- 1
- 2
-
Matt Bukovski
Nie uda wam się go przebić.
Najbardziej przekonujący argument przeciwko globalnemu ociepleniu:
"Cały węgiel i ropa, jakie teraz spalamy, były kiedyś w roślinach, a rośliny mogły go pobrać tylko z powietrza. Wniosek: w powietrzu było właśnie tyle dwutlenku węgla ile powstanie jak spalimy cały węgiel i ropę. Nie będzie to więc jakaś wyjątkowa i jedyna w dziejach Ziemi sytuacja..."
proste i genialne... -
Gru
nie zmienia to jednak faktu, jakie są skutki nadmiernego wydzielania co2, nie? są takie, jakich bysmy nie chcieli. i tyle
-
Matt Bukovski
-
kitka
-
-
kitka
A wogóle to CO2 z ropy, był ukryty do czasów bumu godpodarczego pod ziemią i rosliny z niego nie korzystały. Teraz nie dość, że wydzielamy znacznie większe ilości CO2 niż to było na początku wieku XX, to jeszcze wycinamy drzewa. Rosliny moga sobie po prostu nie poradzić z przetwarzaniem dwutlenku węgla. No i w dzień u niektórych roslin dochodzi do wzmożonego wydzielania dwutlenku węgla. -
Anonim
>Najbardziej przekonujący argument przeciwko globalnemu ociepleniu:
"Cały węgiel i ropa, jakie teraz spalamy, były kiedyś w roślinach, a rośliny mogły go pobrać tylko z powietrza. Wniosek: w powietrzu było właśnie tyle dwutlenku węgla ile powstanie jak spalimy cały węgiel i ropę. Nie będzie to więc jakaś wyjątkowa i jedyna w dziejach Ziemi sytuacja..."
W sumie niby prawda, tylko z jednym szczegółem, złoża węgla które powstały w karbonie (węgiel kamienny) są efektem ok 100mln lat odkładania się biomasy roślinnej więc jakby to powiedzieć... masz bardzo "egzotyczną" teorię.
Tak na marginesie ropa powstaje z białek i tłuszczy, a nie z celulozy, czyli jest nie z roślin a ze zwierząt (chemia się kłania).
Chłopczyku, pójdź do szkoły powtórz zaległości z gegry i chemii; ) -
Gru
>═organista═╗ napisał
>nie widzę negatywnych skutków... może przybliż mi jakie
>one są?
to moze najpierw zaprezentuj pozytywne. -
nonapewno
>═organista═╗ napisał
>Nie uda wam się go przebić.
>
>Najbardziej przekonujący argument przeciwko globalnemu
>ociepleniu:
>
>"Cały węgiel i ropa, jakie teraz spalamy, były kiedyś w
>roślinach, a rośliny mogły go pobrać tylko z powietrza.
>Wniosek: w powietrzu było właśnie tyle dwutlenku węgla
>ile powstanie jak spalimy cały węgiel i ropę. Nie będzie
>to więc jakaś wyjątkowa i jedyna w dziejach Ziemi
>sytuacja..."
>
>proste i genialne...
Ale się uśmiałem :)))))))))))))))))))))))))) -
wild_animal
-
Anonim
Baz paniki, skoro był w tym roku Nobel za "Walkę z ociepleniem klimatu" (sic!)to za rok mogą dać za walkę z epoką lodowcową; ) -
Anonim
Bez większego wysiłku umysłowego: rośliny nie są zbudowane z dwutlenku węgla, ale z węgla. Tak jak i my wszyscy. A to nie węgiel absorbuje ciepło, ale jego utleniona postać. Więc: węgiel ten najpierw był w GLEBIE i w powietrzu, potem w roślinach, potem w węglu kamiennym i w ropie a teraz (po raz pierwszy od dawna) jest cały w powietrzu. -
Anonim
>ProfesorOak 6/9 napisała:
>Bez większego wysiłku umysłowego: rośliny nie są
>zbudowane z dwutlenku węgla, ale z węgla. Tak jak i my
>wszyscy. A to nie węgiel absorbuje ciepło, ale jego
>utleniona postać. Więc: węgiel ten najpierw był w GLEBIE
>i w powietrzu, potem w roślinach, potem w węglu kamiennym
>i w ropie a teraz (po raz pierwszy od dawna) jest cały w
>powietrzu.
Podpisuję się obiema rękami! -
X/Apis
Jak na razie jedyny pozytyw jaki udało mi się znaleźć to finansowe, można sporo zarobić na walce z tym efektem, no i ewentualnie można liczyć na to, że któryś z super wulkanów o kraterze ok. 70 na 30 km wybuchnie, najlepiej parę i powstanie zima nuklearna schładzająca ocieplenie. Można by sprowokować chyba w jakiś sposób wybuch tych wulkanów, tylko w odpowiednim momencie.
Tak czy siak powietrze nie będzie się już w ogóle nadawało do oddychania, już teraz myślę o masce gazowej.
Połowa zasobów Ziemi Zużyta, Amazońska Dżungla wygląda jak ser szwajcarski a dziurami są pola uprawne.
No jeszcze jeden znalazłem pozytyw, ludzie może w końcu uświadomią sobie jak kruche jest życie na naszej Planecie.
Obawiam się jednak, że zrozumieją to za późno.
Bez względu jak wielki mamy wpływ na tworzenie się globalnego ocieplenia(naukowcy się sprzeczają, podobno nawet to jest cykliczne i zbieg okoliczności sprawił, że akurat teraz, lecz ni wiem, jedni twierdzą, że drudzy są kupieni, tylko ci kupieni piszą w pismach naukowych i sam się gubię), powinniśmy z tym walczyć.
Jeżeli oprócz zysku i samoświadomości są jeszcze jakieś pozytywy to chętnie wysłucham.
I zgadzam się z przedmówczyniami.
-
Пaшa
>Raktor napisał
>Jak na razie jedyny pozytyw jaki udało mi się znaleźć to
>finansowe, można sporo zarobić na walce z tym efektem no
>i ewentualnie można liczyć na to, że któryś z super
>wulkanów o kraterze ok. 70 na 30 km wybuchnie, najlepiej
>parę i powstanie zima nuklearna schładzająca ocieplenie.
>Można by sprowokować chyba w jakiś sposób wybuch tych
>wulkanów, tylko w odpowiednim momencie.
>Tak czy siak powietrze nie będzie się już w ogóle
>nadawało do oddychania, już teraz myślę o masce
>gazowej.
a ten znowu o swoich superwulkanach; /
wulkan z yellowstone (bo chyba o tym mówisz) nie ma krateru, tylko kalderę.
ostatni wybuch superwulkanu ograniczył liczebność homo sapiens do kilku tysięcy. wprawdzie niewiele gatunków zginęło całkowicie, ale liczebność prawie wszystkich została zredukowana do minimum. 1/3 Ameryki Płn. została przykryta kilkumetrową warstwą popiołu, a atmosfera została skażona na setki lat.
idealny pomysł na poradzenie sobie z efektem cieplarnianym.
i dwa. niby dla kogo ekonomicznie korzystne będzie redukowanie emisji gazów cieplarnianych. jak na razie, to najszybciej rozwijające się państwa mają największą emisję (vide Chiny, Indie). ograniczenia emisji = spowolnienie gospodarki, przynajmniej przy dzisiejszych technologiach.
pozytywem 'walki' z efektem cieplarnianym będzie (miejmy nadzieję) zmniejszenie emisji i tyle.
-
X/Apis
Lecz krater jest pod kalderą i o wiele większy.
Co do zysku sam zobacz:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Prz...
Są tacy co na tym potrafią skorzystać. -
Пaшa
krater pod kalderą.ciekawe.
co do zysku sam pomyśl. to, że rozwinie się rynek ochrony środowiska, nie znaczy jeszcze, że zyska na tym cała gospodarka. coś za coś -
kitka
Nie znam się, ale ja gdzieś czytałam, ze w kalderze często znajduje się nowy stożek wulkanu z kraterem... :P -
Anonim
W sumie planeta się schłodzi to nie problem, problemem jest idący z tym glacjał. Jeżeli stopnieje grenlandia, do Europy przestanie docierać "Prąd Zatokowy" (tak ten osławiony Golfsztrom).
Pewne połacie lądu pokryje lód i będzie "klawo jak cholera" kiedy nam na głowy zwalą się emigranci ze Szwecji.
Wśród innych konsekwencji warto wymienić anomalie pogodowe, spadek plonów upraw i głód co w efekcie końcowym zniszczy naszą kochaną "globalną wioskę". -
X/Apis
Pewnie tego nie doczekamy i dopiero kolej e pokolenia to odczują.
Nie idzie chyba to aż tak szybko, więc mamy trochę czasu, który się kurczy.
Nasi przodkowie przeżyli zlodowacenie, więc chyba trochę panikujesz.
Z głodu poumierają Ci bardziej cywilizowani nieprzyzwyczajeni do życia poza miastem w dziczy, niektórym może się jednak udać.
Na pewno Buszmeni dadzą sobie radę.
Jedzeniem mogą być padłe z głodu zwierzęta, można genetycznie uodpornić rośliny na takie warunki klimatyczne, więc chcąc nie chcąc zmuszeni będziemy do jedzenia żywności zmodyfikowanej.
Można założyć plantacje w pomieszczeniach, widziałem,że robią to już Japończycy.
Mam bardzo szczelne okna, ocieplany budynek, jak wszystko zamknę to będzie jak w piecu, warto zainwestować w rośliny w domu by mieć tlen i nie zatruć się dwutlenkiem węgle w wydychanym przez siebie powietrzu.
Taka tania aparatura o podtrzymywania życia.
Lód to woda, rozmrozić, przefiltrować i pic. Bez jedzenia człowiek może się obyć, lecz bez wody umrze.
Ludzie być może zaczną przypominać szkielety, lecz nie umrą.
Tylko muszą się odizolować i zadbać o powietrze przynajmniej w domu.
Ludzie mogliby zamieszkać pod ziemią, jest tam cieplej.
No i nie zapominajmy, że mamy o tyle lepiej od naszych przodków, że nie musimy mieszkać w jaskiniach.
Oni nie mieli nic oprócz futer na ciele i grotów i kijów.
A jednak przetrwali epokę lodowcową.
Najgorzej będą mieli bezdomni i ludzie w slumsach, reszta jakoś przetrwa albo nie, zależy od woli przetrwania i rozsądku oraz zimnej krwi, bo tylko tak można wyjść z każdej opresji.
Pewien facet od przetrwania w ekstremalnych warunkach powiedział, że lepiej umrzeć z zimna niż z gorąca.
Więc to i tak mniejsze zło.
Wśród śniegów i lodów masz dostęp do wody, w ekstremalnym upale jest pustynia i nie dość, że zabrakło by jedzenia to i wody, mniejsze szanse na przetrwanie. -
sosnowiczanin
>Mam bardzo szczelne okna, ocieplany budynek, jak wszystko zamknę to będzie jak w piecu, warto zainwestować w rośliny w domu by mieć tlen i nie zatruć się dwutlenkiem węgle w wydychanym przez siebie powietrzu.
podręcznik do chemii lub biologii do gimnazjum.
przeczytaj, wróć na forum.
cieszę się że jesteś uwrażliwiony na problemy środowiska i ludzi w nim, mimo to proszę wyważ swoje wypowiedzi. chyba wolałem linki.
- 1
- 2
Podobne Tematy
|
|
Nic dodać nic ująć. Organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną środowiska. http://www.greenpea...

