-
ScitenMark
czy spotkalisco sie z tym??????
mi ciagle ktos mowi ze dostane grzybicy, umre, zachoruje itd itp. to takie niefajne... a raz mnie nawet frodem nazwali :P -
mkl
-
Pietrek
Ojej... zajrzyj na forum bosy spacer - tam się swego czasu wymienialiśmy odzywkami i takimi konfrontacjami.
Ludzie czasme okazują się burakami i trudno. Jakby coś, to zawsze możesz powiedzieć, że sprzedałeś buty, żeby kupić samochód albo, że jesteś psychiczny (i zezować dla podkreślenia prawdziwości)... -
Pietrek
W Kościeliskiej gapiło się na mnie coś z 300 osób i kazdy miał coś do powiedzenia. Z tego tylko jeden człowiek i jeden góral życzliwie...
Góral pytał co ja tak, a jak mu powiedziałem , że ja tak przez całą zimę, to pokiwał głową ze zrozumieniem i stwierdził, że tak zdrowiej.
Ten drugi facet wrócił właśnie z trasy i pyta mnie:
- Co ty fakir jesteś?
Odpowiedziałem pytaniem:
- A masz mokre buty?
- Do bólu...
- A ja nie!
- Ale gdzie?
- W bagażniku na parkingu...
Gość stwierdził, że ile razy próbuje iść boso to go niemożliwie kłuje i musi włożyć buty...
No cóż - nie wie co traci.
Nieżyczliwe komentarze - była ich masa.
Najlepiej olać.
"Co, buty ukradli?" (najlepsza odpowiedź: ukradł taki, co myślał, że buty zrobią z niego piechura)
"Jak bedziesz niegrzeczna, to tak pójdziesz jak on" (do dwuletniej córki)
"Zobacz, zoacza, boso idzie!" ("pan płaci 5 zł za oglądanie, ja tu jestem atrakcją TPN")
itd.
Olewać.
Ci ludzie najczęściej czują się gorsi ale za nic się nie przyznają.
Szczególnie komentowali ci z pokolenia, które boso latało w dzieciństwie z powodu wakacji - bo taki był wtedy powszechny zwyczaj. -
-
Olala :)
Pietrek napisał: ...Szczególnie komentowali ci z pokolenia, które boso latało w dzieciństwie z powodu wakacji - bo taki był wtedy powszechny zwyczaj.
Albo Ci co faktycznie latali boso z przymusu i się tego pioruńsko wstydzili. Teraz myślą, że warto wyrazić swoje oburzenie na ten fakt jak najszybciej, żeby nikt nie nabrał podejrzeń. Wszak "trza być w butach (na weselu)".
Nie traćmy ducha, jak można chodzić z gołym pępkiem to można i boso, nie?
Pozdrawiam wszystkich -
Pietrek
Ano widzisz, Olu, ja wcale nie zauważyłem, żeby ktoś ze znanych mi osób wspominał to jako przymus...
Cała moja rodzina jest ze wsi a rodzina żonki z małych miasteczek - ale z tej bogatszej grupy, co odnotowuję nie ze snobizmu ale raczej, żeby podkreślić, że jedni mogliby teoretycznie latać boso z biedy ale drudzy na pewno nie, bo biedni nie byli - a tymczasem jedna i druga rodzina miała bose dzieciństwo i wcale sie nie użala nad sobą z tego powodu.
Po prostu 40-50 lat temu dzieci w Polsce latem biegały boso, bo taki był zwyczaj i uważano to za zdrowe, co do dziś w wypowiedziac ludzi starszych można spotkać. Tak był również w rodzinach bogatych, z dworków szlacheckich.
Chociaż np. moja mama uważa to za strasznie wsiowe. I te panie i panowie pewnie też. No cóż, mimo pokoleniowej sposobności nigdy nie byli hipisami.
Co ciekawe - niechęć do chodzenia boso zauważyłem raczej u ludzi między 50 a 65 rokiem życia - czyli pokolenia dorabiania się i unowocześniania po II wojnie, starsi (pokolenie przedwojenne) zwykle na mój widok kiwają głowami ze zrozumieniem - "pan się hartuje", "pan tak dla zdrowia".
Ja sobie tak to tłumaczę, że propaganda lat 68-80 chciała za wszelką cenę pokazać jakieś symbole sukcesu. Jednym z nich było to, że "teraz nikt nie jest biedny" a z chodzenia boso zrobili symbol biedy przedwojennej. W latach 80-tych to był bardzo silny propagandowy wątek, zauważyłem to.
A że dla pokolenia, o którym mówimy był to akurat czas największego wysiłku życiowego, to i "bosy kompleks" urósł.
Ta zmiana dokonała się na moich oczach: ja i moje cioteczne rodzenstwo lataliśmy boso na wakacjach u babci, ale już nasze rodzeństwo młodsze o 3-5 lat - nie. Wstydzili się. A i mnie zaczęli w pewnym momencie rodzice troszkę upominać żebym wkładał buty...
Wstyd za chodzenie boso nie jest wcale rzeczą starą.
A wzmiankowana Panna Młoda z "Wesela" wszak mówiła tyle, że w uroczystych sytuacjach trzeba być ubranym uroczyście a nie jak zwykle... i tego właśnie jej buciana wypowiedź dotyczy, sam Pan Młody moment wcześniej powiedział, że podobnie jak jego nowa rodzina cały czas chodzi boso. Czyli różnica jest między strojem uroczystym a powszednim, boso jest powszednio i wygodniej, ale na własne wesele niestosownie.
Ale wykład walnąłem nie?
Może jakiś bosy doktorat zrobię.... -
Miro
Wsrod starszych pan zauwazylem dwa rodzaje reakcji:
zjadliwie ironiczna - "A buciki Pan zgubil?"
oraz:
akceptujaco refleksyjna - "No teraz ci mlodzi to i sport uprawiaja i zdrowo zyja"
Ktora reakcja jest madrzejsza pozostawiam do rozstrzygniecia szanownemu forum :) -
Miro
>ScitenMark napisał
>czy spotkalisco sie z tym??????
>
>mi ciagle ktos mowi ze dostane grzybicy, umre, zachoruje itd
>itp. to takie niefajne... a raz mnie nawet frodem nazwali
>:P
Nie chce Cie martwic, ale do roznych malo tolerancyjnych reakcji w naszym kraju bedziesz sie musial przyzwyczaic. I byc soba. Ja wlasnie zaczalem bose spacery w Krakowie. Moze komentarze bywaja niefajne ale ich olewanie jest fajne. Pozdrawiam i zapraszam do Krakowa - stolicy tolerancji; -)
-
Skippy
Hehehe... mnie to coraz czesciej bawi.
Postanowilem popracowac nad strojem, zeby wygladal na taki, do ktorego buty nijak nie pasuja. Bardzo duza czesc "obserwatorow" gapi sie z ciekawosci. Widza to pierwszy raz i nie moga uwierzyc ze to mozliwe. Przecieraja wiec wzrok i gapia sie dalej. Czesc z nich chcialaby zapytac, ale nie umie, wiec czesto sili sie na jakis dziwny tekst, o ile jest w towarzystwie.
Staram sie wyjasniac, ale to jest meczace. Dostosowanie stroju czesciowo rozwiazalo problem. Poniewaz widac ze to nie przypadek, to od razu odpadaja pytania *dlaczego* i wynikajace z tego teksty "ukradlli buty". Oczywiscie nie w 100%. Reszta nadal pyta *po co*, czyli czy cos z tego mam (np. zdrowie), no bo przeciez takiej "niewygody" to by za darmo nikt nie znosil :)
I tak generalnie - w koncu robie co JA chce, a nie co inni uwazaja za stosowne. Dla mnie to oni moga dreczyc sie w butach do smierci, ale nawet glupim gadaniem mi wygody nie zabronia :)
D. -
Wierch Ambassador
Prawdę powiedziawszy - zazdroszczę Krakowiakom. Bo w Krakowie można na rynek przyjść jakkolwiek, nawet boso i nikt Cię nie zaczepi, ot, normalna sprawa (raz doświadczałem), tam niestandardowość jest codzienna. A Warszawka? Chbya bym się nie odważył, tak na Starówkę dajmy na to, bez butów... -
A ja chodziłem po Starówce.
I żyje! :)
I z każdym spacerem mam coraz mniej oporów. Nie wiem, ale jakoś nie zwróciłem uwagi na zachowania nieżyczliwe, nietolerancyjne...
Moze jestem zajęty wtedy rozmową z osobą/osobami towarzyszącymi?
A może po prostu nikt tak naprawde nie zwraca na to uwagi?
A w Warszawie jest tyle "innosc" i "dziwnosci", ze nie wiem, dlaczego miala by być bardziej nietolerancyjna niż Kraków?
pozdrawiam! :) -
>ScitenMark napisał
>czy spotkalisco sie z tym??????
>mi ciagle ktos mowi ze dostane grzybicy, umre, zachoruje itd
>itp. to takie niefajne...
No, z tym to tak. Nagminnie.
Ale to raczej szczera troska niz dyskryminacja :)
>a raz mnie nawet frodem nazwali
>:P
Moja była mawiała do mnie od czasu do czasu moj hobbicie". Czule :)
-
Pietrek
Darku!
Jak Ty dostosowałeś strój? Możesz zamieścić fotkę?
Wpadłem na ten sam pomysł i ciekawi mnie Twoje podejscie. -
Skippy
>Pietrek napisał
>Darku!
>Jak Ty dostosowałeś strój? Możesz
>zamieścić fotkę?
>Wpadłem na ten sam pomysł i ciekawi mnie Twoje
>podejscie.
Nie mam fotki, jak jakas zrobie, to dam na strone. Czesc koncepcji jest na zimowyc zdjeciach. Podstawa to... getry :)
Problem w tym, ze tu takich odpowiednich (grubych) nie bylo, przywiozlem z niemiec. Jak sie spodnie zawinie tak na 8-10cm nad gruntem, to te getry swietnie widac i sa wystarczajaco przekonywujace.
Pracuje nad strojem na lato, ale go jeszcze nie zebralem. Kawalka mi brak. Dam znac jak bedzie.
D. -
Pietrek
Ja się uwiosniłem i za parę dni będę miał zdjęcie wiosenne na grono... chociaż już przeskoczyłem w wersję letnią. Ciepło tutaj. -
Pietrek
A co do dyskryminacji... Są na nią dwa sposoby: martwic się albo udawać, że tak ma być i że to inni są nie w porządku. Innych skuteczmnych metod ludzkość nie wymyśliła.
Między Krakowem albo Warszawą nie ma tu chyba żadnej różnicy.
Jeśli po kimś widać, że się wstydzi chodzić boso, to wszyscy z radością na taką ofiarę wsiądą.
Jeśli będziemy to traktować jako nasz firmowy znak i element ogólnego artyzmu własnej sylwetki - wstydzić się będą ci od niemiłych komentarzy.
Zrobiłem próbę - jak mnie jedna grupka wytykała palcami, że idę boso po śniegu - zacząłem ich pokazywać paluchem i głośno komentować idiotyzm noszenia ciężkich butów... Zatkali się.
Można tak po chamsku, można delikatniej. Lepiej delikatniej oczywiście, po co się zniżać.
-
Olala :)
Witam,
dyskusję Panowie zdominowali :)
to się wetnę. Co prawda moje doświadczenie w spacerowaniu boso w miejscach "publicznych", gdzie kogoś brak obuwia mógłby uwierać, jest nieduże, to jednak wydaje mi się że Pietrek ma stuprocentową rację.
Jeśli ktoś jest przekonany że chce iść boso i się tego nie wstydzi, to nikt go zaczepiac nie będzie, chyba że ktoś ciekawy powodów. Ale dyskryminacja? Chyba nie.
Co do poprzedniego mojego wpisu, cytując Pannę Młoda z "Wesela", mialam na mysli to, że wiele osób żyje obecnie na pokaz, dla ludzi. W myśl powiedzenia" jak Cię widzą tak Cię piszą". Nawet na spacer do lasu ubierają się w najnowsze ciuszki na tą okazję, jak "najbardziej na miejscu". Dlatego, pojawianie się wśród takich ludzi (na niedzielnym spacerze np) boso i na luzie, może powodować ich oburzenie (być może po trosze wynikające z zazdrości), że ktoś czuje się świetnie i na miejscu, bez tego zewnętrznego kostiumu. A nie noszenie butów to już przecież zupełnie uwłaczający przejaw nonszalancji :)
A Hobbity? Hm, może macie po prostu wielki i włochate stopiska!!! :))))))))
Pozdrawiam :) -
Pietrek
To ja się wydepiluję... zeby mnie kojarzono z elfami. Galadriela zasuwała boso w scenie kuszenia pierścieniem... może mnie ktoś weźmie za jej męską wersję?
-
mkl
>Olala :) napisała:
>Co do poprzedniego mojego wpisu, cytując Pannę
>Młoda z "Wesela", mialam na mysli to, że wiele
>osób żyje obecnie na pokaz, dla ludzi. W myśl
>powiedzenia" jak Cię widzą tak Cię
>piszą". Nawet na spacer do lasu ubierają się
>w najnowsze ciuszki na tą okazję, jak "najbardziej
>na miejscu". Dlatego, pojawianie się wśród
>takich ludzi (na niedzielnym spacerze np) boso i na luzie,
>może powodować ich oburzenie (być może
>po trosze wynikające z zazdrości), że
>ktoś czuje się świetnie i na miejscu, bez
>tego zewnętrznego kostiumu. A nie noszenie butów
>to już przecież zupełnie
>uwłaczający przejaw nonszalancji :)
Pójdę nawet dalej i stwierdzę, że życie na pokaz weszło już większości w krew. Dodatkowo od najmłodszych lat pamiętam, wszystko co nie typowe, odważne było wytykane palcami.
W zeszłym roku jeździłem trochę boso na rowerze. Nie zauwazyłem co prawda, żeby mnie palcami wytykano, ale zawsze to jakaś odmienność była... -
Skippy
>Pietrek napisał
>Darku!
>Jak Ty dostosowałeś strój? Możesz
>zamieścić fotkę?
Dodalem pare fotek na strone, powinny wyjasniac pomysl :)
D.

