Boso jest fajnie! (dawniej: Boso po świecie) [333]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Kiedy : polecam porę późno-nocną. W dzień możemy tym wzbudzić lekkie zdziwienie wśród przechodniów, którzy zresztą w tym czasie, będą nam zajmować wolne od kamienie, części chodnika. Również noc, zapewnia nam cała paletę i gamę, przeróżnych w dotyku nawierzchni ulic – od lekko frywolnego środka (w dzień zagarniętego przez tramwaje), po delikatny ale i zdecydowany rynsztok.

    którędy : chodnik czy ulica? Ot to te odwieczne pytanie jakie stawiali sobie od zawsze wielcy myśliciele. Krótki przegląd ich wad i zalet: idąc ulica czujemy się panami miasta. Kto poskoczy pijanemu bosemu, człowiekowi idącemu po ulicy. Trzymając w rekach swoje buty, spoglądasz z perspektywy kierowców na Wrocław o drugiej w nocy. Nieciekawie idzie się po zniszczonej, sypiącej się ulicy, całkiem nieźle po łatach na asfalcie, ale najprzyjemniej po torowisku. Zresztą ulica ma ta przewagę nad chodnikiem ze nie ma na niej kamyków, które są zdmuchiwane przez samochody na pobocze. Co tyczy się chodnika – drobne kamyki- w zasadzie to jedyna przeszkoda. O szkło raczej nie ma co się martwić bo zdarza się, o dziwo, rzadko. Stopy dobrze masuje kostka brukowa, te wielkie chodnikowe płyty są gorsze gdyż są za zimne. Idąc chodnikiem doświadczamy uczucia niezwykłości w codziennej czynności jaką jest chodzenie po chodniku. Niby ta sama droga, ten sam szlak a jednak inaczej :)

    ....i po co: no, z tym może być największy problem :) choć nie koniecznie. Przejście boso przez pół miasta jest metaforą życia. Noc jest symbolem współczesnego zagubienia jednostki, otaczającej nas ze wszą nie wiadomej. Nieprzenikniona ciemność, co za rogiem a co przed nami. Pokonujesz tą przestrzeń bezbronny, pozbawiony możliwości ucieczki, na własnej skórze odczuwając każdy kamyczek. Rozpoczynając wędrówkę skazujesz się na dotarcie do celu, który, w chwili jego osiągnięcia, jest mniej bądź bardziej przez Ciebie pożądany. Życiowych dróg jest wiele a życie jako sztuka wyboru podsuwa Ci z upływem czasem, kolejne i kolejne rozwiązania. Kretą chropowata ale i ciekawą nawierzchnia, czy gładką, przestronną ale zarazem powszechną, konformistyczną, pozbawianą własnej indywidualności. Pij wino, sciągaj buty i wybieraj, a no koniec nie zapomnij umyc nóg oczywscie.
  • Pietrek

    Śliczne. Kiedyś chodził mi po głowie tekst w tym stylu o chodzeniu boso ale go nie napisałem.
    Jest grono pod tytułem "Bose stopy". Na razie 4 osoby łącznie ze mną, trudno powiedzieć do czego dojdzie ale zaczęło się od emocjonalnej wartości bosej stopy w teatrze.
    Może wpisz te słowa również tam? Są jak najbardziej na miejscu.
  • olek (aka Reynevan)


    A ja - kontynuujac wczesnoponiedziałkowe nastawienie analityczno-racjonalistyczne - zapytam, czemu późną noca? I czemu po pijanemu?
    Bez wina i za dnia jest jeszcze przyjemniej. :)
  • Pietrek

    Ze względu na duszy romantyzm. Jak również dla zamaskowania alkoholem wstydliwości wrodzonej.
    Tudzież przez lekki fetyszyzm, który W/W duszę napełnia wstydem, nie pozwala się przyznać co się lubi ani traktować tego naturalnie i bez skrępowania, aczkolwiek w oddawaniu sie przyjemności nie przeszkadza, a nawet podkręca temparaturę emocjonalną.
    Można ten wstydzik z lekka zatuszowac alkoholem, wtedy cała droga należy do NAS.

    Przepraszam, ze się śmieje, nie zamierzam się wywyższać ani kpić.
    Po prostu ja odebrałem ten post jako żart, doskonale oddający kilka "bosych" klimatów i postaw, z jakimi się zetknąłem.
    Też przecież znasz ludzi, którzy mają ten opór - najczęściej do pierwszego publicznego spaceru boso. Kto go nie miał? chyba tylko ten, co nigdy nie miał butów. Taka jest konstrukcja psychiczna człowieka: stopa jest mocnym fetyszem, niezależnie od uwarunkowań kulturalnych. Te uwarunkowania mogą być traktowane świadomie (wączamy i wyłączamy wstyd, kiedy nam jest potrzebny) albo mogą bezwzględnie rządzić człowiekiem.
    "W bosych stopach są emocje" - na gronie "Bosa stopa" ktoś to bardzo ładnie ujął w ten sposób.
  • CICONIA

    Ciekawy jestem czy we Wrocławiu są miłośnicy chodzenia boso. Chętnie nawiązał bym kontaakt a od wiosny może jakieś wspólne bose spacery?
  • rittmeister

    Jakby tak się więcej osób zebrało to można coś pomyśleć.
  • fugazi

    jak jest ciepło, śmigam na bosaka po wrocku bez skrępowania. częściej jednak jeżdżę na rowerze albo lecę w biegówkach, bo szybciej.
    w sumie dopiero dzisiaj przez przypadek trafiłam na strony o chodzeniu boso. wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że to takie traumatyczne przyżycie dla otoczenia i jakby tabu (?).; )
  • mkl

    Minionego lata sporo jeździłem boso rowerem. Dla wielu ludzi na ulicy był to rzeczywiście szok.

    Tak się zastanawiam... Dotykanie dłońmi poręczy w komunikacji, klamek i generalnie wszystkiego innego co jest w ogólności brudne, nie jest niczym niezwykłym. Dlaczego więc w stosunku do stóp jest to takie szokujące. Biologicznie zarówno jedna i druga kończyna służy do kontaktu z otoczeniem :) O ile lekko przybrudzone dłonie uchodzą, tak brudne stopy - wielkie faux pas.
  • Andrzej

    >fugazi napisała:
    >w sumie dopiero dzisiaj przez przypadek trafiłam na strony
    >o chodzeniu boso. wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że
    >to takie traumatyczne przyżycie dla otoczenia i jakby tabu
    >(?).; )
    Za mało nas chodzi boso i za rzadko, dlatego to takie szokujące dla niektórych. Taki sam szok wywołują nietypowe elementy ubioru, nietypowe fryzury itp. Niektórzy mają bzika na punkcie pilnowania, by nikt nie odbiegał od normy.
    Chodząc boso częściej spotykam miłe komentarze niż wrogie. A jak ktoś za plecami puka się palcem w czoło, to jego problem.
  • mkl

    Z wrogimi komentarzami się nie spotkałem. Kilka razy zdarzyły się drwiny, ale to generalnie margines, który możnaby zupełnie pominąć. W ogólności zaskoczenie :)
| |

Motto: "Jedyne w Polsce forum, na którym chodzenie boso nie ma konotacji erotycznych" co...



Fotki

Miejsca grona (0)