- 1
- 2
-
Mr Nobody
Witam, to będzie dziwny mail, a ja nie mam daru pisania. Ale ok, zaczynamy.
Studiuję sobie etnologię gdzieś tam w Polsce, ale z pewnych względów (nie sra się we własne gniazdo więc z krytyką przesadzał nie będę) myślę o przerzuceniu swoich studiów do Warszawy. Rzecz polega przede wszystkim na tym, że to, co mnie w etnologii zainteresowało to nie były plemiona afrykańskie ani stroje podhalańskie, a antropologia współczesności. Ja chciałem i chcę nadal zajmować się np. antropologią seksualności czy -temat ten chyba dopiero nieśmiało jest dotykany przez antropologów- internetem czy mediami w ogóle. Interesuje mnie więc to najnowsze wydanie antropologii i chciałbym studiować taką antropologię, która ma w sobie chociaż krzynkę stosowalności i użyteczności. Rozumiem, że muszę przejść całą masę przedmiotów dla mnie nudnych czy średniociekawych, ale nie chciałbym, aby miały one aż taki udział w programie moich studiów. Niestety mój instytut lubuje się w kulturze ludowej, a ja nie. Tak, wiem mogłem to sprawdzić wcześniej, ale historia mojego romansu z etnologią jest dziwna i nie będę się w nią tutaj wgłębiał.
Z góry dziękuję, co złego to nie ja, krytykę przyjmuję. -
Mr Nobody
Pytanie oczywiście brzmi czy na UW zajmowanie się tym, co mnie akurat interesuje jest względnie możliwe i łatwe? -
Lady Midday
Zdarzają się obowiązkowe przedmioty w stylu "Etnografia regionalna Polski", czy "Wprowadzenie do sztuki ludowej", ale jest tego bardzo mało. Podobnie ma się sprawa z zajęciami dotyczącymi plemion; ). Mamy całkiem dużo zajęć dotyczących takich rzeczy jak antropologia turystyki, medyczna, współczesności, jedzenia, filmu, krajobrazu itp. Z dwa, trzy lata temu chodziłam też na jakieś zajęcia dotyczące internetu i społeczności internetowych. Dokładnej nazwy zajęć już nie pomnę; ). No i są u nas wyjazdy w teren, czego (podobno) nie ma na innych etnologiach w kraju. -
Mr Nobody
Wyjazdy w teren są-jak myślę-akurat wszędzie, bo to chyba obowiązkowa część takich studiów. Co prawda rozczarowało mnie to, gdzie są te wyjazdy, bo zebranie z około 150 osób na studiach licencjackich i jeszcze sporej grupy na magisterskich 15 osób, które zapłaciłyby te 500 zł za wyjazd gdzieś dalej niż na Białoruś (np. Bałkany, b. republiki radzieckie czy Turcja) nie byłoby takim problemem (na Afrykę nie liczyłem, ale zorganizowanie czegoś ciut dalej chyba nie byłoby takie trudne, szkoda, że u mnie jest...). Ale nie liczę też, że z UW można pojechać gdzieś dalej, zresztą nie o to chodzi, ja wolałbym robić badania chociażby w korporacjach biznesowych czy wśród mniejszości seksualnych, albo w internecie itp., wyjazdy pozostawiam na prywatne podróże, ale tak z ciekawości- gdzie jeździcie? I czytałem też, ale nie wiem czy dość dokładnie, że z czasem można jeździć samemu i zaliczyć to jako badania terenowe, czy tak? Może to dziwnie zabrzmi, ale za dużo mi etnologii na tej etnologii, wolałbym więcej antropologii kulturowej, której u mnie w zasadzie nie ma w ogóle (trochę w ramach wstępu i jeden przedmiot na 30h. i wsio, nawet na fakultetach niezbyt). Ok, czyli faktycznie na UW jest z tym lepiej, rozważę jeszcze sporo innych kwestii i może złoże zapytanie do IEiAK UW jak wygląda możliwość przeniesienia się. Dzięki; ) -
-
Lady Midday
Słyszałam, że na Jagiellońskim się nie jeździ w teren; ). Tak przynajmniej twierdziła znajoma etnolożka z Jagiellońskiego; ).
Wyjazd do Afryki i polski uniwerek? Chyba śnisz :P. Polska to nie Finlandia :P (ostatnio znajoma Finka wprawiła mnie w zdumienie i zazdrość, bo u nich z uniwerku do Afryki, czy Chin jeździ się od tak sobie. I jeszcze się dziwiła, że ja się dziwię :P). Zresztą, jak Ty sobie organizacyjnie wyobrażasz badania przeprowadzane za jednym zamachem przez ponad 150 osób i to jeszcze przekrojowo z różnych lat studiów? Bardziej by to przypominało wycieczkę turystyczną, a nie badania; ).
U nas w Jejaku do niedawna zdarzały się pojedyncze wyjazdy np. do Gruzji, czy Macedonii, ale teraz z tego się rezygnuje. Powód jest natury pedagogicznej i jednocześnie naukowej, jak sądzę. Człowiek na I roku, nie znający rosyjskiego lub macedońskiego, nie zrobi przecież porządnych badań w Gruzji czy Macedonii. O wiele bezpieczniej jest wprawiać pierwszaki w badania w Polsce, Ukrainie lub Białorusi. No i jest oczywiście taniej (A Jejak jest teraz tak samo zadłużony jak pozostałe instytuty Wydziału Historycznego).
I tak, później jeździ się samemu, żeby zrobić badania do magisterki. Żeby zrobić licencjat zapisujesz się na laboratorium. W ramach grupy laboratoryjnej wyjeżdżasz na badania, na podstawie których piszesz pracę laboratoryjną. Ta praca może się potem z kolei przekształcić w licencjacką. A jak już robisz magistra, to zapisujesz się tylko na seminarium, którego uczestnicy są sami sobie panami, jeśli chodzi o wyjazdy na badania. -
Mr Nobody
Och nie zrozumieliśmy się; ) Właśnie napisałem, że nie miałem nigdy naiwnej nadziei na wyjazd gdzieś daleko (padł przykład Afryki, wstawić można cokolwiek poza Europą) i nigdy na to nie liczyłem idąc na te studia. I nie chodziło mi też, że 150 osób pojedzie na raz, tylko, że z nich można zebrać grupę, fakt przekrojową (słaby punkt mojego pomysłu xD ). Zresztą wyjazdy to akurat nie jest dla mnie najistotniejsza kwestia, którą chciałbym zmienić, jak mówiłem chodzi mi o nieco inny program studiów, a to wyciągnąłem przy okazji. I faktycznie jeśli jest taka bariera językowa to ma to średni sens, a do Gruzji to akurat wybiorę się może na własną rękę i też będzie ok. Niemniej informacja o kłopotach finansowych jest odstraszająca, ale je pewnie ma każda Katedra/ Instytut w tej dziedzinie w Polsce; ) Zadam Ci głupie pytanie, na które sam nienawidzę odpowiadać, ale...jesteś zadowolona? Że etno, że UW, że wszystko? -
Lady Midday
Spoko, spoko, też nie doczytałam; ).
Wiesz no, z jednej strony jestem, ale z drugiej nie (jeśli chodzi o program studiów, bo atmosfera i te sprawy jest spoko). Ja się interesuję Dalekim Wschodem, a konkretnie Japonią. A niestety, Dalekiego Wschodu jest u nas w Instytucie jak na lekarstwo (w sumie są tylko jedne zajęcia dotyczące Azji ogólnie, a prowadzący skupia się na Mongolii i szamanizmie, bo to jego specjalność). I zdecydowana większość naszych profesorów i wykładowców specjalizuje się w takich kulturach jak Ukraina, Białoruś...Szczerze powiedziawszy ja już Ukrainy mam po dziurki w nosie, po prostu tego jest przesyt. W związku z powyższym miałam też problem ze znalezieniem odpowiedniego promotora (bo magisterkę piszę w końcu o Japonii). To jest jedna strona naszego Instytutu. Druga to ta pozytywna, o której Ci już pisałam: to znaczy, nie zajmujemy się już prawie w ogóle kulturą ludową, bardziej nastawieni jesteśmy na współczesność, na takie tematy jak antropologia jedzenia, czy internetu. Więc w sumie nasz Instytut ma swoje i dobre i złe strony. Pewnie zaraz ktoś mnie z mojego Instytutu zjedzie za tą wypowiedź; ).
A czy UW...no cóż, ponieważ mieszkam w Wawie, to dla mnie w sumie oczywiste było, że pójdę na UW; ). Tylko raz rozważałam bodajże Poznań, bo myślałam o skandynawistyce, a tylko tam była. -
Mr Nobody
Ok, dziękuję; ) A co do Dalekiego Wschodu to z tego, co się orientuje są na UJ studia dalekowschodnie, o których gdzieś tam czytałem całkiem pozytywne opinie, ale teraz to już Ci nic nie pomoże; ). Wiesz ludzie, atmosfera i te sprawy to u mnie też świetne, chodziło mi właśnie o program studiów, który -z tego co piszesz- pewnie odpowiadałby mi dużo bardziej niż obecny i o sam instytut, bo o ile program to sobie w internecie znajdę , o tyle nikt tam nie napisze 'mamy mnóstwo wiecznych doktorów, którzy olewają studentów' etc. Na UW jest też mniej studentów na roku, a np. więcej możliwości wyjazdów w ramach Erasmusa. Obawiam się jednak, że na miejscu okazałoby się, że na UW wcale to tak lepiej nie wygląda, a np. niezrozumiały w ogóle jest dla mnie fakt, że takie przedmioty jak 'filozofia' czy 'historia etnologii' są w IEiAK UW na ostatnim roku licencjatu. To nonsens, ale jakbym się przeniósł to miałbym zaliczone. Obawiałbym się też kosztów życia w Warszawie i tego, że już za bardzo przyrosłem do obecnego towarzystwa. Ale zobaczymy, sorry, że mam tyle pytań, ale chciałem kogoś z etnologii na UW koniecznie znaleźć i cieszę się, że się udało; P -
Lady Midday
Na I roku w Jejaku jest "Wstęp do etnologii", zarówno ćwiczenia, jak i wykład. Pod względem treści jest to dokładnie to samo, co "Historia etnologii". Tyle, że "Historii etnologii" jest nieco bardziej rozszerzona. Ale w bardzo niewielkim stopniu.
A "filozofia" nie jest potrzebna na I roku, tak więc nie widzę nic dziwnego w fakcie, że jest na III; ). -
Mr Nobody
A to ciekawe, bo u mnie wstęp do etnologii w jakimś stopniu faktycznie pokrywał się z historią, ale w większym stopniu był czymś zupełnie innym. Miałem na myśli to, że takie nieistotne przedmioty (mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, ale dla mnie filozofia jest nieistotna i śmiertelnie nudna) oraz podstawowe jak historia etnologii najlepiej załatwić na początku, a później zabrać się za bardziej specjalistyczne. Różnice programowe też stanowić mogą przeszkodę- macie więcej wstępu, zajęcia osobno z kultury duchowej, materialnej i społecznej, co u mnie było w ramach dwa razy 'mniejszego' wstępu. Mam nadzieję, że macie też miłe panie w sekretariacie i wicedyrektora ds. studenckich, bo z nimi mogę mieć niedługo kontakt.; ) -
Lady Midday
-
Mr Nobody
OK ostatnie pytanie dotyczy kadry. Jak oceniasz poziom ich zaangażowania, podejście do studentów etc.? Z góry dziękuję, w zasadzie chyba wyczerpałem listę kwestii, pozostaje mi tylko się zastanowić, co robić z tą moją etnologią xD A jak będę chciał coś jeszcze wiedzieć to się odezwę...dobrze trafić na dobrego człowieka; ) -
agnieszka.
To może dodam świeże informacje, jestem na pierwszym roku, i... mamy już teraz filozofię i nie mamy ćwiczeń do wstępu. Za to mamy zajęcia z klasycznych tekstów, które podobno pokrywają się z dawnymi ćwiczeniami.
To raczej mało istotne, ale się pozmieniało :) -
Lady Midday
No widzisz, ja jestem już na V roku, więc mogę mieć nieświeże informacje; ). Serio nie ma już formalnie ćwiczeń? Ale zajęcia z klasycznych tekstów (ułożone chronologicznie, co się z kolei pokrywa z Historią Etnologii) to pod względem treściowym jest to samo, co ćwiczenia ze Wstępu, więc najwyraźniej zmieniła się tylko nazwa; ).
Ehem, wiesz, wykładowcy bywają różni; ). Może wypowiadać się w tej kwestii nie będę, bo oni tu zaglądają, podobnie jak na Facebooka; ). Ale tak w ogólności to powiedzieć Ci mogę, że mają pozytywne nastawienie do studenta (nie to co Instytut Archeologii...studiuję tam na drugim kierunku, więc mam porównanie). A przynajmniej w większości. -
Mr Nobody
To ciekawe, co piszesz Agnieszko, bo wg programu ze strony IEiAK UW wstęp ma ćwiczenia, ale program jest na zeszły rok. Ciekaw jestem czy więcej się pozmieniało. Filozofia by się zgadzała- wg tegoż programu jest na I i na III roku. Ja dysponuję tylko takimi informacjami, jakie mogę znaleźć na stronie Instytutu więc za wszelkie informacje tego typu będę niezmiernie wdzięczny, co może się objawić szczególnie jeślibyśmy razem studiowali. ; -)
ps. Naprawdę zaglądają ?; D A Facebooka nie mam, co niestety utrudnia zdobywanie wielu informacji. Dziękuję za odpowiedź, jeśli jednak jest fatalnie, ale nie chcesz tego napisać to możesz wysłać PW; P Ok, ale już jest krok do przodu, dzięki; ) -
~*Ania*~
Może jeszcze ja się udzielę z informacjami i jakąś radą :)
Skoro masz już tak sprecyzowane zainteresowania, to może warto by było, żebyś się dokładniej przyjrzał wykładowcom w naszym drogim jejaku, którzy się specjalizują w "Twoich" dziedzinach. Wtedy gdybyś jednak się zdecydował na przeniesienie, to wiedziałbyś po co idziesz. Nie szedłbyś tak zupełnie w ciemno, więc nawet gdyby reszta okazała się nie taka fajna, to łatwiej by Ci było to przełknąć.
Z prowadzących, którzy moim zdaniem interesująco prowadzili zajęcia (jestem na III roku) z dziedzin, które mogłyby Cię "kręcić" radziłabym Ci poszukać czegoś o:
dr Renacie Hryciuk - zajmuje się dziedziną seksualności i płci kulturowej, latynoamerykanistka, specjalizuje się w tematyce męskości w Meksyku, kulturą machismo, jest naprawdę ogromnym mózgiem w tym zakresie; )
dr Agnieszce Kościańskiej - nie miałam z nią zajęć, ale ona także zajmuje się kwestiami związanymi z postrzeganiem seksualności, razem z dr Hryciuk wydały książkę będącą zbiorem artykułów dotyczących zagadnień genderowych
dr Andrzeju Perzanowskim - interesuje się problematyką dewiacji, przede wszystkim odnoszącej się do wiejskich głupków, ale może mógł by Ci pomóc w Twoich badaniach. Jego żona pisze/pisała/napisała doktorat o transwestytach, więc tematyka seksualności też pewnie nie jest mu obca; )
dr. Karolinie Bielenin - Lenczowskiej - nie zajmuje się stricte genderem, za to myślę, że wpisuje się w dziedzinę antropologii współczesnej. Specjalizuje się w Bałkanach, więc jeśli interesowały by Cię konflikty etniczne w Kosowie albo prawo krwawej zemsty w Albanii ( które również jakoś by się wpisywało w gender, bo dotyczy kwestii męskiego honoru), to bardzo Ci tę panią polecam.
Radziłabym Ci poszukać artykułów i książek tych ludzi, zobaczyć czy Ci to odpowiada, żebyś bardziej świadomie mógł podjąć decyzję. Wtedy nawet wizja przeniesienia się do strasznej Warszawy może wyda się mniej straszna; ) -
Mr Nobody
Bardzo dziękuję, to cenne informacje i dobry pomysł, na pewno skorzystam. Mój wybór musi być świadomy; wiem, że nigdzie nie będzie idealnie, ale skoro może być lepiej...A Warszawa nie aż tak mi znowu straszna.; ) -
lola
Mam pytanie czy da rade połączyć etnologie z innym kierunkiem studiów dla przykładu 3 rok dziennikarstwa i 1 rok etnologi ? Czy raczej grafik jest tak napięty a badania terenowe tak uciążliwe, że nie ma szans? -
Lady Midday
Etnologia to akurat bardzo lajtowe studia. W sumie tylko na I i II roku masz takie obowiązkowe przedmioty, których godziny są ci narzucone. Poza tym sama sobie wybierasz na jakie przedmioty chcesz chodzić. Ja spokojnie łączyłam IV rok Etnologii z I rokiem Archeologii (i to Archeologia była tutaj bardziej upierdliwa). A co do badań terenowych to po prostu cała grupa razem ustala kiedy jedzie - przynajmniej jeśli chodzi o badania w trakcie wakacji. W ciągu roku akademickiego wyjeżdżasz raz czy dwa na tydzień.
Dla mnie osobiście grafik był uciążliwy tylko pod względem znalezienia pracy. Niby wybierasz sobie przedmioty, ale owe przedmioty do wyboru bywają czasami w różnych, dziwnych godzinach. -
lola
- 1
- 2

