-
No i doszliśmy, na razie większość do Częstochowy, a może niektórzy doszli do czegoś więcej...
Chciałem się tylko dowiedzieć od Was jak tam po pielgrzymce, albo jak było na pielgrzymce, bo szczerze mówiąc to mi KAŻDEGO dnia nie chciało się wstawać, nie chciało się iść, nie chciało się niczego, ale jak już doszedłem, to chciałem iść dalej. No i zawsze ostatniego dnia łapię zapał na następną pielgrzymkę... A wy? -
Justyś:)
a ja już tęsknie za pielgrzymkowym życiem:),wieszam kalendarz i odliczam dni do kolejnej pielgrzymki.ja byłam pierwszy raz i naprawdę nie myślałam ze to tak wspaniałe przeżycie.czuje się silniejsza psychicznie i duchowo...teraz w końcu wiem co jest w życiu tak naprawde ważne..to chyba jakaś przemiana..no i jestem szczęśliwa:)).co prawda ciężko wrócic do codziennych obowiązków ale taka kolej rzeczy.damy radę:). -
małaczarna007:)
Skoro Pielgrzymka była poczatkiem, czas na kontynuacje- np. naszej znajomości:)
jest już propozycja pierwszego nieoficjalnego spotkania w celu....potańcowania:)
zapraszamy wszystkich chętnych do dalszej gimnastyki nóżek włączając w to również pozostałe części ciała
jutro (sobota) godzina 21:00 klub PROXIMA
mam nadzieję- do zobaczenia:) -
To prawda, na pielgrzymce naprawdę można oderwać się od naszej codzienności, odpocząć psychicznie i rozwinąć się duchowo, a szczególnie jeśli pielgrzymka jest jedyną płaszczyzną na której możemy spotkać się z ludźmi, którzy szukają czegoś więcej w swoim życiu. Może tego normalnie nie widać, ale jeśli porozmawia się z niektórymi to można dojść do kilku wniosków... wystarczy tylko chcieć, a przynajmniej ja tak to widzę :). W sobie też widzę dużo spokoju i szczęścia, i to na pewno jest jej efektem.
A co do PROXIMY... z bólem serca muszę odmówić... obowiązki wzywają:/ -
-
kasia.slask
Hmm, po pielgrzymce?? Z jednej strony przefajnie, bo czas to był naprawdę cudowny zarówno pod względem duchowym, psychicznym jak i towarzyskim. Z drugiej zaś kiepskawo, bo sporo czasu zostało do nastepnej pielgrzymki... Chyba po prostu było za fajnie...
Aropos proximy... nie można by tak bliżej Mysłowic??? -
kasia.slask
-
Calagan
To Grzesiu ja bylem Twoim przeciwienstwem. Mi sie kazdego dnia chcialo wstac i isc. Nie chcialo mi sie za to klasc i spac, bo to strata czasu (choc pare razy potem spalem idac).
Bylem pierwszy raz i jak dla mnie to bylo naprawde cos. Pod kazdym wzgledem. Wyciszenie calkowite. Spokoj duchowy. Moment na zastanowienie i przemyslenie pewnych rzeczy (niestety poki co bez wnioskow koncowych, ale od czego kolejne pielgrzymki;-)). I juz dzis brakuje mi tej atmosfery i ludzi, ktorych spotkalem. A tu jeszcze caly rok czekania przede mna.
Mam nadzieje na jakies spotkania w szerszym gronie pielgrzymkowym. Zaluje, ze nie moglem byc wczoraj w Proximie - probowalem wykroic czas, ale ... zycie jest zyciem. -
Anonim
...poczatkiem zmian na lepsze. Został rozpalony mały płomyczek, który przy odpowiedniej pielęgnacji kiedys zapłonie :) a wtedy w deszczowy dzień ogrzeją się przy nim wszyscy.
W tym miejscu pragne jeszcze raz podziękować każdemu z Was za wszystko co od Was otrzymałam w czasie tej wspólnej wędrówki, za każdy gest, dobre słowo, uśmiech, za wspólne narzekanie na odciski i pomocną dłoń w chwilach słabości... -
kasia.slask
...początkiem zadawania pytań, poszukiwania ŹRÓDŁA (źródła wiary, nadziei, miłości, siły i mądrości Bożej...). Pielgrzymka to takie ładowanie naszych wewnętrznych akumulatorów, byśmy potrafili... właśnie szukać. Byśmy WĘDRUJĄC nie zatracili sensu i celu (dokąd idziesz???) naszego wędrowania.
Każdego dnia modlę się o dojrzewanie ziarna zasianego podczas tegorocznej pielgrzymki, by nie okazało się, że to tylko chwilowe popielgrzymkowe emocje ( w co oczywiście wątpię dzięki tak doborowym siostrom i braciom pielgrzymkowym;))
-
dorota
ja podczas myślałam że juz drugi raz nie pojdę^dopiero po pielgrzymce przyszła chęć podjęcia jej na nowo^w sumie to chyba samo satysfakcja bycia pielgrzymem a nie piechurem jest dosyć ciekawa^ -
krzyś m
http://www.gry.pl/game50317.html jak ktoś lubi:) -
córka Grabaża;)
-
krzyś m
-
kasia k.
to był błogosławiony czas...szłam pierwszy raz i miałam duże obawy jak się okazało niepotrzebnie, wszystko i wszyscy fantastyczni
i to co się ze mną stało - długo by opowiadać więc krótko: znów chce mi się żyć i potrafię cieszyć się życiem :) -
Calagan
>i to co się ze mną stało - długo by opowiadać więc
>krótko: znów chce mi się żyć i potrafię cieszyć się
>życiem :)
A tego to akurat zazdroszcze. Bo mi sie nic w tej materii nie zmienilo. Przy wszystkich plusach pielgrzymki ta jedna rzecz pozostala niezmienna - negatywna.

