-
Ale super się ułożyło z tymi kwalifikacjami, dziś od wczesnego poranka zasuwałem w pracy i myślałem że nie obejrzę, a tu niespodzianka - będzie okazja obejrzenia wszystkiego jedno po drugim dziś wieczorem i z rana :D
No i szanse Lewis'a na WC w tym roku chyba drastycznie spadają przez zdarzenia w Japonii... nie żebym lamentował z tej przyczyny, a są ku temu 2 powody - nie jest on moim faworytem to raz - startując z środka stawki w <być może> mokrym wyścigu, na torze bez lotniskowego otoczenia może dać pokaz naprawdę koncertowego wyprzedzania, trzeba go będzie bacznie obserwować tuż po starcie... o ile gdzieś się nie roztrzaska przez jakiegoś nieogarniętego w tłumie rywala :P
>Kar. napisał
>w końcu fajna godzina na kwalifikacje :D
Nie wiem gdzie musiał by się odbyć taki wyścig, ale mogli by zorganizować taki weekend, który u nas oglądali byśmy w takim formacie : np. treningi w okolicach godziny 23:00/ 23:30, qual o godzinie 00:30, a wyścig następnego dnia o godzinie 01:00, oglądanie takiego wyścigu miało by naprawdę świetny klimat.... -
Adam™
-
lorenz.
-
Anonim
Gałka od przewijania materiału i ustawiania powtórek chyba jest podłączona do prądu, bo realizator coś boi się z niej korzystać. -
-
Boro zniszczył system komentarzem na koniec wyścigu :
"WCZORAJ OTRZYMAŁEM ŚWIEŻE ZDJĘCIA TORU YEONG NAM Z KOREI" - buahahahahahahaha ja też je otrzymałem - poprzez f1wm.pl xD
Nie zdziwił bym się gdyby w temacie odpadających <jeśli w wyniku nie dokręcenia> kół poleciały głowy mechaników, podobnie jak w przypadku sprawy z chłodnicą Torro Rosso w Singapurze. Trochę szkoda, bo Robson mógł by może powalczyć z Fernando...
W każdym razie wielkie brawa Kobayashi-san! No i rzecz jasna Seb - koncertowy wyścig w jego wykonaniu.
-
lorenz.
w sumie Buttonowi w monaco nie sciagnal koles z wlotu powietrza do silnika i mial po wyscigu po pierwszym okrazeniu, glowa nie poleciala... -
Piter
Di Grassi! Co za wyścig, co za akcje, co za... a nie.
Bohaterem wyścigu był Kobayashi, to co pokazał to może i dobry bolid (Heidfeld nie bez powodu wysoko) ale i umiejętności - wreszcie nie wyprzedzał jak te kamikadze. Pietrov albo falstart zaliczył, albo wziął dopalacze, bo to aż dziwne było. Kubica... no, wystartował dobrze. Schumacher tak jakby chciał sobie przypomnieć, że umie jeździć (nawet okrążenia mu szły), ale mu z Rosbergiem nie szło (dopóki temu ostatniemu nie poleciało koło). Glock jak się męczył z Yamamoto to aż bolały oczy. Cała sztuczka z przepuszczeniem Hamiltona przez Buttona ch** trzasła.
A tamci z przodu to do ostatniego wyścigu nie będzie nic ciekawego. -
Camel, the
Mi się podobało, jak Boro tajemniczo powiedział na kwalifikacjach "Największą sensacją jest oczywiście daleka pozycja Massy, choć patrząc na Alonso nie jest to sensacja."
Sam wyścig w dużej części przespałem, otwierając oczy na wyczyny Kobayashiego. Nie tak sobie wyobrażałem Suzukę, szczególnie po starcie. -
Adam™
A Lotus ma P12 więc jest praktycznie pewny 10'tego miejsca w sezonie. -
Kar.
Odnoszę wrażenie, że oglądałem inny wyścig. Emocji dostarczył jedynie Kobayashi.
Chociaż może jestem taki surowy przez fakt, że chwilę później oglądałem MotoGP.
-
Krupsą
Szału nie było :p Poza pierwszym okrążeniem i Kobayashim to w zasadzie niewiele się działo. Wypadków dużo to takie wrażenie, że wyścig interesujący... Ale cała czołówka porozjeżdżana jak żaby na drodze wiosną
Schu miał chyba dzisiaj wyścig życia (tego drugiego) -
Kar.
Myślę, że Lewis już wyciągnął pudełko z zabawkami. http://moto.pl/MotoPL/1,88571,84832... -
Krupsą

