stworzyć moim dzieciom warunki, by mogły latem biegać boso koło domu.
    W ogrodzie zawsze było wysprzątane tak, by na nic ostrego nie nadepnąć. Nawet teraz, kiedy moje dzieci zbliżają się do wieku dorosłego, często zabieram je gdzieś za miasto (nasze ulubione miejsce do spacerów to brzeg Wisły od Tyńca w kierunku Skawiny, Pietrek na pewno zna te tereny) i idziemy sobie na spacer, oczywiście cała trójka boso (lub czwórka, gdy mąż da się przekonać). Jest to również doskonała okazja, żeby z nimi porozmawiać, bo moje dzieci bardzo lubią rozmawiać ze mną. A mój pomysł wspólnych spacerów na bosaka, podczas których mogą mi o wszystkim opowiedzieć i ze wszystkiego się zwierzyć skomentowały: "mama jest zarąbista".
  • Andrzej

    I mają rację!
  • Małgorzata Zielińska

    Dziękuję za komplement!
  • Jerry

    Świetny pomysł :) Będę musiał pomyśleć o czymś takim, jak będę miał swoje :)
  • Pietrek

    Rozumiem, że jak będę z Ilonką planował jakiś spacer to się przy łączysz razem z dziećmi?
  • Jerry

    Oczywiście, choć jeszcze kilka lat upłynie pewnie, nim się swoich dorobię; )
  • Pietrek

    Pytanie w zasadzie było do Małgosi... ale im nas wiecej tym lepiej.
  • Jerry

    Nieporozumienie :D Ale masz rację, zresztą mam nadzieję, że z czasem więcej osób się przyłączy do pomysłu; )
  • kowalka

    Odkurzę trochę temat.

    Mamy w domu takie hasło : Uwolnij swoje stopy, podziękuj im.
    Działa to tak:
    Dzieci po powrocie ze szkoły zdejmują skarpety i mówią coś miłego swoim nogom, albo niemiłego do skarpet i chodzą do końca dnia boso.
    Podłoga w naszym domu jest zimna. Termometr położony bezpośrednio na niej pokazuje od 5- 12 stopni. Oczywiście, że nasze nogi są chłodne, ale co z tego? To jest już dla nas normą. Zresztą stopy są chłodne, ale... jakby to powiedzieć... "tylko z zewnątrz". Nie są przemarźnięte.
    Chłopcy chorują mało i przeważnie na "szkolne wirusy", które szybko zwalczają.
    Na bose biegi po śniegu nie trzeba ich długo namawiać.
    Młodszy syn, gdy tylko zapowiada się dłuższa jazda samochodem, to pyta się: ... czy mogę, no wiesz co...mogę? (oczywiście zdjąć buty). Oczywiście może...
    A właśnie jemu, kiedy to był bobaskiem, rodzice(czyli ja) przywiązywali skarpety sznurkiem do nóg.
    Ale wtedy, jego stópki miały fioletowy odcień, dodam na usprawiedliwienie.I co ? Zanim się odejrzeliśmy, nogi znowu gołe.
    W tym tygodniu wracając ze szkoły wymyślili, że jak mama, pójdą boso. Już miałam zacząć wrzeszczeć, że chyba pogłupieli, ale ugryzłam się w język. Droga pokryta była lodową stłuczką. Wiecie co mam na myśli? Takie luźne okruchy lodu, które solidnie kują gorzej niż żużel. Po 100metrach auć-owania przeprosili buty. Potem jeszcze chwilę ślizgali się boso na gładkim lodzie nierozbitych kałuż. O to było fajne.
    Zauważyłam też ich dziką, szyderczą radość, kiedy mogą odpyskować zafrapowanym babciom, ciociom na prośbę "ale załóż kapciuszki" --- NIEZAŁOŻE! , "ale przeziębisz się"---NIEPRZEZIĘBIE!

    Ale czy za kilka lat na moje hasło UWOLNIJCIE NOGI nie odpowiedzą mi --NIEZDEJME!
    Kij ma dwa końce...
    Załączam link do kilku zdjęć wesołych wiejskich dzieci;
    http://picasaweb.google.com/1160264...
  • olek (aka Reynevan)

    Kowalko!
    Rewelacja! :)
    Myślę, że nadszedł czas na Twój tekst do działu "Nasze bose życie"! :)
  • mkl

    >kowalka napisała:
    >Zauważyłam też ich dziką, szyderczą radość, kiedy
    >mogą odpyskować zafrapowanym babciom, ciociom na prośbę
    >"ale załóż kapciuszki" --- NIEZAŁOŻE! , "ale
    >przeziębisz się"---NIEPRZEZIĘBIE!

    Stały problem jak pojadę do rodziców. Mimo że mam już swoje lata, matka cały czas biega za mną z kapciami... :\

    >Ale czy za kilka lat na moje hasło UWOLNIJCIE NOGI nie
    >odpowiedzą mi --NIEZDEJME!
    >Kij ma dwa końce...

    Zależy... Dużo zależy od osobowości. Jeżeli Twoje dzieci są non-konformistami (i nie będą przejmować się tym co koledzy powiedzą), to jest bardzo duża szansa, że nie będą chciały się przypodobać grupie za wszelką cenę i zamiast słuchać głosu kolegi czy koleżanki pukającego się w głowę (czy wręcz wyśmiewającego), to pójdą za głosem rozsądku i tego co lubią i powiedzą ZDEJMĘ.

    Grupy rówieśnicze potrafią być naprawdę bardzo radykalne (wręcz brutalne), jeżeli chodzi o akceptację odmiany (w szerokiej dziedzinie życia), a szczególnie jeżeli w takiej grupie jest jeden "autorytet". Mam przykład na siostrzeńcu oraz opowieści znajomych, które mają już dzieci w wieku szkolnym. Z resztą. Nie zapomniał jeszcze wół jak cielęciem był... A w dorosłym życiu jest podobnie, tylko że człowiek jest w o tyle lepszej sytuacji, że potrafi już dobierać sobie przyjaciół.

    Jednak po tym co mówisz i po zdjęciach widzę, że nawet nie musisz sobie zadawać takiego pytania, odpowiedź będzie tylko jedna...
| |

Motto: "Jedyne w Polsce forum, na którym chodzenie boso nie ma konotacji erotycznych" co...



Fotki

Miejsca grona (0)