-
mkl
DEET jest dobry... Stosowałem środki firmy BROS (chyba jedyne powszechnie dostępne z w miarę dużym stężeniem DEET) -
YNP
DEET jest dobry ale podobno neurotoksyczny (jest inhibitorem acetylocholinoesterazy, czyli ma działanie paralityczno-drgawkowe, choć pewnie słabe). Jako, że duuuzo mi tego schodzi, to się zastanawiam nad alternatywami.
A co do stężenia, to http://allegro.pl/repel-97-deet-120... -
mkl
Co rozumiesz przez "dużo schodzi"? Kiedyś używałem Autan Active. Chyba nie zawiera DEET. -
kowalka
-
-
YNP
W lesie nie, ale mam do roboty (no w zasadzie już do klienta, bo się ałtsorsowałem) 7km lasu. Specyficznego lasu, w jakiś 30% to łęgi. Las mam prawie za progiem właśnie, i może nie tajga, ale jak się robi ciepło, to meszki pojawiają się masowo. Rowerem do przeżycia, ale per pedes to już bez ochrony nie proponuję nikomu. A zdarzało mi się robić piesze wypady po 30km i 10 h, czasami na przełaj przez trzęsawiska :)
W tych warunkach sama przyznasz,że te 55% DEET to nie jest przesada. -
kowalka
Mieszkam w podobnych do opisanych warunków i moim zdaniem do tego da się przyzwyczaić. 10 lat temu podziwiałam "miejscowych" że tak spokojnie siedzą, podczas gdy ja wymachiwałam kończynami.
Teraz mnie śmieszą (tak w duchu)"miastowi goście" Zdarzają się i tacy co w popłochu chowają się do samochodu. Wiem jak to jest--20 komarów na każdej dłoni, meszki nawet w nogawkach. Latem ślepaki i bąki ( w sierpniu wściekłe szerszenie)...ale ile byśmy tak całą rodziną tej chemii używali??? No chyba litrami...dlatego lepiej sobie odpuścić walkę i się przystosować.
Kieeedyś pomagał mi olejek lawendowy(odstrasz), a na totalną swędziawkę wapno(w syropie). -
YNP
Komary są uciążliwe, ale meszki najgorsze. Jak już ich nie czujesz, to spokojnie możesz się przeprowadzić nad Orinoko :P
No i dochodzi kwestia kleszczy. Tego u mnie akurat pełno.
Tak czy inaczej, ja nie mam zamiaru rezygnować z repelentów. Wypad do lasu ma być przyjemnością a nie walką z owadami tudzież próbą na wytrzymałość na pokąsanie. -
kowalka
-
Arek
A kowalka też kleszcz...?
Latem ubiegłego roku stosowałem Muggę (z DEET) przeciwko kleszczom. Nanosiłem ją na buty i nogi do kolan, gdyż po potwornie zakleszczonym lesie chodziłem w krótkich spodenkach. Nigdy wcześniej nie używałem żadnych preparatów odstraszających owady, choć bywałem z miejscach, gdzie roiło się od komarów. Mimo wszystko średnio 5 kleszczy dziennie zdejmowałem z siebie, a kolejne 5 wyrywałaem z ciała. Kładłem je na papierze w środku koła nasączonego Muggą. Mniejsze dochodziły tylko do pasa ochronnego. Większe potrafily go przejść. Musialem więc uważać na "trzódkę", by nie zwiała przed pożarem.
Używałem tego preparatu do wyczerpania i tylko w czerwcu (około 9 dni) bowiem po zaprzestaniu jeszcze przez 3-4 dni mdliło mnie i odczuwałem jakiś dyskomfort.
Mam dobrze wyregulowany organizm i bardzo często odczuwam skutki uboczne wielu medykamentów. Nie tylko ich, bo i wyczulony na pojawienie się ewentualnej boreliozy "wytropiłem" jej słabe objawy u siebie pod koniec lipca. W lutym tego roku potwierdzony został kontakt z bakteriami tej choroby, ale też aktualnie brak aktywnej infekcji. Cieszy mnie to tym bardziej, że wyleczyłem się sam, bez stosowania antybiotyków i innych wynalazków współczesnej medycyny. To kolejne moje zwycięstwo nad groźną chorobą po wyjściu z wirusowego zapalenia wątroby typu C.
Zrobiłem to pozytywnym nastawieniem i siłą woli.
Za kilka dni znów wybieram się w słowackie lasy na spotkanie z małymi z nosicielami boreliozy (nie nabiera się odporności po przechorowaniu, podobnie ma się sprawa z WZW C ) a może i odkleszczowego zapalenia mózgu albo jeszcze innego...
-
kowalka
Choroba rzecz niefajna. Mieliśmy "w rodzinie" spotkanie z parchatym kleszczem zakończone serią zastrzyków. Ciekawe ile kleszczy jest nosicielami wirusa? Moje zwierzęta -koty, pies potrafią nałowić kilka kleszczy dziennie X kilka lat i jeszcze żyją w zdrowiu. Ciekawe jak na prawdę wyglądają statystyki, ale nie te od firm farmaceutycznych i innych "lobby".
A przyglądaliście się kleszczom? Cztery gatunki w tym roku widziałam(na ubraniu i futrze). A podobno w Polsce jest ze dwadzieścia.... -
kowalka

