-
Ann :)
chciałabym poruszyc temat niezapomnianych lekcji z sorka Marzenką... chciałabym aby kazdy z was podzielił sie swoimi traumatycznymi :) wspomnieniami z jej lekcji.
Ja byłam jedną z tych które Marzenka uwielbiała gnębic.. Pamietam jak dziś jak wezwała mnie do tablicy i kazała rozwiązać jakies zadanko ale ja niestety w tym stresie miałam problem nawet z najprostrzymi obliczeniami ... Sorwa więc posadziła odesłała mnie spowrotem z tekstem "do kiedy będziesz miała piasek zamiast mózgu"....hehehehe... teraz mnie to bawi ale na każdą lekcje szłam z duszą na ramieniu... -
Anonim
ja mialam z nia lekcje tylko raz - na zastepstwie i od pierwszej sekundy jej poprostu nienawidze i wspolczuje wszystkim ktorzy musieli ja widywac czesciej niz ja! -
Anonim
mnie nie uczy ale troche z nia wspolnego mialem. podobne metody pracy jak u sorki s; ] na codzien sie irytuje, ale tych ludzi jednak ciezko przecenic. -
Miękki Mękęs
4 lata z grzszczykowa to bardziej meczace niz traumatyczne przezycie...
przez 2 pierwsze lata staralem sie rozgryzc czy jej sposob bytowania i obcowania z uczniami jest efektem rzeczywistych zaburzen w jej mozgu, czy tez swoista metoda wychowawcza? jednak nie udalo mi sie uzyskac odpowiedzi mimo wielu obserwacji.
najprzyjemniejsza byla 4 klasa kiedy z kilkoma kumplami powiedzielismy jej, ze matmy nie bedziemy zdawac ani na maturze, ani na egzaminach na uczelnie (co nie bylo prawda, jak sie pozniej okazalo :) dzieki czemu przychodzilismy raz w tygodniu na lekcje, nic nie robilismy i bylo git!
jednak najmilej z przygod w M4 wspominam:
- detonacje petardy na parapecie
- jedzenie kiszonych ogorkow i wylanie soku, w ktorym plywaly na podloge
- trabienie kibolowska traba pod jej oknem w czasie powtorzen -
-
Luulek
Ja nie pamietam abym mial zastesptwa z tym dosc ciekawym osobnikiem:)
moj nauczyciel od matmy byl bogiem w pelnym znaczniu tego slowa, a mianowicie chodzi o sora Ignaca Igora Czeżyka:D -
Ann :)
też zawsze zastanawiałam sie czy ona w domu też tak męza traktuje bo dzieci to wiem że nie ma zresztą kto by chciał mieć taką matke...hehehe... wątpie aby ten jej dziwny sposób bycia i traktowania nas uczniów był sposobem wychowawczym ona raczej o sposobach wychowawczych gówno wie... ale w 4 klasie tęz luzik miałam bo nie zdawałam matmy na maturce i tu 4 klasa okazała sie najfajniejszym najbardziej radosnya chwilą mojego życia... gdyż nie musiałam juz myśleć czy ćwierć plusu, półplusy i minusy dadzą mi upragnioną 2 na koniec... -
Aniś
Marzenka nie nauczyła mnie niczego.Godziny spędzone nad Gdowskim i innymi książkami na poziom licealistów wyglądały jak korki.Sami przeczytać,zrozumieć,rozwiązać 15000000 zadań i odpowiedzieć. do tego nasłuchać się durnych komentarzy i odmaszerować do ławki. każde 45 minut rozpoczęte "szczerym" -"dzien dobry,siadajcie" bylo istna gehenna. i nieskonczenia trzymala sie mnie jedna mysl-czym rozni sie grzeszcykowa od Boga?? Bog jest nieograniczenie milosierny,a ona niemilosiernie ograniczona.... -
Chillout... mozliwe, ze jest zupelnie inna osoba prywatnie niz w szkole... a co do dzieci to lepiej POMYSL zamiast pieprzyc takie glupoty ok? Moze niektorzy nie moga miec dzieci? Nie wiesz o tym? To nie tylko z matmy bylas slaba, bo z biologii rowniez.. A moze jej zachowanie jest wlasnie tym spowodowane? hm? Ludzie czasem tak maja i robia to zupelnie nieswiadomie... eh szkoda gadac...
-
Ann :)
no wiesz nie wątpie że może do szkoły przywdziewa tę swoja maske (zresztą jedną z wielu) a to że nie może miec dzieci to zrozumiałe nie trzeba byc dobrym z biologii żeby o tym wiedzieć (a tak apropos byłam całkiem dobra z bioli bo w końcu na maturce 5 dostałam z pisemnej) a takie tłumaczenie że czyjes zachowanie jest spowodowane frustracją z powodu braku możliwości posiadania dzieci jest dowoden jedynie na Twoje stereotypowe myślenie....to tak jakby Twoja matka Cie biła bo Twój ojciec ją bije ... pomyśl zanim napiszesz... -
Anonim
słuchajcie, nie ma o co sie bić. nie chce stawać po niczyjej stronie. powiem tylko jedno. ja przekonalam sie osobiscie jakim bagnem jest Czartorych dopiero na studiach. z Taką nietolerancją, ciemnotą i brakiem szacunku mam szczetrą nadzieję juz nigdy się nie spotkam. i co z tego że dla mnie większość tych "profesorów-ledwo-magistrów" była do rany przyłoż? miałam dobre stopnie i starałam się nie wychylać, tylko dla tego. jeśli komuś szło gorzej - był traktowany poprostu jak gorszy. a to troche niesprawiedliwe i mnie strasznie wkurzało. to co osiągnęłam zawdzięczam jedynie sobie, godzinom nauki. im zawdzieczam owrzodzenie zoladka. poza kilkoma wyjatkami naprawde nikogo z tęsknota nie wspominam. moze jedynie z politowaniem. ci ludzie sie poprostu nei rozwijaja, nic nei tworza i dla tego zaczyna im siadac na glowe.
to wlasnie sadze o naszej kochanej szkole -
Miękki Mękęs
jezeli chcecie poznac marzene "na co dzien" to wybierzcie sie na sienkiewicza, najlepiej do baru "antyk" bo czesto tam bywa z wojtkiem (jej maz).
oczywsicie jak was zobaczy w owym miejscu to bedzie was pytac przez miesiac czasu...
w czartu bylo klawo - nie chce powtarzac tych 4 lat ale tez nie poszedlbym do innego lo. :) -
dokladnie, ja tak samo...jesli mialabym wybierac jeszcze raz LO to i tak chcialabym pojsc do Czartorycha... tylko na pewno nie na 5 lat :P bo to troche za dlugo. Pozdrawiam! :)
-
Oli
Hmm... No cóż, ja miałam tę nieprzyjemność przebywania z Marzenką przez jeden rok. O jeden rok za dużo swoją drogą... Ale to właśnie przez nią przeniosłam się do innej klasy i dzięki temu skończyłam tą szkołę!!! Tak wogóle to szanowna sorka G. chciała w połowie lipca zrobić mi, cytuję: "cichą poprawkę" Dla niewtajemniczonych - miałam wpaść tylko na chwilkę z białą kopertą:/ Spox... -
Blade Dziecko Astralnego Planu
hehe, mekęsie, to były czasy (jak wczasy)!
Ja tam sorkę G lubiłem, jak mało kto; > - czego wyraz dałem na ostatniej lekcji matematoki;>
No i nie zapomnę jak wymusiłem pierwszeństwo na samochodzie kierowanym przez wojtka, obok którego siedziała marzena z miną "kto temu debilowi dał prawo jazdy!";)
A tak na marginesie: O tym jak dobrym i kochanym jest ona pedogadem niech świadczy to, że przez cztery lata czekałem (zapewne nie osamotniony w mych nadziejach) kiedy - ze względu na jej nikotynowy nałóg - grzeszcza podczas lekcji wyrzyga swe płuca na biurko.... bez kitu! Co ta matematoka robi z człowiekiem.... -
Miękki Mękęs
tak od niej bilo dymem, ze w jeszcze starym M4 kwiatkowi uschly liscie skierowane w jej strone :)
a pamietasz ŃŹĄ jak kiedys woda walila z kanciapy wf-istow? -
..:szewco:...
A ja wam powiem, że pomimo tej całkowitej nietolerancji, nieżyczliwości i często prostactwa ze strony kadry "profesorskiej" Czartorych wspominam bardzo ciepło. I nie tylko ze względu na sentyment do czasów w których najbardziej idiotyczne pomysły uskuteczniane były w rzeczywistości i traktowane jako standard społeczny:) Halinka Kuflewska - nauczycielka pierwsza klasa. Całkowicie z własnej woli organizowała nam wycieczki w przeciwieństwie do wychowawczyni. A Polszczyzne w niereformowalne już wtedy umysły ścisłe pakowała bardzo skutecznie:) Sucha wiadomo, stres, i prłna tolerancja; ) , może zacytuje: "...jak Ty się ubrałaś dziewczyno, kij w dupę i w konopie...":) Ale matmę mięliśmy obcykaną dość dobrze jak na mat-fiz. Mariolka Wróbel, Edzia Sońta potrafiły wytłumaczyć. Jedynie Arek Mucha, Aga Sylwestrowicz i Kama Dyś to tak...poziom zawodówki (jeżeli chodzi o przekaz wiedzy).
W moim przypadku o wiele większa trauma wiąże się z internatem. W którym niepodzielnie rządziła Kuszykowa. Zresztą wyrzuciła mnie ostatecznie z niego w 3 klasie:) Paradoksalnie do tej pory jestem z siebie dumny bo miałem okazję powiedzieć co sądzę o niej i o "metodach wychowawczych" w tej dziwnej placówce. Nie zgadzam się z Tobą Zosiu, że najlepiej się nie wychylać. Co prawda nie dałoby rady zmienić tych reliktów PRL-u ale uczucie wewnętrznej zgody z tym co myślę i mówię było wielką nagrodą w Klasztorze. Gorzej mają Ci co teraz zdają nową maturę. Oceny wystawione przez nauczycieli będą miały bezpośredni wpływ na ich start na studia. Ale z tego co wiem to się kadra zmienia i chwała za to nowej Pani Derektor:) Pozdrawiam
-
Anonim
e tam, Szewcu :-) poprostu za dobrze wam teraz na studiach i z tego calego dobroodbytu zapomnialo sie jak bylo naprawde; -) a ja pamietam jak narzekaliscie - zeby nie powiedziec bluzgaliscie - na nasza kochana szkole :-) Czartorych to bagno, nie dam sie przekonac. z sorka S mialam do czynienia w zyciu tylko na korytarzu i 4h korepetycji (jakos mnie nie oswiecila ponad poziom jaki reprezentowalam do niej przychodzac) a i tak dala popalic pod koniec ostatniego roku calej naszej klasie. chyba przez studniowke. albo przez to ze nie lubila naszego wychowawcy? a moze tylko dla tego ze byla poprostu czepialska z natury? -
Aniś
skoro o studniowce i marzence mowa-nawet nie uraczyla nas na niej swoja obecnoscia,ale urocza pamiatke zostawila na kasecie okreslajac nasza klase krotko"beznadziejna"-wypowiedz jak na "pania profesor" inteligentna i zlozona.Jak to mowia doje...al kociol garnkowi...Wystarczylo zobaczyc rano na parkingu czerwonego opla lbx2104 i od razu robilo sie "milo",ze nasza ukochana nauczycielka dotarla jednak do szkoly... -
Miękki Mękęs
coz, marzena nie wdawala sie w zadne konweanse i walila prosto z mostu.
miala kobita jaja! -
Ann :)
Podobne Tematy
|
|
Po prostu zajebista szkoła!!! http://czart.pulawy.pl/ http://gBlack.org - czarne google!!!
I Liceum Ogólnokształcące im. ks. A.J. Czartoryskiego
Grona tematyczne:
Miejsca grona (2)
-
1 LO im. A. J. ks. Czartoryskiego , Puławy
-
Szkoła Podstawowa nr 11 im. Henryka Sienkiewicza Legionu Puławskiego, Puławy
- Dodaj miejsce

