Forum Polityczne [1172]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Zakładam ten wątek, choć mam trochę wątpliwości, czy jest on odpowiednio "polityczny". Sztuka idzie naprzód, zmienia się, co zapewne my także zdołaliśmy zauważyć. Pytanie tylko jest następujące - w jakim ona podąża kierunku, a, co za tym idzie, w jakim społeczeństwa podążą kierunku, co jest chętnie oglądane, co wzbudza emocje.


    Była głośna sprawa artysty z Hondurasu http://pixelfreaks.pl/lofiversion/i... dość głośna przynajmniej wśród ludzi, którzy się zwierzętami jakoś tam szerzej zajmują. W internecie krąży petycja, krążą zaś różne wersje wydarzenia, że artysta wcale nie zagłodził, że tylko przywiązał na 30 minut, że temu psu się nic nie stało, że wcale nie umarł. Z drugiej strony - na niemal każdym portalu podana jest informacja, że pies był katowany ( cóż, o ile widzę ze zdjęć, był), że umarł.

    Z tego, co ja widzę, pies jest skrajnie wygłodzony i chory i nawet jeśli nie umarł, to czy pierwszym odruchem człowieka nie powinno być mu pomóc, zamiast przedłużać cierpienie o kolejne 30, 40 minut, pokazując "umierający eksponat"?

    Gdzie w ogóle zachodzi sztuka dzisiaj? Mimo, iż tyle mówi się o prawach człowieka, mam wrażenie, że ludzie żywią więcej pogardy niż kiedyś. Że potrzeba jakiś silniejszych, skrajnych emocji, aby poruszyć poprzez sztukę ( czy sztukę na pewno?) ludzi.

    Była też historia reżysera, który utopił małego kotka w imię "wolności artystycznej", nagminne jest zrzucanie koni we wszystkich filmach, jakby cholera efekty specjalne były w naszych czasach jakieś wyjątkowo kiepskie.

    Jakim jest człowiek dzisiaj i czego tak naprawdę potrzebuje, czego chce? Do czego może rozbuchać się "wolność artystyczna" i gdzie sztuka się kończy, a gdzie zaczyna? Co mamy prawo pokazać ( tutaj mam np na myśli fotografię wojenną), czego nie wolno nam pokazać?
  • Anonim

    "Hello everyone. My name is Guillermo Habacuc Vargas. I am 50 years old and an artist. Recently, I have been critisized for my work titled "Eres lo que lees", which features a dog named Nativity. The purpose of the work was not to cause any type of infliction on the poor, innocent creature, but rather to illustrate a point. In my home city of San Jose, Costa Rica, tens of thousands of stray dogs starve and die of illness each year in the streets and no one pays them a second thought. Now, if you publicly display one of these starving creatures, such as the case with Nativity, it creates a backlash that brings out a big of hypocrisy in all of us. Nativity was a very sick creature and would have died in the streets anyway."

    Ostatnie zdanie szczególnie zapada w pamięć.
  • Anonim

    W każdym razie, ogólnie wychodzi na to, że pies tak czy siak nie żyje.
  • Anonim

    Sztuka to pojęcie względne.

    Dla kogoś sztuką może być sztuka abstrakcyjna która dla innych ludzi jest zupełnie bezwartościowa.

    Dla kogoś sztuką jest teatr dla kogoś innego tanie komedie w kinie.

    To tak na marginesie

    Co do powyższego tekstu jeżeli ktoś znęca się nad zwierzętami to prawo powinno go za to surowo karać, takie wytłumaczenie, że to niby sztuka to może sobie w d... wcisnąć.

  • Anonim

    Wiem, że pojęcie względne. Ale sztuka TEŻ ma granice i w dodatku je zauważyłeś, biorąc pod uwagę ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi.

    Co z tymi, którzy fotografują umierających ludzi par example?
  • ENIGMA Chiffriergerat

    Wyluzuj trochę. Wszyscy macie tendencję, żeby na podstawie policzalnych na palcach jednej ręki patologii, używać wielkich słów, przedstawiać jakieś przerażające wizje, tworzyć straszne filozofie i wyciągać pochopne wnioski


    "Gdzie w ogóle zachodzi sztuka dzisiaj? Mimo, iż tyle mówi się o prawach człowieka, mam wrażenie, że ludzie żywią więcej pogardy niż kiedyś."

    Zgadza się. Masz wrażenie.

    "Jakim jest człowiek dzisiaj i czego tak naprawdę potrzebuje, czego chce? Do czego może rozbuchać się "wolność artystyczna" i gdzie sztuka się kończy, a gdzie zaczyna? Co mamy prawo pokazać ( tutaj mam np na myśli fotografię wojenną), czego nie wolno nam pokazać? "

    Nie bardzo rozumiem skąd się biorą twoje dylematy moralne.
    Mamy prawo pokazać wszystko co było.
    Nie widzę w tym nic złego. Różnica polega na tym, że kiedyś szansa zobaczenia różnych nieprzyjemnych rzeczy na własne oczy była dużo większa niż dzisiaj, co zostało zrekompensowane globalizacją i mozliwościami technicznymi.
    Problem pojawia się w momencie gdy np. korespondent wojenny zamiast pomóc komuś umierającemu wybiera zrobienie mu zdjęcia.
  • eeeeeee eeeeeeee

    "Sztuka idzie naprzód,"


    Raczej przyjął bym tu perspektywę wertykalną...Kiedyś sztuka dążyła do góry do transcendencji do Boga dziś idzie w dół, gdyż jest antropocentryczna , stąd wchodzi w coraz intymniejsze i wulgarniejsze sfery człowieka...




  • ENIGMA Chiffriergerat

    Były takie przypadki.
    Chodzi mi o to, żeby nie udawac, że pewnych rzeczy nie ma.
  • Anonim

    >Chiffriergerat ENIGMA a écrit
    >Wyluzuj trochę. Wszyscy macie tendencję, żeby na
    >podstawie policzalnych na palcach jednej ręki patologii,
    >używać wielkich słów, przedstawiać jakieś
    >przerażające wizje, tworzyć straszne filozofie i
    >wyciągać pochopne wnioski

    Szczerze mówiąc wątpię, aby moje wnioski były pochopne - za bardzo się pospieszasz z ich odczytywaniem.
    >
    >
    >"Gdzie w ogóle zachodzi sztuka dzisiaj? Mimo, iż tyle
    >mówi się o prawach człowieka, mam wrażenie, że ludzie
    >żywią więcej pogardy niż kiedyś."
    >
    >Zgadza się. Masz wrażenie.

    Tym lepiej, że to tylko wrażenie, ja bardzo bym chciała, żeby tak było.

    >
    >Nie bardzo rozumiem skąd się biorą twoje dylematy
    >moralne.

    To nie są dylematy moje, mój drogi, tam stały znaki zapytania - ot, takie małe coś -> ?, co ma wskazać na to, iż postawiłam pytanie. :)

    >Mamy prawo pokazać wszystko co było.

    Z tym się zgodzę, bo ludzie nie tylko mają prawo, ale wręcz ( w moim osobistym odczuciu, podkreślę) powinni wiedzieć, co się dzieje wokół nich. Niezależnie, czy dzieje się pięć kilometrów dalej, czy pięć tysięcy kilometrów dalej. Pytanie powstaje - jak pokazujemy i jaka jest tego cena?

    >Nie widzę w tym nic złego. Różnica polega na tym, że
    >kiedyś szansa zobaczenia różnych nieprzyjemnych rzeczy na
    >własne oczy była dużo większa niż dzisiaj, co zostało
    >zrekompensowane globalizacją i mozliwościami
    >technicznymi.
    >Problem pojawia się w momencie gdy np. korespondent wojenny
    >zamiast pomóc komuś umierającemu wybiera zrobienie mu
    >zdjęcia.

    I o tym mówię. Bo ten facet, o którym piszę a propos sztuki, uwiązał psa ( nie, nie cyknął zdjęcia, uwiązał psa) na, jak znalazłam w internecie, przynajmniej jeden pełen dzień ( choć 30 minut byłoby i tak za dużo), zamiast ruszyć w dupę i do weterynarza pojechać. I o to mi chodzi. Czy faktycznie MOŻNA utopić kota dla potrzeb filmu, przywiązać psa jako "umierający eksponat", czy zrobić zdjęcie dziecku czołgającemu się po jedzenie, które umiera z głodu, żeby "to pokazać".

    Poza tym, jeśli chodzi o korespondencję wojenną, dochodzą różne inne ograniczenia. Czy nam wypada pokazywać nieszczęście innych ludzi. Nasza, europejska kultura traktuje śmierć jako coś intymnego, osobistego, czy więc powinno się śmierć z bliska pokazywać? Czy można robić zdjęcia zawsze, wszędzie, w każdych warunkach i każdemu? Taka czystka ludzka przyzwoitość.

  • Anonim

    >Chiffriergerat ENIGMA a écrit
    >Były takie przypadki.
    >Chodzi mi o to, żeby nie udawac, że pewnych rzeczy nie ma.

    Ale ja się absolutnie z Tobą zgadzam i nie o to mi chodzi, może faktycznie coś źle ujęłam, co zresztą staram się wyjaśnić powyżej.
  • ENIGMA Chiffriergerat

    Jasne.
    Wydał mi się przesadą po prostu temat "dokąd zmierza sztuka i świat", sprowokowany wystawą jednego czy dwóch idiotów kretyna.

    Z drugiej strony...dlaczego nie?
  • rez

    Tego frajera bym dorwał,powiesił za jajca i napierdalał bejzbolem.

    Nazwałbym to sztuką i zrobił to nie w Hondurasie a w jakimś innym panamskim zadupiu. (btw - po sieci krąży info ze on nie z Hondurasu a bodajże z Kostaryki)

    I bym planował wyjechać na biennale też.


    Ale najbardziej by mnie cieszyło gdyby jakieś młoty powiedziały że obecnie sztuka przekracza granice i żeawangarda i blablabla i że właściwie to ten facet którego powiesiłem za jaja miał próchnice więc i tak by umarł więc ja mogłem tak zrobić i tym samym może nawet skrócić mu cierpienia.





  • KleksWGaciach D.

    Dobry komentarz z tego linka ^^:

    "Ja to bym chuja poćwiartował, flaki rzucił na ścianę, i nazwałbym to 'śmierć skurwysyna'"
  • Anonim

    Moim zdaniem, to powinno się całą tą Kostarykę (bo tam była wystawa) skolonizować i zaprowadzić tam cywilizację. Bo skoro nikt temu "artyście" nie wpierdolił i nikt nie uwolnił psa, to znaczy że mieszka tam banda dzikusów, która zagraża światu.
  • Anonim

    Akurat Kostaryka to jedyne w miarę rozwinięte państwo Ameryki Środkowej. Poziom życia porównywalny z poziomem życia w Polsce.

    W przeciwieństwie do Hondurasu, Salwadoru czy Gwatemali, uznawanych dalej za państwa 3-go Świata.
  • Anonim

    Ale tamtejsi mieszkańcy to jakaś hołota, skoro nie zareagowała jak należy, ba - nawet ogłosiła tego idiotę zwycięzcą wystawy.
  • Anonim

    Taka kultura. W Korei psy jedzą, na Filipinach biczują się na Wielkanoc, w Indiach 11-latki są wydawane za mąż...

    Coś co nam wydaje się zupełnie obec dla innych jest czymś naturalnym.

  • Anonim

    Co innego pałaszowanie psów, a co innego zwykłe znęcanie się nad nimi.
    Tu nie chodziło o zwyczaje, tylko:
    artyście - o rozgłos
    ludziom - o pokazanie, że są tacy postępowi i och, ach, nie rusza ich śmierć w męczarniach

    Co się z tym światem dzieje? :/
  • Anonim

    Postęp postępów.
  • eeeeeee eeeeeeee

    "świat" konsekwentnie się materializuje....

  • 1
  • 2
| |

Zapraszamy do dyskusji na temat bieżących wydarzeń "w wielkim świecie", małym też. Forum Pol...



Fotki

Miejsca grona (0)