Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Kasia

    Ja mam pytanie, troszke moze offtopic, ale nie mam gdzie go zadać. Książke czytalam juz jakis czas temu, ale z tego co pamiętam to biologicznym ojcem Daniela nie byl stary Sempere, tylko jakiś facet ktorego jego matka naprawde kochala... i wlasnie, wiadomo kim byl prawdziwy ojciec Daniela?, bo mnie zaczelo ostatnio to nurtować; )

    A co do momentow to fajne byly opisy tego co mysli Daniel kiedy byl w obecnosci Klary czy Bei pozniej... Jak sie stresowal, przezywal, strasznie mnie to wzruszalo...

    i podobal mi sie rozdzial, ktory byl listem Nurii, ile ta kobieta w życiu wycierpiala i jak bardzo kochała...

    i jeszcze moment kiedy Miquel kazal oddac Julianowi jego paszport, by uratowac mu zycie poswiecajac wlasne, az sie lezka w oku zakrecila :)
  • AntimadridistA

    co do pytania. chyba coś pomieszalas. ta historia o chlopaku ktoremu matka na lozu smierci wyznala ze jego ojcem jest kto inny zaczerpnieta jest z cienia wiatru autorstwa caraxa. na samym poczatku ksiazki zafona o tym bylo jak daniel opowiadal o czym jest ksiazka ktora znalazl na cmentarzu.
  • Anonim

    Wszystko, bez dwóch zdań :]

    Bo jeśli zacznę wymieniać poszczególne "momenty", które wg. mnie zasługują na 1sze miejsce, to każdy będzie mi się wydawał godzien tego pierwszego miejsca...

    ... więc cały "Cień Wiatru" :]
  • ninette

    > Ja mam pytanie, troszke moze offtopic, ale nie mam gdzie go zadać. Książke czytalam juz jakis czas temu, ale z tego co pamiętam to biologicznym ojcem Daniela nie byl stary Sempere, tylko jakiś facet ktorego jego matka naprawde kochala... i wlasnie, wiadomo kim byl prawdziwy ojciec Daniela?, bo mnie zaczelo ostatnio to nurtować; )

    Nie tak. Ojcem Daniela był stary Sempere. Ale ojcem Juliana Caraxa nie był stary Carax tylko ojciec Penelope - stary Aldaya. O.
  • elizka

    wlasnie tak.
  • Kasia

    Nie nie, to że ojcem Caraxa nie był kapelusznik to ogarnęłam, to główny wątek.

    Chodziło mi raczej o taką odpowiedz:

    >AntimadridistA wrote:
    ... ta historia o chlopaku ktoremu matka na lozu smierci wyznala ze jego ojcem jest kto inny zaczerpnieta jest z cienia wiatru autorstwa
    caraxa. na samym poczatku ksiazki zafona o tym bylo jak daniel opowiadal o czym jest ksiazka ktora znalazl na cmentarzu.

    bo był fragment krociutki z ta scena, musialam nie wyhaczyc ze to cytat z "Cienia wiatru" Caraxa, ale dzieki za wyjasnienie; )
  • Visca el Catalunya

    "Za siedem dni miałem już nie żyć." - jeżeli dobrze pamiętam.
    Podobne wqrwienie na autora przeżywałem tylko przy wyjaśnianiu zagadek w kryminałach Aghaty Christie ( no przecież byłem pewny że to X zabijał, nie Y!!!) i "Przepowiedni" Deana Koontza. Kto czytał ten skojarzy ten szok z tamtym; )
  • Anonim

    Najbardziej wzruszała mnie historia Penelope... I wszystkie wątki, które wydarzały się w opuszczonym domu Adlayów... Nie lubię książek bez wątków miłosnych :)...
  • Anonim

    Jeszcze do tego co napisał Visca. Ja też myślałam, że rzucę tą książką, kiedy dowiedziałam się, że Daniel ma umrzeć i że ja już o tym wiem... Na szczęście dotrwałam do końca i Daniel odżył!!! Nawet nie wiecie ile ona dla mnie znaczy i ile cytatów, które przydadzą się w życiu każdego, pozakreślałam na jej kartach... Uprzyjemniła mi pobyt nad naszym morzem przy nieustająco fatalnej pogodzie i mimo zimowego obrazu Barcelony rozgrzała serce i mój ukryty hiszpański temperament...
  • Anonim

    ja tez prawie cisnelam ksiazka jak przeczytalam "za siedem dni mialem juz niezyc" i "umarlem na 64 sekundy" no i jak fumero postrzelil daniela, to mialam ochote plakac ze zlosci!
  • Miguel

    Carlos Ruiz Zafon, "Cień wiatru", Warszawa 2008, wydanie V, s. 198:

    "Odczekałem, aż Bea zniknie za bramą, i ruszyłem lekkim krokiem, co chwila spoglądając za siebie. Z wolna ogarnęło mnie absurdalne przekonanie, że wszystko jest możliwe, i zdało mi się, że nawet te bezludne ulice i ten nieprzyjazny wiatr pachną nadzieją. Gdy dotarłem na plac Cataluna, dostrzegłem na środku stado gołębi. Zasłoniły sobą wszystko niby szal białych skrzydeł falujący w ciszy. Zamierzałem obejść cały plac, ale w tej samej chwili zobaczyłem, że ogromne stado gołębi, nie zrywając się do lotu, rozstępuje się przede mną i puszcza mnie środkiem. Zacząłem iść po omacku, patrząc, jak gołębie rozstępują się przede mną, by ponownie połączyć się za moimi plecami. Gdy dotarłem na środek placu, usłyszałem katedralne dzwony wybijające północ. Zatrzymałem się pośrodku oceanu srebrzystych ptaków i pomyślałem, że właśnie minął najdziwniejszy i najcudowniejszy dzień w moim życiu."

    Powyższy opis wrażeń chłopaka po pierwszej randce z dziewczyną emanuje takim spokojem, a jednocześnie radością i spełnieniem. Dodatkowo atmosferę miłego wieczoru można poczuć na następnej stronie gdy Daniel Sempere spostrzega o północy światło palące się w księgarni, w której pracuje Fermin. Gdy wchodzi od zaplecza i Fermin zaparza Danielowi lipy rozpoczyna się niezwykła rozmowa dwóch przyjaciół.

    Dwie piękne sceny. Najpierw westchnienie po romantycznym spotkaniu, a później serdeczna, niespieszna, szczera rozmowa dwóch przyjaciół.

    Myślę, że w książce można znaleźć więcej pięknych momentów, ale mnie najbardziej spodobał się ten opisany w powyższym fragmencie...

  • Anonim

    list Nurii.
    spotkania Bei z Danielem
  • Anonim

    :) podejrzewam, że będę monotonna, nawet bardzo. ale moja odpowiedź nie może brzmieć inaczej, jak tylko 'cała książka'. każdy moment cudownie opisany bardzo dobrze dobranymi słowami. mam taki zeszyt, w którym wypisuję najciekawsze cytaty. i gdyby porównać ilość cytatów jakąkiejwiek innej książki z 'cieniem wiatru', to mogę jedynie powiedzieć, że różnica jest miażdząca. padło wiele zarówno pięknych i mądrych, jak i zabawnych słów.
    a najbardziej wzruszające momenty ? będę jeszcze bardziej monotonna xd i stwierdzę, że również całą książka. praktycznie cały czas płakałam. ale żeby nie było, to wymienię kilka momentów. :)
    po pierwsze, jak daniel obudził się z krzykiem, gdy zapomniał twarzy mamy. w tym momencie popłakałam się po raz pierwszy, a potem to już prawie ciągle xd. :]
    po drugie, przy całym rozdziale listu nurii, a zwłaszcza, gdy miquel oddał życie za przyjaciela.
    po trzecie, gdy opisywana była tragiczna śmierć penelope i jej dziecka.
    po czwarte, przy każdym spotkaniu bei i daniela.
    po piąte, gdy daniel został postrzelony. myślałam, że nie dotrwam do końca.
    po szóste, gdy daniel dawał pióro julianowi.
    po siódme, na ślubie daniela i bei.
    i w wielu innych momentach książki. :)
  • Floyd Pepper

    tak, moim zdaniem nie da sie sprecyzować tych najlepszych momentów bo ogółem cała książka jest genialna. nie mam ulubionego momentu, można to uznać za ignorancjie ale ja myślę po prostu że gdyby wydzielić taki fragment z całości i przedstawić go jako mały kęs całej tej historii... to straciłby ten nieuchwytny czar, który trzyma nas w napięciu, przybitych niewidzialnymi gwodźmi do światła lampki nocnej i z przyklejoną ksiażką do dłoni..; ) ale to tylko moje skromne zdanie, poza tym pisze to o 1 w nocy więc zmęczenie może przeinaczyć myśl przewodnią tej wypowiedzi xd.... pozdrawiam wszystkich czytelników tego autora! i wesołych świąt, a raczej lanego poniedziałku; )