-
w takim razie trzeba zakazac alkoholu, bo przeciez niektorzy ludzie po wodzie sa niebepieczni i agresywni (patrz maly kwantyfikator!)
zakazac posiadania ostrych narzedzi (w tym nozy kuchennych), bo ludzie moga je wykorzystac do krzywdzenia innych...
a najlepiej wszystkich pozamykac w klatkach... wtedy zrobia krzywde tylko sobie samym :> -
jedynymi realnymi ofiarami 'przestepstw narkotykowych' sa sami narkomanii!
reszta gnoju po prostu podczepia sie pod interes, ktory jest zakazany i zepchniety do czarnej strefy, gdzie moze byc juz tylko gorzej i gdzie naprawde moga pojawic sie ofiary smiertelne poza narkomanamii.
syzyfowa praca
nie da sie zakazac i zlikwidowac narkomanii.
-
Sexorcisto
>Kamil P. napisał
>ludzie po heroinie jak najbardziej zagrażaja
jesli juz to na glodzie heroinowym, z tego co ja sie orientuje. a popelnianie jakichkolwiek przestepstw pod wplywem srodkow odurzajacych jest tez karane, i najczesciej taki stan umyslu nie stanowi okolicznosci lagodzacej.
>SzabloZębny napisał
>nie da sie zakazac i zlikwidowac narkomanii.
>
>
owszem, nie da sie, ale to nie znaczy ze nie nalezy zwracac uwagi na ten problem i walczyc z nim (cywilizowanymi srodkami), a nie z samymi narkomanami. delegalizacja samego bycia narkomanem jest chyba najglupsza rzecza jaka mozna zrobic, to stan a nie czyn. -
Kamil P.
"jedynymi realnymi ofiarami 'przestepstw narkotykowych' sa sami narkomanii!"
O nie nie, to bardzo duże uproszczenie
-
-
Sexorcisto
zgadzam sie. ale przestepstwa przeciwko mieniu, zyciu i zdrowiu zwiazane z narkotykami nie wynikaja w prosty sposob z samego faktu ich zazywania (nawet nalogowego). -
>Sexorcisto napisał
>>SzabloZębny napisał
>
>>nie da sie zakazac i zlikwidowac narkomanii.
>>
>>
>
>owszem, nie da sie, ale to nie znaczy ze nie nalezy zwracac
>uwagi na ten problem i walczyc z nim (cywilizowanymi
>srodkami), a nie z samymi narkomanami.
problem pozorny
kto chce, niech sie truje i ... umiera. byle nie na koszt normalnych ludzi. co to oznacza?
ano calkowita prywatyzacje lecznictwa oraz systemu ubezpieczen spolecznych, likwidacje prawa narkotykowego (w tym legalizacje narkotykow), usprawnienie wymiaru sprawiedliwosci (najlepiej takze poprzez urynkowienie:>),
>delegalizacja samego
>bycia narkomanem jest chyba najglupsza rzecza jaka mozna
>zrobic, to stan a nie czyn.
a co ja napisalem???
-
Kamil P.
"kto chce, niech sie truje i ... umiera. byle nie na koszt normalnych ludzi. co to oznacza?
ano calkowita prywatyzacje lecznictwa oraz systemu ubezpieczen spolecznych, likwidacje prawa narkotykowego (w tym legalizacje narkotykow), usprawnienie wymiaru sprawiedliwosci (najlepiej takze poprzez urynkowienie:>),"
Bardzo naiwne myślenie , przy cieżkich wypadkach losowych nie byłoby Cie (czy jakiegokolwiek przeciętniaka) stac np. na leczenie dziecka chorego na hemofilię bo takie może się urodzić np. twojej partnerce , tylko nie pisz naiwnie ,że byłoby to tańsze. Taki ustrój zostałby zniszczony przez protesty społeczne biedniejszych warstw. Przecież przy twojej wiedzy wiesz ,że wszelka pomoc społeczna powstaje nie dlatego że ktoś jest dobry tylko dlatego żeby uspokoić biedniejszych. No i nadużywasz przymiotnika "normalni". -
Sexorcisto
>SzabloZębny napisał
>
>problem pozorny
>
>kto chce, niech sie truje i ... umiera. byle nie na koszt
>normalnych ludzi. co to oznacza?
>ano calkowita prywatyzacje lecznictwa oraz systemu
>ubezpieczen spolecznych, likwidacje prawa narkotykowego (w
>tym legalizacje narkotykow), usprawnienie wymiaru
>sprawiedliwosci (najlepiej takze poprzez urynkowienie:>),
>
problem jest realny nawet teraz w tym prohibicyjnym absurdzie. uzaleznienie jest choroba, zawsze psychiczna a nierzadko ficzyczna (metaboliczna, np. od alkoholu i morfiny). a wszyscy chorzy psychicznie tez byli kiedys "normalni" jak sie wyraziles. jest wiele powodow z ktorych czlowiek wpada w uzaleznienie, utrata pracy, bliskiej osoby, etc. oczywiscie uzaleznienie nie jest rozwiazaniem, ale nie zmienia to faktu ze takim ludziom trzeba pomoc (stad legalizacja i wplywy z akcyzy, zeby ci ktorzy nie kupuja tych srodkow nie placili za to). wielu uzaleznionych po terapii jest w stanie powrocic do ustabilizowanego zycia. zauwaz tez, ze jesli nie istniala by jakakolwiek instytucja pomagajaca takim ludziom, przy legalnosci wszystkich srodkow odsetek ludzi permanentnie wykluczonych z funckji spolecznych bylby bardzo wysoki. poza tym pozbawieni jakiejkolwiek pomocy, narkomani (w tym alkoholicy) byliby niemal zepchnieci na margines spoleczny i droge przestepstwa. -
Sexorcisto
niestety w tym kraju (a i pewnie w wielu rozwinietych) nie ma szans na takie calosciowe podejscie, przy obecnej mentalnosci i stygmatyzacji chorych psychicznie ciezko byloby zaakceptowac ze alkoholizm i nikotynizm tez do takich zaburzen naleza (to drugie nie ma az tak duzego destrukcyjnego wplywu na zycie, to fakt), wiec lepiej dalej ciagnac ta hipokryzje podczas gdy osrodkow odwykowych jest jak na lekarstwo w porownianiu do zapotrzebowania. -
>Sexorcisto napisał
>>SzabloZębny napisał
>>
>>problem pozorny
>>
>>kto chce, niech sie truje i ... umiera. byle nie na koszt
>>normalnych ludzi. co to oznacza?
>>ano calkowita prywatyzacje lecznictwa oraz systemu
>>ubezpieczen spolecznych, likwidacje prawa narkotykowego (w
>>tym legalizacje narkotykow), usprawnienie wymiaru
>>sprawiedliwosci (najlepiej takze poprzez urynkowienie:>),
>>
>
>
>
>problem jest realny nawet teraz w tym prohibicyjnym
>absurdzie. uzaleznienie jest choroba, zawsze psychiczna a
>nierzadko ficzyczna (metaboliczna, np. od alkoholu i
>morfiny). a wszyscy chorzy psychicznie tez byli kiedys
>"normalni" jak sie wyraziles. jest wiele powodow z ktorych
>czlowiek wpada w uzaleznienie, utrata pracy, bliskiej osoby,
>etc. oczywiscie uzaleznienie nie jest rozwiazaniem, ale nie
>zmienia to faktu ze takim ludziom trzeba pomoc
ale kto Ci broni?
>(stad
>legalizacja i wplywy z akcyzy, zeby ci ktorzy nie kupuja
>tych srodkow nie placili za to).
a koszty pobierania akcyzy? :>
to jest pol-srodek, bo przez to beda powstawac sybstytuty narkotykow, ktore beda prawdopodobnie zabijac od razu.
>wielu uzaleznionych po
>terapii jest w stanie powrocic do ustabilizowanego zycia.
dowod?
>zauwaz tez, ze jesli nie istniala by jakakolwiek instytucja
>pomagajaca takim ludziom, przy legalnosci wszystkich srodkow
>odsetek ludzi permanentnie wykluczonych z funckji
>spolecznych bylby bardzo wysoki.
a dlaczego miala by nie istniec? jesli byla by potrzba, to powstala by. jesli nie, to nie.
> poza tym pozbawieni
>jakiejkolwiek pomocy, narkomani (w tym alkoholicy) byliby
>niemal zepchnieci na margines spoleczny i droge
>przestepstwa.
bzdura.
-
>Sexorcisto napisał
>niestety w tym kraju (a i pewnie w wielu rozwinietych) nie
>ma szans na takie calosciowe podejscie, przy obecnej
>mentalnosci i stygmatyzacji chorych psychicznie ciezko
>byloby zaakceptowac ze alkoholizm i nikotynizm tez do takich
>zaburzen naleza (to drugie nie ma az tak duzego
>destrukcyjnego wplywu na zycie, to fakt),
o ile sie zalozysz?
twoj problem polega na tym, ze mierzysz kazdego czlowieka jedna miara.
nie ma tak latwo. kazdy ma inny organizm, inne zycie i inaczej na niego dzialaja rozne srodki.
stwierdzenia ad hoc, ze alkoholizm czy nikotynizm sa mniej szkodliwe od "narkomanii" jest po prostu bzdurne do kwadratu.
-
Kamil P.
"stwierdzenia ad hoc, ze alkoholizm czy nikotynizm sa mniej szkodliwe od "narkomanii" jest po prostu bzdurne do kwadratu"
Chyba żyjesz w innym świecie niż my -
>Kamil P. napisał
>"stwierdzenia ad hoc, ze alkoholizm czy nikotynizm sa mniej
>szkodliwe od "narkomanii" jest po prostu bzdurne do
>kwadratu"
>
>Chyba żyjesz w innym świecie niż my
Tak, nie patrze na swiat tylko z jednej waskiej perspektywy, jak wy zapewne patrzycie. :> -
Jak uwazacie, ze te dwa uzaleznienia nie powoduja zadnych zyciowych tragedii.... to chyba z choinki spadliscie wczoraj wieczorem..
Sek w tym, ze palenie i picie MOZE powodowac tradegie, ale nie musi i ta potecjalnosc zalezy od samego uzytkownika.

