-
emcek
czy macie swoje amatorsko-doraźne teorie quasi-socjologiczne dotyczące spraw codziennych? jeżeli tak, to zapraszam do podzielenia sią tą wiedzą istniejącą gdzieś obok wielkich teorii -
emcek
no to zacznę.
dawniej, w społeczeństwach agrarnych, rytm życia był wyznaczany przez pory roku. na wiosnę przyroda rodziła się, rozwijała, a by obumrzeć na jesieni. człowiek 'dorabiał' do tego ideologię tworząc mity itp.
dziś podobnie, tyle że życie uległo przyspieszeniu i życie człowieka zamyka się w cyklu tygodniowym, a ukoronowaniem tygodnia jest weekend. większość osób czuje się zmuszona dobrze bawić się w sobotni wieczór (fakt społ. ale o tym innym razem) i wędruje po knajpach/klabach/dyskotekach. sobotnie imprezy są rytuałem przejścia ze starego tygodnia w nowy. pijani i zmęczeni wracają przysypiając autobusami nocnymi i taksówkami - to coś jak proces umierania. po powrocie do domu wszyscy zasypiają, zanurzają się w niebycie, w pewnym sensie umierają. to symboliczna śmierć i symboliczny koniec tygodnia zarazem.
późnym porankiem następuje odrodzenie - zmartwychwstanie. następuje coś w stylu chrztu - poprzez poranny prysznic imprezowicz odradza się do nowego życia. zmienia też ubranie, co jest symbolem nowego wcielenia.
i tylko kac nie pozwala zapomnieć o poprzedniej inkarnacji :-) -
theia
-
Id against superego
ja mam teorie gleboko filozoficzno-metafizyczna, z socjologia nie ma ona zbyt wiele wspolnego, ale i tak sie z wami podziele, a co! otoz moja teoria dotyczy rownowagi we wszechswiecie. jezeli jeszcze ktos nie wie: rownowage we wszechswiecie utrzymuje ja razem z moja najlepsza przyjaciolka, a robimy to na zasadzie uzupelniajacych sie przeciwienstw: jesli mnie jest smutno, to jej dla rownowagi jest wesolo, jesli ona rozstaje sie z facetem, to ja dla rownowagi zakochuje sie z wzajemnoscia, itd, itp.- jak jedna jest na wozie, to druga pod wozem, tak zeby razem bylo harmonijnie. obie mocno buntujemy sie przeciw temu mechanizmowi, bo chcialybysmy, zeby nam obu naraz bylo dobrze, ale opisana zaleznosc dziala jak w zegarku od ponad 8 lat, niezaleznie od tego, w jakiej czesci swiata jestesmy i co robimy. mimo to mamy cicha nadzieje, ze ktoregos pieknego dnia wszechswiat zlapie rownowage bez nas i sie od nas odczepi... -
-
kejti
jestescie prawie niczym pratchettowski(a) zolw(ica?) podtrzymujacy(a) swiat:)
moze powinnismy stworzyc o Was jakis mit? w koncu utrzymywanie rownowagi wszechswiata to nie bulka z maslem i cos sie za to nalezy :) -
emcek
ha!
teraz mam zagadkę. ponieważ często bywam na imprezach domowych, odkryłem pewną zależność. na tego typu imprezach zawsze nadchodzi taki moment, że impreza przenosi się do kuchni. zasadniczo jest to irracjonalne, ponieważ w kuchni nie ma ani gdzie siedzieć, muzyka też słabo dolatuje, ale chyba na wszystkich domówkach, na jakich byłem wystąpiła ta regularność. co więcej, inne osoby też potwierdziły to zjawisko.
czemu tak się dzieje?
-
heh- racja - tak się dzieje:/
z moich obserwacji wynika, że przyczyny raczej prozaiczne- albo gospodarze tylko tam pozwalają palić,a za palaczami podąża reszta.. albo goście głodni...
albo nadchodzi taki czas, że na tańce, hulanki i swawole ni ma już chęci, i wzorem naszych ojców udajemy się na nocne Polaków rozmowy... obowiązkowo w kuchni ... :) -
kkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk
-
eufonika
nalezy dodac, ze na domowkach wlasnie w kuchni w koncu wszyscy sie zbieraja...z pokoi i podgrup do nieco wiekszej wspolnoty kuchennej. moze to wynika z tego ze a) mozna tam spokojnie pogadac; b) czasami lubimy scisk; c) atmosfera robi sie bardziej rodzinna...a przecie rodzina to podstawa!:D no i d) kazdy tamtedy przechodzi, wiec mozna wszystkich pozaczepiac na chocby krotka rozmowe. tak przynajmniej jest w moim przypadku.
a teoria o rytmie tygodnia jest moim zdaniem swietna. gratuluje! -
Anonim
kuchnia oferuje też ułatwiony dostęp do produktów spożywczych, których z jakiś powodów gospodarze nie zechcieli udostępić gościom: kiełbasa, majonez, chleb (żeby zagryzać wódkę), woda z kranu do płukania jamy ustnej, ewentualne pochowane w szafkach zupki chińskie dla osłabionych;
jak zauważyła shell, ważna jest też solidarnościowa/opozycyjna tradycja nocnych dyskusji w kuchni na tematy związane z krytyką istniejącej władzy i propozycjami zamiany jej na inną.
jako uzupełnienie teorii proponuję rozważyć rolę łazienki na imprezach: miejsce schadzek erotycznych, dyskusji przy sikaniu, wymiotowania i robienia podłych żartów własnie wymiotującym. nie można zapomnieć o wannie jako spokojnym miejscu do kimania.
-
ziombwoy
Przezorny i doswiadczony gospodarz sam zaproponuje kuchnie jako miejsce urzedowania poniewaz sa one projektowane jako pomieszczenia wysoce brudzace sie, nie ma wiec tragedii jesli cos sie rozleje lub potlucze. Kuchnia jest tez dobrym miejscem do masowego palenia papierosow. Bylem raz na domowce na ktorej salon sluzyl wylacznie za dancefloor, a reszta aktywnosci miala miejsce w kuchni.
Niestety na tejze schadzce stalo sie cos burzacego nieco idylliczny obraz lazienki, ktos odczul potrzebe womitowania do niej nie zauwazywszy kolegi wypoczywajacego po trudach dnia. Zmartwil sie wiec i postanowil go umyc, razem z ubraniem oczywiscie. Na szczescie bylo lato, umyty przezyl i ma sie calkiem niezle, naprawia samochody. -
ziombwoy
-
Anonim
Podobne Tematy
|
|
Instytut Socjologii UJ zaprasza :)

