-
Agrawka
Czeka mnie wyjazd za wielką wodę - nie wiem na jak długo- ale cały czas się zastanawiam - wracać czy zostać?? -
s-putni-k
na Twoim miejscu to bym tam najpierw pojechal, rozejrzal sie, pomieszkal chwile.
bo tak decydowac wczesniej "wracac czy zostac" z perspektywy kilku tys. km to raczej nielatwe zadanie. jeszcze sie rozczarujesz i co? (albo wrecz przeciwnie)
(: -
FUM
zacznij od postawienia tam nozek, dopiero potem zdecydujesz.
ja za wielka kaluze pojechalam prawie pol roku temu i przez pierwszy miesiac nie moglam sie nadziwic ze wszystko jest zupelnie inne niz sie tego spodziewalam. Od tamtej pory setki razy zmienialam juz decyzje czy zostac czy uciekac....
a teraz, hmm, tesknie za polska,ale chyba gna mnie dalej... :) -
Cheshire Cat
-
-
MaRTa ...
lepiej zawsze sprobowac czegos nowego...bo tutaj zawsze mozesz wrocic!! -
ɯ
-
juliah
-
ɯ
-
Duncan Rebel
mi roku czasu styknal, wrocilem i od razu inaczej patrze na ojczyzne :) -
ɯ
-
Duncan Rebel
dokad? bo jesli za daleka wode to z wakacjami i swietami lipka:/ - sam daleko nie mialem ale po jakims czasie mialem juz dosc tych podroz w jedna i druga strone bleeehh a fuu; P -
ɯ
-
kasiak
ja wyjechałam prawie rok temu, w tym czasie przerobilam juz tesknote, chec powrotu, super doswuadczenia tutaj, starcia z glupimi amerykanami, ale... w tym czasie byla rowniez dwukrotnie w Polsce i choc za kazdym razem wracam z usmiechem na twrzy, natychmias zaczynam liczyc dni do wylotu. Nieststy, albo i stety dla tych, ktorzy beda mieli szanse pozyc troche za wielka woda - zycie jest tutaj duzo latwiejsze, pod wieloma wzgledami;-))) -
gee-berz
Przede wszystkim JECHAĆ!!! Taki długoterminowy wyjazd poza rejon jest przydatny pod każdym względem. Potem się dopiero zaczyna pod górkę, jak się komu spodoba za wielką czy małą wodą, to jest dopiero rozerwanie. Ja jestem przecięta na pół już trzeci rok. Studiuję sobie po amerykańsku, zarabiam amerykańskie dolary i życie jest generalnie git, tylko dlaczego, kurde, tak do domciu daleko??? -
AniaD
ja też mam plan, zeby do polski na święta, a potem, na emeryturce, do domciu, który mam zamiar tu kupić, na najprzyjemniejszą część roku. zimą będę trzymać się od tego kraku z daleka;-)
co do podróży... jasne, to męczące. zależy, czy jest w tobie żyłka podróżnika. mnie np. kręci latanie w te i we w te:-) -
Anonim
zawsze wracaj do swojego domu a na jak dlugo to juz od Ciebie zalezy
nikt nie mowi ze powrot musi byc dlugoterminowy ale wracac trzeba , oczywiscie jak ma sie do czego
a zycie w rozjazdach w wielu miejscach jednoczesnie pozwala wycisnac z zycia wiecej
bo kazdy kto podrozuje wie ze kraje roznia sie od siebie diametralnie czasami mamy uczucie jakbysmy byli na zupelnie innej planecie ...zycia nie mozna przedluzyc ale mozna je rozciagnac..;p -
Kasia Milner
ja mam ten sam dylemat
siedze w kanadzie i mam decyzje zyciowa do podjecia - wracac czy nie? no i chyba nie wroce na stale, albo wroce ale na wakacje... -
Mlody
Widze, ze nie tylko ja mam ten problem. Mieszkac zagranica czy jednak wrocic do domu?
To miala byc juz moja trzecia wyprawa za Wielka Wode. Kolejna przygoda, nowe doswiadczenie, nowe znajomosci i takie tam.
Owczesny plan: zostac TAM kilka miesiecy, gora jeden rok, dobrze sie pobawic, zarobic kase, odciac sie od polskiej nudnej rzeczywistosci, poprostu zmienic cos w swoim zyciu. Wszystko jednak potoczylo sie zupelnie inaczej. Niespodziewanie dostalem calkiem ambitna i interesujaca prace i wpadlem w "pulapke" milosci:-) Swiat nagle stanal na glowie! I tak juz dwa lata mijaja odkad opuscilem nasza ukochana ojczyzne. Dalej jednak zadaje sobie to samo pytanie: "Wracac czy nie?".
Dzisiejszy plan: zostac TU jeszcze rok, gora poltora, dobrze sie pobawic, zarobic kase, nie poddac sie codziennosci i rutynie.
Czy i w jakim stopniu mi sie to uda pokaze z pewnoscia czas! -
Kasia Milner
To Ty się jeszcze zastanawiasz????
Masz pracę i dziewczynę - ZOSTAĆ!!!
-
Mlody
Wiem, ze fajnie byloby prowadzic takie zycie caly czas. Nie martwic sie o to czy starczy ci do przyslowiowego "ostatniego", korzystac z zycia i oddawac sie wlasnym pasjom. Odkad mieszkam w Stanach wszystko to stalo sie mozliwe. Co wazniejsze poznalem swoja druga polowke, z ktora chce spedzic reszte zycia. Wiem, ze tutaj byloby nam latwiej, ale z drugiej strony bardzo duzo trzyma mnie w Polsce i nie chce tego wszystkiego zaprzepascic czy utracic. Ameryke i Polsce dziela tysiace kilometrow, nielatwo jest przemieszczac sie ciagle w jedna i druga strone a ja nie chce zyc w ciaglych rozjazdach. Chce miec dom i rodzine, ktora w razie potrzeby bedzie w zasiegu reki. Tutaj mozliwosci mam bardzo ograniczone. Rozmowa telefoniczna co niedziela (bo tylko wtedy mam na to czas) czy krotki chat na Skype to nie wszystko.
Na szczescie oboje, moja dziewczyna i ja pochodzimy z Polski (choc niestety dzieli nasze domy jakies 200 km) i decyzja o powrocie do domu bedzie pod tym wzgledem latwiejsza. Miejmy taka nadzieje!