Carnivale [32]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • JeRzy

    Wątek zaczęty przez Evil w sąsiednim temacie, ale myślę, że zasługuje na osobny. Których bohaterów "Carnivale" lubicie najbardziej i dlaczego?
  • Marcel

    Hm. Ciężko wskazać jedną postać... W drugim sezonie polubiłem Libby. Jej postać się rozwinęła bardzo ciekawie, jak zresztą i sama aktorka. Scena kolacji w składzie Libby, Jonesy, Rita Sue i Stumpy - extra. Z powodu tego, co Libby i Jonesy musieli przejść, polubiłem też właśnie jego. Elektryzuje mnie postać Sofie. Tak dużo jej na ekranie, a tak mało o niej wiemy, mimo 2go-sezonowych rewelacji. Mimo wszystko interesuje mnie Iris, gdyz sposob w jaki zmienia sie jej nastawienie do brata poraza (Iris: I am very fortunate. When I go to hell, my brother would be there to embrace me, czy coś takiego, cool). No i Ben... Heh :P
  • Anonim

    czesc :)
    ja narazie jestem w trakcie przedostatniego odcinka I serii.
    Jak narazie intryguje mnie najbardziej 5 postaci - Ben, Sofie,jej matka, demoniczny duchowny; ) i Lodz.
    Najbardziej lubię chyba Sofie i Bena, ale mam wątpliwosci co do niej...tzn. co do tego jaka jest jej rola w calym tym przedstawieniu. Zresztą co do kazdego mozna miec takie same wątpliwosci -i to mi sie strasznie w tym serialu podoba.
    Co do Bena-podoba mi sie ze nie zrobili z niego takiego typowego bezmyslnego dzieciaka (z tajemniczym darem), z ktorego wszystko da się podstępem wyciągnąc juz na samym poczatku. Fajnie ze jest taki niedostępny, chwilami gburowaty, trzyma sie na dystans i zachowuje pewne sprawy tylko dla siebie. Dzięki temu wciąz jest interesujący.

    Wkurza mnie ta baba z brodą; )
  • JeRzy

    Z tego, co widzę, to mój zestaw ulubieńców jest chyba nietypowy. :)

    1) Profesor Lodz - zagadkowy, niejednoznaczny, intrygujący. Ciekawi mnie, jaką rolę odegra w trzecim sezonie (o ile takowy powstanie).
    2) Scudder i Belyakov - ten drugi ze względu na wydarzenia z drugiego sezonu, więc nie będę wyjaśniać
    3) Ben Hawkins - bo to bardzo pozytywna postać, a jednocześnie nie jest mdły i pozbawiony wyrazu.
  • Anonim

    Ja bardzo lubie Samsona - mały, mądry człowieczek z charyzmą.
    Niesamowicie polubiłam Nicka Stahla w roli Bena, nie chodzi mi tylko o elektryzującą fizyczność ( w Terminatorze nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, dzięki Bogu wystąpił w Carnivale).
    Świetna gra aktorska Iriny ( ponoć była nominowana do Oskara), bardzo też lubie Claytona Jonesa- poczciwy, dobry człowiek.
  • Marcel

    Ja właśnie zapomniałem wspomnieć o Samsonie. Tak mała postać niesie w sobie tak dużo "ładunku"... :D
    No i potwierdzam rewelacyjność Iris. Uwielbiam moment cytowany przeze mnie w pierwszej wypowiedzi :D
  • Mai

    o. aktorsko tez podziwiam amy madigan - zreszta jak sie prywatnie tyle czasu spedza u boku eda harrisa to chyba nie ma szans czegos nie skubnac :-)..

    a w kwestii postaci slabosc mam do wsystkich czlonkow eklipy cyrkowej. sa tacy w sam raz lekko komiksowi :-) zwlaszcza postacie kobiece, te z drugiego planu - ruthie i rita sue moje personalne faworytki :-)

    i jeszcze- jesli chodzi o malego hawkinsa, czy raczej nicka stahla.. mozna isc do kina na "sin sity" :-D
  • Anonim

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie :))))
  • Wojtino

    Hej Nick. Ciesze sie ze mam Ciebie wsrod swoich znajomych. Moja ulubiona postacią jest Brat Justin Crowe grany przez Clancy Browna. Jego przemiana ze zwyklego kaplana w guru tysiecy ludzi jest rewelacyjna. No i ten bombowy tatuaz :)
  • Marcel

    Prawda, charyzma, jakiej Clancy Brown dodaje granej przez siebie postaci, jest zadziwiająca.
  • Anonim

    Przy odrobinie szczęścia Wojtku, Clancy Brown również zaprosi Cię do swojego grona znajomych :)))
    Choć czasami szczęściu trzeba czasem dopomóc...
  • sollen };-* CUDNE MANOWCE };-*

    =;->

    hej

    ja dopiero na kompie ok 4 odcinkow widzialem wiec poczatkujacy jestem - na wiecej nie znalazlem niestety czasu

    serial jest porazajacy obrazami jakie w nim wystepuja

    czasem nawet chory poprzez relacje miedzy pochaterami

    lubie postac grana przez patricka beushau - czy jakos tak - gosc ktory popija sobie absynt i wie na prawde duzo

    jest dziwnie tajemniczy jak dla mnie

    =;->
  • JeRzy

    Profesor Lodz - a aktor nazywa się Patrick Bauchau. Bardzo go lubię nie tylko za tę rolę ale także za postacie Sydneya w "Kameleonie" i Archona Raine'a w "Więzach krwi". :)
  • zuzenak

    ja to najbardziej lubię pastora, świetnie zagrany i rzeczywiście przekonujący , chociaż fabuła moim zdaniem pada i jego rola niestety też...
    no i jego złowieszcza siosta, Irinka. pasuje idealnie.

    nienawidzę Bena, wygląda jak małpka i jest mdły i papierowy. przewidywalny i, co gorsza, stylizowany na Jessusa. Czyny Bena są absolutnie pozbawione jakiegokolwiek zaplecza psychologicznego. DLACZEGO Ben jest taki dobry? ben nie ma żadnych dylematów egzystencjalnych.
    nie lubię też Sofie z tą jej wyrażającą wiecznie pretensje twarzą. (trochę ją polubiłam, gdy stala się zła, ale to na koniec.)
    Libby jest ok, Dżonzi też.
    nie cierpię też poczciwego samsona i jego wkurzającego akcentu :)
    widzicie, przemawia przeze mnie żal, że carnivale skończyl się tak nędznie. że fabuła okazała się banalna i wtorna.
  • JeRzy

    Yyyy... czy mówimy o tym samym "Carnivale" i tym samym Benie?; )
  • zuzenak

    no :(
    mi też jest smutno, że tak uważam ...
  • JeRzy

    Ben wcale nie jest tak zupełnie dobry i ma dylematy. Własnie dlatego Management tak długo go przygotowywał i uczył - dlatego pokierował nim tak, a nie inaczej przy spotkaniu ze Scudderem. Pamiętajmy też, że Ben nie jest kryształową postacią i gdzieś w jego przeszłości kryją się ciemne karty, które były tylko sygnalizowane - policja ścigała go za zabójstwo, należał do gangu. Prawdę mówiąc, czekałem, aż te wątki zostaną jakoś podjęte i dowiemy się czegoś więcej o losach Bena.

    Natomiast co do zakończenia serii - trudno mieć o to pretensje do kogokolwiek poza HBO. Teraz możemy się tylko zastanawiać, jak Lodz zamierzał powrócić między żywych, co się stało z bratem Justinem, o co chodziło z Omegą, a także nad paroma innymi sprawami, które pozostały otwarte. Daniel Knauf często wspominał, że aby opowiedzieć historię Carnivale w jej minimalnym rozmiarze, potrzebne są trzy sezony (a przy maksymalnym "zaciśnięciu pasa" dwa sezony i pełnometrażowy film).
  • zuzenak

    ale widzisz... te wszystkie rewelacyjne zwroty akcji wcale nie były takie rewelacyjne.
    fabuła tak naprawdę jest bardzo prosta, tylko niedopowiedziana. Pamiętasz Twin Peaks czy Królestwo? tam było odwrotnie. i to miało sens
  • JeRzy

    A czy tak naprawdę zaskakujące zwroty akcji są jedyną rzeczą, która nadaje wartość serialowi? Ja akurat cenię "Carnivale" nie tylko za fabułę, ale również za klimat i niezwykle rozbudowaną symbolikę. W swoim czasie udzielałem się sporo na forum strony carnivale.org (teraz chyba została całkiem zlikwidowana) i pamiętam, jak rozbieraliśmy poszczególne odcinki na czynniki pierwsze. Nazwy miejsc, imiona i nazwiska postaci, nawiązania historyczne, symbolika wizji, słów, zdarzeń i przedmiotów pojawiających się w serialu. Na ten temat można by napisać całkiem pokaźne opracowanie. Sama karta Zwiastuna z talii Appy ("Le Passeur"/ The Usher) miała swój osobny topik. Zauważ też, że większość nominacji do nagród Emmy dla "Carnivale" przyznano właśnie w kategoriach związanych z tym, co budowało nastrój serialu (muzyka, kostiumy, zdjęcia).
  • zuzenak

    chcę obcować z umotywowaną i konieczną symboliką, pełno było w Carni grubymi nićmi szytych aluzji, ale - być może ja nie pojęłam idei tego serialu, drugiego dna - 1. niedobory treściowe uniemożliwiają dopasowanie jakiegoś sensownego desygnatu, ZNACĄCEGO desygnatu, a nie miszmasz symboli zawieszonych w pustce, że się tak malowniczo wyrażę :] 2 jako ze symbol to rzecz indywidualna, zmienna, myntna, może do innych to przemawia, ale mnie widzisz, nie zachwyca
    /poza tym tarociana symbolika ze wzgędów ideologicznych wydaje mi się niezgłębialna przy moim poziomie wiedzy i poza tym obmierzła :)/
    Nagrodom Emmy nie ufam, ale muzyka rzeczywiście była ok, kostiumy też, ale wszystko to trochę mało. wiesz, bywały naprawdę lepsze seriale kostiumowe.
  • 1
  • 2
| |

"Przed początkiem, tuż po wielkiej wojnie miedzy Niebem i Piekłem, Bóg stworzył Ziemię, a pano...



Miejsca grona (0)