-
Kamil P.
Dużo było o aborcji, a co uważacie na ten temat? Czy mamy prawo zabronić zakończenia życia osobie nieuleczalnie chorej w terminalnej fazie choroby, gdy zawodzą już nawet najsilniejsze leki przeciwbólowe i mamy do czynienia z cierpieniem, którego nie jesteście sobie w stanie wyobrazić. Zakładamy oczywiście, że osoba ta jest zdrowa psychicznie. Czy mamy prawo zabronić tego tylko dlatego ,że wyznajemy(wyznajecie raczej) jakąś religie, która tego zabrania? -
Promyczek
>Kamil P. napisał
>Czy mamy prawo zabronić tego tylko dlatego
>,że wyznajemy(wyznajecie raczej) jakąś religie, która
>tego zabrania?
Nie nie dlatego. Dlatego, że odebranie drugiej osobie życia jest morderstwem. I zamiast załatwić wszystko eutanazją, należy próbować stworzyć leki które będą działać i być przy tej osobie, że by czuła się kochana i potrzebna. I mogła spokojnie przygotować się do końca. -
Kamil P.
W tym rzecz. Nie rozumiesz. Ta osoba od dawna jest przygotowana, a teraz odczuwa cierpienie którego nie jestes w sobie wyobrazic, śmierć z powodu choroby nowotworowej nie wygląda tak pieknie jak w filmach. Leki tworzone są cały czas, to jest proces autonomiczny. Ale w danej chwili, dla danego pacjenta leku nie ma. W terminalnej fazie , związanej z niemożliwym do opanowania bólem nowotworowym, dla osoby tej, uwierz mi wiem to z praktyki, sprawy bycia kochanym i potrzebnym, co swoją drogą jest zaspokajane przez bliskich a czasami przez personel , nie są pierwszorzędowe, ta osoba walczy z bólem. -
● Sam ●
-
-
mi-haó; ميخاو
-
>Kamil P. napisał
>Dużo było o aborcji, a co uważacie na ten temat? Czy mamy
>prawo zabronić zakończenia życia osobie nieuleczalnie
>chorej w terminalnej fazie choroby, gdy zawodzą już nawet
>najsilniejsze leki przeciwbólowe i mamy do czynienia z
>cierpieniem, którego nie jesteście sobie w stanie
>wyobrazić.
a ty jesteś w stanie czy jak zwykle piszesz na podstawie własnych imaginacji? Znasz chociaż kogoś cierpiącego? :P
-
Anonim
Z jednej strony jestem przeciw, z drugiej za. Nie chciałabym być obciążeniem dla rodziny, nie chciałabym być warzywem i nie chciałabym długo umierać. Liczę, że Bóg da mi męską, porządną śmierć co prawda, ale nie wiem, czy mam tyle siły, aby być bezradną. Poza tym decydując o własnej śmierci jesteśmy w stanie przejść prawidłowo przez 5 etapów. A propos - uważam, że NIEDOPUSZCZALNYM jest okłamywanie pacjenta o jego tragicznym stanie, bo robi się mu straszliwą krzywdę ( etapy umierania, a w to akurat wierzę, jako w teorię psychologiczną). Ogólnie - dopuszczam możliwość eutanazji. -
Gamsider_
Eutanazja jako problem powstała wtedy, gdy ludzie zbyt przywiązani do życia zaczęli szukać sposobów na jego sztuczne przedłużenie. No to wyszło, jak zwykle, gdy chce się oszukać naturę.
Jestem przeciw. Jeśli ktoś sam może się zabić - jego wolny wybór. Inni nie mają do tego prawa w takiej sytuacji. -
mi-haó; ميخاو
-
Gamsider_
A co mnie takie papiery obchodzą? Skoro ktoś może się podpisać, to może się też zabić, nie? -
Anonim
Nie.
Bo to nie jest umieranie z godnością, boli i tak dalej. Gdybym dostałą strzykawkę, to bym sama ją sobie wbiła ( o ile dałabym radę). Ale często ludzie są np sparaliżowani etc. etc. Ważne, żeby wyrazili zgodę. -
Anonim
Są pewne jednostki którym powinno się nawet dofinansować eutanazje, chociażby senyszyn... -
Gamsider_
>Masza.
>Nie.
>Bo to nie jest umieranie z godnością, boli i tak dalej.
>Gdybym dostałą strzykawkę, to bym sama ją sobie wbiła (
>o ile dałabym radę). Ale często ludzie są np
>sparaliżowani etc. etc. Ważne, żeby wyrazili zgodę.
Ciekawe, jak mają wyrazić zgodę, żeby na 100% było wiadomo, o co im chodzi...
Po prostu nie przeginać z podtrzymywaniem życia. Szczególnie, jeśli ktoś nie daje sobie rady z bólem (ja bym pewnie sobie nie dał, nie wiem). -
Anonim
>Gamsider_ wrote:
>
>Ciekawe, jak mają wyrazić zgodę, żeby na 100% było
>wiadomo, o co im chodzi...
Ja jasno napiszę, że NIE CHCĘ być podtrzymywana przy życiu w mojej ostatniej woli. W ogóle. W żaden sposób.
>
>Po prostu nie przeginać z podtrzymywaniem życia.
>Szczególnie, jeśli ktoś nie daje sobie rady z bólem (ja
>bym pewnie sobie nie dał, nie wiem).
No właśnie.
-
Gamsider_
>Masza.
>Ja jasno napiszę, że NIE CHCĘ być podtrzymywana przy
>życiu w mojej ostatniej woli. W ogóle. W żaden sposób.
No, tylko pytanie, czy zdążysz to napisać. Z takim sparaliżowaniem nie umawiasz się na konkretną godzinę... -
Anonim
Dzięki, Ty zawsze mi dobrze życzysz.
Kończę 18 i to sobie załatwię, mam nadzieję, że przetrwam tyle miesięcy. -
Gamsider_
-
Staruch
Maszka, masz mniej więcej 1/3 moich lat, wiec zdaje mi się że jeszcze pamiętam, jak myślałem w twoim wieku. Dokładnie tak samo.
Dzisiaj cholernie się boję, żebym nie przestał tak myśleć. Boję się dokładnie tylko niesprawności i bezradności - kiedy moje ciało nie będzie mnie słuchać, a mój umysł opanuje pierwotna, plugawa chęć życia, mimo wszystko i za wszelką cenę. Taka robacza i pierwotniacza. To by było dla mnie uwłaczające.
Kiedyś usypiałem mojego psa, z którym byłem 17 lat razem, dłużej niż z jakąkolwiek moją kobietą. Cierpiał - więc mu pomogłem, bo go kochałem. Chciałbym, żeby ktoś, kto (ku wielkiemu zaskoczeniu) mnie dziś kocha, mógł to samo zrobić dla mnie. A przeszkadzają nam kutasy religijne, które się drą, że nie wolno!!!! Nie wolno uczynić mi tego, co ja mogłem uczynić nawet dla swojego psa???!!! Niech się ode mnie odpieprzą! żeby nie powiedzieć brzydziej, bo nie wypada.
Moje życie jest moje. I życie osób, które kocham - też jest jakoś moje - a nie parafialne! Odchrzańcie się od nas ze swoim wrzaskiem i szantarzem moralnym.
Nie jesteśmy wasi i nigdy nie będziemy. -
Gamsider_
Szantażować nie mam zamiaru, ja po prostu jestem przeciw.
Skoro nie wierzysz, to najwyraźniej nie widzisz też różnicy między psem a człowiekiem w tym zakresie... więc Twoje stanowisko jest zrozumiałe. Nie dla mnie.
Jeden mój pies umarł niemal pod nogami mojej matki, gdy ta do niego szła. Chciał być z nami. Też cierpiał, bardzo.
I skoro nie jesteś "nasz" (jakieś głupie to sformułowanie, kto to w ogóle tak tu sformułował?) to czemu masz być czyjś (może zresztą ktoś chce być "nasz" - jego sprawa)? I czemu jakiś lekarz (czasem nie ma nikogo innego) ma decydować, czy coś Ci zaaplikować, czy nie? A jak już aplikowano przez lata - kiedy skończyć? -
Anonim
Staruch: a znasz takie powiedzenie: daj diabłu mały paluszek a on ci całą rękę urwie. ?

