-
Promyczek
>Masza. napisała:
>>Promyczek wrote:
>>>Masza. napisała:
>
>>
>>Nikt Cię do wiary nie zmusza.
>
>Owszem, ale wyraźnie niektórzy nie chcą mnie w Kościele.
>Ja tak czuję.
Nikt nie jest w stanie zmazać Sakramentu Chrztu :) Jesteś w Kościele i tyle :PPP
>>W ST, nie znajdę Ci teraz fragmentu, a;le jest wyraźnie
>>napisane, że "rozlewanie nasienia" jest grzechem
>>śmiertelnym.
>
>Masz takie metody antykoncepcyjne, że nie musisz
>"rozlewać" nasienia.
Ale to jest omijanie. Nie wolno drzwiami wejdziemy oknem. A nie o to chodzi.
>>Dlaczego sex przedmałżeński nie to chyba nie trzeba
>>szukać wyjaśnienia. A w małżeństwie antykoncepcja
>jest
>>wejściem w kompetencje Boga. To on jest Dawcą Życia i
>>daje je wtedy kiedy uzna to za stosowne. A antykoncepcja
>>jest stwierdzeniem "Panie Boże nie obchodzą mnie Twoje
>>plany, ja teraz dziecka sobie nie życzę".
>
>Nieprawda, Bóg jest wszechmogący, zawsze może być Dawcą
>Życia.
>Nie widzę w żaden sposób, aby to było wejście w
>kompetencje Boga.
>To tak, jak z ratowaniem kogoś. Czy leczeniem. Czy
>podtrzymywaniem przy życiu.
Nie. Ponieważ w leczeniu nie masz pewności, i jest taka Wola Boża to pacjent odejdzie, a w antykoncepcji chodzi o to właśnie, żeby była pewność, że dziecka nie będzie. Dziecko ma być wtedy kiedy rodzice będą go chcieli a nie wtedy kiedy Bóg zechce ich nim obdarzyć.
>>Tyle dróg do Boga ile ludzi. Ale jak się już znajdzie,
>>uwierzy to trzeba jeszcze żyć według tego. Nawet jeśli
>>jest to trudne.
>
>Czy faktycznie trzeba? Ciężko mi uwierzyć, że tyle
>ludzi, jakich kojarzą, którzy żyją według przykazań,
>jest bliżej Boga niż ci, którzy nie do końca według
>nich żyją, ale jest to coś - serce, jak wiem?
>To fajne, że są ludzie, którym wszystko łatwo przyjąć
>i tak dalej. Niektórym nie jest. Może to kwestia
>wychowania, może umiejętności rozglądania się wokół.
To w sercu co innego a czyny świadczą o czym innym? Coś takiego nazywa się hipokryzją.
I nie, nie jest łatwo przyjąć. Po prostu przyjmuje się chociaż nie rozumiesz i wolałbyś inaczej. Jestem tylko człowiekiem, nie muszę wszystkiego rozumieć. Przecież Bóg jest niepojęty wszechmocny i nieskończony. I wcale to nie oznacza, że się nie rozglądam i nie staram zrozumieć. Wprost przeciwnie. -
Anonim
>Promyczek wrote:
>
>Nikt nie jest w stanie zmazać Sakramentu Chrztu :) Jesteś
>w Kościele i tyle :PPP
Ja jestem. :>
Nie wiem, czy chrzest dzieci jest w porządku. Tak się zastanawiam.
>
>Ale to jest omijanie. Nie wolno drzwiami wejdziemy oknem. A
>nie o to chodzi.
Pytanie - czy to jest aż tak istotne? Dorabia się różne teorie, w stylu "małżeństwo będzie trwalsze" i tak dalej, które mnie nie wydają się być regułą. Religia nie sprawi, że będziesz dobrym człowiekiem, jeśli nie będziesz brał dobroci z głębi swojego człowieczeństwa też. Dla mnie całkowity zakaz antykoncepcji, który jest w katolicyzmie, w judaizmie i islamie go nie ma, jest przedmiotowym traktowaniem człowieka. Twierdzę, że Bóg jest obecny w naszym życiu, ale to my podejmujemy pewne decyzję. Także te o założeniu rodziny. Także staramy się te o chwili, kiedy chcemy mieć dziecko. Stanie się inaczej - trzeba umieć to przyjąć, ale uważam, że słowa "będzie, jak Bóg będzie chciał" mogą być niebezpieczne.
>
>Nie. Ponieważ w leczeniu nie masz pewności, i jest taka
>Wola Boża to pacjent odejdzie, a w antykoncepcji chodzi o
>to właśnie, żeby była pewność, że dziecka nie
>będzie. Dziecko ma być wtedy kiedy rodzice będą go
>chcieli a nie wtedy kiedy Bóg zechce ich nim obdarzyć.
Nigdy nie masz pewności, że dziecka nie będzie. Dziecko w sumie powinno być wtedy, kiedy chcą tego też rodzice.
>
>
>To w sercu co innego a czyny świadczą o czym innym? Coś
>takiego nazywa się hipokryzją.
Bardzo łatwo jest nazwać kogoś hipokrytą. Bardzo.
>
>I nie, nie jest łatwo przyjąć. Po prostu przyjmuje się
>chociaż nie rozumiesz i wolałbyś inaczej. Jestem tylko
>człowiekiem, nie muszę wszystkiego rozumieć. Przecież
>Bóg jest niepojęty wszechmocny i nieskończony. I wcale to
>nie oznacza, że się nie rozglądam i nie staram
>zrozumieć. Wprost przeciwnie.
Są ludzie, którzy chcą rozumieć. Jest to w jakiś sposób wpisane w ich byt. Nie lubię naiwności, lubię widzieć, dlaczego, jak, po co. Ja też staram się różne rzeczy pojąć, zrozumieć. Nie rozumiem tylko, dlaczego, jak mówię, że uważam, że antykoncepcja jest alternatywą do aborcji słyszę " a wierzysz w Boga?". Jakby to miało jakieś znaczenie. Sam fakt wiary nie musi i nie implikuje bycie idealnym katolikiem czy bycia katolikiem w ogóle, sam fakt wiary nie świadczy o tym, że potrzebujesz mistycznych przeżyć w postaci uczęszczania do kościoła, że potrzebujesz religii w ogóle. Tak, jak wyznawanie może istnieć bez wiary, tak wiara bez wyznawania. Nie twierdzę, że to lepsze. Twierdze, że możliwe. ( Scraton fajnie o tym pisze. Lubię go.)
-
Promyczek
>Masza. napisała:
>>Promyczek wrote:
>
>>
>>Nikt nie jest w stanie zmazać Sakramentu Chrztu :)
>Jesteś
>>w Kościele i tyle :PPP
>
>Ja jestem. :>
>Nie wiem, czy chrzest dzieci jest w porządku. Tak się
>zastanawiam.
Jeśli w coś wierzysz przyjmujesz to, wiesz że to jest prawda. Chrystus zbawił świat i pozostawił nam drogę. Prawdę. Więc chcę, żeby moje dziecko od początku żyło w tej prawdzie. Bo chcę jego dobra. Chce jego zbawienia.
A jeśli jak dorośnie to uzna, że to bzdury, to przecież nie będę go w stanie powstrzymać. Wolna wola.
>>Ale to jest omijanie. Nie wolno drzwiami wejdziemy oknem.
>A
>>nie o to chodzi.
>
>Pytanie - czy to jest aż tak istotne? Dorabia się różne
>teorie, w stylu "małżeństwo będzie trwalsze" i tak
>dalej, które mnie nie wydają się być regułą. Religia
>nie sprawi, że będziesz dobrym człowiekiem, jeśli nie
>będziesz brał dobroci z głębi swojego człowieczeństwa
>też. Dla mnie całkowity zakaz antykoncepcji, który jest w
>katolicyzmie, w judaizmie i islamie go nie ma, jest
>przedmiotowym traktowaniem człowieka. Twierdzę, że Bóg
>jest obecny w naszym życiu, ale to my podejmujemy pewne
>decyzję. Także te o założeniu rodziny. Także staramy
>się te o chwili, kiedy chcemy mieć dziecko. Stanie się
>inaczej - trzeba umieć to przyjąć, ale uważam, że
>słowa "będzie, jak Bóg będzie chciał" mogą być
>niebezpieczne.
Z tego co wiem to współczesny judaizm bardzo odbiegł od tego co było kiedyś. Ale tu już pewnie Ty wiesz lepiej; )
Dla mnie wiara jest czymś czym się żyje. Co jest obecne w każdym aspekcie życia. Na każdy ma wpływ. I co jest ważne przy każdej decyzji. Będzie jak Bóg chciał... No tak. Ale to nie oznacza, ze mamy być bierni. Ora et labora.
>>To w sercu co innego a czyny świadczą o czym innym? Coś
>>takiego nazywa się hipokryzją.
>
>Bardzo łatwo jest nazwać kogoś hipokrytą. Bardzo.
>>
>>I nie, nie jest łatwo przyjąć. Po prostu przyjmuje się
>>chociaż nie rozumiesz i wolałbyś inaczej. Jestem tylko
>>człowiekiem, nie muszę wszystkiego rozumieć. Przecież
>>Bóg jest niepojęty wszechmocny i nieskończony. I wcale
>to
>>nie oznacza, że się nie rozglądam i nie staram
>>zrozumieć. Wprost przeciwnie.
>
>Są ludzie, którzy chcą rozumieć. Jest to w jakiś
>sposób wpisane w ich byt. Nie lubię naiwności, lubię
>widzieć, dlaczego, jak, po co. Ja też staram się różne
>rzeczy pojąć, zrozumieć. Nie rozumiem tylko, dlaczego,
>jak mówię, że uważam, że antykoncepcja jest
>alternatywą do aborcji słyszę " a wierzysz w Boga?".
>Jakby to miało jakieś znaczenie. Sam fakt wiary nie musi i
>nie implikuje bycie idealnym katolikiem czy bycia katolikiem
>w ogóle, sam fakt wiary nie świadczy o tym, że
>potrzebujesz mistycznych przeżyć w postaci uczęszczania
>do kościoła, że potrzebujesz religii w ogóle. Tak, jak
>wyznawanie może istnieć bez wiary, tak wiara bez
>wyznawania. Nie twierdzę, że to lepsze. Twierdze, że
>możliwe. ( Scraton fajnie o tym pisze. Lubię go.)
>
>
>
Trzeba starać się zrozumieć. Bezmyślna wiara jest... no bezmyślna. Po prostu trzeba przyjąć, że człowiek Bogiem nie jest i do końca nigdy go, jego woli nie zrozumie. I trzeba pamiętać, że religia to nie szwedzki bufet - nie można wybierać tylko tego co Ci pasuje. W ten sposób tworzą się sekty. Jeśli wierzysz to żyjesz według tego. A przynajmniej się starasz. Jeśli wierzysz w Chrystusa - a on stworzył Kościół, Eucharystię, Wspólnotę - to czy to czujesz czy nie to ma to jakiś sens. Jest ważne.
Ależ oczywiście, że jest możliwe. Tylko, że często wynika z lenistwa/nie wgłębiebienia się w temat/ nie szukania.
Nie mówię, że zawsze. Często. -
kenny
>>"Jeśli w coś wierzysz przyjmujesz to, wiesz że to jest prawda. Chrystus zbawił świat i pozostawił nam drogę. Prawdę. Więc chcę, żeby moje dziecko od początku żyło w tej prawdzie. Bo chcę jego dobra. Chce jego zbawienia.
A jeśli jak dorośnie to uzna, że to bzdury, to przecież nie będę go w stanie powstrzymać. Wolna wola. "<<
wielce prawdopodobne ze indoktrynacja od młodosci wypierze mu mózg na tyle ze nawet nie pomysli o innej opcji niz byc katolikiem; /
skrzywdzisz własne dziecko w mysl zasadzie ze wiesz lepiej.
>>"Z tego co wiem to współczesny judaizm bardzo odbiegł od tego co było kiedyś. Ale tu już pewnie Ty wiesz lepiej; )
Dla mnie wiara jest czymś czym się żyje. Co jest obecne w każdym aspekcie życia. Na każdy ma wpływ. I co jest ważne przy każdej decyzji. Będzie jak Bóg chciał... No tak. Ale to nie oznacza, ze mamy być bierni. Ora et labora."<<
własnie wiara to Wiara nie zas polityka wiec jest to złe zjawisko na miare switowa powoduje ono zabuzenie psycho-soclologiczne
ale inaczej no ogólnie to i tak nieprzestrzegasz nakazów swojego boga bo cywilizacja niestety tak dziłą ze w tej cywilizacji jest to wrecz niemozliwe twoje mysli i mowa przeczom twojemu zbawieniu :D
>>"Trzeba starać się zrozumieć. Bezmyślna wiara jest... no bezmyślna. Po prostu trzeba przyjąć, że człowiek Bogiem nie jest i do końca nigdy go, jego woli nie zrozumie. I trzeba pamiętać, że religia to nie szwedzki bufet - nie można wybierać tylko tego co Ci pasuje. W ten sposób tworzą się sekty. Jeśli wierzysz to żyjesz według tego. A przynajmniej się starasz. Jeśli wierzysz w Chrystusa - a on stworzył Kościół, Eucharystię, Wspólnotę - to czy to czujesz czy nie to ma to jakiś sens. Jest ważne.
Ależ oczywiście, że jest możliwe. Tylko, że często wynika z lenistwa/nie wgłębiebienia się w temat/ nie szukania.
Nie mówię, że zawsze. Często."<<
to nie chrystus stworzył kosciuł tylko kosciuł chrustusa do pierwszego albo drugiego synodu kosciuł nie uznawał jezusa za syna bozego kiedy go uznał nastapił rozłam koscioła. dalej chrustus jest mitem a fakty o nim niepewne czeste imie w tamtym okresie zas historycy rzymscy którzy nie opierali sie na biblii niemówili nic o samym jezusie a o zamieszkach na tle religijnym w jerozolimie oraz
z pobocznych zrudeł wiemy ze w owym czasie było nasilone zjawisko pojawinia sie mesjaszy...
idac dalej jednak tropem mitu który uznajesz zaprawde
chrystus powiedizł apostołem by szli i nauczali nie zas stworzyli kosciuł potem nastepnych kilka wieków nastepca sw piotra nie siedizła w konstantynopolu ale wedrował i nauczał jak jezus to czynił
cesaz jednak ustanowił go w konstantynopolu by uczynic z tej juz religii (wiara to nie religia religia to dogmat i obrzadek) nazedziepolityczne i od tego czasu zaczoł istniec kosciuł jako instytucja to juz po tym ustanowił owy kosciuł które tekstu i których apostołów sa natchnione a które nie po tym uznał jezusa za zbawce
wiec biblia była potem niz kosciuł :P
a wiec nie jezus stworzył kosciuł jako instytucja jest wrecz mozna wywnioskowac wbrew jego woli :D
zas euharystia niepowinna byc az tak powszechna...
-
-
● Sam ●
>Masza. napisała:
>Zabija mnie stawianie gumek i rozwodów w jednym ciągu, co
>aborcję i eutanazję.
>Shmul, Shmul, gdzie Ty żyjesz... ?
Gdzie ja zyje? W swiecie,w ktorym dla kazdego czlowieka liczy sie tylko ON SAM,jego bezpieczenstwo,komfort i wygoda.
Stad to wszystko ma ze soba zwiazek,bo bierze sie z tego samego zalozenia.JA decyduje o wszystkim co jest dla mnie dobre,JA musze miec wygodnie,JA jestem najwazniejszy,JA ustalam prawa,JA wiem co to prawda i do niej posiadam jedyne prawo,JA,JA,JA..Wniosek wysnuwa sie sam - JA JESTEM!
A co to znaczy stwierdzenie o samym sobie,ze "Ja jestem"?
Jest to postawienie sie na miejscu Boga,ktory o sobie powiedzial "Ja jestem.My chcemy jego prawa sobie uzurpowac i kś jest z tym zwiazana.
Bo przeciez jezeli JA jestem w centrum,to wszyscy inni sa o stopien nizej,wiec jesli ja uznam za stosowne,to i zycie moge komus odebrac,bo taka jest MOJA prawda,czyz nie????
ps.Wszystkiego najlepszego kenny:p

