-
Anonim
W świetle lamp filujących
świat wyglądał inaczej
twarze żywych umarłych
i śpiących
twarze odwrócone
młode głowy ku sobie
skłonione
w świetle lamp kopcących
człowiek był zadomowiony
mocniej w radości
głębiej w trosce
cienie rozchwiane
odchodziły wracały rosły
słowa były cieplejsze
cichsze
dom kołysał się
odpływał z trumną i kołyską
w świetle lamp filujących
nieskończoność była skończona
czas był uchwytny
przestrzeń zamknięta
w czterech ścianach
wystarczyło zamknąć oczy
aby znaleźć się
w drodze do Emaus
spotkać Jezusa żywego
który jeszcze nie rozpoznany
jadł rybę pieczoną
chleb plaster miodu
życie się przeżywa
idąc spotykając
w świetle lamp naftowych
kiedy nakręcano zegary
pojawiły się na ścianie znaki
poezja rysowana Bruna
Mane- Tekel- Fares
o tych lampach
prawie wszystko wiedział
poeta z Drohobycza
"prawie"
bo wszystkiego
nikt nie wie
ani o swoich narodzinach
ani o śmierci
i kiedy myślę o nim
i jego księdze
widzę go
w świetle lampy kopcącej
z rosnącym cieniem
przestrzelonej głowy
na ścianie
"W świetle lamp filujących"
Tadeusz Różewicz
um. . . jako że to grono umarło prawie śmiercią naturalną małe ożywienie, a mianowicie może jakieś nawiązania to twórczości Schulza (literatura, filmy, muzyka. . . wszystko) -
jutka
przepraszam, ale nie lubię nawiązań literackich. denerwują mnie. filmy są godne pochwały z powodu samej idei szerzenia twórczości schulza, jednak nie dorównują prozie. "sanatorium pod klepsydrą" hasa ok, ale trochę zakłóca moją wizję wykreowaną przez lekturę opowiadań. jednym słowem jestem zwolenniczką "czystej formy"-tylko schulz może oddać schulzowską atmosferę. -
Anonim
y.
ja w tym wierszu nie widze naśladownictwa i próby stworzenia atmosfery Schulza, a najwyżej kilka odwołań do jego twórczości.
nawiązania to coś co ma cokolwiek wspólnego i nawiązanie nie równa się kopiowanie/naśladownictwo. . .
np. to że ktoś napisze wiersz w którym w którymś fragmencie odwoła się do jakiegoś utworu/twórcy
nie znaczy że chce tworzyć taką samą atmosfere jak on --; -
jutka
nie wiem na jakiej podstwie sądzisz, że uznałam ten wiersz za kopiowanie?! napisa łam, że nie lubię nawiązań literackich. nic z nich dla mnie nie wynika. jak sam zauważyłeś, słusznie zresztą, w.w. wiersz nie jest zbyt bliski tematowi grona w którym uczestniczymy, poza wymienieniem z imienia głównego bohatera. w. w. wiersz, jak również wspomniałeś, nie oddaje atmosfery i to mój główny zażut. ostatecznie to grono schulza. oczekuję, więc schulzowskiego nastroju. moim skromnym zdaniem przytaczanie takich literackich nawiązań jest pozbawione sensu i przyszłości, ale to moja subiektywna opinia. jak zauważyłam niewiele osób zapaliło się do odpisania na ten nowy temat, a już z pewnością nikt nie przytoczył dalszych nawiązań. pozro600. -
-
jutka
jeśli moja wypowiedź wydała sie komuś napastliwa, głupia, nieuzasadniona-to przepraszam. od tego, zresztą, zaczęłam mój post. po namyśle stwierdzam, że ten mój osąd krytyczny o wszelakich nawiazaniach[literackich, filmowych itd] wynika z wewnętrznej chęci zachowania "czystości", "dziewiczości" schulzowskiej formy. np film hasa podobał mi się, ale postać ojca była dla mnie nie do zniesienia. wydawał mi się błaznem, a nie wielkim kreatorem, filozofem i mistykiem. rozczarował mnie. jego fizjonomia też daleka była od grafik mistrza i drażniła moje nerwy. możecie to nazwać depresją natręctw, perfekcjonizmem, jędzowatością...ja chcę ocalić w swojej duszy ten "mit dzieciństwa" w idealnej postaci. każde niedociągnięcie mnie irytuje. tyle o moich skrzywieniach umysłowych -
trishia
według mnie w tym wierszu Różewiczowi udało się w świetny sposób zachwać atmosferę twórczości Schulza.... czytając wiersz jeszcze w klasie maturalnej (pare lat temu) przenikałam z jednej przestrzeni do drugiej, z dzieciństwa do wojny,z dawnej epoki sprzed katastrofy do świata "odwróconego dekalogu", do nijakiej współczesności. Różewicz zmaterializował wojnę, tak jak to Schulz robił z czasem, czy przestrzenią. To prawda,że wykorzystując "metodę" (troche niezgrabnie to brzmi; /)Schulza, w pewnym sensie ją zniszczył. Obrazy, do których bohater „Sklepów cynamonowych” tęsknił, przez Różewicza zostały obrzydzone poprzez pojawiająca się w nich zbrodnię. Teraz, każdorazowe do nich przeniknięcie, wiąże się bezpośrednio z widokiem „przestrzelonej głowy/ na ścianie”. To różewiczowski sposób pokazania, jak wazny dla niego jest Bruno. Jak wrasta w niego samego..teraz to Różewicz dokonuje wmitowstąpienia, tak jak Bruno czynił z mieszkancami Drohobycza; ) To nie jest nędzna kalka, czy nieudane nasladownictwo-wedlug mnie to oddanie hołdu i to całkiem udane. Wzruszyl mnie ten wiersz własnie dzięki obecności w nim Wielkiego Mistyka i tyle; ]
".ja chcę ocalić w swojej duszy ten "mit dzieciństwa" w idealnej postaci" -
„Lampy filujące” mogą symbolizować wyobraźnię, przejście w przestrzeń oniryczną,
a także dzieciństwo, które dla T. Różewicza oraz B. Schulza posiadało szczególne znaczenie. Własnie ten "mit dzieciństwa", o ktorym piszesz...jest także obecny w wierszu Różewicza. Może to własnie Bruno Schulz nadał wspomnieniom Różewicza taki wyraz? I teraz jest ich uosobieniem?
ehh....lubię ten wiersz....;)
późno już...pozdrawiam
-
Kujoń Zasrał
Nie ma tu nawiązań literackich, jest nawiązanie do osoby i życia (a właściwie śmierci) Schulza, którego (mogę się mylić) Różewicz poznał osobiście.
Bardzo lubię ten wiersz. -
EternalSunshineOfTheSpotlessMind
...
wyszedł i nie wrócił więcej
...
...
pochowany przez przyjaciela
w pośpiechu
cud, że w ogóle to się udało
...