-
a
>(L)atino napisał
>>aj, Panie!a mozebys Pan go wzial na subiekta w swojem
>>skladzie bawelny?
>
>Czy Pana prosił o poradę? Czy ja mam tyle pieniądze na
>drugiego subiekta?! Pan lepiej trzymaj nos w swojem
>interesie!
>
Panie! coś się Pan tak spienił! subiekt za parę kopiejek dobra rzecz, ale te moje w mojem składzie Panie, darmozjady! co rano słyszę jak gaz szumi i szumi, herbatę gotują! to ja im raz tak mówię:
ja: Ja chciałem panu powiedzieć, że mnie denerwuje ten ciągły brzęk szklanek w kantorze i to ciągłe syczenie gazu.
a subiekt: Panie prezesie, przychodzimy tak wcześnie, że wszyscy śniadania jadają w kantorze.
a ja: Na gazie gotują herbatę. Kto gaz płaci? Ja płacę. Ja płacę gaz na to, żebyście, panowie, mogli cały dzień pić herbatę! Gdzie tu jest sens! Od dzisiaj będziecie, panowie, płacili.
a subiekt (co za czelność!): I pan prezes pija przecież...
ja: Pijam, nawet zaraz się napiję. Mam myśl. Pijecie herbatę, pijcie i płaćcie za gaz, na tyle ludzi to niedrogo wyjdzie, a mnie dawajcie herbatę w procencie, bo przecież urządzenia gazowe są moje, w moim kantorze i pijacie w godzinach zajęcia.
ha! i tak sobie poradziłem z niemi. Pan też jakiegoś weź, czysty zysk!

