-
Humans out!
Bo że my sami akceptujemy czy lubimy własny burdelik (chyba że są jakies wyjątki?) - nie ulega wątpliwości.
Że mamusie się czepiają - też.
Ale może są osoby trzecie, którym to nie przeszkadza lub nawet to lubią:)?
Mój kot ma kilka takich manii. Otóż maniakalnie uwielbia foliowe torebki i tekturowe pudełka, do których zawsze wchodzi. A że u mnie w pokoju ani jednego, ani drugiego nie brakuje - czuje się jak u siebie.
Poza tym - chyba jak większość kotów - ceni sobie miękkość i wygodę. Co znaczy, że zawsze uwali się na świeżo upranym swetrze, bluzie czy pościeli. A że u mnie w pokoju cała podłoga zawalona jest zawartością szafy, kilku szafek i połowy garderoby - chodzi się nie jak po podłodze, nawet nie jak po miękkim dywanie - ale jak po jednym wielkim łóżku. Zwłaszcza gdy jest się takim małym stworzonkiem jak kotek:)
Moje Kochanie uwielbia nurkować w górach bluzek, sukienek, spódnic, kłaść się na tych dopiero co upranych i tych czekających na upranie.
Kiedy jeszcze żył chomik - też chętnie wchodził między te wszystkie przedmioty walające się po podłodze. Tego to dopiero trudno było znaleźć! -
Poław
tak kiesy mój chomiś zył tez lubił włazic w przedmioty walające sie na podłodze. Po za tym to moj burdelik lubi jeszcze mój brat (zreszta swoj burdelik tez ma). Ja i mój brat lubimy burdel !!!!!! :) -
Humans out!
No, ba. A jak raz poszłam (po raz pierwszy) do znajomej, to aż mnie w pół zgięło, bo normalnie jej burdel bił mój na głowę!
Więc ona też lubi mój burdel. A ja jej ^_^
I zawsze jest na czym usiąść [na bluzie, spodniach, książce, pudełku], jak podłoga mokra [jak tyle kubków, szklanek, butelek wala się pod nogami, to zawsze coś się powylewa:P]. -
Poław
no wiadomo u mnie tez zawsze wszyscy siadaja na ciuchach itp :) kocham swój burdel :) -
-
Humans out!
Gorzej, jak mi jakis kolega klapnie na łóżko i spod tyłka sobie mój biustonosz wyciąga (bo go uwierał:P):-////
Albo jak jest panika na 10 sekund przed wpuszczeniem nowego znajomego do pokoju, bo trzeba patrzeć, "czy czegoś kompromitującego na widoku nie ma":D -
Bartoszu
Ja mam przyjaciółkę, która mówi, że uwielbia mój burdel. Bo dla niej to miła odmiana :P Bo u niej jest "za czysto". Może to nie świadczy za dobrze o mnie, ale cóż. Bywa. Pierdole, skoro jej sie to podoba, a mi to nie przeszkadza i żyje z tym od lat xD -
paranojka
moja mysz. nie ma wyjścia zresztą, bo ze mną mieszka.
znajomi twierdzą ze im mój burdel nie przeszkadza. przywykli. -
sOla
Przez jakiś czas jak przychodzili do mnie znajomi mówiłam:" Sorry za bajzel, ale nie zdązyłam posprzątać", potem mówiłam" U mnie jak zwykle :)", teraz nie mówię nic, a oni ciągle i ciągle przychodzą. Muszą go jakoś znosić, a może nawet lubią, aż się zapytam. -
Humans out!
I prawidłowo:)
Moi znajomi to nawet przyznali, żę się czują nieswojo, jak u mnie posprzątane^^ Że nie poznają pokoju i trudno im się odnaleźć:P
sOla---> Ja też już skończyłam ze standardowym tekstem "eee, wybacz, że u mnie taki bałagan, ale..." i nawet nie mówię już, że jest jak zwykle;) -
Tiamat
Mojej psinie pasuje, że sobie może miejsce wydebtać w porozwalanych papierach i ubraniach. Na grubych knigach kładzie łepek jak na poduszce, przesłodki widok! -
Humans out!
Prawda? Moje czworonożne Kochanie (to większe) to nawet woli, jak na łóżku jest sterta ubrań, kocy, "szmat", bo się wtedy "miętko" leży;)
I tak słodko wtedy udeptuje te góry materiału:) -
Leticia
A nie masz żadnych problemów z kotem? Bo np. jeden z moich to sika na ciuchy, ktore leżą na ziemi i przez to muszę uważać, żeby nie mieć za dużo ciuchów na krześle.
A tak wracając do tematu, to moje koty bardzo lubią pudełka. I chyba nic ponad to, bo mi zeżarły pół worka (w sensie, że folię odgryzły:-) ) ze śmieciami papierowymi i też je trochę porozwalały. -
Humans out!
Och, Boże! A myslałam,że tylko mój tak robi!
Tzn. on nie sika na ubrania, tylko ma takie swoje... [:-/] ulubione miejsce w moim pokoju, gdzie się załatwia (i przyznam szczerze, że kał jest o niebo lepszy - jakkolwiek dziwnie to zabrzmi - bo można go wynieść, a mocz wsiąka w dywan i to, co na nim leży). Bo nie chce mu się schodzić po schodach na dół, potem przez salon i kuchnię do kuwety - to się dzieje zazwyczaj w nocy, gdy jest zaspany. I na szczęście nie sika (jeszcze?) na ubrania, tylko na torebki foliowe -_- -
Humans out!
A worki ze śmieciami to tylko mój Piesek rozrywał, teraz kosz stoi za drzwiami szafki pod zlewem.
Więc do sprzątania właściwie motywują mnie moje zwierzęta:D -
Tiamat
A ja się zastanawiałam, czy kota sobie nie sprawić. Chyba przy psach zostanę... Mojej babci kot niewykastrowany sikał do szafy, kot nie żyje od ponad dwudziestu lat (ze starości zmarł) ale to to dalej czuć. Nie wiedziałam, że to może aż tak śmierdziec...
Twój kot i tak jest dobry, wystarczy mu tam drugą kuwetę podstawić albo coś... -
Humans out!
Spraw, spraw koniecznie. Koty są wspaniałe. Weź najlepiej ze schroniska albo od kogoś, komu się rozmnożyły, zamiast kupować - jest tyle samotnych, biednych zwierzątek.
A wiesz, że z tą drugą kuwetą to dobry pomysł? Chyba kupię jeszcze jedną... Tylko będę musiała dokopać się do podlogi, bo na tym nierównym podłożu to się będzie chybotać i koniec końców kał kotka i tak by wylądował poza kuwetą:-/
A tak na marginesie - spaliłam właśnie trzeci garnek w ciągu dwóch tygodni:-/ Właśnie byłam w kuchni:-/ -
Tiamat
Ojej, ja zawsze coś palę jak gotuję i siedzę w necie jednocześnie.
Cieszę się, że pomysł się spodobał. Tylko czy kotu się spodoba?
Myślałam tylko o takim kocie, co nie ma się gdzie podziać, żeby przygarnąć... Mi nie trzeba kota rodowodowego tylko kochanego, ale się boję bo ostatnio koleżanka trafiła na wariata, co przez cały czas skacze po ścianach. Psa można ułożyć, a kot to raczej układa sobie właściciela.
Jak zacznę coś zarabiać to przygarnę. :D -
Leticia
też polecam kota :-) jak zaczniesz od jednego, to nie wiadomo na ilu skończysz :-) (ja mam 4)
a co do burdelu z tymi sikami... to nie mają ustalonych miejsc, bo np. mi jeden nasikał na słownik polsko-niemiecki (ciekawe czemu akurat ten?), więc druga kuweta w moim pokoju odpada (poza tym miejsca nie ma) -
Tiamat
Mam za mało miejsca na więcej niż jednego. I tak nie wiem, jak to będzie ale bardzo chcę... Tylko nie wiem, jak ja go nauczę robić do kuwety... Z psem było łatwiej jakoś albo się nie znam... Pożyjemy, pomyślimy. Tak te koty polecacie, że coraz bardziej mi się marzy. :) -
Humans out!
Może nie lubi niemieckiego;P?
Bosz, ja to bez przerwy coś wstawiam na gaz a potem sasiadam przed komputerem (kto by tyle czekał, aż się woda na ryż zagotuje) a potem w całym domu śmierdzi.
Weź kotka, tak. I dobrze, że nie chcesz rodowodowego. Mój jest mieszańcem, mamusia była persem. I to wystawowym. Ale zgrzeszyła z jakimś dachowcem:)
Mój sika w konkretne jedno miejsce u mnie, a tak to tylko do kuwety, nawet jeśli się ja przestawia. Potrafi cały dzień czekać, jeśli kuweta jest w zamkniętej części mieszkania. Kochany:)

