-
Anonim
Niech będzie, pokuszę się o ten temat, z czystej ciekawości bardziej, lecz proszę o potraktowanie go poważnie. Rzecz jest prosta, mówimy o kobitach. Z jednej strony mamy sytuację, gdzie powstaje w naszym kraju coś takiego jak Partia Kobiet ( ten dziwny twór istnieje? ), z drugiej strony można spotkać się z głosami, jak tutaj, na forum, że kobieta, która pracuje, zamienia się w babochłopa i w ogóle jest zła, jak mówi o polityce, to zupełnie jest niekobieca, paskudna i okropna.
A ja mam wrażenie, że popadamy w dwie skrajności. Z jeden strony, kobiety wyzwolone, czyli chwalimy wszystko, jakiekolwiek to by nie było. Tak dla aborcji, bo wolność kobiet, tak dla antykoncepcji, tak dla eutanazji, tak dla równych płac, tak dla wszystkiego. Problem z tym zbytnim wyzwoleniem jest taki, że nikt nie dyskryminuje kobiet poprzez to, jakie one są. Są kobiety hmmm... wyzwolone, że się posłużę tym słowem, którymi ludzie się nie zajmują, bo ich życie to ich życie prywatne. Zaś teraz mamy tendencje do wywalania wszystkiego na stół.
Z drugiej strony, nie podoba mi się, jak ktoś mi mówi, że nie mogę się zajmować czy interesować tym i tym i tym, jakby posiadanie niektórych części ciała tak silnie działało na mój mózg, że gdyby nie drobny fakt, że kobiety są słodkie i urocze, to już by były ubezwłasnowolnione. Zgodzę się, że większość kobiet pracować wcale nie chce, na pewno nie harować na siłę i że jednak głową domu ma być mężczyzna. Z drugiej strony, mam zamiaru studiować, pracować ORAZ mieć rodzinę. Może jest to niewykonalne, co mi tutaj paru panów próbowało wmówić, niemniej...
Czy nie ma racji w jednej kwestii? Czy kobiety mają jakieś mniejsze możliwości umysłowe? Sama często się łapie na tym, że mówię, że "baby są głupie", bo jakaś tam część jest. Z drugiej, nie za bardzo mam ochotę słuchać tego na mój temat. Czy jest coś, co przeszkadza kobiecie uczyć się i pracować zawodowo? Chociażby dla własnej satysfakcji?
Dziwi mnie też podejście mężczyzn, jakby kobieta musiała być non stop 24 h w domu, jak z niego wyjdzie, to stanie się tragedia.; )
Więc proszę mi to, szczególnie kochani prawicowcy, jasno wyklarować.
-
Anonim
Klaudiusz Slezak.: Od czterdziestu lat jest na scenie politycznej, ale tylko raz miał na nią realny wpływ. Znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi, zwłaszcza na temat kobiet i legalizacji marihuany. Ojciec szóstki dzieci i posiadacz niezmiennego od lat image'u człowieka w muszce. W dzisiejszym "Zbliżeniu" gościem jest pierwszy mizogin polskiej polityki, Janusz Korwin-Mikke.
Janusz Korwin-Mikke: Protestuję przeciwko "mizogin". Ja jestem jak najbardziej miłośnikiem kobiet.
K.S.: Protestuję Pan przeciwko nazywaniu Pana mizoginem, jednak Pana wypowiedzi o kobietach są bardzo kontrowersyjne.
J.K.-M.: W moim otoczeniu jest na ogół więcej kobiet niż mężczyzn, wśród głosujących na mnie jest więcej kobiet niż mężczyzn, więc nie wiem skąd u Pana się to bierze. Feministki mnie nie lubią, ale feministki nienawidzą kobiet. Feministki uważają, że tylko co męskie jest ważne, a to co robia kobiety to jest nieistotne.
K.S.: To jaki jest Pana stosunek wobec kobiet?
J.K.-M.: Ja uwielbiam kobiety! Oczywiście, kobiece kobiety. Kobieta powinna być kobieca, tak jak mężczyzna powinien być męski.
K.S.: A tak po męsku - jakie są te kobiece kobiety?
J.K.-M.: Proszę Pana, nie będziemy mówili, co to jest kobieca kobieta. Każdy mężczyzna wie i każda kobieta też wie.
K.S.: A Maria Kaczyńska, na przykład, jest kobieca?
J.K.-M.: Nie mam pojęcia, raczej się dyskutuje o kobiecości kobiet w trochę młodszym wieku... Ale tak, ona jest dość kobieca.
K.S.: A co Pana zdaniem powinny robić kobiety? Bo Pan jest kojarzony z takim hasłem: "Kobiety do garów". Czy rzeczywiście tak powinno być?
J.K.-M.: Ależ skąd! Dlaczego nie do fortepianu?
K.S.: A czy kobiety powinny siedzieć w domu?
J.K.-M.: Co znaczy siedzieć w domu? Gdyby Pan powiedział lekarzowi: Panie doktorze, Pan teraz pracuje tylko sześć godzin dziennie. Niech Pan pójdzie do pracy i pracuje jako maszynistka czy tam sekretarka, to by powiedział: Pan mnie obraża. Gdy Pan powie Pani domu, kóra prowadzi firmę, jaką jest dom: teraz, dzięki nowym wynalazkom, wymyślonym przez mężczyzn oczywiście, teraz Pani pracuje tylko sześć godzin dziennie, to niech Pani pójdzie do biura na sekretarkę - to jest obraza kobiety, oczywiście. Dlaczego ona ma pracować na dwóch albo na trzech etatach, jako zaopatrzeniowiec jeszcze? Niektóre głupie kobiety się na to godzą, ale normalne kobiety mówią: niech mężczyzna na mnie pracuje! Jeżeli w Rzymie starożytnym siedział sobie Pan w swojej willi, i na niego pracował niewolnik, to kto był Panem, a kto był niewolnikiem? Jeżeli Pani domu jest w domu, a facet na nią pracuje, to kto jest Panem, a kto jest niewolnikiem? Natomiast głupie feministki, czyli agentki mężczyzn, wyganiają kobiety, to oni są zadowoleni: inni pracują na nich. Siedzi sobie facet w biurze, jak dyrektor, trzy baby na niego zasuwają, on sobie tylko fajkę i nic ważnego nie robi, potem w domu też mu podsuwają wszystko pod nos... Feministki to są agentki mężczyzn, naprawdę. To są kompletne idiotki i tyle.
K.S.: Troszkę rewolucyjne te Pana poglądy...
J.K.-M.: To feministki są rewolucyjne...
K.S.: Kobiety przez ostatnie sto lat to sobie wywalczyły...
J.K.-M.: Jakie kobiety?! Przecież to agentki mężczyzn! A kto płaci feministkom? Przecież parlament to są w większości mężczyźni... Parlament, rząd - męski - daje im pieniądze. Przecież czyje to są agentki?
K.S.: A jeżeli są kobiety, które same chcą iść do pracy? To co, to nie powinny?
J.K.-M.: A niech pracują! Ja lubię to, niech na mnie pracują! Wie Pan co, ja mogę mieć cztery żony, wszystkie będą na mnie pracować, ja nie będę nic robił, co mi tam.
K.S.: Właśnie chciałem zapytać o Pana córki, które startowały w ostatnich wyborach. Same z siebie startowały, czy startowały bo Pan je wypchnął do tych wyborów?
J.K.-M.: Zależy która. Zuzanna bardziej myśli politycznie, Kora jest mniej polityczna.
-
Anonim
K.S.: Ale to Pan im pomagał w tym startowaniu, czy same startowały?
J.K.-M.: Nie, same. Miały zresztą niezłe wyniki, muszę powiedzieć. Parę tysięcy głosów podostawały.
K.S.: A to się nie kłóci trochę z tym, że powinny gospodarstwo domowe prowadzić?
J.K.-M.: Ale one są w tym wieku, że jeszcze nie prowadzą gospodarstwa domowego. Kora prowadzi firmę, taki fajny butik na rogu Oboźnej prowadzi damski, a Zuzanna jest raczej śpiewaczką, studiuje też coś tam nie wiem po co, myślę, że za mąż wyjdzie niedługo, się zaręczyła właśnie kilka dni temu.
K.S.: No, ale prowadzenie butiku to nie jest sprzeczne z tym, co Pan mówił?
J.K.-M.: Nie, to nie jest sprzeczne. Nawet w muzułmańskich krajach kobiety są nauczycielkami na przykład. To nie jest tak, że kobieta nic nie robi, ona w domu pracuje, i to ciężko. Tylko chodzi o to, że są pewne specjalizacje i jedni się odnajdują w tym, drudzy w tamtym. Weźmy na przykład dwa kluby sportowe, jeden konserwatywny, drugi postępowy. Przychodzi do takiego klubu dwóch facetów, jeden chudy, taki malutki, drugi olbrzymi. W klubie konserwatywnym mówią tak: ciebie, wielkoludzie, to my jeszcze podpasiemy i będziesz ciężary podnosił. Małemu, chudemu mówią: to my cię jeszcze odchudzimy i będziesz jeździł jako dżokej. A w klubie postępowym mówią tak: musi być równość. Ciebie, chudego, podtuczymy, a tego grubego odchudzimy. Który klub wygra? ten, który specjalizuje. Otóż, to społeczeństwo, które kobiety specjalizuje w kobiecych czynnościach a mężczyzn w męskich wygra ze społeczeństwem idiotów, które jest społeczeństwem uniseksu. Każdy musi robić to, co jest dla niego najbardziej pasujące. Oczywiście, są wyjątki. Ja jestem z partii liberalnej i my oczywiście dopuszczamy wyjątki, ale ogólna reguła jest taka.
K.S.: Jeszcze chciałem zapytać o to, czy wie Pan, co to jest "gorące krzesło"?
J.K.-M.: Nie, nie wiem.
K.S.: Bo to jest wątek Pana syna, który był w "Barze". Dlaczego on się zdecydował na pójście do tego programu?
J.K.-M.: Nie mam pojęcia, on jest dorosły i ja się tym nie zajmuję.
K.S.: A czy Pan mu kibicował? Oglądał Pan syna w telewizji? Jak się Panu syn podobał w takim programie?
J.K.-M.: Raz oglądałem w internecie, były jakieś kontrowersje wokół tego, ale nie pamiętam, to są mało ważne sprawy. Program był absurdalny, ja się dziwię, że ktoś to w ogóle oglądał. Kto może chcieć oglądać paru facetów, którzy siedzą i wygadują głupoty, zamknięci w jednym pomieszczeniu?!
K.S.: W swojej książce "Vademecum ojca" tak trochę podśmiewa się Pan z możliwości oskarżenia przez żonę męża o gwałt.
J.K.-M.: To sobie trudno nawet wyobrazić, przede wszystkim trzeba mieć jakichś świadków. Nawet Mahomet, jeżeli się mówi o karze ukamieniowania kobiety za zdradę, to zwykle wymaga się dwóch świadków. Otóż, gdzie Pan znajdzie w małżeństwie dwóch świadków gwałtu?
K.S.: Ale dopuszcza Pan możliwość gwałtu męża na żonie?
J.K.-M.: Ale jak to można sprawdzić? Jest to niemożliwe, sądy nie powinny wtrącać się w wewnętrzne sprawy rodziny.
K.S.: No ale, czy mąż może zgwałcić żonę?
J.K.-M.: Ale byłoby to niemożliwe do udowodnienia... Wie Pan, istnieją bardzo subtelne różnice, naprawdę mam dość bogate doświadczenie w tych sprawach i mogę Pana zapewnić, że wyczucie, kiedy kobieta nie chce, a kiedy udaje, że nie chce, bo chce sprowokować do czegoś, jest bardzo trudne. Wymaga to pewnego doświadczenia.
K.S.: Czyli są jednak sytuacje, kiedy kobieta nie chce i kiedy może być zgwałcona?
-
Anonim
J.K.-M.: Z pewnym doświadczeniem można wyczuć, kiedy ona nie chce, a kiedy naprawdę nie chce. W małżeństwie pomyłki mogą sie zdarzyć, ale to nie jest temat do sądu.
K.S.: Kto powinien w takim razie rozstrzygać, czy ta kobieta chce?
J.K.-M.: Nikt. Jeżeli nie chce, to przecież istnieje separacja, istnieje rozwód.
K.S.: Ale są kobiety, które nie mogą się rozwieść, np. takie z rodzin patologicznych.
J.K.-M.: A co mnie obchodzą rodziny patologiczne?! Prawo powinno być dostosowane do normalnych rodzin. To, co się dzieje w rodzinach patologicznych jest bez najmniejszego znaczenia dla społeczeństwa. Im prędzej wyginą rodziny patologiczne, tym lepiej.
K.S.: Czy prostytutkę można zgwałcić?
J.K.-M.: Oczywiście, że można.
K.S.: To nie można zgwałcić żony, a można prostytutkę?
J.K.-M.: Prostytutkę oczywiście można, bo prostytutka nie należy do mężczyzny, tylko jest wynajęta przez niego na jakiś czas. Jeśli nie została wynajęta, to oczywiście można ją zgwałcić, ale jeśli została, to nie można. Jak przyjęła zapłatę, to trudno powiedzieć, żeby została zgwałcona. Jeżeli zostanie pobita, to nie zostanie zgwałcona, tylko pobita. A to zupełnie co innego.
K.S.: Niedawno był przypadek posła Bogdana Golika, w Brukseli. To był gwałt Pana zdaniem, kiedy prostytutka chciała kochać się w prezerwatywie, a klient nie?
J.K.-M.: Przepraszam, ja w ogóle nie wiem, co to jest prezerwatywa i o tym się na falach radiowych nie mówi.
K.S.: Powiedział Pan przed chwilą, że kobieta przynależy do mężczyzny. Czy żona przynależy do męża?
J.K.-M.: Oczywiście, że tak. Przecież mówi się: państwo Rosochaccy, państwo Kowalscy, według nazwiska męża, albo nawet "Jurkowie". To jest normalne i oczywiste. W praktyce. W teorii będzie Pan mówił, że jest równouprawnienie. Ale wie Pan, jak to jest z teorią i praktyką. Facet mówi, że jest równouprawnienie, ale przychodzi do domu i mówi: Zuzia, Joasia, podaj kawę. I do głowy mu nie przyjdzie, że może być inaczej, bo specjalizacja musi być. Tak samo jej do głowy nie przyjdzie, że jak jest gwóźdź do przybicia, to ona ma przybić, tylko mówi: weź, Wojtek, przybij gwóźdź.
K.S.: A te, które przybijają, to agenci facetów.
J.K.-M.: Te, które przybijają, to są po prostu idiotki. Jak mężczyzna przybijając gwóźdź uderzy się w palec, to mu się nic nie dzieje, a jak kobieta, to ma rękę zniekształconą i to jest dla niej duża wada. Jak kobieta chce przybijać, to niech przybija - wolny człowiek w wolnym państwie.
K.S.: Wrócę do Pana książki. Pisze Pan też, że kobiecie powinno dawać się klapsa. To nie jest drobne zezwolenie na przemoc w rodzinie?
J.K.-M.: Czasami są sytuacje, w których jakaś decyzja musi być podjęta. Choćby taka banalna: przechodzimy przez jezdnię i stoimy na środku: my chcemy w lewo, ona chce w prawo. To trzeba ją wziąć za fraki i pociągnąć, bo jak będziemy stali, to nas przejadą. Są takie sytuacje, w których decyzję trzeba podjąć, a podejmuje ją ten, kto jest silniejszy, wyższy, mądrzejszy itd. A teraz mam do Pana pytanie: dlaczego w ogromnej większości związków mężczyzna jest silniejszy od kobiety? Z bardzo prostej przyczyny. Dlatego, że każda kobieta stara się sobie znaleźć faceta mądrzejszego od niej.
K.S.: Ale po co faceta mądrzejszego?
J.K.-M.: Kiedy wynajmuję sobie statek, to chcę sobie znaleźć kapitana, który się lepiej zna na prowadzeniu statku, niż ja.
K.S.: Chyba, że Pan by był kapitanem.
J.K.-M.: Ale ja nie chcę. Otóż po to kobieta sobie znajduje faceta, żeby był od niej mądrzejszy, silniejszy i wykonywał za nią różne czynności, jak rąbanie drzewa, całkowanie i inne, dla kobiet niedostępne. Robiłem taki eksperyment, jakieś 30 lat temu, że pytałem niewiasty w okolicach 20 lat, które skończyły szkołę średnią, podchodziłem na ulicy i grzecznie pytałem, co to jest logarytm. Żadna nie wiedziała, a wszystkie skończyły szkołę średnią.
-
-
Anonim
K.S.: Znam takie, które całkiem nieźle radzą sobie z logarytmami, całkami. To wyjątki?
J.K.-M.: Wyjątki, które chodzą na matematykę.
K.S.: Twierdzi Pan, że kobiety nie chodzą na matematykę?
J.K.-M.: Na moim wydziale było sporo kobiet, ale one poszły na nauczycielki. Jedna kobieta była w sekcji teoretycznej. Tak samo, pośród twierdzeń matematycznych, nie ma ani jednego wymyślonego przez kobietę. A przecież nikt im nie broni wymyślać twierdzeń matematycznych, nie ma żadnego zakazu. Taka jest prawda i proszę nie mówić, że jest inaczej. Kiedyś zadałem sobie trud i poprosiłem Urząd Patentowy o przysłanie mi listy wszystkich wynalazków z ostatnich 10 lat. Wziąłem z tego ostatnie 1000, odrzuciłem wszystkie wynalazki zbiorowe i niech Pan zgadnie, jaki procent był wymyślony przez kobiety?
K.S.: 20 procent?
J.K.-M.: 1,2 procent, czyli 12 kobiet.
K.S.: I co wymyśliły?
J.K.-M.: Jakiś tam rodzaj oleju, że jak pomieszać dwa oleje ze sobą, to wychodzi inny olej. Tego typu. Nawet O.B. wynalazł mężczyzna! Taka jest prawda i nie ukrywajmy tego. Wy żyjecie w przesądach XX-wiecznych. Jest XXI wiek, odrzućcie przesądy XX wieku! Jakieś równouprawnienie - to jest XX wiek!
K.S.: Czyli mamy wrócić do XIX wieku?
J.K.-M.: Nie do XIX wieku, kto wtedy rządził światem? Światem od zawsze rządzą kobiety. Ale przestańcie wygadywać, że kobiety mają takie same zdolności, jak mężczyźni, albo, jak kto woli, mężczyźni mają takie same zdolności, jak kobiety!
K.S.: To dlaczego kobiety rządzą światem?
J.K.-M.: Dlatego, że my rządzimy, a nami rządzą kobiety. Przecież kto wychowuje dzieci? Kto wychowa mojego syna, ten rządzi światem, bo ten syn potem będzie rządził. I kto wychowuje dzieci, ten ma władzę.
K.S.: To nie rozumiem. Pan mówi, że kobiety biorą sobie mądrzejszego faceta, a jednocześnie, to one rządzą.
J.K.-M.: Bo co innego jest rządzić, w tym sensie, że podejmuje się skomplikowane decyzje w teorii gier, a co innego jest podejmować decyzje, np. takie, gdzie jest bardzo wiele wątków, ale prostych. Z takimi decyzjami ja mam na przykład problemy.
K.S.: Mówi Pan o zakupach w hipermarkecie?
J.K.-M.: No choćby. Ja się w tym gubię. Ale mogę Panu poprowadzić rozumowanie na poziomie dla 99% kobiet i tyluż mężczyzn, niedostępnym. Kobiety mają znacznie lepszą pamięć. I to jest powód, dla którego pracują jako sekretarki.
-
Anonim
K.S.: Są bardziej skrupulatne.
J.K.-M.: Tak, na ogół. I każdy ma swoje wady i swoje zalety i powinny być one wykorzystywane w takich zawodach, do których pasują. Na przykład zawód pielęgniarki: no co z tego, że facet pracuje jako pielęgniarka i w trzech wypadkach na sto wymyśliłby coś genialnego i poprawiłby nawet lekarza, ale dziesięciu pacjentom zapomniałby podać lek, bo byłby zajęty genialnymi rozważaniami. Dlatego na pielęgniarki bierze się kobiety.
K.S.: Chciałem zapytać o Pana poglądy. W kwestii poglądów obyczajowych jest Pan konserwatystą, trochę podobnym do Ligi Polskich Rodzin.
J.K.-M.: Nie, jestem na przykład zdecydowanym przeciwnikiem "becikowego".
K.S.: Ale w kwestii tego, że kobiety powinny pracować tylko w swoich dziedzinach, a najlepszą taką dziedziną jest dom. Był Pan także przeciwnikiem akcesji do Unii Europejskiej.
J.K.-M.: I dalej jestem przeciwnikiem i twierdzę, że Unia nie powstanie, więc już mam święty spokój.
K.S.: Unia już powstała!
J.K.-M.: Unia nie powstała. Pan kłamie, a nawet nie, Pan nie wie, niech Pan sobie spojrzy do Konstytucji Europejskiej. Tam jest napisane w artykule I: powstaje Unia Europejska. Ona jeszcze nie powstała. Istnieje wspólnota europejska. Ma Pan samochód?
K.S.: Mam.
J.K.-M.: Kiedy miał Pan wydaną kartę wozu?
K.S.: Wie Pan, że nie pamiętam.
J.K.-M.: Dawno?
K.S.: Chyba mam u mnie "karta niewydana"
J.K.-M.: Ale rok czy dwa, kiedy? Jak dawno?
K.S.: Z 10 lat temu. To chyba jeszcze kart nie było.
J.K.-M.: Kto ma kartę wozu wydaną po pierwszym października roku poprzedniego, czyli 2004, niech sobie zajrzy w tej chwili i sprawdzi ze zdumieniem, że jest ona wydana przez "wspólnotę europejską". Unia Europejska nie istnieje! Trybunał Europejski jest przy wspólnotach europejskich. Możemy zajrzeć sobie na stronę w internecie, jest taka strona...
K.S.: Ale czy jest jakaś różnica między wspólnotą a unią?
J.K.-M.: Jest, bo unia ma być państwem, a wspólnota to tylko konfederacja niepodległych państw. No to jest podstawowa różnica. I dlatego się okłamuje ludzi, że ona już istnieje, żeby ludzie przewetowali na referendum, by przegłosowaniu myśleli: "e...to tylko zmiana nazwy", nie, bo powstanie unii, to byłaby fundamentalna zmiana systemu. Unia byłaby państwem.
K.S.: Aha, czyli był Pan przeciwnikiem naszej akcesji do Wspólnoty Europejskiej.
-
Anonim
http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,70...
Wiem, dawno było, ale Korwin zawsze coś palnie, poza tym mam ochotę do tego wrócić. Przy okazji przypomniałam sobie, za co go nie lubię. Dalej o kobitach nie ma, więc tylko fragment wkleiłam, coby się lepiej cytowało. -
Anonim
O mama mia!! Co za przyklad - JKM.
On to biedny na trzezwo gada,jakby sie upil.
Co nie znaczy,ze zawsze glupoty,pijaki czesto b.madre rzeczy mowia,serio.
..tylko,ze sa pijani:) -
Anonim
-
Anonim
>Pan Mateusz a écrit
>Feministki są głupie
>
Prawda.
Ale niektórzy panowie w odwrotną stronę też. -
Anonim
Jak dla mnie nauka Kosciola w tym temacie jest wystarczajaca.
Wysylam do encykliki "Mulieris dignitate" -
Anonim
"Opis biblijny z Księgi Rodzaju zarysowując prawdę o następstwach grzechu ludzkiego „początku”, wskazuje również na zakłócenie tej pierwotnej relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą, jaka odpowiada osobowej godności każdego z nich. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta jest osobą, a zatem „jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego” — równocześnie zaś to właśnie stworzenie jedyne i niepowtarzalne „nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”.32 Stąd bierze początek relacja „komunijna”, w której wyraża się „jedność dwojga” i osobowa godność zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Kiedy zatem w opisie biblijnym czytamy wypowiedziane do kobiety słowa: „ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą” (Rdz 3,16), wówczas odkrywamy załamanie się i stałe zagrożenie tej właśnie „jedności dwojga”, która odpowiada godności obrazu i podobieństwa Bożego w obojgu. Takie zagrożenie dotyczy jednak bardziej kobiety. Do bycia bowiem „bezinteresownym darem”, co oznacza żyć „dla” drugiego, dołącza się „panowanie”: „on będzie panował nad tobą”. Owo panowanie wskazuje na zakłócenie i zachwianie tej podstawowej równości, jaką w „jedności dwojga” posiadają mężczyzna i kobieta — i to przede wszystkim na niekorzyść kobiety; tymczasem tylko równość wynikająca z osobowej godności obojga może nadawać wzajemnym odniesieniom charakter prawdziwej communio personarum. Jeśli naruszenie tej równości, która jest zarazem darem i prawem pochodzącym od samego Boga-Stwórcy, niesie z sobą upośledzenie kobiety, to równocześnie pomniejsza ono także prawdziwą godność mężczyzny. Dotykamy w tym miejscu niezwykle wrażliwego punktu w wymiarze tego ethosu, który został pierwotnie wpisany przez Stwórcę już w sam fakt stworzenia obojga na swój obraz i podobieństwo.
Przytoczone wyrażenie z Księgi Rodzaju (3,16) posiada ogromną nośność znaczeniową. Wskazuje ono na wzajemne odniesienie mężczyzny i kobiety w małżeństwie. Chodzi tu o pragnienie zrodzone w klimacie miłości oblubieńczej, która sprawia, że „bezinteresowny dar z siebie” ze strony kobiety winien znaleźć odpowiedź i dopełnienie w analogicznym „darze” ze strony mężczyzny. Tylko na tej zasadzie oboje, a w szczególności kobieta, mogą „odnajdywać siebie” jako prawdziwa „jedność dwojga” wedle godności osoby. Zjednoczenie małżeńskie domaga się poszanowania i doskonalenia prawdziwej podmiotowości osobowej obojga. Nie może kobieta stawać się „przedmiotem” męskiego „panowania” i „posiadania”. " -
Gamsider_
Masza, Ty nie powinnaś siedzieć w szkole przypadkiem? :>
I za co tak JKM nie lubisz? :D -
Anonim
>Gamsider_ a écrit
>Masza, Ty nie powinnaś siedzieć w szkole przypadkiem? :>
Powinnam, a i owszem. Ale z racji tego, że od piątku przez cały weekend mimo leżenia w domu temperatura mi nie spada, kaszlę, charkam i ogólnie przedstawiam stan uroczy, to w niej nie siedzę.
>
>I za co tak JKM nie lubisz? :D
Za gwałt na żonie i za wszystkie brednie, które wypisuje ten zakompleksiony facet; ).
Ja nie mam nic przeciwko w sumie, aby ktoś mną porządził. Tylko GDZIE CI MĘŻCZYŹNI, Ci mądrzejsi, silniejsi i bardziej odpowiedzialni? :P
-
Anonim
-
Anonim
"GDZIE CI MĘŻCZYŹNI, Ci mądrzejsi, silniejsi i bardziej odpowiedzialni? :P "
Ja sie czuje czlonkiem tej grupy:)
Co do JKM,to koles zafiksowal sie na swoje poglady i trzyma sie raz powiedzianej glupoty,jak nie wiadomo co czego -
Gamsider_
>Masza.
>Powinnam, a i owszem. Ale z racji tego, że od piątku przez
>cały weekend mimo leżenia w domu temperatura mi nie spada,
>kaszlę, charkam i ogólnie przedstawiam stan uroczy, to w
>niej nie siedzę.
Cóż - powrotu do zdrowia pozostaje życzyć.
>Za gwałt na żonie i za wszystkie brednie, które wypisuje
>ten zakompleksiony facet; ).
A co niby o tym gwałcie powiedział nie tak? Że się właściwie nie da udowodnić? No nie da się.
>Ja nie mam nic przeciwko w sumie, aby ktoś mną
>porządził. Tylko GDZIE CI MĘŻCZYŹNI, Ci mądrzejsi,
>silniejsi i bardziej odpowiedzialni? :P
W Irlandii? -
Anonim
>Gamsider_ a écrit
>Cóż - powrotu do zdrowia pozostaje życzyć.
Dziekuję :).
>
>A co niby o tym gwałcie powiedział nie tak? Że się
>właściwie nie da udowodnić? No nie da się.
Obdukcja? Oczywiście, żona i mąż mogą bardzo lubić pewnie mniej delikatne praktyki, niemniej wtedy nie pozwałaby go o gwałt, prawda? Osobiście uważam za paranoję to, ze kobieta nie jest w takiej sytuacji chroniona. Absolutnie mąż, który dopuścił się gwałtu, musi zostać ukarany i to nie tak, że "ona ma się rozwieść". Co za paranoja. Nie wspominając już o tym, że pewnego rodzaju NIE znaczy NIE. Jestem na tyle myślącą osobą, mimo faktu bycia kobietą, że umiem decydować, czy czegoś chcę, czy nie, prawda? No właśnie. A fakt tego, że wyjdę za mąż, nie oznacza, że będę tego człowieka własnością. Fakt małżeństwa i podziału obowiązków NAWET według Kościoła, o czym wyraźnie mówi encyklika, jaką nam podrzucił Shmul, nie oznacza tego, że kobieta jest pozbawiona godności. I nie oznacza, że musi być zawsze chętnie do spełniania pewnego rodzaju obowiązków małżeńskich. To nie jest tak, że wykupujesz osobę w momencie małżeństwa, a tak niestety Korwin, z całą sympatią do jego niektórych wypowiedzi, naprawdę, sugeruje.
Na szczęście mam nadzieję zostać żoną kogoś normalnego, jednak w takiej sytuacji na pewno zgłosiłabym to na policję ( pobicie także, czy coś takiego) plus wywaliłabym rzeczy kochanego małżonka na ulicę w przeciągu zaledwie chwili. Ewentualnie wyszłabym tak, jak stałam.
Naprawdę, oddam Wam, kochani panowie, całą władzę i w ogóle wszystko. Tylko czemu tak mało znam tych silnych, mądrych, troskliwych i odpowiedzialnych mężczyzn, niezależnie od wieku? Czemu większość z nich to tchórze, którzy nie umieją podjąć żadnej decyzji samodzielnie, trzeba ich prowadzić za rączkę, pokazać, pogłaskać i jeszcze zrobić obiad. Nie mam NIC przeciwko tradycji i normalnemu podziałowi. Naprawdę.
>
>W Irlandii?
Cudownie.
-
Anonim
Gamsider,prosze Cie juz tak nie bron zachlannie JKM,niczym Miroslaw Czech,czy Parandowska - Michnika.
Bez zenady:) -
Gamsider_
>●Shmul שמול●
>Gamsider,prosze Cie juz tak nie bron zachlannie JKM,niczym
>Miroslaw Czech,czy Parandowska - Michnika.
>Bez zenady:)
Proszę o konstruktuwną krytykę bez nadinterpretacji - wtedy bedzie można pogadać. Zawsze mam wrażenie, że ludzie myslą coś o JKM, a potem zamiast uwaznie przeczytać - manipulają, nawet nieświadomie jego wypowiedziami. Tak na marginesie - z ładnymi kilkoma jego poglądami się nie zgadzam, ale w tej kwestii akurat nie widzę nic dziwnego.
>Masza.
>Obdukcja? Oczywiście, żona i mąż mogą bardzo lubić
>pewnie mniej delikatne praktyki, niemniej wtedy nie
>pozwałaby go o gwałt, prawda? Osobiście uważam za
>paranoję to, ze kobieta nie jest w takiej sytuacji
>chroniona. Absolutnie mąż, który dopuścił się gwałtu,
>musi zostać ukarany i to nie tak, że "ona ma się
>rozwieść". Co za paranoja. Nie wspominając już o tym,
>że pewnego rodzaju NIE znaczy NIE. Jestem na tyle
>myślącą osobą, mimo faktu bycia kobietą, że umiem
>decydować, czy czegoś chcę, czy nie, prawda? No
>właśnie. A fakt tego, że wyjdę za mąż, nie oznacza,
>że będę tego człowieka własnością. Fakt małżeństwa
>i podziału obowiązków NAWET według Kościoła, o czym
>wyraźnie mówi encyklika, jaką nam podrzucił Shmul, nie
>oznacza tego, że kobieta jest pozbawiona godności. I nie
>oznacza, że musi być zawsze chętnie do spełniania
>pewnego rodzaju obowiązków małżeńskich. To nie jest
>tak, że wykupujesz osobę w momencie małżeństwa, a tak
>niestety Korwin, z całą sympatią do jego niektórych
>wypowiedzi, naprawdę, sugeruje.
Na miłość Boską! Przecież Korwin mówi tu o praktycznej niemożności udowodnienia przestępstwa, a nie planowej bezkarności mężczyzn w tej kwestii.
Przeczytaj to na spokojnie.
Obdukcja niewątpliwie może się przydać, ale ostatecznym dowodem raczej nie będzie.
>Na szczęście mam nadzieję zostać żoną kogoś
>normalnego, jednak w takiej sytuacji na pewno zgłosiłabym
>to na policję ( pobicie także, czy coś takiego) plus
>wywaliłabym rzeczy kochanego małżonka na ulicę w
>przeciągu zaledwie chwili. Ewentualnie wyszłabym tak, jak
>stałam.
No i gdzie Korwin coś w sprzeczności z takim zachowaniem postuluje?
>Naprawdę, oddam Wam, kochani panowie, całą władzę i w
>ogóle wszystko. Tylko czemu tak mało znam tych silnych,
>mądrych, troskliwych i odpowiedzialnych mężczyzn,
>niezależnie od wieku? Czemu większość z nich to
>tchórze, którzy nie umieją podjąć żadnej decyzji
>samodzielnie, trzeba ich prowadzić za rączkę, pokazać,
>pogłaskać i jeszcze zrobić obiad. Nie mam NIC przeciwko
>tradycji i normalnemu podziałowi. Naprawdę.
Widzisz, o to chodzi żebyś sobie takiego znalazła, którego nie będziesz musiała skrżyć o gwałt.
>>W Irlandii?
>
>Cudownie.
No nie wiem :D
A gdzie te kobiety? :>

