-
Anonim
W związku z tyloma jedynkami, chciałam Was uświadomić o naszych prawach (które znamy, choć może niezbyt dobrze). Przejrzałam dziś PSO i wyczytałam wiele fajnych argumentów, którymi możemy się bronić.
A więc:
(…)
„ W ciągu jednego dnia może być przeprowadzona w danej klasie tylko jedna praca klasowa, w ciągu tygodnia nie więcej niż trzy prace klasowe.”
„Pisemne prace, które z przyczyn obiektywnych nie odbyły się w zaplanowanym terminie, muszą mieć określony NOWY termin. W takim przypadku nie obowiązuje zapis pkt. 8. – tak więc, nie może być takiej sytuacji jak wtedy z chemią czy z klasówką z matematyki. „
A tak dodatkowo, coś dla pani profesor Grzegorczyk:
„Prace pisemne uczniów są sprawdzane w terminie DO 14 dni od dnia napisania. Prace stylistyczne z języka polskiego i języków obcych sprawdzane są do 21 dni od dnia napisania. Nauczyciel ma obowiązek przechowywać prace klasowe uczniów do końca sierpnia danego roku szkolnego.”
oraz
„Jeżeli z powodu choroby trwającej co najmniej trzy dni lub poważnych przyczyn losowych uczeń nie może napisać pracy klasowej z całą klasą, jest zobowiązany do napisania jej
w uzgodnionym z nauczycielem terminie (nie dłuższym niż dwa tygodnie od momentu powrotu do szkoły).”
Btw. Babka od etyki sama zachęcała abyśmy sprzeciwiali się nagminnemu łamaniu statutu. Mówiła, że dyrektor jest po stronie uczniów, więc zawsze warto będzie zwrócić się do niego w takich sprawach.
-
Serwa
Warto się tym zainteresować i w końcu powalczyć o swoje! Bo te chuje to ostatnio z nami w kulki lecą, więc najwyższy czas im utrzeć trochę nosa! Popieram w 100%! -
czarna.
to i tak nie ratuje naszej klasy i tak znajda argumenty przeciw szczególnie ta kurwa od matmy!
przepraszam 4 tygodnie na 1 klasowke ? -
Anonim
-
-
Violet.
zawsze będą kontrargumenty z ich strony, i ciężkawo jest wygrać.
jeśli chodzi o sprawdziany (1 dziennie, góra 3 tygodniowo) to np z matmy wedle potrzeby raz jest to coś sprawdzianem, a raz kartkówką.
poza tym nie obędzie się bez tekstu w stylu 'chcecie przestrzegać zasad? no to teraz i ja będę ich przestrzegać nienagannie!' i będzie wyżywanie się i pytania na ocenę na każdej lekcji.
ale tak być nie może no. -
Anonim
trzeba coś z tym zrobić. moze jeśli we wtorek gregorczyk nie odda sprawdzianów z wielomianów, po prostu pojdziemy do dyrektora? to musi sie skonczyc, bo my jestesmy zmuszani do przestrzegania regulaminu a nauczyciele go łamią bez konsekwencji, nie wiem jak jest w innych klasach, ale mozliwe ze stalismy sie po prostu kozlem ofiarnym. -
Anonim
myślę, ze nie powinniśmy iść z tym do dyrektora, bo niestety, mimo swoich praw, pogorszymy tylko naszą sytuację.
ja rozmawiałam o matmie z Bocianową. i poruszyłam nie tylko sprawę klasówek, ale także tego, jak prowadzone są lekcje.
czy myślicie, że byłoby lepiej, gdybyśmy chodzili z przykładami do tablicy? ja jestem bardzo za. pogadamy jeszcze o tym jutro w szkole.
ale można byłoby zaproponować Grzegorczyk coś takiego i przy okazji przypomnieć jej o klasówkach.
-
Anonim
chodzenie do tablicy na jej lekcjach jest dosc.. stresujace? tzn. nie mozna spokojnie sie pomylic albo zrobić cokolwiek nie tak bo ona zaraz zaczyna swoje. ale to dobry pomysl, gdyby zamiast wydzierania sie i wysmiewania tlumaczyla co i jak. -
Anonim
w czwartek chyba miała przypływ jakiejś dobrej energii bo przy tablicy było ok -
Anonim
-
Anonim
Według mnie, chodzenie do tablicy dużo daje. Przynajmniej ja tak miałam w gimnazjum i jakoś tą matmę się ogarniało. Tylko że miałam normalną nauczycielkę. Bo uczenie się na własnych błędach też jest pomocne. A zawsze nauczyciel coś wytłumaczy.
A nie tak jest jest teraz. 1 przykład, Grzegorczyk siada i tekst: jak macie jakieś problemy to przychodźcie.
Ale sorry.Ja do niej nie pójdę, żeby mi powiedziała: ' Eee ziuta, naucz się czytać. ' i każe mi wracać do ławki.
-
Anonim
Dokładnie... Tylko co z tym zrobić, do dyrektora przecież nie pójdziemy, a rozmowa z Grzegorczyk znając życie nic nie da, bo " to wasz problem, że się nie uczycie".... -
Anonim
tak, tylko że do niej nie dociera, że ja się definicji nauczę na pamięć, ale co z tego? jak jej nie rozumiem. ( nie mówię o wszystkich, ale przecież każdy chyba z Was ma tak, że się uczy i gówno z tego wie).
z kolei jak pójdziemy do dyrektora, to automatycznie będziemy mieli bardziej przesrane u Jolanty. więc takie błędne koło. ale chyba warto spróbować w ostateczności odwiedzić gabinet JJ.
a z drugiej strony, znając naszą kochaną wychowawczynię , to ona niewiele nam pomoże, z resztą jak ze wszystkim. dojdzie do tego, że zostanie 20osób i to ją zadowoli.
-
Anonim
według mnie najpierw trzeba pogadać z Grzegorczyk i koniec.
Bocian powiedziała, żeby zrobić to na początku lekcji, którą będziemy teraz jakoś mieli w najbliższym czasie.
Pójdę ja z Bajerem, klasa przytaknie, jakoś to musi być.
A do tablicy trzeba chodzić, może to nam jakoś mózgi rozjaśni. -
Violet.
wy serio myślicie, że jak klasa z nią pogada to coś da? :o
mi się coś wydaje, że na nią zadziałałaby raczej tylko osoba hierarchicznie wyżej niż ona.
ale sytuacja wydaje się być bez wyjścia, tak czy siak ta kobieta się po prostu wkuwi, czy po rozmowie z klasą, czy po rozmowie z JJ. tak czy siak możemy mieć przesrane.
co do chodzenia do tablicy - nie wiem czy wytrzymam to nerwowo. faktem jest, że to dobre rozwiązanie do zrozumienia materiału, ale nie z taką nauczycielką.
ma zbyt wiele tupetu, arogancji, temperamentu, Wuj wie czego, w każdym bądź razie za bardzo korzysta z tego, że ma władzę. wbrew pozorom nawet do wojska by się nie nadawała ze swoją pseudo-dyscyplinarnością. -
Anonim
myślę, że zbytnio się niektórzy nakręcają. fakt, będzie ciężko, ale zawsze trzeba próbować.
nie warto iść do JJ bo jeszcze trzecia klasa przed niektórymi.
a co do chodzenia do tablicy to nerwy w konserwy, zacisnąć zęby i iść.
to fakt, że korzysta z przywilejów nauczyciela. ale chciał nie chciał - tego już nie zmienimy.