-
Anonim
W sejmie trwa burzliwa dyskusja na temat in vitro. Zapraszamy na wielką debatę z udziałem głównych bohaterów sporu - autorów projektów poselskich: Jarosława Gowina (PO), Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (PO), Marka Balickiego (Lewica), lekarzy: prof. Romualda Dębskiego i Tadeusza Wasilewskiego i publicysty Tomasza Terlikowskiego.
zapowiedź:
http://www.youtube.com/watch?v=u07A...
W gronie przedstawicieli 2 stron sporu będziemy rozmawiać na tematy:
Etyczne: Czy zarodek to też człowiek? Czy posiadanie dziecka jest prawem rodziców ? In-vitro, badania na embrionach, klonowanie - gdzie jest granica ? A może zagrożenia o których mówią niektórzy księża są fikcją i in vitro jest szansą na rozwój szczęśliwej rodziny?
Medyczne: Jak określana jest treść genetyczna dziecka? Czy przy in-vitro niezbedne jest mrożenie nadliczbowych zarodków? Co się z nimi dzieje ? Ile lat może przetrwać zamrożony zarodek? Skutki in vitro dla zdrowia kobiet? Czy istnieje jakas altenratywa dla in vitro (np. naprotechnologia) ?
Stawka większa niż życie: in vitro – za czy przeciw?
21 października (środa), godzina 20:15
Kampus Główny Uniwersytetu Warszawskiego, Audytorium Maximum, Aula im. Mickiewicza
Spotkanie organizowane jest w ramach projektu „Poruszyć Niebo i Ziemię”
Zaprasza ASK Soli Deo
w w w . s o l i d e o . p l
-
Anonim
Przypomina to debatę nad tym, czy gówno śmierdzi. Otóż śmierdzi, mimo, że są miłośnicy tarzania się w nim.
Każdy kretyn, który twierdzi, że zarodek to nie człowiek, powinien wykazać, kiedy zaczyna się człowiek. Tego zaś uczynić nie jest w stanie, ani na płaszczyźnie naukowej, ani filozoficznej. Ergo: morda w kubeł lewaki, wypierdalać do Korei Płn. - ostatniego lewicowego raju na ziemi. Won! -
il duce
A nie wydaje ci się dziwne, że istnieją dwukomórkowi ludzie, którzy nie mają przyjaciół, obywatelstwa, narządów i poglądu na in vitro? -
Anonim
>ben napisał
>A nie wydaje ci się dziwne, że istnieją dwukomórkowi
>ludzie, którzy nie mają przyjaciół, obywatelstwa,
>narządów i poglądu na in vitro?
Nie ma w tym nic dziwnego. Zacznijmy może od tego, że warunków Twoich nie spełnia również 9 miesięczny płód na dzień przed narodzeniem. No, może z wyjątkiem narządów. W każdym razie wymienione czynniki - ich spełnienie - nie jest na pewno warunkiem sine qua non uznania podmiotu za człowieka.
Mniejsza jednak o to. Są dwa zasadnicze powody, dla których nie jest to dziwne. Pierwszy jest czysto filozoficzny i jest to możliwość (podkreślam: MOŻLIWOŚĆ) istnienia duszy. Drugi to wykazanie pewnej analogii z naszym stosunkiem do zmarłych.
Co to jest problem filozoficzny? Otóż jakbyśmy go nie zdefiniowali, wszyscy zgodzimy się, że jest to problem, który ma odniesienie do rzeczywistości. Jest więc często mętny, stanowi gówno, które ubijamy w moździerzu, a jednak koniec końców albo wierzymy w monady czy Dasein, albo nie. Nikt nie uprawia takich potyczek ot tak, bez zaangażowania (no chyba, że chcemy kogoś wkurwić, ale nie o tym tu mowa).
Tak więc skoro CAŁA nasza kultura wywodzi się z filozofii, które uznawały istnienie duszy, to naszym psim obowiązkiem jest rozpatrzyć ten problem na zasadzie "domniemania niewinności" nienarodzonego. Jasno wynika to z innych - niekwestionowanych nawet przez lewaków - przykazań czy kodeksów, które zakazują zabijać niewinnych. Była już o tym tutaj mowa i niejeden zad przecież spłynął krwią pod batem moich argumentów.
Druga sprawa - znacznie mniej doniosła, ale jednak ważna - to wykazanie, że pewne nasze zobowiązania wobec innych nie są ważne pod warunkiem, że ta osoba żyje. Wola zmarłego jest w naszej kulturze szanowana. Skoro więc wypełniamy wolę kogoś, kogo już nie ma, jak możemy zabijać kogoś, kto jakoś już jest? A jego odruchy - odruchy płodu - czysto biologiczne, wskazują przecież jednoznacznie, że ma wolę życia. Albo oszczędniej - mechanizm broniący go przed śmiercią.
Pragnę podkreślić, że ta argumentacja nie wymaga uznania teizmu. Zresztą czy Bóg istnieje, skoro Polską rządzi Tusk? Pytanie retoryczne... -
-
Sir Khalid Nasrallah
Piekielnie przenikliwa argumentacja. Myślę, że wszystko tu już zostało powiedziane, a moderator może śmiało zamknąć temat.
Na koniec chciałbym jednak przypomnieć, że istnieje możliwość (podkreślam: MOŻLIWOŚĆ), że wszyscy zaczęliśmy istnieć pięć minut temu, razem z dziurami w naszych skarpetkach i włosami wymagającymi przystrzyżenia. -
Anonim
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
>Na koniec chciałbym jednak dodać, że istnieje
>możliwość (podkreślam: MOŻLIWOŚĆ), że wszyscy
>zaczęliśmy istnieć pięć minut temu, razem z dziurami w
>naszych skarpetkach i włosami wymagającymi
>przystrzyżenia.
Jako, że na pewno na grono trafiło nieco młodej krwi, nie zaszkodzi przypomnieć ten wątek. Argumentu tego użył swojego czasu TAS, który w przeciwieństwie do Ciebie był inteligentny (jest mam nadzieję), choć swoich zdolności używał w złej - różowej - sprawie.
Możliwość istnienia duszy tym się różni od możliwości tego, że zaczęliśmy istnieć 5 minut temu, że mamy na rzecz tej tezy dwie przesłanki:
- wielowiekową tradycję z gigantycznymi myślicielami, którzy twierdzili, że dusza istnieje
- introspekcję intersubiektywną - nikt raczej nie myśli o sobie, jako o zbiorze materii i większość ludzi postrzega swoją duchowość w niematerialnym paradygmacie
Twoja teza jest zaś spod chuja wytrzaśnięta, jak zwykle zresztą.
Oczywiście powyższe przesłanki nie są determinujące. To tylko poszlaki. Dla mnie są jednak wystarczające w tej konkretnie sprawie.
A teraz wybacz: wypierdalaj. -
Sir Khalid Nasrallah
>Bubi napisał
>Jako, że(...)
Pełna zgoda (pomijając tylko ten przecinek).
To ja jeszcze dodam, że w naszej wielowiekowej tradycji mieliśmy gigantycznych myślicieli, którzy twierdzili, że dusza nawet swoje waży. Czy można chcieć więcej argumentów?
>nikt raczej nie myśli o sobie, jako o zbiorze materii
Oczywiście, a cały nurt materialistyczny w filozofii to podobno zaledwie złudzenie.
>większość ludzi postrzega swoją duchowość w niematerialnym paradygmacie
Pomódlmy się więc o to, by nie zmieniły się kiedyś proporcje w tym zakresie, bo wówczas nasz argument z "one hundred people can't be wrong" utraci swą tajemną moc.
>Każdy kretyn, który twierdzi, że zarodek to nie
>człowiek, powinien wykazać, kiedy zaczyna się człowiek.
>Tego zaś uczynić nie jest w stanie, ani na płaszczyźnie
>naukowej, ani filozoficznej.
Bardzo cieszy natomiast to, ze każdy, kto twierdzi, że zarodek to człowiek nie jest obarczony wspomnianą, względnie podobną, powinnością. A nawet gdyby był nią obarczony, to mógłby swobodnie to wykazać zarówno na płaszczyźnie naukowej, jak i filozoficznej.
Krótko mówiąc, Bubku, alleluja! Cieszmy się wszyscy, że skończyłeś filozofię i tak wiele mądrości zagościło w Twej dużej głowie! -
il duce
>Bubi napisał
>Tak więc skoro CAŁA nasza kultura wywodzi się z
>filozofii, które uznawały istnienie duszy, to naszym psim
>obowiązkiem jest rozpatrzyć ten problem na zasadzie
>"domniemania niewinności" nienarodzonego.
To jest Bubi klasyka problemu Hume'owskiego: twierdzisz, że z 'jest' (i to 'jest' bytu kulturowego!) wynika 'powinien'. I oczywiście dopuszczasz się tu nadużycia. To jest argument kończący.
Poza tym:
- pytanie o duszę zupełnie przypadkowo pojawiło się w naszej kulturze, równie dobrze mogłoby go nie być. Wtedy zabijanie zarodków byłoby OK? I czy w kulturach nie zakładających istnienia niewinnej duszy można 'zabijać nienarodzonych'?
- czemu odbierasz człowiekowi możliwość wzięcia na siebie tego ryzyka, że rzeczywiście popełni tu morderstwo? Czemu chcesz ustawowo zabronić ryzyka? Wsiadając do samochodu ryzykujesz rozjechanie pieszego niewinnego pieszego, czemu więc nie zabronisz jazdy samochodami? W większości krajów górny limit prędkości to 110 - 130 kmh (i ma to swoje uzasadnienie w bezpieczeństwie niewinnych) - uważasz więc, że produkcja samochodów, które mogą pojechać szybciej jest idiotycznym podejmowaniem ryzyka zabicia kogoś niewinnego? Oczywiście, że tak nie uważasz, więc czemu stosujesz tę logikę w przypadku zygoty?
-
il duce
A co do pytania o to, kiedy zaczyna się człowiek. Co to w ogóle za pytanie? Do kogo ono jest kierowane? Do biologa, księdza, filozofa (ale którego? Jadackiego, Żiżka czy Derridy?)? Jedyna bezpieczna odpowiedź to dla Ciebie - od poczęcia. I wtedy musisz się zgodzić na to, że jest wielu niewinnych ludzi bez mózgu. (Jak w ogóle używasz słowa 'niewinny' w odniesieniu do zygoty? Czyż nie jest tak, że żeby być 'winnym' czy 'niewinnym' trzeba mieć możliwość działania i myślenia? Czyli według Ciebie o kamieniach, balonach i atomach też można sensownie mówić, że są 'niewinne'? - wszak jest też 'możliwe', że i one posiadają duszę - pewno z miliard osób na Ziemi w to wierzy).
Pytasz przecież nie o człowieka w sensie biologicznym, tylko w sensie metafizycznym. Zdajesz sobie chyba sprawę, że metafizyka rozumiana w tym (nieokreślonym) sensie to wolna amerykanka. Mi osobiście najbardziej przypada do gustu odpowiedź, że człowiek zaczyna się wraz z nauką języka. To niczego nie przesądza w sporze o aborcję, czego zdajesz się nie dostrzegać. Każda odpowiedź jest tu tak samo o kant dupy.
Natomiast najmocniejszym argumentem za Twoim stanowiskiem jest to, że niezawodny barometr Khalid się z Tobą nie zgadza. Wstyd mi stać z nim po jednej stronie barykady. Niech spierdala. -
Anonim
>ben napisał
>To jest Bubi klasyka problemu Hume'owskiego: twierdzisz, że
>z 'jest' (i to 'jest' bytu kulturowego!) wynika 'powinien'.
>I oczywiście dopuszczasz się tu nadużycia. To jest
>argument kończący.
Zupełnie nie rozumiesz mojej argumentacji. Osobiście uważam, że nie da się wywieść powszechnie obowiązującej etyki. Innymi słowy, gdyby chcieć być ścisłym jak majtki Dody, to wszystko wolno. Albo nic nie wolno. Chuj wie. To postawa człowieka chorego psychicznie. Człowiek normalny ma pewne intuicje moralne i bierze je za pewnik. Dlatego też nikt nie dyskutuje o tym, czy dobrze jest kraść w ogóle. Ewentualnie rozmawia się o tym, czy można ukraść bułkę, by nakarmić dziecko w czasie wojny itp. I ja ten zbiór zasadniczych przesłanek etycznych z "nie zabijaj" na czele biorę za pewnik. Oczywiście, że on powinien być realizowany i chuj mnie obchodzą humowskie dylematy. Bo też - czego zauważyłeś - nie prowadzę tu dyskusji filozoficznej, a rozmowę o realnym życiu.
>Poza tym:
>- pytanie o duszę zupełnie przypadkowo pojawiło się w
>naszej kulturze, równie dobrze mogłoby go nie być. Wtedy
>zabijanie zarodków byłoby OK? I czy w kulturach nie
>zakładających istnienia niewinnej duszy można 'zabijać
>nienarodzonych'?
Ale dziwnym trafem takich kultur nie ma. Więc nie ma o czym rozmawiać.
>- czemu odbierasz człowiekowi możliwość wzięcia na
>siebie tego ryzyka, że rzeczywiście popełni tu
>morderstwo? Czemu chcesz ustawowo zabronić ryzyka?
Kurwa, zlituj się Rapierze i przestań pierdolić. To już lepiej od razu zadeklaruj się jako anarchista i przynajmniej będzie wiadomo, o co chodzi. A czemu chcesz ustawowo zabronić, bym nie mógł wbrew Twej woli wpakować Ci chuja w dupę, hę?
>Wsiadając do samochodu ryzykujesz rozjechanie pieszego
>niewinnego pieszego, czemu więc nie zabronisz jazdy
>samochodami? W większości krajów górny limit prędkości
>to 110 - 130 kmh (i ma to swoje uzasadnienie w
>bezpieczeństwie niewinnych) - uważasz więc, że produkcja
>samochodów, które mogą pojechać szybciej jest
>idiotycznym podejmowaniem ryzyka zabicia kogoś niewinnego?
>Oczywiście, że tak nie uważasz, więc czemu stosujesz tę
>logikę w przypadku zygoty?
Ale ja ryzykuję rozjechanie pieszego, a nie decyduję się go rozjechać, wsiadając do samochodu. A jak go rozjadę, to będę za to odpowiadał karnie. Tyle.
-
Anonim
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
>To ja jeszcze dodam, że w naszej wielowiekowej tradycji
>mieliśmy gigantycznych myślicieli, którzy twierdzili, że
>dusza nawet swoje waży.
No i co z tego? Jest taki filozofi Woleński, który wywodzi, że miejsce chuja jest w męskiej dupie. Wiele bredni zostało powiedziane, co nie zmienia faktu, że wiara w istnienie duszy cechuje wszystkie znaczniejsze kultury. I to nawet nie tylko okcydentalne. Nawet nie wiem, czy poza lewactwem oświeceniowym i pooświeceniowym był jakiś trend w jakiejkolwiek kulturze, który negował istnienie duszy? Pomijam rzecz jasna komunizm - mówimy to o kulturze.
>Oczywiście, a cały nurt materialistyczny w filozofii to
>podobno zaledwie złudzenie.
Weź takiemu filozofowi matkę i zacznij ją rżnąć obtłuczoną butelką, a zobaczymy, jaki z niego materialista.
>Pomódlmy się więc o to,
Ty się chuju módl o to, bym Cię nie spotkał, jak będę nie w humorze. Co zdarza mi się generalnie dość często. -
Anonim
>ben napisał
>A co do pytania o to, kiedy zaczyna się człowiek. Co to w
>ogóle za pytanie? Do kogo ono jest kierowane? Do biologa,
>księdza, filozofa (ale którego? Jadackiego, Żiżka czy
>Derridy?)?
Życie stawia przed nami takie pytania. To pytanie do każdego myślącego człowieka. Do obywatela.
Jedyna bezpieczna odpowiedź to dla Ciebie - od
>poczęcia. I wtedy musisz się zgodzić na to, że jest
>wielu niewinnych ludzi bez mózgu.
Owszem.
(Jak w ogóle używasz
>słowa 'niewinny' w odniesieniu do zygoty? Czyż nie jest
>tak, że żeby być 'winnym' czy 'niewinnym' trzeba mieć
>możliwość działania i myślenia?
A Ty wiesz Rapierze, o co chodzi w myśleniu? Bo ja myślałem, że to zagadnienie niezgłębione. I że nie tyle udowodniono, że myślenie nie jest możliwe bez mózgu, co, że mózg jest pewnym narzędziem, za pomocą którego byt przeprowadza procesy myślowe. Tak jak komputer. A jednak program istnieć może bez komputera. Jego statut jest - jakiś - czyż nie? To jedna z możliwym analogii...
Czyli według Ciebie o
>kamieniach, balonach i atomach też można sensownie
>mówić, że są 'niewinne'? - wszak jest też 'możliwe',
>że i one posiadają duszę - pewno z miliard osób na Ziemi
>w to wierzy).
Nie mamy żadnych intuicji i przesłanek, by w to wierzyć. Zupełnie inaczej, niż w przypadku nas.
>Pytasz przecież nie o człowieka w sensie biologicznym,
>tylko w sensie metafizycznym. Zdajesz sobie chyba sprawę,
>że metafizyka rozumiana w tym (nieokreślonym) sensie to
>wolna amerykanka. Mi osobiście najbardziej przypada do
>gustu odpowiedź, że człowiek zaczyna się wraz z nauką
>języka. To niczego nie przesądza w sporze o aborcję,
>czego zdajesz się nie dostrzegać. Każda odpowiedź jest
>tu tak samo o kant dupy.
A mnie się wydaje, że człowiek zaczyna się kilka metrów nad chujowym przelotem.
>Natomiast najmocniejszym argumentem za Twoim stanowiskiem
>jest to, że niezawodny barometr Khalid się z Tobą nie
>zgadza. Wstyd mi stać z nim po jednej stronie barykady.
>Niech spierdala.
Takoż postępuj z polityką i Wyborczą.
-
il duce
>Bubi napisał
>chuj mnie obchodzą humowskie
>dylematy.
No dobrze. Oczywiście zakaz zabijania nie jest bezwzględny, są sytuacje w których można odebrać życie. Ale my przecież nie o tym, czy można zabijać zygoty, tylko czy skrobanka jest w ogóle zabójstwem, czy może bardziej przypomina obcinanie paznokci.
>>I czy w kulturach nie
>>zakładających istnienia niewinnej duszy można 'zabijać
>>nienarodzonych'?
>
>Ale dziwnym trafem takich kultur nie ma. Więc nie ma o czym
>rozmawiać.
Są takie kultury, choćby katolicka - przy lekkim naciągnięciu pojęcia grzechu pierworodnego. A nawet jeśli by nie ma, to co to, kurwa, zmienia? I jest jeszcze moje pierwsze pytanie, niezależne od żadnych kultur.
>Kurwa, zlituj się Rapierze i przestań pierdolić. To już
>lepiej od razu zadeklaruj się jako anarchista i
>przynajmniej będzie wiadomo, o co chodzi. A czemu chcesz
>ustawowo zabronić, bym nie mógł wbrew Twej woli wpakować
>Ci chuja w dupę, hę?
Bubi, nie przeginaj. Tak to z Khalidem. Uważasz, że oczywistym jest, żeby prawo odbierało ludziom możliwość podejmowania decyzji moralnych (przecież to jest sprawa, w której samo istnienie pokrzywdzonego jest wysoce kontrowersyjne!).
>Ale ja ryzykuję rozjechanie pieszego, a nie decyduję się
>go rozjechać, wsiadając do samochodu. A jak go rozjadę,
>to będę za to odpowiadał karnie. Tyle.
I dobrze - przecież o to mi chodzi: ktoś, kto dokonuje aborcji nie decyduje się zabić, tylko podejmuje ryzyko, że to nie komórki, a dusza (przy fałszywym założeniu trafności Twojej argumentacji).
-
il duce
>Bubi napisał
>Życie stawia przed nami takie pytania. To pytanie do
>każdego myślącego człowieka. Do obywatela.
No to niech obywatel odpowie, przecież na tym gronie jest ponad tysiąc osób. -
Anonim
O, trochę się nastukałem. Myślałem, że wysłałem, a nie poszło.
W każdym razie jesteś w sojuszu z Khalidem. To gorsze niż Sojusz Lewicy Demokratycznej!
-
Anonim
-
il duce
Ty masz 150 km pod maską, ja mam 230, więc o czym tu gadać. Analogicznie różnimy się w kwestii potencjału intelektualnego i rozmiaru przyrodzenia. -
Anonim
>ben napisał
>Ty masz 150 km pod maską, ja mam 230, więc o czym tu
>gadać. Analogicznie różnimy się w kwestii potencjału
>intelektualnego i rozmiaru przyrodzenia.
No no Rapierze, nie bądź taki prędki. Pożyczę od ojca 177KM i zapewniam Cię, że to wystarczy. Zresztą nie muszę pożyczać. Spod świateł sprawdzać się nie ma sensu. W ruchu zaś jestem faszystą i po prostu nawet byś nie wiedział, kiedy mój penis znalazłby się w Twojej dupie.
Poza tym mam dobre gumy. Najlepsze, bardzo bezpieczne. Wchodzisz w nich jak w masło. W zakręty oczywiście. -
Anonim
Tutaj zresztą mogę polecić z czystym sumieniem kolegom i koleżankom Dunlopy 3D. Są rewelacyjne na każdym rodzaju nawierzchni. Na oponach nie ma sensu oszczędzać. Kupować byle co, to jak kupować dziurawe prezerwatywy. Dunlopy 3D w rękach katolika sprawiają, że kręgosłup trzeszczy na zakrętach, a jedzenie wraca do przełyku.
Do tego są to opony w zupełnie katolickiej cenie. -
Anonim
Poza tym Rapierze, o ile sobie przypominam, to podczas ostatnich pomiarów wygrywałeś o 0.5cm na długość, ale przegrywałeś o 0.7 na obwód. Stubb natomiast zdaje się był do tyłu wobec nas w obu tych pomiarach.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

