-
Anonim
Do mnie definicja Glorii jak najbardziej przemawia... No ale moge sie mylic, skoro "definicja świadomości jest jednym z największych sporów teoretycznych w psychologii", a ja nie znam nawet podstaw tej psychologii.
Jednak Sit i Olo - moze zamiast krytykowac, wytlumaczycie takiemu laikowi jak ja, co wg Was oznacza "swiadomosc biznesowa" - w tym konkretnym przypadku, tzn, ze dobry HR to nie tylko psychologia, ale takze owa swiadomosc (bo o ile dobrze zrozumialam z dyskusji - tym powinien sie wlasnie HR charakteryzowac). Skoro to nie kompetencja - a wg mnie wlasnie kompetencja jest czescia skladowa tej swiadomosci ( jako umiejetnosc poslugiwania sie z sukcesem narzedziami biznesowymi) - to co?
Prawde mowiac pogubilam sie kompletnie w tych waszych wywodach - prosze o krotkie usystematyzawanie przekazanej wiedzy :PPP -
Grono.Net
Sit, wydaje mi się, że popełniasz dużą pomyłkę pisząc o "świadomości" w rozumieniu psychologicznym.
Tutaj chodziło o "business awareness", które na nasz język niestety zostało tak niefortunnie przetłumaczone.
Nie jestem z branży, ale podaję za Accenture:
http://www.careers.ed.ac.uk/Busines...
Business awareness:
Understanding an Occupation and Understanding the Business Environment.
Czyli dokładnie to, o czym pisałem powyżej.
Ponadto, aby już rozwiać zaistniałą pomyłkę, zdefinowane jest jako "SKILL", a nie "TRAIT".
-
Anonim
Lohengrin - w swoim wytlumaczeniu "swiadomosci biznesowej" zawarles kwintesencje - wypomnianego mi przez Sita - belkotu; )) - mam na mysli Twoj przyklad; ))
I dzieki za odpowiedz "Jakie studia" - konkretnie o to mi chodzilo :) -
Sit
"Tutaj chodziło o "business awareness", które na nasz język niestety zostało tak niefortunnie przetłumaczone. "
a jak inaczej przetlumaczyc business awareness?
na rozumienie psychologiczne powołałem się tylko dlatego, żeby uzmysłowić fakt, że jest to konstrukt dotychczas niemierzalny. jeżeli zmierzysz czyjąś wiedzę na temat jego otoczenia, to nie zmierzysz świadomości tylko tą wiedzę.
co to jest wg mnie?
to artefakt. sztuczny, niedookreślony termin. absolutnie niemierzalny. definicja przytoczona przez lohengrin jest trochę na wyrost. średnio się ma zarówno do biznesu rozumianego jako to, co napisala Gloria jak i do samej świadomości.
trudno żeby jakakolwiek wiedza deklaratywna miała charakter wrodzony. także nie ma tu miejsca na pomyłkę pomiędzy skill i trait. -
-
Grono.Net
Język polska trudna język :)
Niemniej, przykład "zrozumienia branży i rozumienia zasad działania środowiska biznesowego" łatwo jest dopisać już samemu.
Tak samo jasne jest, że z psychologiczną "consciousness" ma to niewiele wspólnego (jak utrzymuje mylnie Sit).
Chociażby porównać rzeczoną sprzątaczkę i managera o tych samych cechach, lecz innej "business awareness", nabytej przez studia i doświadczenia w branży. -
Grono.Net
Faktycznie, Sit - definicja jest nie tylko na wyrost, ale i dla laików. Niemniej dla osób takich jak ja, pomaga rozgraniczyć. -
Grono.Net
PS
Post napisałem przed pojawieniem się wypowiedzi Sita.
"Niedookreślenie"
I chyba o to, Sit, chodzi.
Faktycznie - tak samo jak "customer awareness", jest to raczej buzzword, a nie termin. I pewnie dlatego pojawia się w wymaganiach klientów. -
Anonim
Hej Wszystkim
Przyznam, ze nieco nie rozumiem waszej dyskusji nad "swiadomoscia biznesowa". Wszak to po prostu zbitek slow, ktory moze znaczyc to, co kto ma na mysli i chyba niewiele więcej :-)
w kontekście wykształcenia dobrze przygotowującego do zawodów HRowych owa "świadomość biznesowa" będzie znaczyła coś zupełnie innego niż w kontekście rekrutacji na stanowisko KAM w IT, czy też Managera ds Logistyki w FMCG.
I w przypadku rekrutacji zazwyczaj to coś, co Klient/Konsultant ma na myśli mówiąc "świadomość biznesowa" operacjonalizuje się w taki sposób, aby dało się określić, czy Kandydat spełnia kryteria, czy też nie.
Wracając do temtu, od którego zaczął się ten wątek - wykształcenia dobrze przygotowującego do zawodów HRowych. Jedną kwestią są predyspozycje i umiejętności interpersonalne, inną doświadczenie, a jeszcze inną narzędzia (czyli między innymi wiedza wyniesiona ze studiów, szkoleń itp). I w moim przekonaniu żadne studia nie są gwarantem dobrego przygotowania do pracy w HR.
Jeśli miałbym komuś radzić jaką drogą najskuteczniej dojść do pracy w HR, to proponowałbym postawić na studia psychologiczne/socjologiczne oraz systematyczne zdobywanie doświadczeń zawodowych związanych z HR (szkolenia, rekrutacja itp) zarówno w korporacjach, jak i u dostawców usług. -
Sit
nie mozna rozdzielac swiadomosci na psychologiczna, biznesowa, komputerowa i czego tam dusza zapragnie.
swiadomosc jest jedna: ludzka.
laicy chetnie to rozdzielaja i dopisuja nowe konstrukty.
jesli masz zamiar wiedze na temat biznesu nazywac swiadomoscia biznesu, to lepiej nazywaj ja wiedza. -
Anonim
-
AK
Chcę zwrócić uwagę na dwie sprawy na tą chwilę: zacznijmy od pierwszego:
""Business awareness" jest jak najbardziej mierzalna - cechy bystrości może mieć i gospodyni domowa i manager, ale 'business awareness' tego drugiego jest cechą nabytą w trakcie studiów i pracy."
I tu się nie zgodzę. Oczywiście że menedżer może mieć a dobry menedżer wręcz prawie napewno ją ma niezależnie od studiów. I paradoksalnie, zupełnie spokojnie upodabnia go to w tym momencie do sprzątaczki ktora w życiu nabrała doświadczenia. To nie jest świadomość biznesowa bo takiej nie ma.
No i nieszczęsny przykład a właściwie jego zwulgaryzowanie przeze mnie i poważne traktowanie przez Was:
"Może... no nie wiem... Można ten przykład przerobić albo uściślić: działaniem będącym efektem "świadomości biznesowej" byłoby np. zdanie sobie sprawy z wymagań i realiów klienta, wzięcie pod uwagę wartości pieniężnej swojego i jego czasu, i np. usprawnienie rekrutacji przez rozmowy tylko z tymi, z którymi rozmowa opłaca się (np. zależnie od realiów- dla biednej firmy pominięcie kandydatów, którzy chcą sie uczyć dalej - koszt ich studiów obciążyłby budżet; (...) Nie chodzi o danie komuś pracy, ale o wstawienie najbardziej zyskownego trybiku do maszyny."
To wszystko co napisałaś pięknie opisuje rzecz banalną do bólu - doświadczenie. Nie sądzę, aby skończenie 25 fakultetów pozwoliło na przeskoczenie chyba najbardziej podstawowej sprawy jak nabranie doświadczenia w pracy poprzez jej naukę "w praniu".
Olo. -
Sit
nie, nie na twoj komentarz. ty dobrze prawisz. na komentarz przed toba. -
Gloria
Moi drodzy :) Kazdy ma prawo do wlasnej opinii. Ja poprzestane na swojej definicji biznesowej swiadomosci. Jest to faktycznie zlepek slow, zwiazek frazeologiczny... ale jest to pojecie uzyteczne i czesto stosowane (wlasnie w takim znaczeniu). Mysle jednak, ze zrozumialy dla wiekszosci ludzi, ktorzy z biznesem maja cokolwiek wspolnego. Troche nie rozumiem oburzenia zwiazanego z uzyciem slowa "swiadomosc". Chociaz rozumiem, ze jest ono udzialem przede wszystkim psychologow.
Wyobrazcie sobie sytuacje w ktorej klient zleca Wam przygotowanie np. systemu ocen opartego na kompetencjach. Przekazuje Wam liste kluczowych kompetencji waznych dla jego firmy. Wsrod nich jest "swiadomosc biznesowa". Co robicie?
Co do zarzutu poslugiwania sie przeze mnie slownictwem "technicznym"... posluguje sie nim, bo tak wyglada wlasnie praca przy tworzeniu tego typu systemow. Jest w gruncie rzeczy do bolu techniczna.
-
Sit
Nie mówimy tu o opinii Gloria. Używając terminu opisałaś jakiś obiektywny fragment rzeczywistości.
Co do użyteczności, to również mam zastrzeżenia odnośnie twoich trudności w zdefiniowaniu owego pojęcia.
Oburzenie użyciem słowa świadomość wynika z jego nadużycia i psychologii mieszać w to nie trzeba.
Zarzut o technicznym słownictwie nie dotyczy jego używania, a jedynie jego bezmyślnego używania. Podałaś definicję kompetencji, która miała potwierdzić twoją tezę, a tymczasem jej zaprzeczała.
Jeśli klient wśród kompetencji wymieni "świadomość biznesową", musi podać jej definicję. Jeśli nie poda, musimy celować sami. Wtedy możemy się z tym bawić. Wiadomo, że klient- nasz pan. -
Gloria
Sit... nie mam zadnych probelmow ze zdefiniowaniem tego pojecia. Sam przeciez napisales, ze opisalam obiektywny fragment rzeczywistosci.
Jesli dostrzegles sprzecznosc w mojej wypowiedzi, prosze wskaz, w ktorym dokladnie miejscu. Byc moze jestem jednak bezmyslna, ale lepiej dowiedziec sie o tym wczesniej, niz pozniej. Bede Ci dozgonnie wdzieczna; )
Proponuje zapoznac sie z definicja swiadomosci, jaka podaje slownik jezyka polskiego: http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=6138...
Gdyby ja przyjac, to jest to jak najbardziej mierzalny konstrukt.
I juz na koniec... Trzy warunki, ktore musza byc spelnione, aby cos nazwac kompetencja:
1. Zwiazek z zadaniami – wynikaja z zadan na danym stanowisku pracy.
2. Zmiennosc – mozna je rozwijac, poprawiac i doskonalic.
3. Mierzalnosc – można je zbadac, okreslic liczbowo.
-
Sit
No wlasnie, opisalas obiektywny fragment rzeczywistosci a w poprzednim poscie uwazasz, ze jest subiektywny mowiac, ze to kwestia opinii i osobistego wyczucia. Widze, ze przechodzisz tu od ekstremum do ekstremum nie bardzo wiedzac jak to w koncu jest.
Nie wiesz gdzie sobie przeczysz? Proszę bardzo.
„kompetencje to dyspozycje w zakresie wiedzy, umiejetnosci, postaw, pozwalajce realizowac zadania zawodowe na odpowiednim poziomie. Takze zdolnosc
skutecznej realizacji okreslonych zadan. Opis kompetencji to zachowania, które sa jej przypisywane. Czy w tym przypadku swiadomosc biznesowa to kompetencja?
Jesli juz jestesmy tacy doglebni w tej analizie to... swiadomosc biznesowa na pewno nie jest cecha.”
Najpierw (parę postów wcześniej) piszesz, ze świadomość biznesowa to kompetencja, która jest cechą w zakresie wiedzy itd. Trzy zdania później uważasz, że jednak to nie jest cecha. Posługujesz się terminologią (dyspozycje, kompetencje, cechy) by wytłumaczyć swoje tezy a potem się z nich wycofujesz. Dla mnie to bezmyślne jej użycie.
Kolejnym przykładem jest definicja świadomości, którą przytoczyłaś. Nie wytłumaczyłaś, dlaczego niby miałaby ona potwierdzać twoje zdanie o mierzalności świadomości.
Sama definicja przez ciebie przytoczona jest zbyt wąska, wszak często zdajemy sobie sprawę w kategoriach pojęciowych z rzeczy, które nie mają miejsca. Wydajemy fałszywe sądy na różne tematy (patrz np. stereotypy) a i samo postrzeganie jest zupełnie nieobiektywne.
Ciekaw jestem także jakbyś przedstawiła „ świadomość biznesową” względem tych trzech warunków, które podałaś.
Możemy sobie wymyślić wymiary, na których zoperacjonalizujemy to, co nazywasz świadomością biznesową. Niestety nie będą one odzwierciedlały rzeczywistości w sposób obiektywny a jedynie względem owych wymiarów. Tak niestety działa studium osoby - każdy z konstruktów, który przyjmujemy do pomiaru kompetencji jest bardzo umowny i jedynie przybliża nas do celu, jakim jest określenie owych kompetencji. Z punktu widzenia metodologii naukowej jest to absurd, a w praktyce czasem się sprawdza.
-
Gloria
Sit... o swiadomosci biznesowej napisalam (w takiej wlasnie kolejnosci):
„wedlug mnie swiadomosc biznesowa to raczej kompetencja. Najprosciej mowiac przedsiebiorczosc... swiadomosc, istnienia kosztow i zyskow, dazenie do minimalizacji tych pierwszych i maksymalizacji tych drugich, przy zachowaniu mozliwie najwyzszej jakosci realizowanych zadan”
„wykształcenie ekonomiczne jest elementem tej swiadomosci. Pozwala na zrozumienie wielu procesow”
„swiadomosc biznesowa na pewno nie jest cecha (może jedynie w potocznym rozumieniu). To, ze w nazwie jest slowo „swiadomosc” nie znaczy, ze nie mozna tego zmierzyc”
„kazdy ma prawo do wlasnej opinii. Ja poprzestane na swojej definicji biznesowej swiadomosci. Jest to faktycznie zlepek slow, zwiazek frazeologiczny... ale jest to pojecie uzyteczne i czesto stosowane (wlasnie w takim znaczeniu). Mysle jednak, ze zrozumialy dla wiekszosci ludzi, ktorzy z biznesem maja cokolwiek wspolnego”
Nie napisalam, ze jest to kwestia osobistego wyczucia. Jest to definicja, która funkcjonuje od naprawde dlugiego czasu i ja ja przyjelam. W takim sensie jest ona „moja”.
W zadnym momencie nie widze sprzecznosci. Jesli cos piszesz, trzymaj sie faktow.
Jeśli chodzi o operacjonalizacje tego pojecia. Polecam Ci, abys zajrzal do fachowej literatury. Na pewno sobie z tym poradzisz. Poza tym... czy to tak trudno zrozumiec, ze „swiadomosc biznesowa” moglaby sie rownie dobrze nazywac „podejscie biznesowe” i znaczylaby to samo? Ponadto przy podanej przeze mnie definicji jest to kompetencja jak najbardziej uniwersalna, chociaz przejawiajaca się roznymi „konkretnymi” zachowaniami w roznych branzach i specjalizacjach...
I już naprawde na koniec... tworzyles kiedys cokolwiek z obszaru HR co byloby oparte na kompetencjach? System ocen, rekrutacji itp. To calkiem spore wyzwanie. Jeśli będziesz miał okazje, polecam :)
I troszke wiecej pokory w przyszlosci... To potrzebna cecha w tej branzy. Pomysl przez chwile zanim powiesz komus, ze belkocze albo jest bezmyslny. Powodzenia.
-
Sit
A mi się wydaje, że WŁASNA opinia i WŁASNA definicja to jednak jest kwestia osobistego wyczucia. Wiec tak, trzymam się faktów.
Równie dobrze twoje pojęcie możnaby nazwać inteligencją biznesową. Znowu absurd. Mnożenie pojęć nikomu i niczemu nie służy, zwłaszcza takich, których do końca nie umiemy zdefiniować.
Owszem tworzyłem studium osoby oparte na kompetencjach. Nie było tak znowu trudno. Dużo więcej trudności sprawił mi test apercepcji tematycznej, który przy okazji tego przeprowadzałem.
Nie sądzę, że to mi potrzebna jest lekcja pokory. Nie czepiałbym się ciebie, gdybym nie uznał, że potrzebna jest ona właśnie tobie.
A jeśli ktoś bełkocze, lepiej żeby dowiedział się o tym zawczasu. -
Gloria
Musisz sie Sit jeszcze sporo nauczyc (Gloria westchnela gleboko). Ja juz nie mam zamiaru niczego tlumaczyc.
Mozemy w nieskonczonosc odbijac pileczke... Wlasciwie lubie pingla; ) Zastanawiam sie jednak, czy w tym przypadku nie byloby to strata czasu. Moglabym na ten temat dyskutowac z kims, kto ma faktyczne doswiadczenie. Wkrotce pewnie zrozumiesz o co mi chodzi.
Nie skomentuje Twojego komentarza o braku pokory w przypadku mojej osoby. Jestes psychologiem? Psycholog, ktory ocenia zdalnie, na podstawie kilkunastu, moze kilkudziesieciu wypowiedzi zamieszczonych w sieci? A fe... -
Sit
Biorąc pod uwagę jak do tej pory toczy się ta dyskusja to nie ja mam tu braki teoretyczne a może ściślej - metodologiczne.
Nie dziwie Ci się jednak, że nie masz już ochoty na dalszą dyskusję. Wygląda na to, że sporo się przy niej napracowałaś. Podręcznikowe definicje, strony internetowe, przeszukiwanie własnych postów...
Co do komentowania komentarzy na temat twojej pokory to chyba jednak komentujesz:)
Ale odpowiadam - nie występuję tu jako psycholog tylko jako człowiek, czyli Sit :). I reprezentuję siebie a nie całą psychologię. Jako psycholog mogę powiedzieć coś na temat Twojego poczucia wartości. Jako Sit uważam tylko, że troszkę brak Ci pokory (nawiasem mówiąc to Ty użyłaś tego sformułowania jako pierwsza).
I jesteś w błędzie jeśli uważasz, że te kilkadziesiąt postów to zbyt mało.

