-
nat
Jasne,że tak. Zupełnie się z Tobą zgadzam. To ogólne przyzwolenie na drobne oszustwa jest rujnujące w całym procesie "wychowania do dorosłego życia" - czyli do konkretnych działań i decyzji. Od początku uczymy się że uczciwość to jakiś ideał, który - owszem - jest "fajny" ale się zupełnie nie opłaca.
I właśnie dlatego słuszenie mówiliśmy wcześniej o tym, że trzeba eliminować przyczynę, a przynajmniej starać się to robić. Oczywiście że ja czy ty nie możemy tego zrobić sami, jest to kwestią odpowiednio egzekwowanych ustaw i przepisów oraz konkretnej motywacji, której zupełnie brakuje.
Taki proces, jak sądzę, jest bardzo czasochłonny, choć wydaje mi się, że już jest zapoczątkowany. Wiele dość razy słyszałam jak ludzie z pewnego rodzaju podziwem mówili "a w Ameryce jak nauczyciel wychodzi z sali to nikt i tak nie ściąga bo oni tego po prostu nie akceptują" - być może wynika z tego (pod czym ja się podpisuje) że większość ludzi chce być uczciwymi, uczciwość imponuje - tylko, że w naszym kraju jest też traktowana jako wyraz "frajerstwa".
System edukacji się powoli zmienia, nie śledzę tego z wystarczającą uwagą by stwierdzić czy zmienia się w dobrym kierunku, ale może przeładowanie materiałem i przymus robienia zupełnie niepotrzebych dla danej osoby rzeczy zaczną powoli przechodzić do historii. Może stanie się to za sprawą "nowego pokolenia nauczycieli"? Choć takie nowe pokolenie to samo w sobie za mało.
-
nat
-
Aliena
Jula
odn iii) ja nie usprwiedliwaiam kupowania praca powołujac sie na minimum socjalne ..moja wypowiedz była "obok tematu" i zatsanwaim sie ile razy to jeszce musze pisac aby dotarło
odn donsów) tak to jest moralnosc Kalego - jesli uwazasz ze powinnas interweniowac tam gdzie CIebei to dotyczy a nie tam gdzie jest łamane prawo czy ktos postepuje nieetycznie chco CIebei to nei dotyczy...
uwazam ze nalezy zgłaszczac przypadki UDOKUMENTOWANEGO oszustwa - kupczenia pracami takze
uwazam ze zgłaszanie do rektora ze jakas panienka (bez nazwiska) napisała tego rodzaju oferte na gronie jest przesada i jest "inwigilacja wszystkich wszedzie przez wszystkich"
a jesli bym zgłosiła oszy=ustwo tego rodzaju to tylko dlatego ze uwazam to za NIEUCZCIWe a nie dlatego ze to w jakikolwiek spoósb mnei dotyczy.. prawde mówiąc uwazam ze ani mi od tego nei przybedzie ani nie ubedzie.. . trzeba patrzec z perspektywy swiata i jego "lepszosci" a nie partykularnych celów -
"I właśnie dlatego słuszenie mówiliśmy wcześniej o tym, że trzeba eliminować przyczynę, a przynajmniej starać się to robić. Oczywiście że ja czy ty nie możemy tego zrobić sami, jest to kwestią odpowiednio egzekwowanych ustaw i przepisów oraz konkretnej motywacji, której zupełnie brakuje.
Taki proces, jak sądzę, jest bardzo czasochłonny, choć wydaje mi się, że już jest zapoczątkowany. Wiele dość razy słyszałam jak ludzie z pewnego rodzaju podziwem mówili "a w Ameryce jak nauczyciel wychodzi z sali to nikt i tak nie ściąga bo oni tego po prostu nie akceptują" - być może wynika z tego (pod czym ja się podpisuje) że większość ludzi chce być uczciwymi, uczciwość imponuje - tylko, że w naszym kraju jest też traktowana jako wyraz "frajerstwa". "
Prawda. Tylko że to wymaga od konkretnych osób konkretnych działań. Niestety, są osoby które moralność gotowe są zaakceptować smaodzielnie i są takie, którym trzeba w tym "pomóc" - po to między innymi jest w ogóle coś takiego, jak prawo. I niestety jednym z istotniejszych czynników wymuszających normy postępowania jest strach/ presja społeczna. Jeśli dana osoba nie będzie miała świadomości, że kupując od kogoś pracę/ zlecając komuś napisanie magisterki ryzykuje nagłośnienie sprawy i publiczne potępienie/ karę w postaci wydalenia w uczelni, to "łagodne metody perswazji" mogą na nią nie zadziałać. A nie będzie tak dopóty, dopóki "donos" będzie powszechnie uważany za coś podłego i niewłasciwego niezależnie od okoliczności.
Bo w sumie to jakby się zastanowić, to sytuacje z pisaniem prac są jeszcze relatywnie niegroźne. Na porządku dziennym są natomiast sytuacje, że w mieszkaniu mąż bije żonę i dzieci, a sąsiad nie zadzwoni na policję bo "donosić na sąsiada nie wypada".
No a abstrahować od systemu edukacji też nie zamierzam, bo uważam, że system jest chory. Tylko że z tym nie należy walczyć przyzwalając na oszustwa, bo następuje proliferacja owego oszustwa na wykładowców (którzy uważają, że "skoro wszyscy zaliczają, to jest OK") i władze uczelni, które nie mają sygnałów, że z przedmiotem jest coś nie w porządku. Jakbyśmy mieli sytuację (tak jak z nową maturą), że nie można nagle ściągać i cały rok modulo pojedyncze przypadki wypada źle - to byłby jasny sygnał - wykładowca źle prowadzi, należy coś z tym zrobić. A tak to pojedyncze protesty trafiają w próźnię, bo "przecież reszta jakoś zalicza i nie narzeka". A na to "jakoś" owego "zalicza" uczelnia mniej lub bardziej otwarcie przymyka oko (czego dowodem ów list od władz uczelni przytoczony w tym wątku). -
-
Ion Tichy
-
CountryZen
Uroki wiejskiego życia - większość z Was pewnie nie mui w zimne dni wchodzić na dach by skuć lód z konwertera w antenie i odzyskać dostęp do netu? Jedyna z tego korzyść jest taka, że przez czas, gdy byłem odcięty, o większości spraw, które chciałem poruszyć wspomniał już kto inny. Dzięki temu mogę poświęcić się prywacie i odpowiedzieć na zarzuty wysunięte wobec mnie osobiście, z których niektóre, przyznaję, trochę mnie ubodły.
Zacznijmy od tego najbardziej merytorycznego, mówiącego, że moja reakcja była nieproporcjonalna i nie uwzględniała indywidualnej sytuacji drugiej strony. Zgoda, na pewno nie była proporcjonalna w stosunku do jednostkowego czynu. Tak się jednak składa, że tego rodzaju propozycję słyszę/czytam/itp. po raz n-ty. Gdyby to był pierwszy, drugi, czy nawet dziesiąty raz, zapewne ograniczyłbym się do upomnienia. Niestety jak widać upomnienia odnoszą niewielki skutek - wiadome propozycje pojawiają się coraz częściej. Dlatego nie występowałem przeciwko jednostkowemu czynowi konkretnej osoby, lecz przeciw pewnej patologii społecznej, której ten czyn był jedynie egzemplifikacją. Dodać mogę, że wobec powszechności tego zjawiska, gdybym miał za każdym razem dokładnie badać sytuację sprawcy, nie miałbym czasu zarabiać na życie (nawet na poziomie minimum egzystencjalnego). W tym przypadku musiałem zadowolić się fragmentarycznymi danymi jakimi dysponowałem i ogólnym wyobrażeniem, jakie mam o osobach kupujących cudze prace. To drugie jest oczywiście dalekie od ścisłości - z wiadomych przyczyn trudno zrobić badania określające typowy profil takiej osoby. Na ile się jednak orientuję, do szkół ściemniania trafiają dwe kategorie osób: (1) ci, którym bardzo zależy na wykształceniu, ale ze względu na swoją sytuację społeczną (eg. biedna rodzina z małego miasteczka) na wcześniejszych etapach nie zdołali zdobyć podstaw pozwalających dostać się na lepszą uczelnię i (2) ci którzy takie podstawy mieli, ale nie chciało im się męczyć (często synkowie i córeczki tatusiów zasiadających w radach nadzorczych świetnie prosperujących przedsiębiorstw). Tych pierwszych najczęściej nie stać na kupno prac, więc wychodzi, że głównymi nabywcami prac są ci drudzy. Nie gadajcie więc o alienacji.
Jeśli chodzi o inne metody walki z kupczeniem pracami, gorąco je popieram i sam stosuję. Ostatnio na przykład staram się znajomemu, który kiedyś już dla ratowania domowego budżetu napisał komuś magisterkę, znaleźć uczciwą pracę, żeby więcej tego robić nie musiał. Ciekawe, czy podobną aktywnością mogą wykazać się moi krytycy?
Przejdźmy do argumentów ad hominem, które w odróżnieniu od poprzedniego nie zasługują na rzeczową dyskusję, więc zamiast tego pozwolę sobie trochę się powyzłośliwiać (a paskudnym poczuciem humoru mogę konkurować z Szopą).
Na początek - "działacz" (czy jakkolwiek to brzmiało). Co różni mnie od wspomnianego działacza? Choćby fakt, że staram się, by moje działania stanowiły środek do osiągnięcia konkretnych celów (w tym przypadku - eliminacji pewnej patologii). Znam trochę ludzi, którzy patrzą na sprawę inaczej, dla których działanie jest celem samym w sobie. Tak się śmiesznie skada, że najczęściej są to idealistyczni lewicowi aktywiści, którzy zdominowali niektóre polskie NGOsy. Podobnie jak Przemszcur czy Marta uznają oni państwo za złe, toteż główną treścią swojej działalności czynią walkę z nim. Cóż, sam nie twierdzę, że państwo jest dobre - tyle że w odróżnieniu od w/w liczę, że można je poprawić i uważam pracę na rzecz tej poprawy za bardziej produktywną od walki z państwem, która tylko psuje je jeszcze bardziej (poza przypadkami skrajnymi - jeśli zwolennicy IV RP, do których mnie tu zaliczono, spróbują jeszcze zwiększyć zakres szalonego interwencjonizmu państwowego, sam zamienię krytykę władz na aktywny opór, choć postaram się, by miał on charakter pozytywny). Jak ktoś będzie się dopominać, to później podam przykład psucia państwa przez wspomnianych aktywistów.
Kiedy indziej też odniosę się do innych spraw - na razie wyspacerowanie psa wartościuję wyżej niż internetowe sprzeczki; ) -
Aliena
cyt Jule "ii) ale nie jest prawdą, że każdy zasługuje na to, aby pracę otrzymać -- przecież istnieją ludzie nie posiadający żadnych kompetencji zawodowych, leniwi, nieuczciwi, krótko mówiąc, takcy, których zatrudnianie przynosi szkodę pracodawcy. Na świecie jest mnóstwo PASOŻYTÓW (ludzie kupujący prace, dyplomy, ściągający od innych -- są również pasożytami!!!) - czy oni zasługują na mimimum socjalne ,,z nieba''? Ale to w zasadzie dygresja jest. "
jeszczedo Juli...pytanie..
co proponujesz tym pasozytom leniwym którzy na nic nie zasługuja?
a no tak - Niech zdychaja z głody lenie jedne , mędy, krwiopijcy ..a najlepiej po prostu ich wykopac bo zabieraja powietrze
poza tym musze CI powiedziec że nigdy w zyci nie naipiałasm nikomu zadnej pracy, ani nei sprzedałam, za to zdarzało mi sie dawac sciagac - w tym na maturze z polskiego i nie czuje zebym dzieki temu wykarmila jakies posozyty , które zdały mature choc na to nei zasługiwały ... po prostu kazdy ma prawo do błedu ... i jelsi teraz kolega któremu podrzuciłam dwa tytuły na maturze - czysto bezintersownei znajdzie lepsza w sensie lepiej płatna prace niz ja jak juz skonczy te swoja zdaje sie turystyke , to ani nie bede mu zazdroscic anie nie bede załowac ze pomogłam mu zdac jezyk polski..
no ale moze to jest odwrotnnosc "moralnosci kallego" i mam nie tak z głowa.. "Jak narysia komus ukrasc głowe to zły uczynek" "jak ktos marysi to dobry :)_" -
Aliena
dobra marku... TWOja odpowiedz mnie ostatecznie przekonała:)
ALe tylko twoja a nie Twoich apologetów...
ten post jest naprawde rozsadny
pozdrawiam:) -
Aliena
co nei uniewaznia mojego poprzedniego posta.. i tam ma byc "krowe " a nie "głowe" -
Przedwojenna Koleżanka
"Podobnie jak Przemszcur czy Marta uznają oni państwo za złe, toteż główną treścią swojej działalności czynią walkę z nim. Cóż, sam nie twierdzę, że państwo jest dobre - tyle że w odróżnieniu od w/w liczę, że można je poprawić i uważam pracę na rzecz tej poprawy za bardziej produktywną od walki z państwem, która tylko psuje je jeszcze bardziej"
Czy państwo jest złe samo w sobie? Wiesz, nie wiem.
Muszę przyznać, że Twój post jest rzeczywiście autentycznym głosem w dyskusji i doceniam Twoje stanowisko, rozumiem Twoje motywy, choć nie postąpiłabym tak samo ja Ty.
Ale muszę sprostować. Lubię działać w celu osiągnięcia konkretnego efektu i działam - pracuję w organizacji pozarządowej, właśnie na rzecz poprawienia sytuacji w kraju (nie ogólnie rzecz jasna, tylko w konkretnej kwestii); kiedy trzeba, płacę podatki, itd. Moje poglądy nie czynią mnie osobą skłonną do jałowej destrukcji. Ale jednocześnie nie działam na rzecz utrwalenia status quo, którego nie akceptuję. Jednak jedno nie wyklucza drugiego - można coś budować tak, aby nie budować tym samym rzeczywistości, którą się uznaje za represyjną. Przynajmnije do pewnego stopnia.
"Tych pierwszych najczęściej nie stać na kupno prac, więc wychodzi, że głównymi nabywcami prac są ci drudzy. Nie gadajcie więc o alienacji."
Obawiam się, że alienacja znacznie bardziej dotyczy właśnie tych, których stać na wszystko (przyp2). Bo to pieniądz alienuje najbardziej, a nie jego brak. Nie bez powodu u Marksa to właśnie biedny proletariat jest podmiotem rewolucji. Poza tym alienacja pracy w sensie specyficznie marksowskim to jednak znacznie węższe pojęcie niż np. alienacja u Frankfurtczyków (którzy np. znali już bardziej rozwiniętą psychologię niż nieboraczek Marks, którego jednostka jest prawie całkiem zdepsychologizowana).
Ale to wszystko tylko gwoli wytłumaczenia, zdaję sobie sprawę, że trochę obok tematu. Ciągle jednak myślę, że to nic nie szkodzi. -
Przedwojenna Koleżanka
"Muszę przyznać, że Twój post jest rzeczywiście autentycznym głosem w dyskusji"
To oczywiście niezbyt fortunne sformułowanie, chodziło mi o to, że cenię sobie rzeczowe, pozbawione złośliwości wypowiedzi. -
CountryZen
Mimo, że na wstępie zadeklarowałem, że będę się wyzłośliwać. Może jednak nie mam aż tak paskudnego poczucia humoru.; )
Krytycznej części mojej wypowiedzi nie musisz oczywiście brać do siebie - całkiem świadomie unikałem unikałem używania dużego kwantyfikatora. Nie twierdzę ani, że wszyscy lewicowi aktywiści są niebezpiecznymi aktywistami, ani też że tylko im można przypisać tę przykrą przypadłość. Chciałem jedynie powiedzieć, że ta konkretna forma głupoty jest w tej grupie powszechniejsza niż w innych.
Daleki jestem też od potępiania wszystkich, czy nawet większości organizacji pozarządowych. Wręcz przeciwnie, wprawdzie sam nie zdecydowałem się na trwałą współpracę z żadną z nich, staram się z doskoku angażować w wiele ich inicjatyw. Obserwuję tylko z przykrością, że forma współpracy między trzecim sektorem a władzą w Polsce pozostawia wiele do życzenia, a winę za to ponoszą w równym stopniu obie strony. Ale to temat na odrębną dyskusję, skądinąd potencjalnie całkiem płodną.
Z kolei jeśli chodzi o alienację drugiej grupy studentów szkół ściemniania, to możesz nawet mieć rację. Tyle tylko, że w tej sytuacji nadmierna pobłażliwość chyba nie prowadzi do jej (tj. alienacji) zmniejszenia? Zgoda, że zbytnia restrykcyjność też nie, ale trudno tu znaleźć złoty środek. Mi przynajmniej wydawało się, że gdy z jednej strony nie ograniczam się do pustego upomnienia, z drugiej nie posuwam się do informowania organów ścigania (co z wielu przyczyn, tak praktycznych, jak i aksjologicznych, mijałoby się z celem), obieram właśnie w miarę umiarkowaną drogę. -
CountryZen
Oczywiście słowa "unikałem" nie powinienem był powtarzać, zaś zamiast "aktywistami" powinno być "głupcami". Co wcale nie znaczy, że skłonny jestem do utożsamiania tych grup; ) -
Sir Khalid Nasrallah
Ej, jak tak dalej pójdzie, to do końca lata to grono zapewne będzie miało tysiąc, za przeproszeniem skrajnych feministek, członków. Nawet Kot wrócił z Cheshire. To chyba dobrze wróży, nie? -
Kot z Cheshire
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
>Ej, jak tak dalej pójdzie, to do końca lata to grono
>zapewne będzie miało tysiąc, za przeproszeniem skrajnych
>feministek, członków. Nawet Kot wrócił z Cheshire. To
>chyba dobrze wróży, nie?
Nie wrócił. Nie licz na to. -
Anonim
Kot z Cheshire to jedyna osoba gronowa, którą moi wrogowie ideologiczni nazywali idiotą. Tak mi on został zarekomendowany. I dalibóg, coś jest na rzeczy. -
Anonim
>Bubi napisał
>Kot z Cheshire to jedyna osoba gronowa, którą moi wrogowie
>ideologiczni nazywali idiotą. Tak mi on został
>zarekomendowany. I dalibóg, coś jest na rzeczy.
och ja bylem rekomendowany jako geniusz?
Kretyn jest jeden a jego imie to Sralka.
Kot moze byc co najwyzej padawanem. -
Anonim
>masetto napisał
>och ja bylem rekomendowany jako geniusz?
Was jedynie zdekonspirowano. Sam wyrobiłem sobie później o was opinie. Wiadomo: pijak, rozpustnik, zadymiarz.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

