-
Anonim
nie chcę nikogo ranić ani wkurzać takimi pytaniami... chciałem po prostu wiedzieć... bo przecież jak byscie chcieli to wiecie jakie pytanie może wkurzyc rozmówcę... prawda? -
Searching Enjoy
>elvi napisała:
>Byłam kiedyś na rozmowie o pracę w wytwórni filmowej i
>pierwsze o co mnie zapytali to:
>- czy mam chłopaka?
>- czy z nim mieszkam?
>- kiedy zamierzam wyjść za mąż?
>- kiedy planuję mieć dzieci?
>Dopiero później zadawali pytania odnośnie pracy.. I
>jeszcze komentowali moje odpowiedzi typu "no tak, mieszka
>pani z chłopakiem.." i spoglądali na siebie wymownie z
>krzywymi minami.. Oczywiście wiadomo po co są takie
>pytania, ale uważam, że jest to szczyt chamstwa pytać o
>takie rzeczy. Poza tym, z tego co się orientuję
>rekrutujący ma zakaz zadawania pytań o dzieci..
Cały chwyt polega na tym, że takie „osobiste pytania” można zadawać, po prostu nie trzeba na nie odpowiadać, chodzi o to, żeby znać swoje prawa.
Nie wiem tylko, czy jeśli zabłyśniecie tą wiedzą, to pracodawca (i/lub ktoś z hr) zapisze to sobie na plus, czy na minus
-
Anonim
-
ULA
-
-
ULA
przyszły pracodawca nie ma prawa was pytać o to nawet czy macie dzieci, czy macie uregulowany stosunek do służby wojskowej, czy byliście kiedyś karani, no chyba, ze przepis szczególny wprowadza taką możliwość w konkretnej branży ( ale to rzadko ) -
smarts
być może tutaj wypowiadają się profesjonaliści ... być może, ale byłam na rozmowach w tzw. światowych agencjach rekrutacyjnych i podobne kwiatki zdarzały się tam również. nie wiem, czy ktoś kontroluje zachowania rekruterów, wydaje mi się, że chyba nie.
najbardziej wkurzyłam się kiedyś, kiedy przypadkiem dowiedziałam się od kogoś kto pracuje w firmie w której chciałam pracować, że nie znam j. angielskiego. ciekawe to było, bo mam zdane CPE na ocenę A i mieszkałam wiele lat w Londynie. jakim prawem ten rekruter tak napisał w swoim raporcie? być może chciał przeforsować "swojego" człowieka.
no właśnie, forsowanie "własnych" kandydatów stało się dość powszednie, do tego stopnia, że rekruterzy oszukują ... no bo i tak się nikt nie dowie.
często pytania są tak lakoniczne, że aż żenujące... książkę można napisać .... albo chodzić z dyktafonem, a potem wysyłać do ich pracodawców :D:D:D
proszę nie zarzucać mi frustracji. wiem, co mówię, tym bardziej, że sama zajmuję się tzw. HR'em na kierowniczym stanowisku. -
Agulka
-
Anonim
Kaytee - z tym dyktafonem to nie jest głupi pomysł. Mój chłopak chodził przez jakiś czas na rozmowy z dyktafonem, a potem dawał mi to odsłuchać i dać mu ewentualnie jakieś wskazówki. Jednak bardzo często zdarzało się, że to rekruterzy wymagali wskazówek... To bywało dość często żałosne, kandydaci tracą czas przez niekompetentnych rekruterów i niepotrzebnie tracą nerwy przez ich głupie pytania... Cóż... W każdym razie wiem do jakich firm mam nie wysyłać swojej aplikacji :] -
Marta_W
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam wszystkie umieszczone tu wątki i niestety z przykrościa musze stwierdzić, iz jest spora grupka osób, która niestety zetknęła się z rekruterami którzy zamiast wykazać sie profesjonalizmem zamienili rozmowę rekrutacyjna w towarzyski wywiad środowiskowy. Pytania osobiste wogóle nie powinny sie pojawiac w trakcie rekrutacji, ponieważ nie powinny a przede wszystkim nie mogą staowic żadanego kryterium. -
ULA
Ja też rekrutuję pracowników i osobiście nie rozumiem po co rekruterom takie informacje.. Co to dla mnie za różnica czy pracownik ma dziecko czy nie, czy jest żonaty czy może jest kawalerem.. Jeżeli jest kompetentny, będzie dobrze wykonywał swoje obowiązki, mimo tego, że nie jest np. z Warszawy.. -
elvi
Wiesz.. Dla pracodawcy ma znaczenie prawdopodobieństwo utraty pracownicy z powodu ciąży. Bo wiadomo, że poszukująca pracy świeżo upieczona mężatka stwarza większe "ryzyko" dla pracodawcy niż kobieta niezamężna. Ale takie pytania według mnie niewiele dadzą, bo nie sprawdzimy wiarygodności kandydata. Każdy może minąć się z prawdą.
A powiedzcie mi coś na temat pytań o palenie papierosów i częstotliwość palenia.
Bo szczerze powiedziawszy jestem niezbyt zadowolona z ostatnio zatrudnionej osoby właśnie z tego powodu. Często (nawet trzy razy na godzinę) ktoś ją zastępuje, bo wychodzi na papierosa.
Nie chcę do tematu rekrutacji podchodzić osobiście i takie pytania, skreślanie z listy kandydatów osoby palącej mogłoby być podstawą do posądzenia mnie o dyskryminację. Co myślicie na ten temat? -
ULA
Na rozmowie nie ma sensu zadawać takich pytań, bo w pracy też mam palaczy i jak mają dużo rzeczy do zrobienia to potrafią cały dzień nie palić.. A bez sensu byłoby dyskwalifikować kogoś za nałóg.. Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z taką osobą - na początek poprosiłabym ją o wychodzenie na papierosa dwa/trzy razy w ciągu ośmiu godzin, a gdyby się nie stosowała rozliczałabym tę osobę z każdej dodatkowej przerwy.. Myślę, że pomogłoby.. Nie jestem złośliwa, ale dlaczego ktoś inny ma taką osobę zastępować nawet trzy razy w ciągu godziny.. To gruba przesada.. -
Marta_W
Jeśli chodzi o palaczy to też mam z tym problem kilka razy zderzyłam sie z tym nawet osobiście i nie ukrywam, iż jest to bardzo irytujące kiedy ktoś bez przerwy ma przerwe "na dymka". ale uważam, że rekrutacja tutaj nic nie pomoże poza tym znam też osoby, które po mimo swego nałogu potrafia nie dezorganizowac pracy. Sądze, że tutaj jedynym wyjściem jest indywidualne rozwiąznie problemu wewnątrz danej komórki czy organizacji. -
Alex
Uluś muszę się z Tobą zgodzić, sama rekrutuję ale też sama ... palę. I oczywiste dla mnie jest , że jeśli przez fajki robie cos dluzej to potem odpowiednio dluzej zostaje. To nie jest dyskryminacja palaczy. Poprostu papieros to przerwa w pracy - i to bez znaczenia czy ktos pali 3 razy na godzine czy tez 3 razy na godzine chodzi do kuchni robic sobie kawe.... to to samo. Oczywiście w sensie "nie pracowania".
Rzecz w tym, ze nikt nie zwraca uwagi "kawusiom", a palaczom wszyscy... -
ULA
ja też się z Tobą zgadzam Alex, tylko nie wszyscy myślą tak jak Ty.. Dla niektórych jest to forma ''opierdzielania się w pracy".. -
Alex
Rozumiem, że papierosek to ta forma. A kawka?; -)
Najlepsi są Ci, którzy cały dzień coś kserują :D To moi ulubieni "opierdzielacze". -
danny
Witam wszystkich,
Ciesze się, że tutaj trafiłem, mam nadzieję do specjalistów HR.
Piszecie tutaj m.in. O dziwnych czy nietaktownych zachowaniach kandydatów, a ja dla odmiany o takich samych zachowaniach drugiej strony.
Zależy mi na waszych opiniach jako "profesjonalistów"...
Kilka dni temu byłem na rozmowie w sprawie pracy (Łódź). Firma współpracująca (przedstawicielstwo) jednego z banków.
Mianowicie rozmowa odbywała się we 3 osoby (ja, piękna Pani, i kierownik- jak sądzę ds. sprzedaży).
Pan kierownik nieco się rozhuśtał i w swoich dyrdymałach pogubił...Chciał "przycwaniakować",jednak, że na idiotę nie trafił to trochę poczerwienił się i pobladł na przemian..Ważne, że zamilkł (jakiż był uśmiech na mej twarzy).
Praca: Reasumując do dupy. Stanowisko:Mobilny Doradca Klienta. Wyszukiwanie potencjalnych klientów, kontakt telefoniczny (nakręcanie na kartę kredytową lub kredyt), następnie umówienia spotkania i sprzedaż usługi, produktu.Klienci indywidualni (jak ujął to Pan kierownik- z wyższej półki:))
Przedstawię relację w formie prowadzonego dialogu:
Legenda:
J: Ja (czyli osoba rekrutowana)
K: Wspaniały kierownik
P: Piękna koleżanka kierownika
Przebieg rozmowy (wycinek):
K: Szuka Pan pracy od kilku miesięcy?
J: Tak
K: I co nie może Pan znaleźć?
J: Niestety jest ciężko, po części to wina kryzysu. Mało ogłoszeń i niski odsetek odpowiedzi na wysłane oferty
K:......U nas są 3 etapy rekrutacji (opis)
K: Wie Pan ja jak szukałem pracy to to trwało krótko...Znalazłem ja w 2 dni!!
J:Cóż...Jest Pan niesamowity!!!!Jednak nie wierzę w to co Pan mówi, chociażby z technicznego punktu widzenia. Jakim cudem zdążył Pan wysłać CV, zostać zaproszonym przez firmę na rozmowę kwalifikacyjną i zdobyć tę posadę w 2 dni!!!!(Pomijam już 3 etapy rekrutacji)!!:)
K: Cisza.....Czerwony i blady na przemian. Zamilkł na ok. 30 sekund:)
P: Uśmiechnęła się od ucha do ucha:)
J: Zaznaczyłem "koledze", że totalne dyrdymały wygaduje i, że nie jest taki mądry jak mu się wydaje:)Po ciszy zmienił temat.....I na chwilę ponownie o niego zahaczył:
K: Sądzi Pan, że nie możliwe jest zdobycie pracy w 2 dni?
J:Sądzę, że normalnie nie jest możliwe (dodając jeszcze 3 etapy rekrutacji to realnie min. 2-3 tyg.)...Chyba, że poprzez Nepotyzm......Pan kierownik ewidentnie nie zrozumiał co do niego powiedziałem!!!!(ewentualnie był w szoku)Nie widział co to "nepotyzm" i z czym się wiąże:):). Jak sądzę moja "aluzja" była trafiona:)
P: Piękna się ponownie uśmiechnęła i była zdecydowanie bardziej inteligentna-zrozumiała co to "nepotyzm":)
P.S. Temat ze względów technicznych podzielony na 2 części. -
danny
Zapewne mnie nie zaproszą do drugiego etapu, ja natomiast nie mam zamiaru skorzystać. Dlaczego tak się zachowałem?
Powodów jest najmniej kilka (podam 4):
1. Należy "pociotkowych" baranów tępić (jeśli nie jest "pociotkowy" co jest mało prawdopodobne to również)
2. Człowiek przeprowadzający rekrutacje powinien być kulturalny, kompetentny a już jak najbardziej nie chamowaty!!
3. Można znieść mały błąd ze strony rekrutującego, ale nie idiotyzm, chęć wywyższenia się, totalnego braku logiki i kompetencji
4. Dlatego, aby rekrutujący się zastanowił na przyszłość i tym samym, być może innym kandydatom sprawiłem lżejszą i na wyższym poziomie rekrutację.
Nie był to HR Specjalist(choć tych tego pokroju też nie brakuje), jak sądzę i nie podawał się za takiego. Przedstawił się jako kierownik.
Gdyby to był "HR niepotrzebny" lub dostał takie wytyczne od HR-owców w kwestii przeprowadzania rozmów (mam na myśli celowe jego zachowanie w celu np. sprawdzenia odporności na stres i trudne pytania u kandydata) to uważam, że to by był cios poniżej pasa i idiotyzm ze strony HR-speców (jak i pokazanie jakimi to specami są), ale nie sądzę, iż to było celowe, zamierzone. Dlaczego? Są sposoby na sprawdzanie, testowanie odporności na stres itp. Ale to było chamstwo i myślę, że każdy w miarę rozsądny człowiek nie pozwoli sobie na takie opowieści (zaniżanie wartości drugiego człowieka)lub po prostu opiniując zwróci uwagę rekrutującemu, że robi z niego debila czy wprowadza w błąd.
Jakby nie było Pan "K" się popisał i został zgaszony. Co jednak nie zmienia faktu jego poziomu, jak i negatywnego wizerunku firmy (a banki tyle płacą za wizerunek).
Dodam, że nie zrobiłem tego ze złośliwości (choć może), ale raczej ze względu na mechanizm samoobronny, ponieważ to "godzi" w drugiego człowieka,a najbardziej potocznie to co Pan "K" mówił to były totalne bzdury!!Ponadto dałem mu do zrozumienia co sądzę o "nepotyźmie".
Dziękuje za zapoznanie się z tematem i proponuje samemu ocenić.
P.S. Ze względów technicznych temat podzielony na 2 części.

