Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • il duce

    Ja ostatnio jechałem za dość agresywnym dodgem ramem. Generalnie jest to wesoła rozrywka, bo silnik rama brzmi niesamowicie.
    Zatrzymał nas zamknięty przejazd. Kiedy szlaban się otworzył, ram ruszył jak jebnięty, na granicy strzału ze sprzęgła. Jest to warte odnotowania, bo jezdnia na przejeździe jest takiej jakości, że ja się właściwie mogę przez niego tylko przetoczyć.
    Bubi, to właściwie powinien być samochód dla Ciebie. Ponad 300 koni, legendarna niezawodność, napęd na cztery, zawieszenie na polskie warunki i pali tyle, że my przy nim jesteśmy blueefficent.
  • il duce

    Burn those motherfuckers, http://www.youtube.com/watch?v=zqcl...
  • Anonim

    Fakt faktem, pedał takim jeździć nie będzie.
  • Anonim

    dla Rapiera - przygoda z Kasią

    Wczoraj wybrałem się trochę poruszać nad Biebrzę. Startowałem z Ostrołęki, gdzie nocowałem. Jak wiesz, warunki na drogach byłe złe, czyli dobre. Sama frajda, prawie wszędzie biała jezdnia. Radośnie pokonałem odcinek do Łomży, później z Łomży uderzyłem na Białystok. Za Wizną, znaną z krwawej bitwy odbiłem z lewo na Radziłów. Była to już droga trzeciej kategorii, o dość kaprawej nawierzchni, z długim odcinkiem po kocich łbach, o czym wiem, bo jechałem nią już wcześniej. Wczoraj zaś była tam biała pustynia. Piękny, biały jak cukier śnieg! Jechałem sobie rekreacyjnie seteczką, a tu nagle - wąwóz śnieżny! Zaspy dosłownie na metr wysokie. Śnieg był tak biały, a ja nie dość skoncentrowany, że dałem się nieco zaskoczyć - po prostu wszystko zlewało się w jedną wielką biel. Po tym ostrzeżeniu naparłem jeszcze ostrzej, tu i ówdzie małymi slidami.
    I tak przejechałem jakieś kilka, może kilkanaście kilometrów, raz brnąc przez naprawdę pokaźne koleiny i zaspy, szorując brzuchem, aż wreszcie dojechałem do górki, przed którą stał PKS. Wysiadłem - bo autobus stał na środku i nie dało się go wyminąć - patrzę, a na górce pracują spychacze gąsiennicowe i odgarniają zaspy. Przyglądam się, przyglądam, i - kurde - ja nie przejadę?
    Podszedłem go PKS-u i poprosiłem gościa, by się trochę cofnął i ustąpił mi pola. Spojrzał na mnie podejrzliwie, ale zgodził się. Powiedział, że ma tylko jedną pasażerkę i zapytał, czy mógłbym ją zabrać. A pewnie, nie ma sprawy brachu - odparłem.
    Zważ okoliczności - wypizdowie, dosłownie pole, wiocha może i niedaleko, ale zabita dechami. A tu z PKS-u wysiada Kasia Cichopek. Kasiu - kurwa - co za spotkanie - chciałem krzyknąć, ale okazało się, że to jednak nie była Kasia, choć dalibóg, wcale nie była gorsza.
    Kaśka wsiadła, ja ściszyłem muzykę, by słyszeć śnieg i dalejże jazda! Jadę, jadę, kalkulując między tym, by nie jechać za wolno, by nie utknąć, i by nie rozwalić zderzaka od wysokiego śniegu. I już już prawie byliśmy na górze, gdy nagle - jeb!!! - stoimy!!! O kurwa - pomyślałem. O cholera - powiedziałem do Kasi. Do tyłu - chuj. Do przodu - tenże.
    Ja pierdole. Bo bokach takie zaspy, że ledwo drzwi można było otworzyć. Wysiadam, próbuję podkopać rękami, ale widzę, że to nie koła się zakopały, ale po prostu kompletnie siadł na brzuchu. Gość ze spychacza patrzy na mnie jak na idiotę, Kasia siedzi nic nie mówi.
    Zapytałem gościa, czy ma linkę. Ja miałem, ale przypomniałem sobie o tym dopiero później. Nie miał. Po drugiej stronie czekał van. Podbiegłem, a tam dwa niedźwiedzie w moro, chyba jacyś myśliwi. Przaśni, swojscy, niezwykle życzliwi i sympatyczni. Mieli łopatę, dali mi i powiedzieli, że wypchną. Podkopałem troszkę, spróbowali, i chuj.
    Strasznie się jednak podniecili Kasią. Najpierw do mnie zagadali, ale jak się dowiedzieli, że Kasi nie znam i to przypadkowy pasażer, to w try miga zaczęli do niej wykrzykiwać, że ją zabiorą i w ogóle, ach i och. Kasia jednak siedziała, bo nie gasiłem silnika, a piździało jak w kieleckiem.
    W końcu wzięli linkę z vana, podpięliśmy spychacz i jeb! linka strzeliła. Kurwa... zawiesił się po prostu na amen. Chwilę później przekopanym obok mnie traktem nadjechał autobus i Kasia mnie zostawiła. Zostałem sam z niedźwiedziami, których zdążyłem serdecznie polubić. Nie wdając się w szczegóły, zacząłem opętańczo kopać pod spodem. Zmoczyłem się cały, nery zawiało mi okrutnie. Ale w końcu niedźwiedzie raz jeszcze się napięły i... wyjechałem! Chciałem jakiś namiar, by zawieść im później flaszkę ale byli dobrymi katolikami i nie chcieli nic za swoją pomoc.

    I dlatego właśnie wolałbym Foresia Rapierze. Kasia nie patrzyłaby na mnie jak na frajera, zdążyłbym zrobić swoją 20 kilometrową pętle po bagnach, i nie nadciągnąłbym sobie ręki, ani nie rozjebał czoła, kopiąc zwały śniegu.
  • bartkiller

    Niezła przygoda ! Mnie najbardziej się spodobał ten fragment:

    "Kasia mnie zostawiła. Zostałem sam z niedźwiedziami, których zdążyłem serdecznie polubić."
  • Sir Khalid Nasrallah

    No Bubel, jak się w tej historii pojawiła Kasia, to już byłem pewien, że dalej będzie coś w stylu: "i ja nagle nad zaspami, na dwóch kołach, kurwa teges, Kasia patrzy na mnie z podziwem, wszystko jak po maśle i żyliśmy długo i szczęśliwie", a tu tak nagle tak jak w życiu. Jestem pod wrażeniem!

    A ja się w sobotę, choć zaledwie piechotą, wyrwałem na dyszkę po lasach, polach i poboczach i na jednym polu też się, mokry już jak szczur w kanale i do tego na wietrze, wpieprzyłem w zaspy i to tak, że myślałem, że się popłaczę, odmrożę, skonam i śmigłowiec zawezwę. A dziś, w lesie, było jeszcze gorzej...:-(

  • bartkiller

    A nie miałeś przy sobie narzędzi hutniczych, co by się rozgrzać ? :o
  • il duce

    Bardzo dobre! Gdybym był dresiarzem, powiedziałbym, że powinieneś napisać książkę. Miewałem podobne historie, ale w znacznie mniejszej skali, coś w rodzaju - biorę dwie autostopowiczki, a tu korek.
  • Anonim

    No, ja dnia przed tą sytuacją zrobiłem miłą wycieczkę takim ambitnym szlakiem na bagnach. Ambitnym, bo nieprzetorowanym. A piździało całkiem nieźle. Żadne tam halo, ale z 11km było, z czego kopania pewnie z 5-6.
    A tego dnia, co się zakopałem, czas pozwolił tylko na 9km pętelkę. Nie tylko to zakopanie, ale i w ogóle kiepskie drogi sprawiły, że plan mi się jebł czasowo.

    A z Kasią to naprawdę szkoda, miałem ochotę przewieźć ją tak, by zapamiętała to do końca życia. Szczególnie wjeżdżanie w te wąwozy przy znacznych prędkościach było niezłe. Ale cóż, Kasia wybrała kierowcę autobusu. Miał z 50 lat, twarz człowieka, który z niejednego pieca chleb jadł. Jednak podobnie jak niedźwiedzie, też był dusza chłopak. Niech im się szczęści do chuja!
  • il duce

    >Sir Khalid Nasrallah napisała:
    >No Bubel, jak się w tej historii pojawiła Kasia, to już
    >byłem pewien, że dalej będzie coś w stylu: "i ja nagle
    >nad zaspami, na dwóch kołach, kurwa teges, Kasia patrzy na
    >mnie z podziwem, wszystko jak po maśle i żyliśmy długo i
    >szczęśliwie", a tu tak nagle tak jak w życiu. Jestem pod
    >wrażeniem!


    Brawo, Khalid, zrozumiałeś na czym polega dramatyzm tej historii! Powinieneś jednak podejść do matury, widzę, że dałbyś radę testowi z czytania ze zrozumieniem.
  • il duce

    >Bubi napisał
    >A z Kasią to naprawdę szkoda

    No, wiadomo!
  • Sir Khalid Nasrallah

    >il duce napisał
    >Brawo, Khalid, zrozumiałeś na czym polega dramatyzm tej
    >historii! Powinieneś jednak podejść do matury, widzę,
    >że dałbyś radę testowi z czytania ze zrozumieniem.

    Oj tam, myślę, że taki test nie ma zbyt wielkiego znaczenia na maturze, skoro Ty ją zdałeś.

    >bartkiller napisał
    >A nie miałeś przy sobie narzędzi hutniczych, co by się
    >rozgrzać ? :o

    Nie miałem, ale Ty podobno jesteś taki sprytny, że biegasz razem z psem i wykorzystujesz w celach grzewczych jego biogazy.
  • il duce

    >Sir Khalid Nasrallah napisała:
    >>il duce napisał
    >>Brawo, Khalid, zrozumiałeś na czym polega dramatyzm tej
    >>historii! Powinieneś jednak podejść do matury, widzę,
    >>że dałbyś radę testowi z czytania ze zrozumieniem.
    >
    >Oj tam, myślę, że taki test nie ma zbyt wielkiego
    >znaczenia na maturze, skoro Ty ją zdałeś.


    Wypraszam sobie, ja jestem na tyle wiekowy, że zdawałem maturę jeszcze przed czasami takich wynalazków jak czytanie ze zrozumieniem. Ode mnie nikt tego nie wymagał. Co widać po mojej aktywności na tym forum (tu uprzedzam twoją przewidywalną złośliwość).
    Wracając do tematu: kończą się rozkoszne warunki drogowo - spacerowe - idzie odwilż.
  • nazwa ekranowa

    >Bubi napisał

    >A tu z PKS-u wysiada
    >Kasia Cichopek. Kasiu - kurwa - co za spotkanie - chciałem
    >krzyknąć,

    Bubi, wybacz, ale gustu to Ty nie masz...
  • Anonim

    >nazwa ekranowa napisał
    >Bubi, wybacz, ale gustu to Ty nie masz...

    Nazwo, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby. Jeśli jedziesz wypizdowiem i dostajesz Kasię, to ją bierzesz i nie marudzisz. Zresztą przecież najbardziej liczy się piękno wewnętrzne kurwa.
    Ja ucieszyłem się z towarzystwa Kasi. Jestem pewien, że doceniłaby mój kunszt jako kierowcy, o ile odważyłaby się patrzeć. A ja niczego więcej od życia nie pragnę, niż poklasku w tej materii.
  • il duce

| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...



Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/26

Anonim

Anonim

Anonim

Ag.

Anonim

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)