-
GŁOWA
Nie jestem ortodoksem żadnego ugrupowania, ale trochę śmieszy mnie greenpeace'owe rozdawanie ulotek (sic!!!) na temat ochrony lasów etc. Co na to działacze? Czy nie wydaje Wam się, że Wasza promocja jest przesadzona i nieprawdziwa? -
kitka
-
wild_animal
-
GŁOWA
-
-
kitka
Czemu nie. Ja tam się az tak bardzo na przemyśle papierniczym nie znam... Poza tym to lepiej rozdawać takie ulotki niz te o szkołach jezykowych, pizzeriach itd.
Poza tym to wiesz... Czepiasz się ludzi, którzy przynajmniej starają się robić coś dobrego... To jest hipokryzja. "Ja nic nie robię, ale to wy jesteście xli, bo się staracie". No kurna... Wszyscy na siłę wynajdują problemy i zło w pozytywnych działaniach. Świat nie jest idealny... (tak, mam zły humor) -
GŁOWA
Wcale nie jestem jednym z tych, bo też działam w swoim temacie i też spotykam się z ludźmi w typie, który określiłaś. Moim błędem w tym temacie było zgeneralizowanie. A chodziło mi konkretnie o zabawną sprzecznośc w jednym z Waszych działań :) Nie uważasz przy tym, że przekąśliwe tłumaczanie w stylu "lepiej rozdawac ulotki szkół językowych" jest trochę nonsensowne, bo przecież ulotki różnią się tylko treścią a wykonane są z tego samego materiału :) Chodzi mi o to, że greenpeace'owcy (oczywiście nie wszyscy) są tak sfanatyzowani, że aż komiczni, bo jakby tak posłuchac ich ideologii, to w ogóle człowiek jest na ziemi niepasującym elementem, bo to człowiek niszczy całe środowisko i bez człowieka świat byłby lepszy. Na dodatek do wszystkiego tego dochodzki fakt, że znaczna częśc greenpeace'owców, to egetarianie, weganie czy nawet frutarianie, co przekłada się na ich głupie manifestacje przeciw "morderstwu drobiu" i chańbi imię całej organizacji. Niektórzy wpuścili się to wręcz jak w jakąś sektę i to oni na siłę doszukują się problemów w świecie, które jedynie słuszny greenpeace powinien naprawic. Czasem myśląc o tym, podśmiewuję się pod nosem i myślę, że jeden z Was gdzieś na świecie właśnie obmyśla jak zrobic papier z soji a inni organizują sobie zawody w spychaniu wielorybów do oceanu na czas. Co Wy na to? -
sosnowiczanin
-
kitka
Po pierwsze, to nie jestem w Greenpeace, żeby była jasność.
Uważam, że lepiej rozdawać ulotki (tak, jest to ironiczne, komiczne, dziwne) o niewycinaniu lasów, z makulatury niz jakieś szkół językowych itd. Materiał jest ten sam, ale treść inna.
Człowiek niestety jest częścią środowiska, tylko o tym zapomniał. Nieniej jednak wyginięcie naszego gatunku wcale by mnie nie zmartwiło. Zasłużyliśmy na to.
Masz coś do wegetarian, wegan itd? Bo wiesz, akurat jestem wegetarianką...; > Te manifestacje nie są głupie. Jesli Cie to interesuję podeślę Ci artykuł o tym, że rzeźnie zanieczyszczają środowisko bardziej niż auta. No i niechęc do przyczyniania się do cierpienia zwierząt rzeźnych, to chyba nie zbrodnia ani nie głupota? Co w tym hańbiącego? Właściwie każdy ekolog powinien próbować być wege aby zapobiegać efektowi cieplarnianemu... (swoja drogą, że o wegeakcjach greenpeace'u nie słyszałam)
A co do fanatyków greenpeace. Słyszałam, a nie widziałam nigdy.. Za to widuję fanatycznych antygreenpeacowców. :/
Uważam, że od papieru sojowego lepszy jest papirus, a w spychaniu wielorybów do oceanu miałabym genialne wyniki.
-
Miki
Przede wszystkim podstawową działalnością greenpeace w Polsce jest ochrona populacji ryb przed zniszczeniem przez nadmierne połowy. Więc zamiast narzekać to się ciesz, że ktoś myśli o tym, żebyś mógł sobie rybę do gęby za kilka lat włożyć.
A pisanie o mordowaniu zwierząt w sposób prześmiewczy świadczy tylko o Twoim poziomie.
-
wild_animal
>kitka napisała:
>Właściwie każdy ekolog powinien próbować
>być wege aby zapobiegać efektowi cieplarnianemu...
Ekologia - nauka o strukturze i funkcjonowaniu środowiska, zależnościami międzi organizmami i środowiskiem - nie ochrona środowiska :)
Wegetarianizm i jego pochodne z ekologią nie mają nic wspólnego - a jeśli już - to w Twoim wydaniu - z ochroną środowiska...
Przerabianie drapieżnika (czy choćby wszystkożercę) na wege jest działaniem wbrew ekologii - nawet jeśli służy ochronie środowiska.
Tyle w kwesti formalnej.
Poza tym masz mniej więcej rację :)
-
kitka
>Miki napisał
>Przede wszystkim podstawową działalnością greenpeace w
>Polsce jest ochrona populacji ryb przed zniszczeniem przez
>nadmierne połowy. Więc zamiast narzekać to się ciesz,
>że ktoś myśli o tym, żebyś mógł sobie rybę do gęby
>za kilka lat włożyć.
>A pisanie o mordowaniu zwierząt w sposób prześmiewczy
>świadczy tylko o Twoim poziomie.
>
Odwdzięczam się piwem za piwo.; ) -
kitka
>wild_animal napisał
>>kitka napisała:
>>Właściwie każdy ekolog powinien próbować
>>być wege aby zapobiegać efektowi cieplarnianemu...
>
>Ekologia - nauka o strukturze i funkcjonowaniu środowiska,
>zależnościami międzi organizmami i środowiskiem - nie
>ochrona środowiska :)
>Wegetarianizm i jego pochodne z ekologią nie mają nic
>wspólnego - a jeśli już - to w Twoim wydaniu - z ochroną
>środowiska...
>Przerabianie drapieżnika (czy choćby wszystkożercę) na
>wege jest działaniem wbrew ekologii - nawet jeśli służy
>ochronie środowiska.
>Tyle w kwesti formalnej.
>Poza tym masz mniej więcej rację :)
>
W tej dyskusji przyjęto, ze ekolog=ktoś kto chroni środowisko. Ponadto jestem w klasie ekologicznej i ekologia jak najbardziej w praktyce łączy się z ochroną środowiska.
Wegetarianizm jednak ma powiązania z ekologią/ochroną środowiska: http://gospodarka.gazeta.pl/gospoda...
Miliony ton odchodów w jednym miejscu robia swoje. -
kitka
Tak zauważyłam... Ogólnie wszędzie przyjmuje się, że ekolog to ktoś kto chroni środowisko, ale to juz offtop...; ) -
GŁOWA
>kitka napisała:
>Po pierwsze, to nie jestem w Greenpeace, żeby była
>jasność.
>Uważam, że lepiej rozdawać ulotki (tak, jest to
>ironiczne, komiczne, dziwne) o niewycinaniu lasów, z
>makulatury niz jakieś szkół językowych itd. Materiał
>jest ten sam, ale treść inna.
Nonsens. Dla niektórych szkoły językowe, to rzecz bardzo przydatna. Egoizm? Że "mi to nie potrzebne, to już jest niesłuszne"? Wszystko to jedna promocja na takim samym papierze, ale jednak greenpeace jest na tyle wyjątkowy, że ma autoryzację na druk który nie podlega żadnym roszczeniom ekologów.
>Człowiek niestety jest częścią środowiska, tylko o tym
>zapomniał. Nieniej jednak wyginięcie naszego gatunku wcale
>by mnie nie zmartwiło. Zasłużyliśmy na to.
Na dodatek jesteś rozemocjonowana. Że tak powiem jesteś aspołeczna a co za tym idzie - średnio obchodzi Cię los innych ludzi, czego właśnie dałaś dowód (upominam, na wypadek, gdybyś chciała zaprzeczyc), więc wzbudzasz w oczach kogoś, kto się nad tym zastanowił raczej negatywne odczucia, skoro los wieloryba przedkładasz nad losy ludzkie.
>Masz coś do wegetarian, wegan itd? Bo wiesz, akurat jestem
>wegetarianką...; > Te manifestacje nie są głupie. Jesli
>Cie to interesuję podeślę Ci artykuł o tym, że rzeźnie
>zanieczyszczają środowisko bardziej niż auta.
Podobnie jak elektrownie i miejsca masowej utylizacji z ktorych namiętnie korzystasz. Zapewne odzew będzie taki,że segregujesz śmieci, co nie zmienia faktu, że i te muszą byc zutylizowane. No, chyba, że kupujesz tylko i wyłącznie świeże niepakowane owoce i ważywa a wszelkie płyny jedynie w szklanych butelkach - wtedy odwołam swój zarzut. Czy to znaczy, że powinniśby wyrzec się energii elektrycznej
>niechęc do przyczyniania się do cierpienia zwierząt
>rzeźnych, to chyba nie zbrodnia ani nie głupota? Co w tym
>hańbiącego? Właściwie każdy ekolog powinien próbować
>być wege aby zapobiegać efektowi cieplarnianemu... (swoja
>drogą, że o wegeakcjach greenpeace'u nie słyszałam)
Co ma wspólnego wegetarianizm z efektem cieplarnianym? Bo teoria ta była dośc mocno abstrakcyjna, że tak powiem.
>A co do fanatyków greenpeace. Słyszałam, a nie widziałam
>nigdy.. Za to widuję fanatycznych antygreenpeacowców. :/
Owszem, są tacy, ale greenpeace nazywa tak każdego, kto myśli racjonalnie a nie żyje emocjami zoofilicznymi i zwierzęta miłuje bardziej niż drugiego człowieka.
>Uważam, że od papieru sojowego lepszy jest papirus, a w
>spychaniu wielorybów do oceanu miałabym genialne wyniki.
Kolejny absurd. Produkcja papirusu byłaby zbyt kosztowna i czasochłonna. Cena takiego papieru wzrosłaby kilkukrotnie a co zza tym idzie podrożałyby też książki i papierowe torby na zakupy o które tak zabiegają nasi polscy ekolodzy (torby oczywiście nie będą powstawały z masy papierowej, tylko z soji. Obawiam się, że makulatury mogłoby nie wystarczyc na wyprodukowanie takiej ilości toreb. O takich aspektach ludzie z greenpeace nie myślą?
I tak poza tematem - właśnie naszła mnie taka myśl, że cały ten ortodoksyjny Greenpeace, to nie tyle ideologia pomocy środowisku, co możliwośc kojenia jakichś swoich słabości (niechęc do widoku mięsa, rozlewu krwi etc co w prawach natury jest kwestią odwieczną). Może zacznijcie prowadzic agitacje wegetariańskie dla afrykańskich drapieżników, przez które ginie w cierpieniach ogromna liczba niewinnych antylopek każdego roku? Ale to tylko takie luźne spostrzeżenie. Wegetarianie z greenpeace po prostu zapomnieli o czymś co nazywa się łańcuchem pokarmowym, czymś co stworzyła tak wielbiona przez nich, doskonała natura. -
GŁOWA
>kitka napisała:
>Tak zauważyłam... Ogólnie wszędzie przyjmuje się, że
>ekolog to ktoś kto chroni środowisko, ale to juz offtop...
>;)
Akurat jestem uświadomiony, zaliczyłem ekologię na pierwszym roku pedagogiki na zasłużone 4. -
kitka
>Tom napisał
Nonsens. Dla niektórych szkoły językowe, to rzecz bardzo
przydatna. Egoizm? Że "mi to nie potrzebne, to już jest
niesłuszne"? Wszystko to jedna promocja na takim samym
papierze, ale jednak greenpeace jest na tyle wyjątkowy, że
ma autoryzację na druk który nie podlega żadnym
roszczeniom ekologów.
Chodzi mi o to, że ludzie ze szkół chcą zarobić, a ludzie Greenpeace'u zmienić podejście ludzi do środowiska. Chodzi mi o swiat wartosci na tych ulotkach.
>Na dodatek jesteś rozemocjonowana. Że tak powiem jesteś
aspołeczna a co za tym idzie - średnio obchodzi Cię los
innych ludzi, czego właśnie dałaś dowód (upominam, na
wypadek, gdybyś chciała zaprzeczyc), więc wzbudzasz w
oczach kogoś, kto się nad tym zastanowił raczej negatywne
odczucia, skoro los wieloryba przedkładasz nad losy
ludzkie.
Rozemocjonowana? Nie, jestem bardzo spokojna. Jestem aspołeczna bardziej w mowie niz w czynach. Ale nie wyrzekam się aspołeczności, skądże znowu. Przyznaję się, ze wiekszość ludzi uważam za zadufanych w sobie egoistów, materialistów i debili. Los wieloryba jest dla mnie TAK SAMO wazny jak los człowieka (tak, nie napisałam, że los wieloryba jest wazniejszy). Kazdy czuje ból tak samo, każdy chce zyć. Dlatego chcę czy nie chcę, ludziom tez pomagam. I jednak chętnie. Tak wiesz... Nie oceniaj mnie nazbyt pochopnie. Po prostu o zwierzeta troszczy sie mniej ludzi. Jak wzbudzam w kimś negatywne odczucia to zazwyczaj dlatego, ze on się o to bardzo postarał.; ]
>Podobnie jak elektrownie i miejsca masowej utylizacji z
ktorych namiętnie korzystasz. Zapewne odzew będzie
taki,że segregujesz śmieci, co nie zmienia faktu, że i te muszą byc zutylizowane. No, chyba, że kupujesz tylko i
wyłącznie świeże niepakowane owoce i ważywa a wszelkie
płyny jedynie w szklanych butelkach - wtedy odwołam swój
zarzut. Czy to znaczy, że powinniśby wyrzec się energii
elektrycznej
Nie będę się wybielać. Oczywiście nie jestem idealna, ale przynajmniej sie staram. A owoce i warzywa faktycznie kupuję świerze i niepakowane. I najbardziej lubię Kubusia ze szklanej... Ale to raczej nieświadomy wybór. Bo bardziej jestem wegetarianka niz ekolożką. Powinniśmy oszczędzać energię elektryczną, rezygnowac z aut i miesa w miarę mozliwości.. To taki temat rzeka... :]
>Co ma wspólnego wegetarianizm z efektem cieplarnianym? Bo
teoria ta była dośc mocno abstrakcyjna, że tak powiem.
Służąc wiedzą podałam wyżej link do artykułu na ten temat. Podam drugi raz. http://gospodarka.gazeta.pl/gospoda...
>Owszem, są tacy, ale greenpeace nazywa tak każdego, kto
myśli racjonalnie a nie żyje emocjami zoofilicznymi i
zwierzęta miłuje bardziej niż drugiego człowieka.
Greenpeace bardziej skupia się na zanieczyszczeniach powietrza niz trosce o zwierzeta chyba... I mało kto miłuje zwierzeta bardziej niż ludzi. Zauwaz różnicę miedzy traktowaniem na równi, a traktowaniem kogoś bardziej, że tak powiem... Mi chodzi o kazdego kto pisze GreenPiS i takie tam. Sporo takich i wcale nie chodzi tu o to, ze nie podzielają Greenpeace'owskiej ideologii..
>Kolejny absurd. Produkcja papirusu byłaby zbyt kosztowna i
czasochłonna. Cena takiego papieru wzrosłaby kilkukrotnie
a co zza tym idzie podrożałyby też książki i papierowe
torby na zakupy o które tak zabiegają nasi polscy ekolodzy
(torby oczywiście nie będą powstawały z masy papierowej,
tylko z soji. Obawiam się, że makulatury mogłoby nie
wystarczyc na wyprodukowanie takiej ilości toreb. O takich
aspektach ludzie z greenpeace nie myślą?
To był akurat taki żart z mojej strony... Bo ta soja wydała mi sie niepoważna... Zanczy uznałam, ze to Ty zazartowałeś se tak..; P
Jestem za sadzeniem nowych drzew i makulaturą, jeśli chcesz znać moją poważną opinię...
-
kitka
Tom napisał
>I tak poza tematem - właśnie naszła mnie taka myśl, że
cały ten ortodoksyjny Greenpeace, to nie tyle ideologia
pomocy środowisku, co możliwośc kojenia jakichś swoich
słabości (niechęc do widoku mięsa, rozlewu krwi etc co w
prawach natury jest kwestią odwieczną). Może zacznijcie
prowadzic agitacje wegetariańskie dla afrykańskich
drapieżników, przez które ginie w cierpieniach ogromna
liczba niewinnych antylopek każdego roku? Ale to tylko
takie luźne spostrzeżenie. Wegetarianie z greenpeace po
prostu zapomnieli o czymś co nazywa się łańcuchem
pokarmowym, czymś co stworzyła tak wielbiona przez nich,
doskonała natura.
Kolego, zapedzasz się w domysłach wyssanych z palca. W Greenpeace chyba nie każdy jest wegetarianinem. Poza tym przedstawię Ci teraz poglądy przynajmniej moje jako wegetarianki. Więc...
Niejedzenie miesa to nie słabość. To świadomy wybór nieprzyczyniania się do cierpienia zwierzat rzeźnych.
Afrykańskie drapieżniki takie jak lew, gepard czy lampart zabijają zaby żyć. Ich przewody pokarmowe są przystosowane jedynie do spozywania mięsa, wiec nie maja wyboru. Jest to faktycznie naturalna kolej rzeczy.
99% wegetarian pamieta o łańcuchu pokarmowym. Człowiek jako zwierze wszystkożerne może jeść rośliny, mieso, kupę, a moze sobie radzić bez miesa i kupy. Bez roslin nie polecam. Niejedzenie miesa w dalszym ciągu jest zgodne z naturą cżłowieka. Natura dała człowiekowi możliwość wyboru.
Nie napastujemy lwów, wilków, delfinów ani innych zwierzat, które tego wyboru nie mają. Nie mówiąc juz o tym, że w rzeźniach to ludzie na zlecenie ludzi maltretują zwierzeta. I wciąganie w ten ciąg innych gatunków według mnie jest nie do konca prawidłowe...
I widzisz? Nie jest chyba aż tak fanatycznie, co? Bo sie usmiałam czytając, co Ty o wegetarianach myslisz. :)
I tak zupełnie nie złośliwie. Rozeznaj się w opiniach/działaniach Greenpeace'u i faktycznie wegetariańskich organizacjach, np. Empatii. Widac różnice. -
GŁOWA
Po przeczytaniu tego artykułu nadal nie znam odpowiedzi na pytanie. Klepanie tematu i rzucanie statystykami bez żadnego kokretnego dowodu. W psychologii nazywa się to "pseudouzasadnieniem", czyli często spotykane materiały w stylu "Amerykańscy naukowcy dowiedli, że cośtam cośtam", ale nie napisano nic o przyczynach ani badaniach, jakie w tym zakresie przeprowadzono. Czekam na konkretne dane a nie na ciągłe klepanie, że tsk po prostu jest. Tam się żadnego nie dopatrzyłem. Poproszę o cytat.
Dopatrzył się natomiast mój kolega, na innej stronie, czegoś takiego:
"...Próbując uzasadnić wegetarianizm należy zauważyć także dobroczynny wpływ rezygnacji z jedzenia mięsa na ekosystem Ziemi. Przemysł mięsny jest jednym z głównych producentów metanu – gazu odpowiedzialnego za efekt cieplarniany nie mniej niż dwutlenek węgla. Wielkie ilości zalegającego w zwierzęcych odchodach metanu dostają się do atmosfery zwiększając ryzyko ekologicznej katastrofy..."
Mam przez to rozumiec, że niejedzenie mięsa zahamuje proces wydalania u zwierząt, tak? To jest właśnie jedna z fundamentalnych wad ortodoksyjnych ruchów. Na siłę wyszukane absurdalne problemy. -
Miki
Tom, studiuję weterynarię, tu flaki latają na lewo prawo, więc zwyczajnie wygadujesz bullshit o tych słabościach. Zapraszam Cię na sekcje zwłok twardzielu, jestem ciekaw po którym cięciu puścisz bełta i uciekniesz z krzykiem do mamy; ) W sumie to nawet nie chce mi się czytać tego co wypisujesz, po tym jak pochwaliłeś się swoimi "studiami". Wierz mi, to co miałeś pod nazwą ekologia są to totalne podstawy i pozostaw sprawy ochrony planety specjalistom, jakich greenpeace zatrudnia bardzo wielu i to oni, a nie szeregowi członkowie decydują o zadaniach organizacji. -
Miki
Dobra, jednak się przełamałem i przeczytałem. Dyskusja to dyskusja.
Zachamuje proces wydalania u zwierząt... Więc tu chodzi bardziej o prawa rynku. Gdzieś przeczytałem, że wege ratuje rocznie 95 zwierzaków. O te 95 zwierzaków/1 wege na świecie rocznie spada popyt. Firmy prowadzą prostą kalkulację i obniżają podaż, co wiąże się ze zmiejszeniem rozrodu zwierząt. Czyli mniej zwierząt się rodzi=mniej zwierząt je=mniej kupy=mniej gazowych produktów przemiany materii. A problem jest na tyle ważny, że naukowcy z kilku krajów pracują nad dodatkami do pasz, które obniżą produkcję "gazów"; ) przez zwierzaki hodowlane.
Podobne Tematy
|
|
Nic dodać nic ująć. Organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną środowiska. http://www.greenpea...

