Cień wiatru [645]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Dominika

    >pani owca wizjoner napisała:
    >Nuria mnie nie przekonuje do prawdziwego żalu. jej historia
    >jest bardzo smutna, ale odpychaja mnie od niej momety takie
    >jak ten w ktorym caly czas mysli o sobie, wrecz kamien spada
    >jej z serca kiedy z e sceny znika Penelope, w nieszczesciu
    >Juliana nie stara sie go zrozumiec, nie pojmuje ze on kochac
    >bedzie zawsz etylko Penelope. za wszelka cene chce zastapic
    >mu kogos, kogo nigdy nie bedzie mogla zastapic.

    Nie zgodzę się z Tobą. Moim zdaniem Nuria jest postacią tragiczną i wzbudza we mnie ogromne współczucie. Od kiedy poznaje Juliana nie jest w stanie cieszyć się życiem; przez lata opiekuje się nim, pomimo, że ten przez dłuższy czas nie jest w stanie nawet z nią rozmawiać. Nieustannie cierpi. Poza tym wiążąc się z Miguelem robi to wyłącznie dla niego, żeby pomniejszyć jego cierpienie, jakim jest nieszczęśliwa miłość do niej - zapomina o sobie, chcę jemu dać odrobinę szczęścia.

    Jednak najbardziej żal mi Penelope, na drugim miejscu jest Julian

  • Anonim

    Bardzo tragiczną postacią jest Penelope Aldaya, która zmarła po urodzeniu dziecka... I jeszcze bardzo żal mi samego Juliana Caraxa, który tak kochał Penelope, tymczasem jego życie przemieniło się jedno pasmo nieszczęść...
  • Ewa co spadła z drzewa

    Oprócz osób wymienionych powyżej, szkoda mi trochę Tomasa...
  • Mrs.Apple

    >>pani owca wizjoner napisała:
    >>
    >>jak ten w ktorym caly czas mysli o sobie, wrecz kamien
    >spada
    >>jej z serca kiedy z e sceny znika Penelope, w nieszczesciu
    >>Juliana nie stara sie go zrozumiec, nie pojmuje ze on
    >kochac
    >>bedzie zawsz etylko Penelope.

    Nie mysli cały czas o sobie. Trwa przy Julianie cały czas, doskonale wie, że on jej nie kocha, ale to dla niej nie ma znaczenia. Ona go kocha i poświęca się, dla kawałka spalonego ciała, które nic już dla nikogo nie znaczy.


    A co do tematu, oczywiście Penelope i Nuria.
  • mademoiselle lennon

    Penelope oczywiście.
    Szczęka mi opadła jak skończyłam czytać. Poprostu zatkało mnie jak diabli. Chyba już nic nie będzie dla mnie takie same po przeczytaniu tej książki...
  • K.G.

    Juliana powoli wyniszczanego przez miłość, namiętność, żal, samotność i wspomnienia, mieszkającego gdzieś w Paryżu i czekającego na jakąkolwiek wiadomość od ukochanej. Juliana wracającego do Barcelony, szukającego samego siebie, swojego życia, które wymknęło mu się z rąk. I wreszcie Juliana strawionego rozpaczą, przeszytego uczuciem niespełnienia i bezsensu.


    Żal mi też Miguela, który tak naprawdę był sam. Tracił wszystko i wszystkich. Cierpiał patrząc w oczy kobiety, która nigdy nie odwzajemniała jego uczuć. Ale mimo wszystko był przyjacielem, jakiego można sobie tylko wymarzyć.


    Nuria mnie zafascynowała. Z jednej strony żal mi tej kobiety, bo żyła w poczuciu niespełnienia i ciągłej tęsknoty. Z drugiej strony jednak podziwiam ją. Po pierwsze za ogromną miłość do Juliana, za to, że opiekowała się nim przez tyle lat, poświęcała dla niego całą siebie. A po drugie podziwiam ją dlatego, że wiedziała czego chce.
  • Anonim

    Jak dla mnie, już wymieniona - Penelope. Sposób w jaki opisał Zafron był na tyle .. realistyczny, że do tej pory mam tą scenę przed oczyma.

    Jest mi też żal matki Juliana - Sophie. Jest coś w tej jej bólu, nieudanych 'związkach', brutalności jej męża, no i to w jaki sposób była przez niego upokarzana.
  • Anonim

    Jancity - w scenach gdy opisane jest to jak skończyła po prostu płakałam.
    Nurii- bo przegrała życie i wiedziała o tym, jak można nie współczuć komuś kto wie, że w wieku dwudziestu czterech lat ma za sobą wszystko co najlepsze.
    Miguel
  • noorey

    Miquela, za to, że musiał znosić życzliwość i przyjaźń Nurii, która nigdy go nie kochała.
    Penelope, to oczywiste.
  • NIKA

    juliana- bo stracil wszystko to co kochal
  • puzonews

    Czy ktokolwiek wspomniał o Ferminie - tym biedaku ? Poza Caraxem, Penelope no i oczywiście Nurią, to właśnie jego mi żal. Tyle się nacierpiał... Choć może nie było po nim widać.
  • Anonim

    penelope i nurii. zdecydowanie.
  • Anonim

    co do fumero. ja osobiście współczułam mu w jakimś stopniu, bo wychować się tak jak on... on przecież nie miał dzieciństwa. jednak współczucie zniknęło, gdy opisane było, jak wypchnął swojego przełożonego przez okno, żeby samemu objąć dowództwo. to było straszne. morderstwo z zazdrości, jakie chciał popełnić, jeszcze w jakimś stopniu można wytłumaczyć. w końcu to miłość, choć to nie jest dobre wyjście, ale biorąc pod uwagę jego dzieciństwo, można mu jeszcze współczuć. ale gdy zabija kogoś z zimną krwią, żeby dostać się na wyższy szczebel i objąć dowództwo, to trzeba być... cóż, co tu kryć, potworem. osobiście go nie lubię.

    wracając do tematu. wszystkie postacie przeżywały tragiczne historie. ale najbardziej żal mi było:
    oczywiście juliána caraxa. i tu chyba nie muszę komentować. jego życie, odkąd wyjechał do paryża, stało się pasmem nieszczęść.
    penélope aldaya. kochała tak bardzo, a za kilka chwil szczęścia zapłaciła życiem. i nie tylko życiem w sumie. jej własny, rodzony ojciec pozwolił jej umrzeć. więc to tak, jakby ją zabił. za co ? bo kochała i chciała być szczęśliwa.
    miquela molinera. był przyjacielem. takim najprawdziwszym. najpierw uratował juliana. później oddał swoje pieniądze julianowi, by mógł uciec. płacił, by książki jego przyjaciela były drukowane. kochał tak bardzo, ale niestety nuria nie potrafiła odwzajemnić jego uczuć. mimo to trwał przy niej i ją wspierał. wiedział, że jej serce już zawsze będzie należało do juliana. a potem, gdy pozostało mu kilka miesięcy życia, może mniej, zamiast cieszyć się ostatnimi chwilami, oddał życie za przyjaciela, którego nie widział 17 lat.
    nurii monfort. swoje serce oddała julianowi, ale nigdy nie mogła otrzymać jego serca w zamian. i choć czasem odrzucał mnie jej egoizm, fakt, to współczuję jej bardzo. bo mogła zostawić juliana po porzarze wiedząc, że jej nie kocha. ale tego nie zrobiła. opiekowała się nim.
    jacinty coronado. nie dostała od życia nic, prócz penelope. kochała ją bardzo i była gotowa oddać za nią życie. a w zamian za to brutalnie jej penelope odebrano.
    fermínowi romero de torresowi. wiele przeżył nieszczęść, ale i tak pozostał pogodnym i dobrym człowiekiem.
    danielowi sempere i jego ojcu. ponieważ stracili kobietę, która była dla nich ważna. daniel matkę, a jego ojciec żonę.
    tomásowi aguilarowi. jego uczuć nie było opisanych w książce, ale bardzo łatwo można się ich domyślić. był rozdarty. wiedział, że jego siostra jest szczęśliwa z danielem - jego najlepszym przyjacielem. ale wiedział również, że musi być posłuszny ojcu i że nie może zdradzić rodziny.
    antonio fortuny'emu. nie zawsze był złym człowiekiem. ale stracił wszystko, na czym mu zależało.
    sophie. latami była upokarzana i bita. ale najgorsza była wiedza, że juliána i penélope są rodzeństwem.
  • Peggy Brown

    Carax i Nuria. Śledząc ich dzieje chciało mi się przerobić część powieści Zafóna, zmieniając ich niedolę...czułam wręcz taki dręczący niedosyt, gdy czytałam o cierpieniu Nurii wywołanym przez brak miłości Juliana, lub gdy Carax odkrył mogiły Penelope i ich syna. Poważnie, to aż bolało, tak czuło się te ludzkie cierpienie, tą straszną bezsilność. Dodatkowo Zafón wplatał w treść typowe dla siebie mroczne, ciemne opisy....ałl..
  • Peggy Brown

    >mademoiselle lennon napisała:
    >Penelope oczywiście.
    >Szczęka mi opadła jak skończyłam czytać. Poprostu
    >zatkało mnie jak diabli. Chyba już nic nie będzie dla
    >mnie takie same po przeczytaniu tej książki...

    Właśnie! Ja także bardzo przeżyłam ową książkę, choć muszę przynzać, że zaskoczyło mnie stosunkowo szczęśliwe zakończenie ( wcześniej czytałam Marinę). Ale faktem jest, niektóre książki wywierają na nas ogromny wpływ...