-
Anonim
Trudne pytanie, co?
Sama nie wiem, czy dam radę odpowiedzieć...chyba "Śmierć Jesienina"...za obrazowość, "poetyckość" (as always) i za temat...
wybór trudny, oj trudny...
-
Anonim
hy, nudzi ci się o 5 rano? O__o poza tym taki temat już chyba był.. :o -
Anonim
-
Anonim
-
-
Lider
-
cywil
-
Anonim
Jan Kochanowski. ,, Im miej cię codzień miodzie tym mi smakujesz słodziej" - cała chęć życia w jedynym wersie -
Natalka
-
raison d'etre
Gintrowski - "Tylko kołysanka" - bo głos genialny, tekst świetny i krótko mówiąc jest słodka. -
Madziunia
Sen Katarzyny II :)
za tekst: "Kochanka trzeba mi takiego jak imperium co by mnie brał tak jak ja daje cala pelnia: :D -
WyBusz_Atomowy
-
Serafiel
można tylko jedną:( hlip hlip
jeśli tak to niech będzie "O Krok" :)
za "..ten jeden nieuchronny krok.." -
Sorhed
Jeden... Hmm Jesli tylko jeden to Epitafium dla WW. Za całokształt, genialna muzykę, niesamowity tekst i wykonanie. Opus magnum. -
atalia
czy ja wiem? Muszkietreowie. może nie taka poetycka jak Mimochodem, Zbroja albo Mały rycerz (które też uwielbiam) ale dużo przekazuje. dużo wniosków. -
CatRinceoir
ostatnio "Czerwcowy wicher przy kominku" - gdybym byla polonistka, to czytalabym ten wiersz na lekcji jako przyklad metafory. "nietoperz sadzy w" i "slimak...jak chinski mandaryn" niezmiennie mnie zadziwiaja swoim pieknem!:)
a dawniej kochalam "1788"... -
mgr zło
Dla mnie każdy utwór ma znaczenie, często w połączeniu z jakimiś osobistymi sytuacjami, przemyśleniami.
Starość Piotra Wysockiego - lubię XiX wieczną historię polski, a sam utwór jest dosyć przejmujący.
jeszcze:
Z XVI-Wiecznym Portretem Trumiennym Rozmowa
Epitafium Dla S. Jesienia
Pan Wołodyjowski
Ambasadorowie
1788 -
atalia
-
połon
Autoportret Witkacego-nie wiedząc czemu utożsamiłem się tym kawałkiem.Właściwie wystarczy zmienić tylko ostatnie słowo wiersza(wstawiając np.swoje nazwisko)aby poczuć się wielkim i jednokrotnym.Geniusz poezji Jacka jest najprawdziwszy i niepodważalny,polega on m.in. na prostocie przekazu emocji.
Gram i śpiewam Jacka dokładnie pół życia,każdy z wybranych przeze mnie utworów(wybranych czyli zapamiętanych) grałem tysiące razy (a może dziesiątki tysięcy).Nigdy nie odczułem znudzenia .Osoby które znają mnie lepiej,wiedzą że jestem muzykalnym typem ,i przy kufelku lubię sobie powrzeszczeć obławę czy stańczyka...Niegdyś też moim zamiłowaniem było eksperymentowanie Kaczmarskiego na ludziach niespecjalnie interesujących się jakąkolwiek poezją.Nie pamiętam aby komuś jego piosenki się nie podobały,pamiętam za to wiele sytuacji,w których ktoś nadal pamiętał dokładnie tytuły piosenek które śpiewałem,choć jedyny raz w życiu słyszał je 5 czy 6 lat temu.Ludzie wzruszali się (szczególnie pod wiejskim sklepikiem i w barach przy trasach szybkiego ruchu). Po dwóch,trzech butelkach najtańszego winka,podanego zawsze w angielce ,texty Jacka zaczynały czarować nastrój.
Nagle ustają rozmowy plotkarsko-handlowe,właściciel ka baru już robi nam na patelni pierogi,które miała sama zjeść na kolację ,ja sobie śpiewam i gram ,siedzący przy stoliku za moimi plecami -teść z dwoma zięciami,którzy siedzieli tam przy alpagach od samiusieńkiego rana,zaczyna już dolewać nam do szklanek,młodzi częstują fajkami.Właścicielka postanawia zamknąć lokal dla gości,i w spokoju posłuchać i popić z nami.
Reszty nie trzeba opowiadać...
Oczywiście już nie śpiewam pod sklepem w Przewięzi,czy Płocicznie.
Teraz tylko czasem wspominam czasy włóczęgi z gitarą ,i wtedy czaruję siebie samego słowami Jacka. -
Anka
-

