-
Sir Khalid Nasrallah
>>Maciej S.T. Bartosiak napisał
>>Pytanie brzmi czy te osoby chcą poczuć bliskość i
>>miłość drugiej osoby czy chuja w dupie
>nazwa ekranowa napisał
>Jesteś pewny, ze te dwie rzeczy się wykluczają? Bo mi
>się nie wydaje
>nazwa ekranowa napisał
>Nie spotkałem nikogo interesującego, więc nie. Masz wolny
>weekend?
Bubi, jeśli Nazwa przez całe wakacje nie spotkał nikogo interesującego, to wobec tego i wobec powyższego, przemyśl lepiej dobrze czy masz wolny weekend, nawet jeżeli masz wolny weekend... -
Sir Khalid Nasrallah
>Maciej S.T. Bartosiak napisał
>a czy opowiadanie i rozpowszechnianie takich dowcipów jest
>dobre czy złe ??
Mniemam, że jest etycznie neutralne. Ale ciekaw jestem jak jest z takimi...
Skruszony Bubi podczas spowiedzi pokornie kończy wymieniać swe przewinienia...
spowiednik: oj, nagrzeszyłeś, synu... :o
Bubi: tylko nie "synu", bo Ci ten kiosk rozpierdolę... :E -
Anonim
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
>Bubi: tylko nie "synu", bo Ci ten kiosk rozpierdolę... :E
He he, dobre, dobre!
-
Anonim
>Maciej S.T. Bartosiak napisał
>Termometr w cipie jest naturalną antykoncepcja
> a Pigułka jest chemicznym - sztucznie stworzonym produktem
>który jest rozpustą dla ruchaczy i panienek które lubią
>się rżnąć ...
Bardzo niesprawiedliwa ocena. Pewnie powiesz, że siekierę stworzono, by ją rozjebywać czerepy, a drwale to chuje? Pigułka jest tylko narzędziem, które możesz wykorzystać jak chcesz. Również w małżeństwie.
Jak chcesz zobaczyć metody naturalne, to zobacz, jak się psy pierdolą. To jest natura. Antykoncepcja jest z definicji "nienaturalna", jeśli rozumieć jako naturę pewien stan pierwotny. Podobnie, jak nienaturalne jest mycie rąk czy zębów. Albo picie wina mszalnego.
> Pytanie brzmi czy te osoby chcą poczuć bliskość i
>miłość drugiej osoby czy chuja w dupie
Ale dlaczego uparcie sugerujesz, że pigułka zabija miłość, hę? To samo można powiedzieć o metodzie naturalnej, tyle, że jest nieco mniej wydajna. Bo przecież skoro istnieje coś takiego, jak metoda naturalna, to może ją wykorzystać każda kurwa, np. z zacięciem ekologicznym. Nie przyszło Ci to do głowy? Ów szacunek do własnych ciał, o którym wspominasz, to brednia, gdyż metoda naturalna wymaga jedynie poznania WŁASNEGO ciała przez kobietę. Może ją tymczasem rżnąć cały pułk. Sperma zawsze kapie z wacka tak samo kolego...
> Katolicy z założenia uważają miłość i zbliżenie za
>coś więcej niż tylko ruch posuwisto zwrotny
> różnica jest tak prosta jak między pisaniem wiersza a
>rozwiązywaniem tabliczki mnożenia
Pomijając toporną analogię, zgadzam się. Przyjmuję to do wiadomości, są to założenia brzegowe mojego pytania, do kurwy nendzy.
> tak więc jeśli pytasz dlaczego kościół pozwala
>naturalnej regulacji urodzeń - ponieważ opcja
>kalendarzykowa nie przeszkadza w zbliżeniu małżonków i
>nie zagraża zmiany wartości !!
Powyżej już Ci wykazałem, że jeśli istnieje coś takiego, jak skuteczna antykoncepcja naturalna, to może ją wykorzystywać byle kurwa.
> - forma kalendarzykowa wymaga więcej od kobiety i
>mężczyzny szacunku względem siebie i do ciała. Pobudza
>to oboje małżonków do poznania ciała pod każdym
>względem.
Ja też nie mam nic przeciwko miłości greckiej w wydaniu hetero.
> Jest to forma bardziej wymagająca od pójścia do lekarza
>- recepta - łykanie jak mi tel. komórkowy zadzwoni !!
Niewątpliwie, ale co z tego?
> i tak jak pisałem wcześniej może rozregulować ciało
>kobiece
Rozmawiamy o etyce, a nie biologii. Nigdzie nie napisałem, że jestem zwolennikiem pigułek. Skoro mówimy o etyce w perspektywie dbania o ciało, to KK powinien zakazywać jedzenia słodyczy. NIC dobrego nie daję, a tylko psują nasz ułomny mechanizm. Tak jednak nie jest, KK tego nie zakazuje. Chodzi tu bowiem o coś innego. O fiksum dyrdum na punkcie wacka i kuciapki.
> Wracając do samego traktatu spójrz na datę -
>medycyna poszła do przodu i moim prywatnym zdaniem w
>niedługim okresie ( kilku lat) Watykan zluzuje swe
>regulacje !!
Ale ilu klerykom do tego czasu pęknie odbyt?
> W kwestii edukacji seksualnej reforma kościoła idzie od
>dolnie. Członkowie kościoła, teraz księża i nauczanie
>(nauki przed ślubne) teraz czekać należy na biskupów i
>tak do samej góry !!!
Edukacja seksualna. Fuj. To lewackie gówno, jakich mało.
>
>
-
-
Anonim
>nazwa ekranowa napisał
>Nie spotkałem nikogo interesującego, więc nie. Masz wolny
>weekend?
Może i mam, ale Twoje bramy nie są dość szerokie, by przyjąć moją skromną osobę. -
Sir Khalid Nasrallah
>Bubi napisał
>Podobnie, jak nienaturalne jest mycie rąk(...)
Ach, to dlatego zwykłeś stronić od umywalki, po skorzystaniu z ubikacji...
Bartosiak, polecam Wam słowa wielce świątobliwego ojca Józefa Franciszka Emanuela Innocentego Marii Bocheńskiego OP, słynnego dominikanina (pochodzą one z książki "Między logiką a wiarą").
Parys: Jak na tym tle - oparcia etyki na koegzystencji z naturą, z tym, co naturalne - wyglądałaby etyka w dziedzinie seksualnej?
Bocheński: To bardzo trudne zagadnienie. Wydaje się rzeczą oczywistą, że z punktu widzenia naturalistycznego celem życia seksualnego jest płodzenie dzieci. Można to oczywiście pojąć skrajnie, pisać jak komuniści, że małżeństwo to jest wolny związek oparty na miłości kobiety i mężczyzny, mający jako cel zrodzenie i wychowanie synów i córek godnych socjalistycznego społeczeństwa. Tyle jest, moim zdaniem, jasne. Natomiast inne rzeczy są znacznie mniej jasne. W jakiej mierze życie seksualne dopuszczalne jest wtedy, kiedy cel ten nie może być osiągnięty, np. gdy ktoś jest bezpłodny. Dalej. Co to jest uprawianie życia płciowego w sposób naturalny? To są bardzo trudne pytania. Czy latanie jest naturalne? Człowiek nie jest stworzony by latać, a używa samolotów. Jeżeli się uprzeć przy naturze, to trzeba zabronić latania, bo jest ono nienaturalne. Przecież tak nie można rozumować, bo trzeba by potępić całą technikę. -
Anonim
Warto również zauważyć jeszcze jedno. Przyjęło się sądzić, iż "naturalny" to "dobry" czy "wskazany". W gruncie rzeczy w czerepach wielu lewaków, ale i katolików tkwi oświeceniowa wiara w "dobrego dzikusa" i i dobrodziejstwo natury. Tymczasem jest to co najmniej wątpliwe.
Człowiek dokonał niesamowitego skoku życiowego właśnie dlatego, że przeciwstawił się naturze. Uwielbiamy (niektórzy) chodzić po górach, ale odziani w texy i zaopatrzeni w komórki. Ba, nawet tacy, jak Vogel (wiecie Bartosiak, kto to był? a wy Nasrallah?) żyli sobie w hotelu, zapewne mając jako cel ucieczkę od zgiełku. Ten zgiełk wyznaczał im życie. Gdyby mieli tam siedzieć w czasach, gdy nie było Zakopanego, cała zabawa straciłaby sens.
Cały spór ekologów z przemysłowcami polega de facto na skali walki z przyrodą. Podejście ekologiczne zakłada walkę minimalną, podejście przemysłowe wojnę totalną. Jednak i tu i tu mamy walkę.
-
Maciej S.T. Bartosiak
>nazwa ekranowa napisał
>termometry, jak wiadomo, rosną na gruszach.
>
Jesteś czy tylko udajesz ...
>rtęć jest dobra, a estrogen zły, nie rozumiem tej logiki.
>I nie wiem co masz do panienek i panów, którzy lubią się
>rżnąć? Wolisz statecznych aseksualnych? to idź do
>klasztoru i nie zawracaj dupy porządnym ludziom.
>
Kto jest porządny a kto nie to tobie napewno nie oceniać
secundo - termometry z rtęcią są wycofane ( gdzie ty przebywałaś co łykałasz ze ci to umknęło)
>> Pytanie brzmi czy te osoby chcą poczuć bliskość i
>>miłość drugiej osoby czy chuja w dupie
>
>Jesteś pewny, ze te dwie rzeczy się wykluczają? Bo mi
>się nie wydaje
>
Czy tu nie chodzi o to że ty wypowiadasz swoją opinię a Ja swoją - więc jeśli coś takiego piszę to znaczy że mi się tak wydaje i mam kilka nawet przykładów potwierdzających tą tezę !!
A ty na pewno nie jesteś przykłądem na to aby zaprzeczyć tej tezie
>
>Kolego, nie wiem skąd żeś się urwał (pewnie z tego
>drzewa, na którym rosną termometry), ale gadanie, że NPR
>"nie przeszkadza" we współżyciu to cholerne nadużycie.
>NPR w połączeniu z zasadą, że "wytrysk tylko w ciele
>kobiety" sprawia, że małżonkowie w miesiącu mają od 7
>do 10 dni na współżycie (no bo w trakcie
>miesiączkowania, to wiadomo, bleee).
>
>Istotnie więc NPR "wymaga więcej", ale jakim cudem pomaga
>"zbliżeniu się" małżonków, to ni chuj nie potrafię
>wyrozumieć. I nie potrafię też zrozumieć, po co się tak
>męczyć, zamiast włożyć gumkę.
Chyba musisz jednak zajrzeć jeszcze raz przejść edukacje z opcji stosowania kalendarzykowej - w ten czas może zrozumiesz co do ciebie piszę. A jeśli nie potrafisz zrozumieć to czytaj ze zrozumieniem a nie tylko po to aby odpisywać ! i kręcić się w kółko jak pies za swym ogonem. Ja ci będę mówił o tym że mężczyzna musi nauczyć się szacunku do ciała kobiety a ty ciągle będziesz pisać że nie rozumiesz. Napisze że kobieta jak i mężczyzna będą musieli poznać i nauczyć sie ciała, fizjonomi etc ale ty znowu napiszesz że nie rozumiesz. a dlaczego mężczyzna musi/ chce się nauczyć - bo jest jej mężem
Ciało kobiety to nie jest instrukcja zakładanie kalosza czy też ulotka z pudełka po pigułkach !!
Po co się męczyć - Katolicy uważają że się nie męczą, i nawet ci powiem że wolą tak niż w kaloszu !!
Tak więc dyskusja polega na tym że ty dzielisz się swoimi spostrzeżeniami i katolicy powinni się tu wypowiedzieć ze swoim poglądem na współżycie małżonków. Jeśli opcja kalendarzykowa to dla ciebie męczarnia to używaj gumki i piguły - przecież nikt ci tego nie zabrania
-
Maciej S.T. Bartosiak
>Bubi napisał
>
>Bardzo niesprawiedliwa ocena. Pewnie powiesz, że siekierę
>stworzono, by ją rozjebywać czerepy, a drwale to chuje?
>Pigułka jest tylko narzędziem, które możesz wykorzystać
>jak chcesz. Również w małżeństwie.
>Jak chcesz zobaczyć metody naturalne, to zobacz, jak się
>psy pierdolą. To jest natura. Antykoncepcja jest z
>definicji "nienaturalna", jeśli rozumieć jako naturę
>pewien stan pierwotny. Podobnie, jak nienaturalne jest mycie
>rąk czy zębów. Albo picie wina mszalnego.
>
Bubi przecież kościół Rzymskokatolicki nie narzuca wszystkim - lecz tylko katolikom - jeśli nie jesteś wierny zasadom które głosi watykan to co się rzucasz że mają taką opcje. e jeszcze nie zmienili swojego stanowiska co do chemicznych tworów pigułkowych ?? Nie twój cyrk nie twoje małpy ... baw się w innej piaskownicy innymi zabawkami !! Nie zostaniesz naprawicielem moralnym całego świata i wszystkich instytucji
>Ale dlaczego uparcie sugerujesz, że pigułka zabija
>miłość, hę? To samo można powiedzieć o metodzie
>naturalnej, tyle, że jest nieco mniej wydajna. Bo przecież
>skoro istnieje coś takiego, jak metoda naturalna, to może
>ją wykorzystać każda kurwa, np. z zacięciem
>ekologicznym. Nie przyszło Ci to do głowy? Ów szacunek do
>własnych ciał, o którym wspominasz, to brednia, gdyż
>metoda naturalna wymaga jedynie poznania WŁASNEGO ciała
>przez kobietę. Może ją tymczasem rżnąć cały pułk.
>Sperma zawsze kapie z wacka tak samo kolego...
>
nie tylko przez kobietę !! Wyżej tej od dupy napisałem jeszcze raz o co chodzi z poznaniem ciała przez małżonków (w dużym skrócie) Jeśli jesteś jako mężczyzna (katolik) mężem, to (w uproszczeniu) zobowiązujesz się do tego aby szanować i przeżywać z kobietą każdą chwilę. i Poznajesz ja w każdej sytuacji i uczysz się co dzieje się z jej ciałem w każdej minucie w każdym dniu - jak zachodza zmiany etc.
i taki wyskok porównawczy - Jeśli kobieta zachodzi w ciążę to mąż również !! Jeśli ona wymiotuje do kibla to ty jestes obok i jej pomagasz/ jeśli chce coś wymyślnego do jedzenia lecisz do sklepu/ jeśli chce ogórka kisznego lecisz do piwnicy po cały słoik/ jeśli idzie na badania idziesz z nią etc
Jeśli mężatka puszcza się z pułkiem wojska - to równa się z tym że łamie zasady małżeńskie i nie nalezy do kościoła więc nie potrzebnie dałeś ten przykłada :-D :-) :-D
>
>> i tak jak pisałem wcześniej może rozregulować ciało
>>kobiece
>
>Rozmawiamy o etyce, a nie biologii. Nigdzie nie napisałem,
>że jestem zwolennikiem pigułek. Skoro mówimy o etyce w
>perspektywie dbania o ciało, to KK powinien zakazywać
>jedzenia słodyczy. NIC dobrego nie daję, a tylko psują
>nasz ułomny mechanizm. Tak jednak nie jest, KK tego nie
>zakazuje. Chodzi tu bowiem o coś innego. O fiksum dyrdum na
>punkcie wacka i kuciapki.
>
i tu pojawia się sytuacja która powtarza się w życiu ... to co piszecie jest odpowiadanie harcerzom na pytanie "... czy mogę zjeść cukierka z alkoholem ..."
Jeśli należysz do danej grupy osób która zawiązała się i ma jakieś zasady to przestrzegaj ich. A jeśli nie należysz to chuj cię to boli i obchodzi ??
Tak wiec wypowiedziałem się co sądzę o tej sprawie ... co mi się wydaje, jakie katolik powinien mieć podejście ...
Idę leczyć kaca ....
-
Maciej S.T. Bartosiak
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
PS: od tego co napisałeś zaczynają się dyskusje w kuluarach/ kolejne komisje/ kolejne traktaty ... i kiedyś bach rewolucja etyki i idei ... Lecz jeśli są takie zasady to każdy katolik powinien je przyjmować jak swoje !!
Kościół się też zmienia pod wpływem pędu całego świata etc ... lecz powoli, bardzo powoli -
Anonim
>Maciej S.T. Bartosiak napisał
>Bubi przecież kościół Rzymskokatolicki nie narzuca
>wszystkim - lecz tylko katolikom - jeśli nie jesteś wierny
>zasadom które głosi watykan to co się rzucasz że mają
>taką opcje. e jeszcze nie zmienili swojego stanowiska co do
>chemicznych tworów pigułkowych ?? Nie twój cyrk nie twoje
>małpy ... baw się w innej piaskownicy innymi zabawkami !!
>Nie zostaniesz naprawicielem moralnym całego świata i
>wszystkich instytucji
Jestem kurwa filozofem. Filozofowanie polega na przypierdalaniu się. Takiż też jest cel tego forum: dojebać. Ewentualnie ci bardziej oszołomieni mogą się też dowiedzieć, czy czynny jest kibel w IF albo gdzie dostać wpis.
> nie tylko przez kobietę !! Wyżej tej od dupy napisałem
>jeszcze raz o co chodzi z poznaniem ciała przez
>małżonków (w dużym skrócie) Jeśli jesteś jako
>mężczyzna (katolik) mężem, to (w uproszczeniu)
>zobowiązujesz się do tego aby szanować i przeżywać z
>kobietą każdą chwilę. i Poznajesz ja w każdej sytuacji
>i uczysz się co dzieje się z jej ciałem w każdej minucie
>w każdym dniu - jak zachodza zmiany etc.
Nie o tym jest rozmowa. Próbuję się dowiedzieć, jakie zło tkwi w antykoncepcji innej, niż tzw. naturalna. I czy w pewnych sytuacjach z tej innej (pigułek) można korzystać niejako przy okazji.
> i taki wyskok porównawczy - Jeśli kobieta zachodzi w
>ciążę to mąż również !! Jeśli ona wymiotuje do kibla
>to ty jestes obok i jej pomagasz/ jeśli chce coś
>wymyślnego do jedzenia lecisz do sklepu/ jeśli chce
>ogórka kisznego lecisz do piwnicy po cały słoik/ jeśli
>idzie na badania idziesz z nią etc
I wy już tak chyba będziecie mieli do końca życia, nawet nie w stanie błogosławionym. Czuję woń pantoflarstwa.
> Jeśli mężatka puszcza się z pułkiem wojska - to równa
>się z tym że łamie zasady małżeńskie i nie nalezy do
>kościoła więc nie potrzebnie dałeś ten przykłada :-D
>:-) :-D
Filozofowanie polega na umiejętności abstrakcji. Zastanawiamy się tutaj, jakie zło czy dobro tkwi w danej metodzie antykoncepcji. Podaliście jako przykład dobra to, że metoda ta wymaga poznania własnych ciał. Otóż nie wymaga, bo jak napisałem, jest to konieczne tylko dla kobiety. Tak więc immanentną cechą stosowania tej metody nie jest poszanowanie wzajemne własnych ciał.
Swoją drogą, pierwsze słyszę, by łamanie zasad małżeńskich sprawiało, iż nie należy się do kościoła.
Poza tym robicie z igły widły. Cóż to za halo, z tą metodą naturalną. W waszych ustach brzmi to tak, jakbyście w cipie obóz założyli i prowadzili tam badania naukowe. Żenicie się przecież z dorosłą kobietą, która już zna swoje ciało. Przychodzicie na gotowe, gdyż panny wiedzą, jak okresowe sprawy wyglądają. Te wizje wspólnego grania na gitarze i poznawania siebie w rzeczonym obozowisku są tyleż ckliwe i fałszywe, co żałosne.
Chciałbym, żeby jedno było jasne. Ja nie krytykuję metody naturalnej. Krytykuję uznanie innej antykoncepcji za metodę grzeszną. Jest to brednia jakich mało.
> i tu pojawia się sytuacja która powtarza się w życiu
>... to co piszecie jest odpowiadanie harcerzom na pytanie
>"... czy mogę zjeść cukierka z alkoholem ..."
> Jeśli należysz do danej grupy osób która zawiązała
>się i ma jakieś zasady to przestrzegaj ich. A jeśli nie
>należysz to chuj cię to boli i obchodzi ??
Jak napisałem, taki fach. Zresztą po prostu mnie wkurwia, kiedy widzę, jak ludzie błądzą. Rozumiecie, takie misjonarskie zacięcie. Dla was katolików chyba w pełni zrozumiałe?
>Idę leczyć kaca ....
Rzygacie - niech wasza kobieta podtrzymuje wam klapę od kibla. W imię zasad katolickich, kurwa!
-
Anonim
>Maciej S.T. Bartosiak napisał
> Kościół się też zmienia pod wpływem pędu całego
>świata etc ... lecz powoli, bardzo powoli
Niestety, w przypadku antykoncepcji KK jest na straconej pozycji, gdyż broni bzdury. Inaczej, niż w przypadku celibatu, który jest bzdurą zakamuflowaną, tutaj mamy brednią na tacy. -
Maciej S.T. Bartosiak
>Bubi napisał
>
>>Idę leczyć kaca ....
>
>Rzygacie - niech wasza kobieta podtrzymuje wam klapę od
>kibla. W imię zasad katolickich, kurwa!
>
>
hahahaha :-)
Niestety z żonką nie pracuje :-)
I nie rzygam na kacu
-
Maciej S.T. Bartosiak
>Bubi napisał
>
>Nie o tym jest rozmowa. Próbuję się dowiedzieć, jakie
>zło tkwi w antykoncepcji innej, niż tzw. naturalna. I czy
>w pewnych sytuacjach z tej innej (pigułek) można
>korzystać niejako przy okazji.
>
Jak to mawiają dobry Koń i po błocie pojedzie :-) Jeśli kobita bierze bo musi z medycznych względów to moim zdaniem nie przeszkadza to w "uniesieniu miłosnym" (tak co by było bardziej ckliwie :-P )
Lecz pigułka sama w sobie nie może być celem .... Takie moim zdaniem jest/powinno być stanowisko kościoła
> i taki wyskok porównawczy - Jeśli kobieta zachodzi w
>ciążę to mąż również !! Jeśli ona wymiotuje do kibla
>to ty jestes obok i jej pomagasz/ jeśli chce coś
>wymyślnego do jedzenia lecisz do sklepu/ jeśli chce
>ogórka kisznego lecisz do piwnicy po cały słoik/ jeśli
>idzie na badania idziesz z nią etc
>
>I wy już tak chyba będziecie mieli do końca życia, nawet
>nie w stanie błogosławionym. Czuję woń pantoflarstwa.
>
To jest małżeństwo ...
>Zastanawiamy się tutaj, jakie zło czy dobro tkwi w danej metodzie antykoncepcji. Podaliście jako przykład dobra to, że metoda ta wymaga poznania własnych ciał. Otóż nie wymaga, bo jak napisałem, jest to konieczne tylko dla kobiety. Tak więc immanentną cechą stosowania tej metody
>nie jest poszanowanie wzajemne własnych ciał. Swoją drogą, pierwsze słyszę, by łamanie zasad
>małżeńskich sprawiało, iż nie należy się do kościoła.
>
jeśli cudzołożysz i nie ma poprawy i pokuty - nie należy
Wracając do meritum sprawy - opcja kalendarzykowa wymaga od małżonków katolików poznania ciała kobiety ... nie powinno to podlegać dyskusji gdyż argumenty
a) kobieta zna już swoje ciało
b) to kobieta ma się znać na swoim ciele a mąż pić piwo przed telewizorem
to mnie nie przekonuje. Jeśli mówimy o wartościach katolickich i podejścia do seksu. To Kobieta jak i mężczyzna nie puszcza sie przed ślubem, co więcej ciało kobiety cały czas jest podatne na różne czynniki zewnętrzne co może rozregulować jej tryb miesięczny. Co oznacza że obserwacja i wiedza dla kobiety jak i mężczyzny jest cały czas miejscem poznawczym.
Tak więc nie ma co u dyskutować
małe laboratorium ...dobre :-D .... ale Bubi musisz przyznać że katolicy jak biorą ślub składają sobie przysięgę na dobre i na złe etc ... nie ma tam dosłownie o grzebaniu z latarką w pochwie małżonki, ale mniej więcej jak to opisałem wyżej wygląda u katolików. Nie ma co tu zaprzeczać (PS mówimy o ideowcach )
>
>Chciałbym, żeby jedno było jasne. Ja nie krytykuję
>metody naturalnej. Krytykuję uznanie innej antykoncepcji za
>metodę grzeszną. Jest to brednia jakich mało.
>
meritum w końcu płaszczyzna na której się zgodzimy. Jest o brednia straszna ale tak jest i wg. tych zasad mają grać.
Drugą kwestią jest to że nawet na przedmałżeńskich naukach już jest robiona rewolucja, gdyż wiadomo że ten stary zapis nie odpowiada naszym czasom i musi zostać zmieniony.
Przykład który podałeś jest dobry. Po drugie jeśli małżeństwo ma już czwórkę dzieciaków i nie stać ich na więcej również powinni razem dojść do porozumienia która antykoncepcja dla nich będzie najlepszym wyjściem. Małżeństwo wg. kościoła nie może mieć więcej dzieci niż mogliby im zapewnić dachu nad głową, żarcia, etc. godnego życia w skrócie
-
bartkiller
-
Anonim
>bartkiller napisał
>Ej, Bartosiak - jesteś czy tylko udajesz ? O_o !!
Waszymi świątyniami są wasze anusy. Dajcie porozmawiać, a my będziemy się trzymać złotej zasady "ty się nie chwalisz, ja się nie pytam". Deal patafianie? -
bartkiller
>Bubi napisał
>>bartkiller napisał
>>Ej, Bartosiak - jesteś czy tylko udajesz ? O_o !!
>
>Waszymi świątyniami są wasze anusy. Dajcie porozmawiać,
>a my będziemy się trzymać złotej zasady "ty się nie
>chwalisz, ja się nie pytam". Deal patafianie?
Twoją świątynią jest Twój pusty czerep. W tym przypadku akurat "rozmowa" to dość dumne określenie, dlatego jako Audytor Nonsensu byłem zmuszony wkroczyć; o -
Anonim
Reasumując, nie jest tak, by w samej metodzie pigułowej czaiło się jakieś zło. Jest to zatem problem z zupełnie innej półki, niż aborcja, która jest metodą złą obiektywnie, niezależnie od intencji.
Będę zatem drążył dalej. Załóżmy, że Czesia ma cykl tak ułożony przez matkę naturę, że może uprawiać bezpiecznie seks tylko w środku miesiąca. Wacek, mąż Czesi jeździ TIRem i tak się składa, że akurat w środku miesiąca go nie ma.
Powiedzmy, że nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić przez najbliższy rok. Wacek ma dużą chuć, Czesia zresztą podobnie. Jest bezrobocie, kiepsko płacą i nasza para nie może zaryzykować trzeciego dziecka. Ale chuć jest...
Wacek zawiązał chuja na supeł, Czesia szydełkuje... cierpią. Jest im źle.
Czyli... jest dobrze? Celnie rozumuję w waszej optyce, koledzy katolicy? A może i koleżanki, do wuja? -
il duce
Bubi, ja to nie wiem, ale porządny katolik chyba panuje nad chucią, nie? Jeśli nie, to może traci dobre miejsce w kolejce do zbawienia, ale - choć Bóg raczy to wiedzieć - chyba nie wylatuje z niej.
Jak Czesia z Wackiem cierpią, to znaczy, że są słabi itp. Możesz mówić, że to okrutne ze swojej świeckiej pozycji, ale to raczej bez sensu. Generalnie rzecz biorąc katechizm sporo wymaga od człowieka - i dobrze, bo kwestia zbawienia jest ważniejsza od zapewnienia każdemu możliwości zaruchania. -
Anonim
Perły przed wieprze:
"Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było". Podobnie jest z naturalnymi metodami zapobiegania zapłodnieniu - przez zatwardziałość i słabość wiernych Kościół wprowadził kompromis, odszedł od jasnego nakazu z księgi rodzaju: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną".
Teolodzy i uczeni w piśmie mogą snuć uzasadnienia dla NPR, można pleść brednie o "poznawaniu ciała kobiety", ale nie zmieni to faktu, że codzienny termometr w pochwie to coś z gruntu niechrześcijańskiego.
Tak więc, jeśli śladami diabła Lutra porzucić na chwilę tradycję i sięgnąć do biblijnych źródeł, to nakaz wydaje się prosty: bądźcie płodni i rozmnażajcie się! Jak w świetle tego nakazu można uzasadnić kalendarzyk i NPR to wiedzą tylko jezuici.
Porządny katol ma całą gromadę dzieciaków, a biodra jego małżonki są niczym bramy Jeruzalem z księgi Tobiasza.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

