-
mi-haó; ميخاو
Życie zmusza Cię do wyrzeczeń pod względem materialnym i doczesnym, wiara to troszkę co innego... Będzie Ci to ciężko zrozumieć, więc lepiej zakończyć dyskusję, syty głodnego nie zrozumie, choćby nie wiem jak ten głód opisał. -
Anonim
Milosc czlowieka do czlowieka powinna byc JEDYNYM WSKAZNIKIEM I WYKLADNIKIEM NASZEGO CZLOWIECZENSTWA.
Wiara i zwiazana z nia religia uczy patrzec i mowic do kogos, a nie z kims. I to jest tragedia wszystkich wierzacych, a w szczegonosci fantykow. -
mi-haó; ميخاو
Jak to uczy mówić do kogoś a nie z kimś? Wiara katolicka określa dokładnie wzajemne relacje z bliźnim... -
Michał
>Jack napisał
>Milosc czlowieka do czlowieka powinna byc JEDYNYM
>WSKAZNIKIEM I WYKLADNIKIEM NASZEGO CZLOWIECZENSTWA.
to pojęcie "wymyślił" Jezus Chrystus :)
>Wiara i zwiazana z nia religia uczy patrzec i mowic do
>kogos, a nie z kims. I to jest tragedia wszystkich
>wierzacych, a w szczegonosci fantykow.
kosciół katolicki olbrzymi nacisk kłądzie na wspólnote, ale nie należysz, nie znasz, to nie wiesz
-
-
Promyczek
>Jack napisał
>Milosc czlowieka do czlowieka powinna byc JEDYNYM
>WSKAZNIKIEM I WYKLADNIKIEM NASZEGO CZLOWIECZENSTWA.
>Wiara i zwiazana z nia religia uczy patrzec i mowic do
>kogos, a nie z kims. I to jest tragedia wszystkich
>wierzacych, a w szczegonosci fantykow.
Wiara uczy patrzeć i mówić Z KIMŚ. Z drugim człowiekiem. Z Bogiem. Nie wiesz o czym mówisz; )
A co do wyrzeczeń... Każda "wiara" niesie ze sobą wyrzeczenia.
Wiara w miłość = musisz przezwyciężać swój egoizm, wybaczać, żyć dla drugiego człowieka.
Wiara w prawdę = kłamstwo często jest łatwiejsze. I niesie ze sobą większe korzyści.
A wiara w Boga... Musisz żyć według zasad i prawd ustanowionych przez niego. Wtedy kiedy czujesz je każdą komórką ciała, czujesz jego obecność obok siebie ale i wtedy, kiedy nie ma nic oprócz pustki. Ale jak już ktoś powiedział, nie zrozumiesz. Z wiarą jest jak z miłością póki sam tego nie doświadczysz - nie zrozumiesz.; ) -
mi-haó; ميخاو
No co Ty... Jack wie wszystko, bo jest najstarszy z nas, mieszka w USA i ma brodę niczym mędrzec:) On ma rację nawet jak jej nie ma i nie podważaj takiego autorytetu;) -
Tomek F
-
mnd
>Michał napisał
>Nie są bardziej głupi, są bardziej leniwi..
tak z ciekawości wobec czego to porównanie
jeśli narzekać to z sensem, musi sie kryć za tą sentencją jakaś głębsza myśl, z niecierpliwością czekam na rozwinięcie
-
Sześć stóp pod ziemią
>Jack napisał
>>Promyczek napisała:
>>> a może "nie wierze" zaczyna się tam gdzie "łatwiej mi
>>jest życ nie wierząc"?
>>
>>Na przykład. Bo wiara niesie za sobą wyrzeczenia.
>
>A dlaczego wiara niesie ze soba wyrzeczenia?
>
>Samo zycie zmusza nas czesto do wyrzeczen. Wiara w Boga nie
>jest tutaj do niczego potrzebna.
Wiara, niezależnie jaka, niesie ze sobą wyrzeczenia, chociażby ze względu na to, że narzuca system wartości. Jeśli podstawą wiary jest miłość, to nienawiść staje się czymś złym, czymś, czego wyznawcy powinni się wyrzec. Jeśli podstawą jest wiara w duchy przodków, to kanibalizm staje się tabu. I tak dalej. Taka jest istota wiary.
I to nie do końca jest tak, że wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się wiedza. Granica między wiarą a wiedzą jest rozmyta. Tak samo, jak granica, pomiędzy wiarą a empiriami. To można zobaczyć chociażby na przykładzie religii szamanistycznych - dla, chociażby, Indian Południowoamerykańskich to, w co wierzą jest jednocześnie tym, co akt wiedzą. Wiedzą że szaman, czy inny currandero nawiązują kontakt z Mocą. I za pomocą tej mocy leczą. Że, jak kobieta ma trudny poród, to wyciągają z niej dziecko śpiewem. Oni wiedzą, że tak się dzieje, bo to widzieli, bo sami niejednokrotnie byli przez szamana leczeni i dzięki niemu żyją.
A wyrzeczenia życia są konieczne. Wyrzeczenie wiary jest dobrowolne. To zasadnicza różnica chociażby, kiedy mowa o kształtowaniu charakteru człowieka. -
Michał
>młot na debili napisał
>>Michał napisał
>
>>Nie są bardziej głupi, są bardziej leniwi..
>
>tak z ciekawości wobec czego to porównanie
>jeśli narzekać to z sensem, musi sie kryć za tą
>sentencją jakaś głębsza myśl, z niecierpliwością
>czekam na rozwinięcie
>
>
Nie można wiary postrzegac przez mądrośc bądź głupote, najczęściej osoba nie wierząca po prostu nie chce wierzyc.Pozornie łatwiej jest życ z dnia na dzień nie postrzegając życia w kontekście wiary. -
Anonim
ale wiara to spoiwo obyczajowe.Gdyby nie ona żydzi potruli by się od wieprzowiny arabowie wymarli na pustyni hindusi toczyli by wojnę domową a im bardziej na wschód tym panowałby większy kanibalizm.
-
Anonim
-
Promyczek
>RKOmójDom napisał
>ale wiara to spoiwo obyczajowe.Gdyby nie ona żydzi potruli
>by się od wieprzowiny arabowie wymarli na pustyni hindusi
>toczyli by wojnę domową a im bardziej na wschód tym
>panowałby większy kanibalizm.
>
>
Religia to dużo więcej.
Dużo, dużo więcej. -
● Sam ●
>Jack wrote:
>Gdzie cos jest tak absurdalne, ze zaden normalny czlowiek
>nie pozwoli sobie na zaakceptowanie tego, tam zaczyna sie
>religia.
Moi drodzy,ja mysle,ze zbytnio rzuciliscie sie na Jacka,bo to co on mowi wynika z rozumu.
Problem jest tylko wtedy gdy rozum "odrywa sie" od rzeczywistosci,tzn.nie bierze pod uwage zlozonosci czlowieka,tego po co on w ogole zyje i jak powinien zyc.
1.Racja,ze dowodow na istnienie Boga jest sporo,ale sa to glownie pisma,ktore nie musza byc autentyczne w sensie prawdy faktycznej(tak samo jak zapiski Ptolemajosa o Aleksandrze W.).
2.Mamy problem bo na czyms musimy sie oprzec,bo inaczej uznamy,iz zadne fakty z przeszlosci nie sa do konca pewne,a wtedy w histori bylby kompletny chaos.
3.Na szczescie dowodow zycia Chrystusa jest wiecej:
Pismo Sw.,Ewangelie,a oprocz tego przedmioty kultu,typu calun tutynski i ten z Manoppello.Byly one juz badane przez naukowcow,ale jak widzimy niewielu to interesuje.
4.Za dowody istnienia Boga i Chrystusa mozemy uznac rowniez liczne cuda(nadprzyrodzone wydarzenia,ktore wydarzyly sie w lacznosci z modlitwa wstawiennicza),ktore sa rowniez medycznie i naukowo udokumentowane..ale jak widzimy niewielu to interesuje:)
5.Dochodzi do tego logika.
Nie jest ona dokladnie tym samym co rozum,bo ona siega ciut glebiej oraz szuka zwiazkow przyczynowo skutkowych swiata,ludzi,wydarzen i ogolnie mowiac tego co nas otacza.
Wiare"obrabia" sie w tym warsztacie szukania prawdy i zglebiania juz dostepnych dowodow Bozej obecnosci(co do ktorych mamy na razie tylko wiare) i wtedy otrzymujemy wynik,ktory umieszcza sie wlasnie w nauce Kosciola,ktora nie wziela sie z ksiezyca,a w drodze rozwazan i licznych n a u k o w y c h sporow.
Pozdrawiam:) -
mi-haó; ميخاو
"4.Za dowody istnienia Boga i Chrystusa mozemy uznac rowniez liczne cuda(nadprzyrodzone wydarzenia,ktore wydarzyly sie w lacznosci z modlitwa wstawiennicza),ktore sa rowniez medycznie i naukowo udokumentowane..ale jak widzimy niewielu to interesuje:)"
Co do cudów medycznych, to również naukowo jest udowodniony fakt, że wszystko siedzi w psychice człowieka. czasem są sytuacje beznadziejne i zaawansowane stadium nowotworu po prostu się cofa, bo pacjent ma wielką wole przeżycia, mózg człowieka to wciąż wielka zagadka:) Niekoniecznie jest to sprawą Boga, można różnie interpretować:) -
Gamsider_
>mi-haó
>Co do cudów medycznych, to również naukowo jest
>udowodniony fakt, że wszystko siedzi w psychice człowieka.
>czasem są sytuacje beznadziejne i zaawansowane stadium
>nowotworu po prostu się cofa, bo pacjent ma wielką wole
>przeżycia, mózg człowieka to wciąż wielka zagadka:)
>Niekoniecznie jest to sprawą Boga, można różnie
>interpretować:)
Ja tam ciągle naprawdę wierzę, że jak ktoś będzie wierzył naprawdę, to będzie mógł latać dzięki sile woli :> Dragon Balla się za dużo naoglądałem :P
A co do tych nowotworów i "podobnych" - od kilku lat jestem zdania, że duża część tzw. cudów znajdzie kiedyś naukowe wyjaśnienie. Widziałem np. opis plag egipskich jako całkiem logicznego ciągu przyczynowo-skutkowego :]
I jakoś nie przeszkadza mi to wierzyć w Boga. -
Anonim
A mi sie wydaje, ze z czasem bedziesz niewierzacy. Nie w sensie zaciekłego ateisty, ale taki zwyczajny niewierzący.
-
mi-haó; ميخاو
Bo zaczyna logicznie patrzeć na rzeczy, które pomału da się już wytłumaczyć?:) Może już też jest niewierzący bo można błyskawicę wytłumaczyć jako wyładowania atmosferyczne, a nie jako Jego gniew?:D
No chyba, że po prostu przyjmiemy ze Bóg powoduje te wyładowania atmosferyczne i tyle. I tego chyba należy się trzymać. -
● Sam ●
Tak zeby przypomniec tym co nie znaja sie(taka prawda),to cud uznany medycznie,to jest cos czego sie nie da wytlumaczyc i do tego nie zalicza sie efekt placebo.
Ale to kazdy madry wie,pisze tylko dla tych co to mysla,ze wiedza,a nie znaja sie.

