-
Przekonany tysiącami podpisów pod petycją Greenpeace, Premier Donald Tusk otwiera pierwszą rządową elektrownię wiatrową pod KPRM. Happening Greenpeace. W nagraniu wykorzystano utwór Światło zespołu Skurcz. Dziękujemy! http://www.skurcz.art.pl/
-
Anonim
Nie uważam żeby to była dobra droga, a tym bardziej żeby było się czym szczycić...
Zaczynając od początku...
Turbiny wiatrowe są dziś technologią przestarzałą, nierentowną a w dodatku wcale nie są jak byście to określili "ekologiczne". Mają kilka poważnych wad, choćby tę że wywołują mikro drgania terenu o zdecydowanie negatywnym wpływie na lokalną zwierzynę, ludzi a nawet przyrodę mniej ożywiooną, niestety sprawa jest starannie wymijana (odblaski powstające na śmigłach turbin i zagrożenie dla zwierzaków latających pomijam) na to nakłada się fakt małej ich rentowności - nawet przy dalszym rozwijaniu turbiny wiatrowej rentowność tych urządzeń pozostanie mocno ograniczona - energii przez nie produkowanej będzie wciąż zbyt mało.
Wszyscy chcielibyśmy zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych, jednak problem w tym że nie każdy zdaje sobie sprawę jak wielki jest koszt tego przedsięwzięcia.
Często nie zdajemy sobie sprawy jak wiele urzadzeń z nadzego codziennego otoczenia emituje gazy cieplarniane, począwszy od kuchenki gazowej, poprzez ogrzewanie mieszkań, ciepłą wodę w domach (bez znaczenia czy dostarczaną z elektrociepłowni, czy też podgrzewaną na osiedlu za pomocą gazowych,węglowych kotłowni, czy też nagrzewanych starą metodą w domowych piecach gazowych)
ruch kołowy (ktory powoduje ogromne zużycie materiałów pędnych) to tylko niektóre z wielu źródel emisji gazów cieplarnianych - i przy okazji uzależniania kraju od importu surowców energetycznych.
Widzicie więc że jest to ogromne pole do modernizacji. W każdej z wymienionych przeze mnie dziedzin można spokojnie wprowadzić zamienne technologie pozwalające ograniczyć - jesli w ogóle nie wyeliminować zużycie surowców kopalnych. Kuchenki gazowe można zastąpić płytami elektrycznymi, klasyczne kaloryfery zastąpić innowacyjnymi kaloryferami opartymi na technologii LED, wodę można nagrzać elektrycznie, natomiast ruch spalinowy ograniczyć przez poważne lobby na rzecz transportu elektrycznego.
Wszystkie te działania wymagają jednak jednej rzeczy - i tu dochodzimy do meritum - tysięcy megawatogodzin TANIEGO PRĄDU!!!!!
Jasnym staje się więc że z tej perspektywy inwestycje w technologie mało rentowne i przestarzałe mija się z celem - a jedną z takich inwestycji jest niestety elektrownia wiatrowa.
Jak napisałem wyżej potrzebujemy dodatkowych tysięcy megawatogodzin prądu, a na to jedynym rozwiązaniem jest inwestycja w elektrownie zdolne do produkcji energii na skalę Bełchatowa.
Nie mówię ja oczywiście tego zeby lobbowac za wydobyciem węgla, chodzi raczej o uzmysłowienie niektórym ekologom jak poważne jest zagadnienie którym się zajmują.
Naszym głównym zadaniem nie powinnno być dążenie do przekształcenia obecnej struktury energetycznej w bardziej pro naturalną (ekologiczna byłoby tu złym określeniem), naszym głównym celem powinno się stac inwestowanie w źródła energii mało zanieczyszczające innowacyjne a zarazem produkujące wielkie ilości energii.
Do takich inwestycji zaliczyłbym elektrownie wodorowe (nie mylić z fuzyjną choć i nad tym powinniśmy prowadzić badania) w tych elektrowniach dokonuje się utleniania wodoru tlenem efektem końcowym czego jest energia elektryczna oraz para wodna.
Powinno się wspierać wykorzystanie silnika Tesli, gdzie zużycie paliwa - którym równie dobrze może być ten sam wodór i tlen - jest o niebo mniejsze niż w stosowanej współcześnie przestarzałej 100 lat turbinie parowej (turbina parowa stosowana jest w każdej obecnie budowanej elektrowni bez znaczenia czy byłaby to elektrownia węglowa, gazowa, na ropę czy też atomowa system jest ten sam)
Rozumiem ze zaraz pojawi się ktoś ze stwierdzeniem że się czepiam, że nie doceniam tego co zostalo zrobione, że lepiej robić coś niż nie robić nic...
Wszystkim tym ludziom mogę powiedzieć że żeby zrobić coś porządnie trzeba mieć plan, trzeba działać z głową i z wizją przyszłości czego i sobie i wam życzę :P
Jestem gotów poprzeć każdą sensowną inicjatywę, niestety nie będę popierał czegoś co jest topieniem pieniądzy i nie prowadzi w dłuższej perspektywie donikąd.
-
ania
nie chce sie czepiać, ale można coś zrobić, aby zmniejszyć produkcje prądu do płyt na kuchenke, albo zmniejszyć zużycie gazu... przejść na witarianizm :> albo frutarianizm, jak kto woli, możemy też używać rowerów, jeździć autobusami, lub grupowo samochodami, człowieku nie od razu Rzym zbudowano :>
to że jesteśmy zbyt głupi żeby sobie poradzić z problemem, którym są nasze działania nie zwalnia nas z ratowania Ziemi. -
Anonim
>człowieku nie od razu Rzym zbudowano :>
No ale dla alternatywy w Pekinie przed olimpiadą budowano 10 linii metra na raz... rozbudowano w ciągu pięciu lat zintegrowany system transportu kolejowego, zrobiono tysiące kilometrów torowisk i infrastrukturę do nich...
Po prostu gdy coś się robi trzeba robić to z głową... bo "po Polsku" to robiono warszawską linię metra... i jeśli tak mamy dalej się rozwijac to faktycznie będziemy się rozwijać z prędkością Rzymu antycznego...
>to że jesteśmy zbyt głupi żeby sobie poradzić z problemem, którym są nasze działania nie zwalnia nas z ratowania Ziemi.
czy gdzieś powiedziałem że nie powinniśmy? Po prostu wymagam by ludzie MYŚLELI co robią. Jeżeli ktoś ładuje miliony w inwestycję która nie ma przed sobą przyszłości, to lepiej niech te pieniądze wyda na splatę zadłużenia zagranicznego kraju.
Jak powiedziałem wcześniej jak coś robić to z głową...
"Jeśli nie masz środków by zrobić coś raz i porządnie to będziesz musiała znaleźć środki by zrobić to po raz drugi". Zrozum biednych społeczeństw nie stać na inwestycję w stare technologie i co więcej robić tak tylko dlatego ze koncerny produkujące turbiny wiatrowe lobbują za kupnem ich towarów...
>nie chce sie czepiać, ale można coś zrobić, aby zmniejszyć produkcje prądu do płyt na kuchenke, albo zmniejszyć zużycie gazu...
Oczywiście że można, co więcej z każdego potencjalnego powodu zmniejszanie zapotrzebowania na energię i gaz jest potrzebne. Z tym tylko że samo ograniczenie nie jest krokiem naprzód, to prowizorka na krótką metę.
Wyjaśnię to na przykładzie:
Co robi człowiek gdy ma mało pieniędzy? Jedno z dwojga:
01. Zaczyna oszczedzać odbierając sobie przyjemności
02. Poszukuje nowych źródeł finansowania.
Zdecydowanie lepsze to drugie, bo jak długo możesz żyć w stanie reglamentacji i nie zwariować?
Tak samo w wypadku ochrony środowiska, jak długo możesz chronić środowisko prowizorkami 2-8 lat?
A co potem?
Przemysł będzie się rozwijał, zapotrzebowanie na energię będzie rosło a ty nadal będziesz uzależniona od ropy i gazu których będzie coraz mniej, o które zacznie się walka i co najgorsze zostaniesz z przestarzałą nierentowną technologią.
Na marginesie zwróć uwagę na fakt że miejsca w których dziś buduje się farmy wiatrowe za kilka lat mogą zupełnie zmienić swoje właściwości i stać się lokalnym martwym morzem (w końcu mamy zmiany klimatyczne).
przejść na witarianizm :> albo frutarianizm, jak kto woli,
Ja też lubię czasem zjeść tatara ale codziennie byłoby przesadą... :)
-
-
Пaшa
>Aligator wrote:
>Turbiny wiatrowe są dziś technologią przestarzałą,
>nierentowną
Przestarzałą? może gdybyśmy stosowali turbiny sprzed 10 lat, to byłaby to prawda, ale wprowadzane są ciągle innowacje techniczne, a turbiny są coraz lepsze, cichsze, bardziej efektywne.
>choćby tę że wywołują mikro drgania terenu o
>zdecydowanie negatywnym wpływie na lokalną zwierzynę,
>ludzi a nawet przyrodę mniej ożywiooną, niestety sprawa
>jest starannie wymijana
no musi byc bardzo starannie wymijana, bo nie mogłem wygooglowac nic, co by mówiło o negatywnym wpływie mikrodrgań(ba! nie znalazłem nic o emisji drgań przez el.w.).
no i powiedz mi, czym jest przyroda mniej ożywiona?:D:D
>(odblaski powstające na śmigłach
>turbin i zagrożenie dla zwierzaków latających pomijam)
a czemu pomijasz? nie jest to tak poważna wada, jak mikro drgania? jeżeli chodzi o zagrożenie dla 'zwierzaków latających', rozumiem że masz na myśli ptaki?
Przed każdą inwestycją wykwalifikowani ornitolodzy przeprowadzają roczną(roczną!! dwa razy w miesiącu) obserwację w celu sprawdzenia, czy w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji nie pojawiają się rzadkie gatunki ptaków, a także czy na danym terenie nie ma dużego natężenia ptaków wędrownych(tak czy siak, większośc ptaków lata na wysokości powyżej 150m, poza tym nie są ślepe i potrafią omijac przeszkody). Z obserwacji wynika, że na jeden wiatrak ginie około pół ptaka rocznie. Znacznie więcej ich ginie w zderzeniach z np. samochodami(ponieważ nie potrafią poprawnie określic szybkości pojazdu).
Zapomniałeś jeszcze o emisji fal akustycznych. Jeżeli tutaj ktoś chciałby się przyczepi, tofakt - stare wiatraki były bardzo głośne i z pewnością uciążliwe dla okolicy. Dzisiaj mamy jednak ściśle określone normy hałasu, których nie można przekraczac. Nie pamiętam dokładnie, ale to około 50dB w ciągu dnia i 40 nocą. jakoś tak.
>na to nakłada się fakt małej ich rentowności - nawet przy
>dalszym rozwijaniu turbiny wiatrowej rentowność tych
>urządzeń pozostanie mocno ograniczona - energii przez nie
>produkowanej będzie wciąż zbyt mało.
a powiedz mi kolego, co ma wspólnego ilośc produkowanej energii przez elektrownie wiatrowe z ich rentownością? Bo mi się wydaje, że to dwie różne rzeczy.
Tak dla informacji: obecnie łączna moc elektrowni wiatrowych w Polsce to ponad 450 MW(prawie 0,5% wyprodukowanej energii w 2008r.). w 2004 r. było zaledwie 140MW. a w planach w 2010 roku ma byc to już 2000MW.
Czy jest to droga energia? w porównaniu z jakąkolwiek konwencjonalną metoda produkcji energii - tak, są. Tylko zauważ, że jest to 'czysta' energia. I powinno się ją przeliczac inaczej.
To budowa el.w. jest droga nie znaczy, że jest nierentowna. Dla przykładu - osoba prywatna, która zbuduje własną el.w. musi się liczyc z tym, że zwrot kosztów nastąpi po ok. 11 latach.
Spójrz na Danię, Niemcy, USA, Hiszpanię, Włochy, Holandię, Irlandię. Po cholerę oni mają te tysiące el.w., skoro jest to technologia, wyraziłeś się przecież jasno, nierentowna i posiadająca kilka poważnych wad????
I jeszcze jedno. Nie wiem, czy się orientujesz, ale mamy pewne zobowiązania względem UE. Między innymi dotyczące produkcji energii ze źródeł alternatywnych. I jak na razie jesteśmy...w czarnej dupie.
-
Anonim
Chciałem to wypuścić w jednej części... niestety się nie udało...
>Przestarzałą? może gdybyśmy stosowali turbiny sprzed 10 lat, to byłaby to prawda, ale wprowadzane są ciągle innowacje techniczne, a turbiny są coraz lepsze, cichsze, bardziej efektywne.
Owszem jest to technologia przestarzała, jeśli porównać ją do technologii ogniwa wodorowego - Google bez problemu ci je wyszuka; ) - bardzo ciekawa technologia umozliwiająca uzyskanie energii kosztem wytworzenia pary wodnej. Co ciekawe, dopiero obecnie wprowadzana do użytku cywilnego pomimo że od lat '50 stosuje się ją do zasilania statków kosmicznych i amerykańskich centrów kryzysowych.
Inny przykład technologii bardziej innowacyjnej niż turbina wiatrowa to wspomniana wcześniej spalarnia wodoru, fajna sprawa tym bardziej że paliwo jest niemal nieograniczone a sam zakład byłby o wiele miejszy niż wielohektarowe pole z wiatrakami...
Na koniec jeszcze jedna technologia przyszłościowa:
Dawno temu, gdzieś na początku XX wieku niejaki Nicola Tesla - tak ten sam facet któremu zawdzięczamy silniki elektryczne, elektrownie na prąd zmienny, dynamo (swoisty pierwowzór turbiny wiatrowej) i trochę innych wariacji - wyprodukował silnik wykorzystujący pole magnetyczne ziemi do wytworzenia energii mechanicznej i zastosował go w praktyce montując go w automobilu (wyobrażasz sobie? 100 lat temu Tesla stworzył technologię która odepchnęłaby w niebyt współczesne silniki spalinowe, elektrownie atomowe czy wiatrowe farmy).
Efekt mógł być oczywiście tylko jeden, poważani "królowie nafty" użyli wszystkich swoich sił by ten patent usadzić, a gdy już zabrakło racjonalnych dowodów oskarżyli Teslę o konszachty z diabłem - wszystko dlatego że silnik po uruchomieniu napędzał się sam dzięki siłom ziemskiego magnetyzmu. -
Anonim
>no musi byc bardzo starannie wymijana, bo nie mogłem wygooglowac nic, co by mówiło o negatywnym wpływie mikrodrgań(ba! nie znalazłem nic o emisji drgań przez el.w.).
A na fizykę w szkole chodziłem?
No dobra krótki wykład kwestią przypomnienia podstaw "po chłopskiemu" (bez urazy).
Każde poruszające się ciało oddziałuje na swoje otoczenie (powietrze, ziemię, wodę), akcja przedmiotu wywołuje reakcję otoczenia.
W efekcie tego ruchu powstają drgania, niektóre oczuwamy pod postacią poruszającej się ziemi, inne odbieramy pod postacią dźwięku, jeszcze inne pod naporu wody przy poruszaniu ręki w wodzie.
W każdym razie faktem jest że każdy obiekt poruszający się jednolicie wywołuje drgania które przenoszą się dalej i oddziałują na inne obiekty w otoczeniu, tak samo jest z wiatrakami.
Fajnie że wspomniałeś o hałasie wiatraków (a właściwie nazwałeś to emisją fal akustycznych), to też nic innego jak drgania powietrza tyle tylko że odczuwalne przez nas jako dźwięk.
Osobiście uważam że dźwięk to bardzo fajna sprawa, już w starożytności stwierdzono że w zależności od tego jakie dźwięki cię dobiegają mogą wywoływac w tobie różne nastroje, wpływac na wyobraźnię, zachowanie. Nawet Mickiewicz poświęcił temu zagadnieniu kilkadziesiąt wersów opisując koncert Jankiela w Panie Tadeuszu.
Oczywiście nie tylko ludzie sztuki byli tym zainteresowani, swojego czasu CIA i KGB bardzo mocno interesowały się fenomenem dźwięku, badano w jaki sposób i jakie dźwięki działają na ludzi, zwierzęta, odkryto całą gamę dźwięków z ultradźwiękami i infradźwiękami włącznie.
Szybko się okazało że infra i ultradźwięki mogą mieć niszczący wpływ na organizm, oparto na tym nawet generację uzbrojenia. Niesłyszane przez człowieka drgania powietrza (fale dźwiękowe) mogą doprowadzić do zachwiania równowagi, rozdrażnienia, stanów lękowych, trwałego uszkodzenia słuchu, układu nerwowego, sercowo-naczyniowego, płucnego a nawet przyczynić się do śmierci.
Turbina wiatrowa jak wszystko inne jest urządzeniem wytwarzającym podczas pracy drgania powietrza i ziemi (im większa tym wiadomo większe).
Z badań naukowych wynika że same generowane przez wiatraki dźwięki słyszalne przez ludzkie ucho są uciążliwe i szkodliwe znacznej większości ludzi przebywających w promieniu nawet 2-3 km. Infradźwięki (bardzo niskie tony) wysyłane przez afrykańskiego słonia (porozumiewają się nimi na odległość) mają zasięg do 50 km (powtarzam INFRADŹWIĘKI WYSYŁANE PRZEZ 1 SŁONIA).
Wyobraź sobie teraz 100/1.000/10.000 trzydziestometrowych turbin ustawionych dziesięć km od granicy rezerwatów, obszarów ochrony ścisłej, miast, lotnisk, postawione na zatapianych w morzu kesonach. Wyobrażasz sobie do czego by to prowadziło? W najlepszym przypadku zwierzeta by uciekały, w najgorszym... sam sobie dokończ.
Nic tyko powiedzieć Have Good day...
Drgania gruntu mają trochę mniejsze znaczenie, nie mniej przyczyniają się do rozbicia struktury gleby, efektem czego gleba o niebo szybciej wietrzeje, wyjaławia się.
Ps. Szukałeś artykułów?
http://www.farma-wiatrowa.info/obra...
Tam znajdziesz troszkę bardziej rozbudowany artykuł na temat problemu który poruszyłem...
Pytanie na temat braku dostępu do materiałó:
Jak sądzisz czy firma która czerpie krocie ze sprzedaży technologii oznakowanej jako " ekologiczna" - użyję tego słowa, choć moim zdaniem jest to ewidentne nadużycie - będzie rozgłaszać że towar przez nich serwowany zagraża środowisku bardziej niż pospolita chińska elektrownia węglowa? Że powie że kuracja otoczenia infradźwiękami może się okazać bardziej mordercza niż zasiedlenie Zony w okolicy Czernobyla?
Wymagać takich informacji od koncernowych marketingowców i przekupnych naukowców to jak wymagać uczciwości od adwokata...
Obudźcie się, łazicie zakręceni i promujecie rozwiązania łasych na pieniądze i waszą naiwność ludzi...
-
Anonim
>a powiedz mi kolego, co ma wspólnego ilośc produkowanej energii przez elektrownie wiatrowe z ich rentownością? Bo mi się wydaje, że to dwie różne rzeczy.
Elektrownia jest tym bardziej rentowna im więcej prądu wytworzy w skali swojego życia i ewentualnego czasu oczyszczania terenu po niej.
Elektrownie wiatrowe owszem być może są latwe w demontażu po ich przeterminowaniu, produkują jednak mniej prądu - proporcjonalnie w przeliczeniu na wyłożone pieniądze niż np. nowoczesna "elektrownia spalarnia" (węgiel, koks, ropa, gaz). Nawet przy założeniu że elektrownia klasyczna zmuszona jest do kupowania odpowiednich filtrów, zastosowanie spalania w tlenie, połączonego z turbinami talerzowymi (czyli w mowie potocznej zwiększenie kaloryczności w trakcie spalania połączone z otrzymywaniem energii za pomocą wykorzystania w kotłach parowych zjawiska adhezji) spowodowałoby że eletrownia wiatrowa stałaby się nierentowną zabaweczką (zastosowanie przedstawionych przeze mnie rozwiązań doprowadziłoby do ok. 3-krotnego wzrostu uzyskiwanej energii z klasycznej elektrowni, węglówka stałaby się bardziej opłacalna od klasycznych reaktorów).
Na to nakłada się jeszcze jedna rzecz decydująca o uznawaniu wiatraka za rozwiązanie przyszłościowe. Farmy wiatrowe mają zmienny poziom produkcji energii. Co przez to rozumiem? Ilość energii produkowanej przez elektrownię wiatrową zależy od podmuchów wiatru. Na chwilę obecną nie ma sposobu na przetrzymywanie energii wyprodukowanej w wiatraku by wykorzystać ją np za tydzień, gdy będzie dzień bezwietrzny. Energia wyprodukowana musi być zużyta, inaczej się zmarnuje.
Tp bardzo duża slabość systemu farm wiatrowych ponieważ zakłady przemysłowe, usługi, czy gospodarstwa domowe nie mogą być narażane na kaprysy pogody.
>Czy jest to droga energia? w porównaniu z jakąkolwiek konwencjonalną metoda produkcji energii - tak, są. Tylko zauważ, że jest to 'czysta' energia. I powinno się ją przeliczac inaczej.
Rozumiem że w świetle tego co napisałem wcześniej nie muszę się do tego ustosunkowywać; )
>Spójrz na Danię, Niemcy, USA, Hiszpanię, Włochy, Holandię, Irlandię. Po cholerę oni mają te tysiące el.w., skoro jest to technologia, wyraziłeś się przecież jasno, nierentowna i posiadająca kilka poważnych wad????
Podsumuję to tak:
Jak długo będzie się lobbowac za tym "szrotem ze skrzydłami" tak długo będzie on montowany.
W tłumaczeniu które ci podrzuciłem naukowcy dość dosadnie weryfikują kwestię tej technologii.
>I jeszcze jedno. Nie wiem, czy się orientujesz, ale mamy pewne zobowiązania względem UE. Między innymi dotyczące produkcji energii ze źródeł alternatywnych. I jak na razie jesteśmy...w czarnej dupie.
To że mamy zobowiązania nie znaczy że mamy wyrzucać pieniądze w błoto, lepiej zatrudnić do roboty naukowców i zamiast 4 lata ladować szmal w wiatraki wydać te pieniądze na porządną elektrownię zasilaną ogniwami wodorowymi na jakieś 2k MWH, unowocześnić stojące elektrownie - choćby wprowadzając turbiny talerzowe w miejsce łopatkowych i w ten sposób dwukrotnie zwiększyć wydajność elektrowni.
To są inwestycje w ochronę środowiska, to są przemyślane działania, a nie bicie na oślep głową w ścianę i szpecenie środowiska szkodliwymi turbinami. -
Anonim
Co się tyczy drgań podłoża...
Zwierzęta wyczuwają takie wstrząsy np. w trakcie trwających zjawisk tektonicznych. Zauważyłeś że zwierzaki dziwnym trafem zaczynają opuszczać rejony wulkaniczne na kilka dni przed wielkim bum?
Jak sądzisz dlaczego to robią?
Bardzo rzadko wulkan wybucha bez wcześniejszych sygnałów - serii wstrząsów o małej sile. Zwierzaki po prostu czują te mikrowstrząsy i zaniepokojone opuszczają niepewny teren.
Dziwnym trafem pomija się ten argument przy konstruowaniu farm wiatrowych a wielka szkoda bo już kilkanaście turbin wiatrowych wywołuje słabo odczuwalne drgania terenu, przy większej ilości drgania będą sporo większe.
Co ciekawe w wypadku ustawionych na morzu kesonów sprawa ma się gorzej bo woda bardziej przejmuje energię niż ziemia. -
Пaшa
>Aligator wrote:
>Elektrownia jest tym bardziej rentowna im więcej prądu
>wytworzy w skali swojego życia i ewentualnego czasu
>oczyszczania terenu po niej.
pięknie. ktoś tu chodził w szkole na ekonomię, czy co? Rozumiem, że to też 'po chłopskiemu', żebym zrozumiał?
Porównując rentowność(czy też zyskowność) inwestycji w elektrownię wiatrową i węglową sugerowałbym skorzystać z wskaźnika zwanego stopą zwrotu. Proponuję też uwzględnić nie tylko koszty bezpośrednie, ale również koszty zewnętrzne(zarówno pozytywne jak i negatywne) i subsydia.
>Na to nakłada się jeszcze jedna rzecz decydująca o
>uznawaniu wiatraka za rozwiązanie przyszłościowe. Farmy
>wiatrowe mają zmienny poziom produkcji energii. Co przez to
>rozumiem? Ilość energii produkowanej przez elektrownię
>wiatrową zależy od podmuchów wiatru. Na chwilę obecną
>nie ma sposobu na przetrzymywanie energii wyprodukowanej w
>wiatraku by wykorzystać ją np za tydzień, gdy będzie
>dzień bezwietrzny. Energia wyprodukowana musi być zużyta,
>inaczej się zmarnuje.
>Tp bardzo duża slabość systemu farm wiatrowych ponieważ
>zakłady przemysłowe, usługi, czy gospodarstwa domowe nie
>mogą być narażane na kaprysy pogody.
nie są narażone na kaprysy pogody. Myślisz, że jeżeli osoba prywatna ma własną elektrownie wiatrową, to energia elektryczna przechodzi prosto z niej do jego gniazdka?
Energia jest sprzedawana elektrowni. A już nie martw się, krajowa sieć energetyczna ma sposoby na radzenie sobie z różną ilością podaży i popytu na energię elektryczną. Patrz np. elektrownie szczytowo-pompowe.
Problem z nieregularnością produkcji energii przez e.w. powstaje, gdy stanowi ona dużą część całości produkowanej energii. Tak jest w Danii, która jest bardzo małym państwem, a 1/5 energii el. jest produkowana w e.w. Nie jest jednak, tak jak mówisz, że nadprodukcja się marnuje. Dania np. sprzedaje nadwyżki Norwegii. Tak, czy siak Polsce taki problem nie grozi.
Co do elektrowni wodorowych i innych Twoich idei. Czemu nie są one realizowane? Znów wiatrakowe lobby winne?
>To że mamy zobowiązania nie znaczy że mamy wyrzucać pieniądze w błoto, lepiej zatrudnić do >roboty naukowców i zamiast 4 lata ladować szmal w wiatraki wydać te pieniądze na porządną >elektrownię zasilaną ogniwami wodorowym
a pokaż mi, gdzie na świecie działa taka elektrownia? ja słyszałem tylko o jednej we Włoszech, którą zbudował dla polepszenia wizerunku 'ekologicznego' jakiś potentat energetyczny..taka zabawka
-
Пaшa
nienawidzę tych przydługich postów.ahh. not o jazda:
>Aligator wrote:
>A na fizykę w szkole chodziłem?
>No dobra krótki wykład kwestią przypomnienia podstaw "po
>chłopskiemu" (bez urazy).
>Każde poruszające się ciało oddziałuje na swoje
>otoczenie (powietrze, ziemię, wodę), akcja przedmiotu
>wywołuje reakcję otoczenia.
>W efekcie tego ruchu powstają drgania, niektóre oczuwamy
>pod postacią poruszającej się ziemi, inne odbieramy pod
>postacią dźwięku, jeszcze inne pod naporu wody przy
>poruszaniu ręki w wodzie.
>W każdym razie faktem jest że każdy obiekt poruszający
>się jednolicie wywołuje drgania które przenoszą się
>dalej i oddziałują na inne obiekty w otoczeniu, tak samo
>jest z wiatrakami.
;/
Daruj sobie tłumaczenia po chłopskiemu na przyszłość. Czy ja Cię prosiłem o wykład nt. drgań?
Ja tylko pytałem skąd masz informacje o negatywnym wpływie "mikro drgań terenu na lokalną zwierzynę, ludzi a nawet przyrodę mniej ożywiooną". Cytat z Twojego posta, żeby nie było :]
>Drgania gruntu mają trochę mniejsze znaczenie, nie mniej
>przyczyniają się do rozbicia struktury gleby, efektem
>czego gleba o niebo szybciej wietrzeje, wyjaławia się.
aa, więc tutaj mamy to, o co pytałem. Niedobre wiatraki przyczyniają się do erozji gleby rozbijając jej strukturę mikrodrganiami. Brawo Einsteinie. To, że musisz sięgać po tak absurdalne argumenty ukazuje tylko, że nie masz ich zbyt wiele.
>Osobiście uważam że dźwięk to bardzo fajna sprawa, już
>w starożytności
na przyszłość wolałbym krócej,treściwiej i bez mieszania w dyskusję CIA, KGB i Mickiewicza :]
>Infradźwięki (bardzo niskie tony)
>wysyłane przez afrykańskiego słonia (porozumiewają się
>nimi na odległość) mają zasięg do 50 km
nie wiem, czy aż na 50. hmm, nie wiem czy można to nazwać porozumiewaniem się. Ostrzegają się przed drapieżnikami gwałtownie..tupiąc. Mają bardzo wrażliwe stopy dzięki czemu mogą wyczuć drgania podłoża. Potrafią wyczuć wstrząsy sejsmiczne, inne zwierzęta również. a jakże.
Widzę, że porównujemy tupot słonia, czy wstrząsy sejsmiczne do turbiny wiatrowej. Że też wiatrak z fundamentów nie wyskoczy od tych drgań :]
>Z badań naukowych wynika że same generowane przez wiatraki
>dźwięki słyszalne przez ludzkie ucho są uciążliwe i
>szkodliwe znacznej większości ludzi przebywających w
>promieniu nawet 2-3 km.
Powiedz mi jaki dźwięk może być słyszalny przez ludzkie ucho z odległości 2-3 km?? mówimy dalej o działaniu elektrowni wiatrowej, czy o wybuchu bomby?
-
Пaшa
>Wyobraź sobie teraz 100/1.000/10.000 trzydziestometrowych
>turbin ustawionych dziesięć km od granicy rezerwatów,
>obszarów ochrony ścisłej, miast, lotnisk, postawione na
>zatapianych w morzu kesonach. Wyobrażasz sobie do czego by
>to prowadziło? W najlepszym przypadku zwierzeta by
>uciekały, w najgorszym... sam sobie dokończ.
cóż za napięcie.. Mniemam, że w najgorszym przypadku doprowadziłoby to do apokalipsy i zagłady galaktyki. no. układu słonecznego co najmniej.
Dodając te wiatraki pamiętaj, że decybele są wyrażone za pomocą logarytmu i jeżeli jeden wiatrak w odległości 300m emituje 40dB, to nie znaczy, że z dwoma to będzie 80;)
Słyszałem już wcześniej coś o tajemniczych badaczach z Portugalii, ale fakt, nie mogłem znaleźć tego artykułu. No cóż, powiem tak. Bardzo możliwe, że infradźwięki są szkodliwe dla człowieka, nie mówię że nie. Ale, to co Ty robisz to demagogia. Nadinterpretacja.
>Jak sądzisz czy firma która czerpie krocie ze sprzedaży
>technologii oznakowanej jako " ekologiczna" - użyję tego
>słowa, choć moim zdaniem jest to ewidentne nadużycie -
>będzie rozgłaszać że towar przez nich serwowany zagraża
>środowisku bardziej niż pospolita chińska elektrownia
>węglowa? Że powie że kuracja otoczenia infradźwiękami
>może się okazać bardziej mordercza niż zasiedlenie Zony
>w okolicy Czernobyla?
>Wymagać takich informacji od koncernowych marketingowców i
>przekupnych naukowców to jak wymagać uczciwości od
>adwokata...
to rozumiem, że moje google są zhakowane przez firmy, które czerpią krocie ze sprzedaży turbin wiatrowych?:) I to dlatego o badaniach z Lizbony tak mało słychać??
Czy to, że lobby tytoniowe na świecie jest potężne utrudnia Ci znalezienie informacji o szkodliwości palenia?
Dla Ciebie nadużyciem jest użycie słowa 'ekologiczny'? A czym jest porównanie wpływu na środowisko elektrowni wiatrowej i chińskiej elektrowni węglowej, czy poawaryjnego reaktora z Czarnobyla???? bez komentarza; / -
Anonim
Cześć,
dzisiaj przy rotundzie zaczepił mnie chłopak...Rycerz greenpeac (a może utzymanek, albo raczej narzędzie...kto jak woli, był bardzo miły na prawdę... każdy może zbłądzić;)), zaczął opowiadać czym się zajmują:
Po pierwsze moim oczom ukazał się obrazek żółtej kukurydzy, przekreślonej znacząco
Dowiedziałam się, że żywność genetycznie modyfikowana jest zła! dlaczego?
O to jego argument--> tradycyjna uprawa- trójpolówka, opiera się na tym, że jednego roku sadzimy groch, drugiego fasolę, a trzeciego hmmm może kapustę... głowę pustą(?) kto co lubi
Wszystki te roślinki uwaga-->nie działają szkodliwie, bo każda z ziemi bierze coś innego
GMO bierze wszystko na raz i to jest złe, bo od razu zniszczy nam ziemie, wyjałowi czy inne synonimiczne słowo, którego tak na prawdę tu być nie powinno...Oczywiście wielkie plantacje, nie są dobrym rozwiązaniem, fatalnym...zanika różnorodność gatunkowa, genetyczna.
Globalne pola kukurydzu...też mi isę to nie podoba, ale nie możecie skreślać GMO, bo to rozwoj, wielki potencjał aplikacyjny
GMO, to antybiotyki, enzymy używane do wszystkiego w przemyśle spożywczym, faramcji, weterynarii,
GMO to badania naukowe, przeciw chorobom wirusowym, bakteryjnym, nowotworom
Posługujecie się jednym przykładem upraw, dobrze, ok, zgadzam się,
ale nie bądzcie ciemnotą...
Po drugie dowiedziałam się o pensjach...które przychodzą z Austrii dla pracowników.
Zajrzyjcie do książki, internetu, a nie tylko czytacie ulotki, które greenpeac Wam daje
Mój apel:
Doceniam, że chcecie zrobić coś dla świata, dla siebie, aby się rozwijać i nie patrzeć na czubek własnego nosa tylko...Wszelkie zrywy narodowowyzwoleńcze popieram, ale nie bądzcie marionetkami...Dowiedzcie się czegoś na temat np.GMO, przydadzą się naukowe fakty
analizy, a nie populistyczne tekściki
Pozdrawiam! -
dropsujący z turlaczami
-
Koziołek [brat Javowiec]
Czytam tą dyskusję i czas najwyższy dorzucić granacik do Grinpicowego (bo dla mnie "ekologiczność" Greenpeace to pic na wodę) ogródka.
Po pierwsze, jak powszechnie wiadomo ekologiczne źródła energii są tanie, zdrowe i fajne. Moje pytanie brzmi, gdzie w Polsce można postawić duży (czytaj zaporę wodną) zakład energetyczny? Jeżeli zadamy to pytanie "zielonym" to okazuje się, że wskazane miejsca pozwolą na stworzenie ogromnych rozlewisk o niewielkiej wydajności. Inaczej mówiąc można zalać pół kraju i nic nie uzyskać. Z drugiej strony odpowiednie miejsca z punktu widzenia inżynierii lądowej są "unikalnymi terenami o niezwykłym ekosystemie". Swoją drogą moim naturalnym ekosystemem jest rama H, a ostatnio wielka płyta.
Po drugie, skoro już nie woda to może wiatr? Elektrownie wiatrowe fajne są. Malownicze, stosunkowo niedrogie w budowie i utrzymaniu. Mają tylko jeden mały feler. Nie produkują prądu. Znaczy się kilka domów elektrownia taka zasilić może, ale już coś większego nie za koniecznie. Jednocześnie wzywając do "powszechnej elektryfikacji" jeszcze nie spotkałem nikogo, kto wskazał by wydajne źródło prądu, które pozwala na zasilenie tych wszystkich fajnych, energooszczędnych zabawek. Zresztą sama energooszczędność to rzecz wątpliwa, bo mój pierwszy komputer miał zasilacz 180W, a dziś używam energooszczędnego komputera i zasilacz 450W ledwo wystarcza.
Po trzecie, problem transportu prądu. Na Syberii dawno temu postawiono ogromne zapory-elektrownie. Raptem 4-5 tyś kilometrów od "zachodniej europy", co to jest? Problemem są straty. Elektrownie muszą być bardzo gęsto, albo bardzo duże by zapewnić możliwie dobrą jakość prądu, a i tak jest to stosunkowo niewielki teren.
Grinpic na ulotkach zazwyczaj pokazuje wyidealizowany świat, w którym nie obowiązują podstawowe prawa fizyki. Przede wszystkim zaś nie obowiązuje zasada zachowania energii. To, że dziś wyprodukujesz ileś tam "ekologicznej" energii to oznacza, że albo ją gdzieś zużyjesz i wyprodukujesz jakieś tam "odpady" (para wodna, dwutlenek węgla, ciepło) albo będziesz ją musiał "puścić w ziemię".
Ekologia ok, ale z głową, bo taka naiwna może wyrządzić więcej szkód niż pożytku.
ps. gdzieś w okolicach 2000 roku grupa z grinpicu wymusiła na leśnikach odstąpienie od wycinki lasu. Argumentem była "samoodnowa". Chłopaki nie zauważyli, że jest to las "uprawny" o jednolitym drzewostanie, który nie ma możliwości regeneracji. Dziś leśnicy mówią, że nie dość, że lasu już się nie uratuje to jeszcze nie będzie kasy na zasadzenie nowego, bo ścięte, chore drzewa nie nadają się nawet na sprzedaż jako opał. Dzięki grinpicom można za to pooglądać połoniny w części Beskidu Śląskiego. -
Пaшa
>Czytam tą dyskusję i czas najwyższy dorzucić granacik do Grinpicowego (bo dla mnie "ekologiczność" Greenpeace to pic na wodę) ogródka.
Piszesz, że czytałeś, a nie odnosisz się konkretnie do tego, o czym pisano..
-
Koziołek [brat Javowiec]
>Пaшa napisał
>Piszesz, że czytałeś, a nie odnosisz się konkretnie do
>tego, o czym pisano..
>
Mówisz masz:
>Aligator
>No ale dla alternatywy w Pekinie przed olimpiadą budowano 10 linii metra na raz... rozbudowano w ciągu pięciu lat zintegrowany system transportu kolejowego, zrobiono tysiące kilometrów torowisk i infrastrukturę do nich...
Chiny było na to stać, a po za tym maja tam tzw. "komunizm", który nie patrzy na koszty. Zbudowali metro, rozbudowali koleje, a nawet las zasadzili, by smog rozpędzić. Można tak i w Polsce, ale wtedy ustawa o zamówieniach publicznych będzie świstkiem. Nie ma to nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Poza tym mieli w perspektywie kredytowanie tych inwestycji z pieniędzy uzyskanych w trakcie zawodów.
>Пaшa napisał:
>Co do elektrowni wodorowych i innych Twoich idei. Czemu nie są one realizowane? Znów wiatrakowe lobby winne?
Patrząc na Włocławek i ogromną niechęć ze strony grinpiców w sprawie drugiej zapory to tak.
>Пaшa napisał:
>Dodając te wiatraki pamiętaj, że decybele są wyrażone za pomocą logarytmu i jeżeli jeden wiatrak w odległości 300m emituje 40dB, to nie znaczy, że z dwoma to będzie 80;)
Co nie zmienia faktu, że są dodawane. Nie jest to liniowe, ale zawsze... Zresztą decybele są jednostka umowną, która odnosi się do ludzkiego postrzegania dźwięku. Żeby było śmieszniej, poziom 0dB dla różnych częstotliwości jest różny (energia fali jest różna). Dla niskich częstotliwości próg słyszalności ma znacznie większą energię niż dla częstotliwości z okolic 1kHz.
Zresztą jak czytam o tej waszej fizyce to nieźle się bawię. Nie ma w tym krzty merytorycznej dyskusji na temat rozwiązań ekologicznych. Co do pytania o słyszalność to odsyłam do wzoru na drgania tłumione w ruchu harmonicznym współczynnik tłumienia można sobie wziąć z tablic lub wyznaczyć eksperymentalnie. Problem można jak widać rozwiązać w prosty sposób. -
Racjonalista Pragmatyk
"Uczciwość" greenpeace
1. na stonie ^wkrecswietlowke^ ktora jest storna greenpeaceu w prawym gornym rogu jest link do prywatnej, komercyjnej firmy. Wiec skoro oficjalnie reklamuje się tam jakas firma to czemu ludzie z greenpeace mowia ze nigdy nie biora pieniędzy od firm? Ze jedyne źródło finansowania gp to prywatni darczyńcy = osoby fizyczne?
2. na swoich stronach greenpeace publikuje raport o energetyce w Polsce:
W raporcie tym ni z gruszki nie z pietruszki stwierdzone jest (strona 26 nagłówek rozdzialu 8 – go) ze polska powinna 50% energi produkowac z wiatrakow. Znow twierdzi greenpeace ze tak twierdza obiektywni eksperci. Jednak jak poszukac to okazuje się iż współautorem raportu jest osoba (Grzegorz Wiśniewski) z komercyjnej firmy – choc sprytnie nazwanej tak aby wydawalo się iż jest to jednostka naukowa (Instytut Energetyki Odnawialnej), zarabiajaca na odplatnym przygotowaniu opracowan w dziedzinie energetyki wiatrowej oraz innych OZE. Zreszta ta firma nazywa sama siebie Instytutem a nie ma tam pracującego zadnego doktora czy profesora. (www ieo pl )
Jak dla mnie to brzmi tak: my greenpeace „OBIEKTYWNIE” mowimy wszem i wobec ze najekologiczniej jest budowac jak najwięcej elektrowni wiatrowych!! Nasz obiektywizm wynika z faktu ze nasze zdanie popiera komercyjna firma majaca szanse tym wiecej zarobic im wiecej w Polsce będzie budowanych wiatrakow. Po prostu zastanwia mnie gdzie tu jest obiektywizm i uczciwosc greenpeacu? Jesli chca lobbowac na rzecz jakiegos producenta/producentow (etc) to ich prawo (pomijam tu teraz bzdurnosc stwierdzenia ze polska energetyka ma byc oparta glownie o wiatraki). Jednak proste pytanie po co tak sie obnosza z tym ze dostaja pieniadze jedynie od prywatnych darczyncow, gdy fakty temu przecza? W jakim celu gp stroi sie w piorka organizacji non-profit, czy nie uczcwiej bylo "grac w otwarte karty" ?
Podobne Tematy
|
|
Nic dodać nic ująć. Organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną środowiska. http://www.greenpea...

