-
szopa
ad Julka:
przykre jest, jeżeli się sprawiedliwość identyfikuje wyłącznie z dobrostanem własnej kieszeni, a jej ból uznaje za objaw pogwałcenia owej sprawiedliwości. specyficzne pojęcie zmysłu etycznego.
droga Julko, póki co nie podałaś żadnego argumentu prócz tego, że czujecie się nieszczęśliwi, że dostaniecie mało kasy, i że Komisja składa się z bandy głąbów, którzy nie dyskutują tylko od razu (co gorsza, bez zastanowienia) podejmują pochopne (a jakże) decyzje. drugi argument jest co więcej fałszywy, bo nawet jeśli komisja składa się z głąbów, to dość mocno dyskutujących i pełnych wahań.
rozumiem doskonale, że czujesz się zawiedziona i nieszczęśliwa i bardzo nad tym boleję. jako argumentacja jest to jednak kiepściutkie. zupełnie nie to, czego bym oczekiwał po piątkowej studentce piątego roku filozofii (przytyk za przytyk -- to za kurs etyki).
--
nawet jeśli jestem głąbem kapusty, to głąbem myślącym. -
Anonim
Panowie z KS,
uznałabym Wasz argument o byciu sprawiedliwym jeśli:
1. odpowiednio niższe stypendium zostałby też przyznane studentom po pierwszym roku, bo przecież mają tylko trzy egzaminy, a nie cztery, oraz gdyby studenci wieczorowi i zaoczni również mieliby odpowiednio wyliczone stawki stypendium naukowego.
[i wydaje mi się, że wtedy rzeczywiście możnaby nazwać podział środków sprawiedliwym, bo zgadzam się z kropkiem, że w tej chwili mamy do czynienia ze zwykłą dyskryminacją]
2. chciaż jeden z Was brał pod uwagę, że student czwartego roku ma zaliczoną logikę lub semiotykę, historię filozofii, jak i wszystkie inne obowiązkowe przedmioty z pozostałych lat i jakoś przez wszystkie lata studiów nie pieklił się, że piąty rok ma lepiej, bo przecież w końcu każdy będzie na piątym roku.
[i właśnie to, że każdy miał szanse na wysokie stypendium na ostatnim roku studiów w byłym już sysytemie przynawania środków uważam za sprawiedliwe]
3. gdyby dane mi było uwierzyć, że to co zrobiliście było bardzo starannie przemyślane i wprowadzone z odpowiednim wyprzedzeniem, które pozwala oswoić się zainteresowanym z myślą, że w praktyce zostaną zaliczeni do grupy studentów, którzy otrzymali średnią ocen 4.25. -
Kot z Cheshire
1. Na latach 2-4 różnie to bywa, bo niektórzy zdają język wcześniej, a inni robią logikę i semiotykę na raz. Różnica między nimi a rokiem piątym jest naszym (a moim przynajmniej) zdaniem znacząca. Jeśli zaś idzie o wieczorowych, to oni mają chyba tyle egzaminów co dzienni, czyż nie? Nie jestem pewien jak zaoczni...
2. W takim razie student trzeciego roku powinien mieć wyższe stypendium od tego, co jest na drugim, bo ma zaliczone siedem egzaminów, a nie trzy... Stypendium naukowe przyznaje się w rozliczeniu rocznym, czyli za rok pracy. Pomysł, abyśmy brali pod uwagę wszystkie dotychczas zdane egzaminy, jest moim zdaniem kiepski, a mówienie, że łatwe uzyskanie wysokiego stypendium na piątym roku jest nagrodą za zdanie czterech lat jest raczej słabym uzasadnieniem.
A co do pieklenia się - zawsze musi być ten pierwszy rocznik, którego dotykają zmiany. To jest nie do ominięcia.
3. Po raz kolejny pojawia sie sugestia, że nasza decyzja była nieprzemyślana. Nie zamierzam z tym polemizować, bo nie chcę się powtarzać. Argumentu z wyprzedzeniem nie rozumiem - czy gdybyśmy ogłosili to tydzień/miesiąc/rok wcześniej, to samo rozwiązanie stałoby się sprawiedliwsze? -
szopa
pomysł uzależnienia wysokości stypendium od ilości egzaminów na danym roku/zdanych egzaminów na całych studiach jest, mówiąc delikatnie, naiwny.
zrozumcie: nam nie chodzi o to, że 5. rok ma MAŁO egzaminów, tylko że wszyscy mają BARDZO WYSOKIE WYNIKI , co jest dla nas przesłanką mówiącą o tym, że ŁATWO mieć na 5. roku średnią 5,0.
(na podobnej zasadzie uznano, że każdy właściwie jest w stanie przebiec tysiąc metrów w czasie 4 minut, zatem dostaje się za to w liceum jedynie ocenę dopuszczającą. z kolei, jeżeli skoczyć w dal na odległość 4 m potrafi jedynie 10% licealistów, to za skoczenie 4 m należy się piątka.
nie wiem, na ile się skacze w dal, wziąłem to z głowy... to chyba nie jest istotne... i nie trujcie mi, że wuefiści są głupi, bo to również nie na temat. chodzi o analogię).
jeśli chodzi o stypendia dla zaocznych i wieczorowych... co, zapewne byście chcieli, aby były dużo niższe? jak płacą, to czemu niby mają dostawać tyle co ja, skoro chodzę na studia dzienne? uczę się na studiach dziennych, więc nie mam przecież czasu, aby pracować... i jakiś zaok ma dostawac tyle co ja, albo i więcej??? skandal!!!
smutne, ale gadki takie jak akapit wyżej powtarzały się jak refren w moich rozmowach z piątym rokiem... nie będę obszernie tego komentować, bo uderzałoby to również w tych normalnych studentów 5. roku... dość drastyczny przykład złośliwej postawy roszczeniowej, napomknę tylko...
wyjaśniam. jakiekolwiek różne traktowanie przy podziale pieniędzy studentów bezpłatnych i płatnych jest w świetle Ustawy NIELEGALNE. jedyny podział pieniędzy między grupy studentów, na jaki zezwala Ustawa, to podział proporcjonalny do liczby studentów (tak jak my, w sensie KS, zrobiliśmy).
studentów wieczorowych i zaocznych, którzy kwalifikują się do stypendium (średnia i wcześnie oddany indeks) jest pomijalna ilość (na moje oko około dziesięciu), więc postanowiliśmy nie rozdzielać ich od studentów dziennych... choćby dlatego, że wtedy ich stypendia by były astronomiczne (absolutnie nie do łyknięcia przez kwesturę, nie wspominając o wrażliwych społecznie kolegach i koleżankach ze studiów dziennych). -
-
Azrael
Jedna mała uwaga - nie jest tak że ja uważam że koledzy z KS ustawili rozkąd pieniędzy pod siebie. Ja tylko
a. relacjonuje opinię którą usłyszałem kilkakrotnie
b. zauważam że takie podejrzenie jest niestety dość logiczne - skądinąd konflikt interesów w tego typu organach jest chyba nieuknikniony? -
Anonim
Ja mogę w swoim imieniu powiedzieć:
- rozmyślanie nad tym jak podzielić stypendia zajęło nam ostatecznie 3 godziny, plus wcześniej kilka tygodni ostrych dyskusji (bo np. nie wszystko co szopa mówił o aspekcie matematycznym, było przeze mnie rozumiane; )
- nie, nie pisaliśmy pod siebie. w trakcie prac nad stypendiami wpadliśmy na kilka pomysłów, które byłby dla nas korzystniejsze (i sprawiedliwsze w rozumieniu niektórych uczestników tej dyskusji - tyle że np. nie chcieliśmy dawać 900 zł stypendium dla studentów pierwszego roku, a 200 studentom piątego - a tak by było, gdyby policzyć stypendia dla KAŻDEGO ROKU oddzielnie). Musieliśmy to jakoś rozsądnie wypośrodkować.
- nie jesteśmy głupi. wszelkie dostępne dane temu przeczą.
- niskie stypendia wynikają przede wszystkim z niższej kwoty, którą otrzymaliśmy do podziału, ale TAK: uznaliśmy, że sprawiedliwiej będzie, jeśli piąty rok dostanie mniej. Dlaczego? Wszystko już chyba zostało powiedziane... -
Anonim
acha, i jeszcze chciałem powiedzieć Julce chyba, że bardzo mi przykro, że chciałabyś 1500 zł na życie. Obawiam się, że są osoby, które wyżywają (albo stanowi to zasadniczą część ich pieniędzy) za te nędzne 300 zł miesięcznie. Dlatego argument, że nie powinniśmy brać pod uwagę "przeżywalności" jako jednego z aspektów przydzielania stypendiów jest nietrafiony. -
Anonim
Ad. Hessian Horseman
1. na piątym roku też jest różnie i wiem, że są ludzie, którzy zdali egzaminy z fakultetów na trzecim roku, oba. czy to znaczy, że powinniście się uważniej przyjrzeć temu kto i kiedy zdał egzamin i odpowiednio przydzielić go do grupy ludzi, któym było "łatwiej" lub nie?
2. nie mówię, że student trzeciego roku powinien mieć wyższe stypendium niż student pierwszego roku, bo ma więcej zdanych egzaminów. chciałam tylko podkreślić, że każdy student piątego roku był na pierwszym, drugim, trzecim i czwartym roku. i nie jest to kwestia nagrody za to, że jest na piątym, tylko równych szans dostania się na ów piąty rok.
3. uważam, że zmiany ogłaszane, dyskutowane z zainteresowanymi i wprowadzane np. z roczym wyprzedzeniem wydają się o wiele bardziej przemyślane, niż te przedyskutowane w gronie ludzi, którzy się ze sobą zgadzają. (bo jakoś nie przekonują mnie Wasz ochy i achy na temat jakto było trudno) dla mnie reforma KS ma dwa miesiące, z czego miesiąc wakacji i bardzo małą grupę osób, które zabierały głos w tej sprawie.
poza tym kwestia jest prostego nastawienia psychicznego. wyobraź sobie, jest tak-a-tak przez lat x, nikt nie uprzedza Cię, że się zmieni, więc zakładasz (wiem, że indukcja jest zawodna - pokazaliście kolejny piękny dowód), że się nie zmieni znacznie, a potem się okazuje, że zamast pisać spokojnie magisterkę, musisz na gwałtu-rety szukać pracy. to budzi sprzeciw nawet u tych, co uprzedzeni siedzieliby cicho. może to zwykła nierozwaga? ale nieroważnie być nieroważnym w sprawach pieniędzy.
-
Anonim
P.S. jak mam wierzyć, że decyzja jest przemyślana, skoro nawet nie wiecie ile jest egzaminów na studiach zaocznych? a na wieczorowych chyba mają tyle samo? -
Anonim
ad blue:
ad pkt. 2 "nie mówię, że student trzeciego roku powinien mieć wyższe stypendium niż student pierwszego roku, bo ma więcej zdanych egzaminów. chciałam tylko podkreślić, że każdy student piątego roku był na pierwszym, drugim, trzecim i czwartym roku. i nie jest to kwestia nagrody za to, że jest na piątym, tylko równych szans dostania się na ów piąty rok."
Ale za pierwszy, drugi, trzeci rok miał już szanse dostać stypendium!!! Co jego wcześniejsze studia mają do rzeczy?!
-
szopa
ad Blue:
KS wie, że zaoczni mają egzaminy z tych samych przedmiotów, co my. wątpliwości budzi to, czy uczą ich dokładnie tego samego, co dziennych, ponieważ mają inne liczby godzin (co jest swoją drogą dość naturalne). -
Kot z Cheshire
Jeśli chodzi o mój brak wiedzy na temat ilości egzaminów na zaocznych - tak, przyznaje się, tego nie wiedziałem. Na moje wytłumaczenie mam tylko to, że reszta komisji wiedziała (a ja w komisji jestem od tygodnia bodajże, dotychczas uczestniczyłem w niej jako wolny strzelec; ) ), a także to, że studentów zaocznych uprawnionych do otrzymywania stypendium jest baaardzo mało. Zresztą, w przypadku zaocznych problemem jest też pewna odmienność programowa, co odbija się na liczbie godzin i egzaminach. Wieczorowych to nie dotyczy, a to "chyba" przy nich w mojej poprzedniej wypowiedzi nie było akurat świadectwem moich wątpliwości, tylko pewną figurą językową; ) -
Anonim
Arturze, w kwestii tego 1500.
Nie chodzi mi o przeżywalność za 300 złotych, ale jeżeli argumentujecie, że stypendia są po to, żeby student spokojnie studiował i się rozwijał - co nie jest nowym pomysłem, bo tak się robi na zachodzie, kiedy promuje się "dobrych" studentów - to nie można przyznawać mu 300 złotych. W związku z tym uważam, że argument z przyznawania w polskich warunkach stupendiów po to, żeby student nie musiał się o nic poza nauką troszczyć, jest nietrafiony.
Tylko tyle chciałam powiedzieć. Nie wkładajcie mi w usta nie moich słów. Nie chcę dostawać 1500, bo to tu i teraz nie realne.
Nie domagam się również większej kwoty stypendium dla piątego roku... nie o to chodzi i kwestia stawki nie ma tu nic do rzeczy.
Żądam natomiast wiedzy na temat sposobu rozdzielania stypendiów, jaki wypracowała komisja i porządnego uzasadnienia zróżnicowania stawek stypendialnych dla studentów różnych lat. Mam bowiem wątpliwości (wynikające najprawdopodobniej z niewiedzy) co to słuszności niektórych rozwiązań. -
szopa
dwie sprawy.
po pierwsze, spotkanie odbędzie się prawdopodobnie w środę o 13.15 w sali 24 lub 25 (jeśli coś się zmieni, będę informował na bieżąco). będzie w nich ucestniczył prof. Jadacki, prof. Dobieszewski, Rita Stokłosa (przewodnicząca Zarządu Samorządu Studentów), przedstawiciel OKS, Wy i my.
****************************** ************************
druga sprawa:
jakbym już tego gdzieś nie pisał, napiszę jeszcze raz jak liczyliśmy stypendia. powtórzenie jest matką zrozumienia.
prawo do stypendium ma (w teorii) 15% najlepszych studentów danej jednostki. bez sensu jest porównywanie średnich z różnych lat, więc przekłada się to na 15% najlepszych studentów z każdego roku.
niestety, taki dokładnie podział jest niemożliwy -- na samym piątym roku dużo więcej niż 15% studentów ma prawo do stypendium. bss ma w nosie nasze problemy i nie życzy sobie, aby więcej niż 92 studentów z if dostawało stypendia. rozwiązaliśmy ten problem brutalnie -- ucięliśmy doły lat niższych, poprzez wprowadzenie konieczności posiadania średniej wyższej niż 4,25.
jak liczyliśmy wysokość stypendiów w dowolnej grupie studentów? dodawaliśmy do siebie wszystkie średnie studentów w danej grupie pomniejszone o 4 (czyli, jeżeli np. byśmy mieli 5, 4,5 i 4,75 to byśmy dodali 1, 0,5 i 0,75). przez otrzymaną liczbę dzieliliśmy pulę pieniędzy przypadającą na daną grupę (proporcjonalną do liczby studentów ogółem w danej grupie, a *NIE* stypendystów)(jak mamy w grupie 75 studentów i 620 w if, to na grupę przypada (75/620)*26000 zł).
w wyniku dzielenia opisanego powyżej otrzymywaliśmy pewną liczbę, nazwijmy ją n. każdy student będzie otrzymywał kwotę równą n przemnożoną przez średnią pomniejszoną o 4 (jak ktoś miał 4,5 dostawał 0,5*n).
studentw podzieliliśmy na dwie grupy -- 5. rok i wszystkich pozostałych. jako że ludzi do podziału stypendium jest więcej niż w innych grupach (o 17 więcej niż 15%), a 5. rok jest najmniej liczny, oczywiście stypendia wypadają niższe niż w innych grupach.
pojawia się pytanie: dlaczego podzieliliśmy studentów na 5. rok i cała resztę, a nie liczyliśmy np. każdy rok osobno? ponieważ na młodszych latach jest mniej stypendystów niż 15%, co windowało stypendia do dość niebezpiecznego poziomu (moim zdaniem powyżej poziomu akceptacji przez BSS). spowodowałoby to co najwyżej zwiększenie różnicy między najwyższym stypendium za 5,0 a najniższym stypendium za 5,0. nie zmienia to w żaden sposób sytuacji 5. roku. policzcie sobie sami.
wiem, że to wyższa matematyka, ale licze na minimum Waszej życzliwości.
zrobienie tylko jednej grupy nie wchodzi w rachubę. po pierwsze, nie byłoby to porównywalne. po drugie, stypendia dla piątego roku by pochłaniały ponad jedną trzecią wszystkich funduszy przeznaczonych na stypendia, co jest sprzeczne z rozporządzeniem.
i dobra rada na koniec: na spotkaniu środowym, na którym będzie dyrekcja, postarajcie się nie rzucać kurwami. może nie zostać to dobrze odebrane. -
Zajec
Mi się Rysiu zaczyna wydawać, że problem polega na czymś innym...
Otóż... ludzie znają wynik [wprowadzają dane i algorytm wypluwa im ów wynik - proste]
I ludzie zastanawiają się co jest nie tak, że ich wynik jest mały [ci z V roku]...
Więc domagają się równości...
Na gdy im się przedstawi problem... domagają się czegoś nowego... bo co to bystrzejsi... chcą nie uwierzyć... a zrozumieć... chwała za to studentom V roku...
I pojawia się znów problem... Rysio... przedstawia niemal źródło algorytmu... krok po kroku... co i jak... i tu nasze bystrzachy już się wykrzaczają...
Nie mogą zrozumieć algorytmu... więc myślą: "hmmmm... jakieś kuglarskie sztuczki..." W efekcie są niezadowoleni... nie wiem tylko, czy wciąż z faktu, że dostaną mało kasy... czy może z faktu, że algorytm jest za trudny i niestety okazują się ich czteroletnie zmagania z "prawdą" niewystarczające, by zrozumieć jakże prosty, wyłożony na talerzu - jej wycinek...
Post pisany po wielu zajęciach... ale to nie jest usprawiedliwienie... możecie mnie zlinczować jak spotkacie mnie na wydziale... będę się bronił:]... mimo, że wyglądało to dzisiejsze spotkanie jak atak Samoobrony na urzędników państwowych... może dam radę:P -
Anonim
Komisjo, kiedy będzie drugie spotkanie? Niestety, nie byłam od wczoraj rana na wydziale i nie widziałam karteczki (jeżeli wisi), a chciałabym przyjść na spotkanie. -
szopa
spotkanie odbędzie się, zgodnie z zapowiedziami dwa czy trzy posty wyżej, o 13.15 w środę. zmianie uległa jedynie lokalizacja:
odbędzie się ono w sali 318 na Nowym Świecie 69 (III p.).
serdecznie wszystkich zapraszam.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

