Bruno Schulz - Proza i Grafiki [322]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    W świetle lamp filujących
    świat wyglądał inaczej
    twarze żywych umarłych
    i śpiących
    twarze odwrócone
    młode głowy ku sobie
    skłonione
    w świetle lamp kopcących
    człowiek był zadomowiony
    mocniej w radości
    głębiej w trosce
    cienie rozchwiane
    odchodziły wracały rosły
    słowa były cieplejsze
    cichsze
    dom kołysał się
    odpływał z trumną i kołyską
    w świetle lamp filujących
    nieskończoność była skończona
    czas był uchwytny
    przestrzeń zamknięta
    w czterech ścianach
    wystarczyło zamknąć oczy
    aby znaleźć się
    w drodze do Emaus
    spotkać Jezusa żywego
    który jeszcze nie rozpoznany
    jadł rybę pieczoną
    chleb plaster miodu
    życie się przeżywa
    idąc spotykając
    w świetle lamp naftowych
    kiedy nakręcano zegary
    pojawiły się na ścianie znaki
    poezja rysowana Bruna
    Mane- Tekel- Fares
    o tych lampach
    prawie wszystko wiedział
    poeta z Drohobycza
    "prawie"
    bo wszystkiego
    nikt nie wie
    ani o swoich narodzinach
    ani o śmierci
    i kiedy myślę o nim
    i jego księdze
    widzę go
    w świetle lampy kopcącej
    z rosnącym cieniem
    przestrzelonej głowy
    na ścianie




    "W świetle lamp filujących"
    Tadeusz Różewicz

    um. . . jako że to grono umarło prawie śmiercią naturalną małe ożywienie, a mianowicie może jakieś nawiązania to twórczości Schulza (literatura, filmy, muzyka. . . wszystko)
  • jutka

    przepraszam, ale nie lubię nawiązań literackich. denerwują mnie. filmy są godne pochwały z powodu samej idei szerzenia twórczości schulza, jednak nie dorównują prozie. "sanatorium pod klepsydrą" hasa ok, ale trochę zakłóca moją wizję wykreowaną przez lekturę opowiadań. jednym słowem jestem zwolenniczką "czystej formy"-tylko schulz może oddać schulzowską atmosferę.
  • Anonim

    y.
    ja w tym wierszu nie widze naśladownictwa i próby stworzenia atmosfery Schulza, a najwyżej kilka odwołań do jego twórczości.
    nawiązania to coś co ma cokolwiek wspólnego i nawiązanie nie równa się kopiowanie/naśladownictwo. . .

    np. to że ktoś napisze wiersz w którym w którymś fragmencie odwoła się do jakiegoś utworu/twórcy
    nie znaczy że chce tworzyć taką samą atmosfere jak on --;
  • jutka

    nie wiem na jakiej podstwie sądzisz, że uznałam ten wiersz za kopiowanie?! napisa łam, że nie lubię nawiązań literackich. nic z nich dla mnie nie wynika. jak sam zauważyłeś, słusznie zresztą, w.w. wiersz nie jest zbyt bliski tematowi grona w którym uczestniczymy, poza wymienieniem z imienia głównego bohatera. w. w. wiersz, jak również wspomniałeś, nie oddaje atmosfery i to mój główny zażut. ostatecznie to grono schulza. oczekuję, więc schulzowskiego nastroju. moim skromnym zdaniem przytaczanie takich literackich nawiązań jest pozbawione sensu i przyszłości, ale to moja subiektywna opinia. jak zauważyłam niewiele osób zapaliło się do odpisania na ten nowy temat, a już z pewnością nikt nie przytoczył dalszych nawiązań. pozro600.
  • jutka

    jeśli moja wypowiedź wydała sie komuś napastliwa, głupia, nieuzasadniona-to przepraszam. od tego, zresztą, zaczęłam mój post. po namyśle stwierdzam, że ten mój osąd krytyczny o wszelakich nawiazaniach[literackich, filmowych itd] wynika z wewnętrznej chęci zachowania "czystości", "dziewiczości" schulzowskiej formy. np film hasa podobał mi się, ale postać ojca była dla mnie nie do zniesienia. wydawał mi się błaznem, a nie wielkim kreatorem, filozofem i mistykiem. rozczarował mnie. jego fizjonomia też daleka była od grafik mistrza i drażniła moje nerwy. możecie to nazwać depresją natręctw, perfekcjonizmem, jędzowatością...ja chcę ocalić w swojej duszy ten "mit dzieciństwa" w idealnej postaci. każde niedociągnięcie mnie irytuje. tyle o moich skrzywieniach umysłowych
  • trishia


    według mnie w tym wierszu Różewiczowi udało się w świetny sposób zachwać atmosferę twórczości Schulza.... czytając wiersz jeszcze w klasie maturalnej (pare lat temu) przenikałam z jednej przestrzeni do drugiej, z dzieciństwa do wojny,z dawnej epoki sprzed katastrofy do świata "odwróconego dekalogu", do nijakiej współczesności. Różewicz zmaterializował wojnę, tak jak to Schulz robił z czasem, czy przestrzenią. To prawda,że wykorzystując "metodę" (troche niezgrabnie to brzmi; /)Schulza, w pewnym sensie ją zniszczył. Obrazy, do których bohater „Sklepów cynamonowych” tęsknił, przez Różewicza zostały obrzydzone poprzez pojawiająca się w nich zbrodnię. Teraz, każdorazowe do nich przeniknięcie, wiąże się bezpośrednio z widokiem „przestrzelonej głowy/ na ścianie”. To różewiczowski sposób pokazania, jak wazny dla niego jest Bruno. Jak wrasta w niego samego..teraz to Różewicz dokonuje wmitowstąpienia, tak jak Bruno czynił z mieszkancami Drohobycza; ) To nie jest nędzna kalka, czy nieudane nasladownictwo-wedlug mnie to oddanie hołdu i to całkiem udane. Wzruszyl mnie ten wiersz własnie dzięki obecności w nim Wielkiego Mistyka i tyle; ]

    ".ja chcę ocalić w swojej duszy ten "mit dzieciństwa" w idealnej postaci" -

    „Lampy filujące” mogą symbolizować wyobraźnię, przejście w przestrzeń oniryczną,
    a także dzieciństwo, które dla T. Różewicza oraz B. Schulza posiadało szczególne znaczenie. Własnie ten "mit dzieciństwa", o ktorym piszesz...jest także obecny w wierszu Różewicza. Może to własnie Bruno Schulz nadał wspomnieniom Różewicza taki wyraz? I teraz jest ich uosobieniem?

    ehh....lubię ten wiersz....;)

    późno już...pozdrawiam
  • Kujoń Zasrał

    Nie ma tu nawiązań literackich, jest nawiązanie do osoby i życia (a właściwie śmierci) Schulza, którego (mogę się mylić) Różewicz poznał osobiście.

    Bardzo lubię ten wiersz.
  • EternalSunshineOfTheSpotlessMind


    ...
    wyszedł i nie wrócił więcej
    ...


    ...
    pochowany przez przyjaciela
    w pośpiechu
    cud, że w ogóle to się udało
    ...


| |

Tak siedziała przez cały czas tej sceny, całkiem sztywno, z wielkimi, trzepoczącymi oczyma, po...



Miejsca grona (0)