- 1
- 2
-
Anonim
Zakładam ten wątek, choć mam trochę wątpliwości, czy jest on odpowiednio "polityczny". Sztuka idzie naprzód, zmienia się, co zapewne my także zdołaliśmy zauważyć. Pytanie tylko jest następujące - w jakim ona podąża kierunku, a, co za tym idzie, w jakim społeczeństwa podążą kierunku, co jest chętnie oglądane, co wzbudza emocje.
Była głośna sprawa artysty z Hondurasu http://pixelfreaks.pl/lofiversion/i... dość głośna przynajmniej wśród ludzi, którzy się zwierzętami jakoś tam szerzej zajmują. W internecie krąży petycja, krążą zaś różne wersje wydarzenia, że artysta wcale nie zagłodził, że tylko przywiązał na 30 minut, że temu psu się nic nie stało, że wcale nie umarł. Z drugiej strony - na niemal każdym portalu podana jest informacja, że pies był katowany ( cóż, o ile widzę ze zdjęć, był), że umarł.
Z tego, co ja widzę, pies jest skrajnie wygłodzony i chory i nawet jeśli nie umarł, to czy pierwszym odruchem człowieka nie powinno być mu pomóc, zamiast przedłużać cierpienie o kolejne 30, 40 minut, pokazując "umierający eksponat"?
Gdzie w ogóle zachodzi sztuka dzisiaj? Mimo, iż tyle mówi się o prawach człowieka, mam wrażenie, że ludzie żywią więcej pogardy niż kiedyś. Że potrzeba jakiś silniejszych, skrajnych emocji, aby poruszyć poprzez sztukę ( czy sztukę na pewno?) ludzi.
Była też historia reżysera, który utopił małego kotka w imię "wolności artystycznej", nagminne jest zrzucanie koni we wszystkich filmach, jakby cholera efekty specjalne były w naszych czasach jakieś wyjątkowo kiepskie.
Jakim jest człowiek dzisiaj i czego tak naprawdę potrzebuje, czego chce? Do czego może rozbuchać się "wolność artystyczna" i gdzie sztuka się kończy, a gdzie zaczyna? Co mamy prawo pokazać ( tutaj mam np na myśli fotografię wojenną), czego nie wolno nam pokazać? -
Anonim
"Hello everyone. My name is Guillermo Habacuc Vargas. I am 50 years old and an artist. Recently, I have been critisized for my work titled "Eres lo que lees", which features a dog named Nativity. The purpose of the work was not to cause any type of infliction on the poor, innocent creature, but rather to illustrate a point. In my home city of San Jose, Costa Rica, tens of thousands of stray dogs starve and die of illness each year in the streets and no one pays them a second thought. Now, if you publicly display one of these starving creatures, such as the case with Nativity, it creates a backlash that brings out a big of hypocrisy in all of us. Nativity was a very sick creature and would have died in the streets anyway."
Ostatnie zdanie szczególnie zapada w pamięć. -
Anonim
W każdym razie, ogólnie wychodzi na to, że pies tak czy siak nie żyje. -
Anonim
Sztuka to pojęcie względne.
Dla kogoś sztuką może być sztuka abstrakcyjna która dla innych ludzi jest zupełnie bezwartościowa.
Dla kogoś sztuką jest teatr dla kogoś innego tanie komedie w kinie.
To tak na marginesie
Co do powyższego tekstu jeżeli ktoś znęca się nad zwierzętami to prawo powinno go za to surowo karać, takie wytłumaczenie, że to niby sztuka to może sobie w d... wcisnąć.
-
-
Anonim
Wiem, że pojęcie względne. Ale sztuka TEŻ ma granice i w dodatku je zauważyłeś, biorąc pod uwagę ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi.
Co z tymi, którzy fotografują umierających ludzi par example? -
ENIGMA Chiffriergerat
Wyluzuj trochę. Wszyscy macie tendencję, żeby na podstawie policzalnych na palcach jednej ręki patologii, używać wielkich słów, przedstawiać jakieś przerażające wizje, tworzyć straszne filozofie i wyciągać pochopne wnioski
"Gdzie w ogóle zachodzi sztuka dzisiaj? Mimo, iż tyle mówi się o prawach człowieka, mam wrażenie, że ludzie żywią więcej pogardy niż kiedyś."
Zgadza się. Masz wrażenie.
"Jakim jest człowiek dzisiaj i czego tak naprawdę potrzebuje, czego chce? Do czego może rozbuchać się "wolność artystyczna" i gdzie sztuka się kończy, a gdzie zaczyna? Co mamy prawo pokazać ( tutaj mam np na myśli fotografię wojenną), czego nie wolno nam pokazać? "
Nie bardzo rozumiem skąd się biorą twoje dylematy moralne.
Mamy prawo pokazać wszystko co było.
Nie widzę w tym nic złego. Różnica polega na tym, że kiedyś szansa zobaczenia różnych nieprzyjemnych rzeczy na własne oczy była dużo większa niż dzisiaj, co zostało zrekompensowane globalizacją i mozliwościami technicznymi.
Problem pojawia się w momencie gdy np. korespondent wojenny zamiast pomóc komuś umierającemu wybiera zrobienie mu zdjęcia. -
eeeeeee eeeeeeee
"Sztuka idzie naprzód,"
Raczej przyjął bym tu perspektywę wertykalną...Kiedyś sztuka dążyła do góry do transcendencji do Boga dziś idzie w dół, gdyż jest antropocentryczna , stąd wchodzi w coraz intymniejsze i wulgarniejsze sfery człowieka...
-
ENIGMA Chiffriergerat
Były takie przypadki.
Chodzi mi o to, żeby nie udawac, że pewnych rzeczy nie ma. -
Anonim
>Chiffriergerat ENIGMA a écrit
>Wyluzuj trochę. Wszyscy macie tendencję, żeby na
>podstawie policzalnych na palcach jednej ręki patologii,
>używać wielkich słów, przedstawiać jakieś
>przerażające wizje, tworzyć straszne filozofie i
>wyciągać pochopne wnioski
Szczerze mówiąc wątpię, aby moje wnioski były pochopne - za bardzo się pospieszasz z ich odczytywaniem.
>
>
>"Gdzie w ogóle zachodzi sztuka dzisiaj? Mimo, iż tyle
>mówi się o prawach człowieka, mam wrażenie, że ludzie
>żywią więcej pogardy niż kiedyś."
>
>Zgadza się. Masz wrażenie.
Tym lepiej, że to tylko wrażenie, ja bardzo bym chciała, żeby tak było.
>
>Nie bardzo rozumiem skąd się biorą twoje dylematy
>moralne.
To nie są dylematy moje, mój drogi, tam stały znaki zapytania - ot, takie małe coś -> ?, co ma wskazać na to, iż postawiłam pytanie. :)
>Mamy prawo pokazać wszystko co było.
Z tym się zgodzę, bo ludzie nie tylko mają prawo, ale wręcz ( w moim osobistym odczuciu, podkreślę) powinni wiedzieć, co się dzieje wokół nich. Niezależnie, czy dzieje się pięć kilometrów dalej, czy pięć tysięcy kilometrów dalej. Pytanie powstaje - jak pokazujemy i jaka jest tego cena?
>Nie widzę w tym nic złego. Różnica polega na tym, że
>kiedyś szansa zobaczenia różnych nieprzyjemnych rzeczy na
>własne oczy była dużo większa niż dzisiaj, co zostało
>zrekompensowane globalizacją i mozliwościami
>technicznymi.
>Problem pojawia się w momencie gdy np. korespondent wojenny
>zamiast pomóc komuś umierającemu wybiera zrobienie mu
>zdjęcia.
I o tym mówię. Bo ten facet, o którym piszę a propos sztuki, uwiązał psa ( nie, nie cyknął zdjęcia, uwiązał psa) na, jak znalazłam w internecie, przynajmniej jeden pełen dzień ( choć 30 minut byłoby i tak za dużo), zamiast ruszyć w dupę i do weterynarza pojechać. I o to mi chodzi. Czy faktycznie MOŻNA utopić kota dla potrzeb filmu, przywiązać psa jako "umierający eksponat", czy zrobić zdjęcie dziecku czołgającemu się po jedzenie, które umiera z głodu, żeby "to pokazać".
Poza tym, jeśli chodzi o korespondencję wojenną, dochodzą różne inne ograniczenia. Czy nam wypada pokazywać nieszczęście innych ludzi. Nasza, europejska kultura traktuje śmierć jako coś intymnego, osobistego, czy więc powinno się śmierć z bliska pokazywać? Czy można robić zdjęcia zawsze, wszędzie, w każdych warunkach i każdemu? Taka czystka ludzka przyzwoitość.
-
Anonim
>Chiffriergerat ENIGMA a écrit
>Były takie przypadki.
>Chodzi mi o to, żeby nie udawac, że pewnych rzeczy nie ma.
Ale ja się absolutnie z Tobą zgadzam i nie o to mi chodzi, może faktycznie coś źle ujęłam, co zresztą staram się wyjaśnić powyżej. -
ENIGMA Chiffriergerat
Jasne.
Wydał mi się przesadą po prostu temat "dokąd zmierza sztuka i świat", sprowokowany wystawą jednego czy dwóch idiotów kretyna.
Z drugiej strony...dlaczego nie? -
rez
Tego frajera bym dorwał,powiesił za jajca i napierdalał bejzbolem.
Nazwałbym to sztuką i zrobił to nie w Hondurasie a w jakimś innym panamskim zadupiu. (btw - po sieci krąży info ze on nie z Hondurasu a bodajże z Kostaryki)
I bym planował wyjechać na biennale też.
Ale najbardziej by mnie cieszyło gdyby jakieś młoty powiedziały że obecnie sztuka przekracza granice i żeawangarda i blablabla i że właściwie to ten facet którego powiesiłem za jaja miał próchnice więc i tak by umarł więc ja mogłem tak zrobić i tym samym może nawet skrócić mu cierpienia.
-
KleksWGaciach D.
Dobry komentarz z tego linka ^^:
"Ja to bym chuja poćwiartował, flaki rzucił na ścianę, i nazwałbym to 'śmierć skurwysyna'" -
Anonim
Moim zdaniem, to powinno się całą tą Kostarykę (bo tam była wystawa) skolonizować i zaprowadzić tam cywilizację. Bo skoro nikt temu "artyście" nie wpierdolił i nikt nie uwolnił psa, to znaczy że mieszka tam banda dzikusów, która zagraża światu. -
Anonim
Akurat Kostaryka to jedyne w miarę rozwinięte państwo Ameryki Środkowej. Poziom życia porównywalny z poziomem życia w Polsce.
W przeciwieństwie do Hondurasu, Salwadoru czy Gwatemali, uznawanych dalej za państwa 3-go Świata. -
Anonim
Ale tamtejsi mieszkańcy to jakaś hołota, skoro nie zareagowała jak należy, ba - nawet ogłosiła tego idiotę zwycięzcą wystawy. -
Anonim
Taka kultura. W Korei psy jedzą, na Filipinach biczują się na Wielkanoc, w Indiach 11-latki są wydawane za mąż...
Coś co nam wydaje się zupełnie obec dla innych jest czymś naturalnym.
-
Anonim
Co innego pałaszowanie psów, a co innego zwykłe znęcanie się nad nimi.
Tu nie chodziło o zwyczaje, tylko:
artyście - o rozgłos
ludziom - o pokazanie, że są tacy postępowi i och, ach, nie rusza ich śmierć w męczarniach
Co się z tym światem dzieje? :/ -
Anonim
-
eeeeeee eeeeeeee
- 1
- 2
