-
Anonim
Wpisujcie jak sie uczycie j.japońskiego? Kursy? Wyjazdy? Macie kogoś znajomego z Japonii?
Ja się ucze sama, w zaciszu domowym, z książek, słowników itp.
Myślicie ze warto zapisać sie na kurs? -
umeshublues
Na kurs Warto iść. Przy samodzielnej nauce robi się dużo błędów, a potem trudno się pozbyć złych przyzwyczajeń. Lepiej, żeby ktoś cię "pilnował". No i kurs wzmaga systematyczność. ^^ -
Anonim
Kurs! Kurs! Kurs!
Chociaż kilka lekcji, najlepiej z native.
Sama nie masz szans sobie poradzić - przynajmniej na początku. Wymowa i różne niuanse narobią Ci złych przyzyczajeń. Wiem, bo sam tak miałem. W sumie nadal mam:). -
Anonim
Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, w jaki sposób ludzie mogą ubzdurać sobie że z jakimkolwiek językiem 'nie ma szans sobie poradzić' samemu, a następnie niezmordowanie przekazywać te wioskowe plotki dalej. Misjonarze portugalscy lądujący w Japonii poradzili sobie jakoś bez kursów japońskiego w ESKK, a moja dawna nauczycielka angielskiego nauczyła się tego języka w czasach głębokiej komuny prawie bez dostępu do żadnych materiałów, powodowana zamiłowaniem do zachodniej muzyki i hippisowskich ideałów. To wszystko kwestia determinacji, poświęcenia nieco czasu (choć w dzisiejszych czasach wydaje się że najlepszą motywacją do podtrzymania nauki jest fakt że wybuliło się kupę hajsu na kurs) i czegoś co się po gęsiemu nazywa 'resourcefulness'. Dobrzy ludzie skłonni pomóc też są nie do przecenienia. Ale niech nikt mi nie mówi że się 'nida' bo jeszcze parę razy to usłyszę, a sobie żygnę. Nie da to się parasola (...). :)
Pozdrawiam. -
-
Anonim
...przy tym wszystkim nie chciałbym być źle zrozumiany; nie mam nic do zarzucenia kursom, różne są koncepcje nauki języków i dla różnych osób optymalne podejście nie jest ustalone. Chodzi mi jedynie o to, że nie jest to _jedyna_ droga, warunek sine qua non. W moim przypadku akurat kursy i korki się nie sprawdzają, nudzą mnie i nie dają satysfakcji. -
Kaiou
A spoko, żygnij sobie - taka jest niestety rzeczywistość - angielski jest nie dośc że zaliczany do grupy najłatwiejszych do nauki języków świata, to jest piekielnie zbliżony do polskiego jeśli chodzi o gramatyke czy ogólny schemat. Japoński niestety jest zaliczany do grupy najtrudniejszych i ma praktycznie zero cech wspólnych. To tak jakby powiedzieć "sam nauczyłem się jeździć na rowerze, to sam też nauczę się prowadzić F118"...
Jeśli kursy Cię nudzą, to Twoja sprawa, niestety to jest jedyna droga do SKUTECZNEGO opanowania tego języka. Miałem stycznośc z ludźmi (nawet takimi naprawde zapalonymi), którzy uczyli się sami - i wierz mi, że żaden nie osiągnął praktycznie żadnego poziomu, a błędy robili niesamowite... Jeśli ktoś twierdzi, że sam się nauczył, skontaktuj go ze mną i chętnie to zweryfikuję :]
A co do samej nauki - jeśli chcecie uczyć się u kogoś, to nie u nativa. Native jest dobry, jeśli osiągniecie pewien poziom, żeby sobie z nim porozmawiać - jednak do podstaw i tłumaczenia gramatyki w tym kraju nadeje się chyba tylko ze 3 Japończyków... -
Anonim
Niestety mimo swojego upodobania do uczenia się japońskiego samemu nie jestem (jeszcze?) stanąć w szranki Twojej niewątpliwie bardzo wymagającej i ostatecznej weryfikacji, żeby obalić Twoje twierdzenia w pył.; P I z tym się chwilowo godzę. Dość że wiem, że są tacy, którzy by zdzierżyli, pozdrawiam.; )
Ale mimo całego swojego dyletanctwa nie mogę się nie zgodzić z tym co piszesz. Przede wszystkim sądzę że przeceniasz stopień trudności japońskiego. Tobie może by tak było wygodnie, ale jego znajomość nie stawia cię w szeregu z pilotami F118. Granted, przeciętny Józek na ulicy Ci powie: 'uojezu, japoński to panie musi być pieruńsko trudny, tylko japończyki siem go mogom nauczyć'. Granted, z językami europejskimi prawie nic nie ma wspólnego. Ale wiesz co? Ostatnio wznowiłem naukę niemieckiego, którego nie bez sukcesów uczyłem się od podstawówki, ale w LO skończyłem. Okazało się że jestem przez japoński tak rozpieszczony, że tak powszechne w językach europejskich koncepty deklinacyjno-koniugacyjne są mi wstrętne! Czy japoński ma akcent tonalny? (nie mam na myśli tego szczątkowego czegoś, co ma) Czy ma wszystko odmienia się przy wszystko z kupą wyjątków jak w pewnym znanym wszystkim języku, którego nazwa zaczyna się na 'p', a kończy na 'olski'? Czy znaki pisma zmieniają kształt w zależności od miejsca w wyrazie jak w arabskim? Itp itd - różność od tego co znamy nie oznacza koniecznie zwiększonej trudności, jest od groma języków, które są trudniejsze, co także nie oznacza że nie da się ich pojąć, i to bez płacenia kupy hajsu za kurs, najlepiej absolwentowi XXXstyki, bo native się nie nadają, nie mają kompetencji żeby uczyć własnego języka, ha ha ha. :-D Gwarantuję ci że na bezludnej wyspie z dowolnym nativem nauczyłbym się japońskiego N razy szybciej niż na najlepszym kursie, życie by zmusiło.
I tym optymistycznym akcentem... -
Anonim
Mea culpa, biję się w piersi i biczuję po zadzie za niedoczytanie w sprawie native'ów. Jeśli chodzi o absolutne podstawy i wprowadzenie do gramatyki to rzeczywiście native by nie był optymalnym rozwiązaniem. Co nie znaczy (znowu) że się nie da, tylko że to by było trudne... znacząco. -
Anonim
Dzięki za wszystkie info, tsukishiro przekonałeś mnie.
Na kurs postanawiam sie jednak zapisać, powiedzmy na jakiś czas, porównam moje osiągniecia po kursie i po "własnej nauce" i wtedy zdecyduje.
Może macie do polecenia jakiś ciekawy kurs?
<w wawie>
PS: rzeczywiście samemu się ucząc można robić sporo błędów, i potem trudno byłoby mi się od nich odzwyczaić.
i rzeczywiście j. japoński nie jest prosty; )
ale nic co proste nei daje satyswakcji !
-
Kiryłov
-
Kaiou
Chcę nauczyć się latać! Ups...
Tsukishiro - przykro mi to stwierdzić, ale wypowiadasz się na temat, którego nie znasz. Nie mówię o swoich przekonaniach, tylko o wynikach oficjalnych badań, które kiedyś przeprowadzono (jeśli dobrze poszukasz, to znajdziesz o tym info; ) - badania te ładnie posegregowały języki na grupy wedle czasu potrzebnego na opanowanie ich na pewnym poziomie - i tak:
-najłatwiejsze (angielski czy chiński) - 12 miesięcy intensywnej nauki (czyli 2 godziny codziennie)
-średnie (francuski, włoski i większośc innych romańskich) - 18 miesięcy intensywnej nauki i 6 miesięcy pobytu w danym kraju
-trudne (np. japoński i polski) - MINIMUM 36 miesięcy intensywnej nauki i MINIMUM rok pobytu w danym kraju :)
Jak widać, polski też jest zaliczany do najtrudniejszych, więc to nie tak, że dla mnie "wszystko co inne jest trudne". I takie gadanie nie jest w moim interesie - ja i tak zwykle nie uczę ludzi - maniaków, którzy zamiast logicznie pomyśleć z myślą o opanowaniu tego, co chcieliby opanować, rzucają się na wiatraki. Ja rozumiem, że tak taniej... ale wystarczy odrobina rozsądku, żeby zobaczyć, że to nie ma sensu :)
Są diwe szkoły - ci, którzy chcą się pobawić i nie mają z tym żadnych planów na przyszłość, i ci, którzy chcą się uczyć nie dla samej przyjemności, ale też dla efektu.
A jeśli znasz kogoś, kto się nauczył języka sam, to proszę bardzo, zapoznaj mnie z nim. Podstawy przyznaję - są zabójczo proste, ale później już nie jest tak wesoło - odwrotnie niż z naszymi językami, gdzie jedyne w pewnym momencie co przed tobą to nauka słówek i zwrotów... -
Valeriano
Mam takie zapytanie... Słyszałem ostatnio, że japończycy uzyskują płynnosć języka dopiero w wieku 26 lat?! Czy to prawda? ile mniej - więcej zajmuje uzyskanie płynności języka na tyle by się swobodnie móc porozumieć? -
Anonim
płynność w swoim rodzimym języku?! O_o Czy to w ogóle możliwe w jakimkolwiek języku rodzimym? bzdura. Chyba że coś źle zrozumiałam;) -
Kaiou
Taaaa... to znaczy, że dzieci nie potrafią się dogadać? :P Oczywiście po studiach w wieku 26 lat zwykle uzyskuje się troszkę większą biegłość w posługiwaniu się językiem, niż po ukończeniu podstawówki, ale i tak mnie zastanawia skąd się biorą takie rewleacje :) -
Migotka
Chyba opanowanie jakiegokolwiek języka bez nauczyciela jest niemożliwe. Ja sama uczyłam sie włoskiego i pomysł zarzuciłam. Głównie dlatego, że nie miał mnie kto poprawiać, a ucząć się z błędami turdniej byłoby mi je wyeliminować w przyszłości. O japońskim już nie mówię... można sie nauczyć podstaw, ale są koncepty, z którymi sama rady bym sobie nie dała. -
Anonim
-
Anonim
>Kaiou napisał
>Nie mówię o swoich przekonaniach, tylko o wynikach
>oficjalnych badań, które kiedyś przeprowadzono (jeśli
> dobrze poszukasz, to znajdziesz o tym info; )
Chętnie bym to przejrzał, interesuję się lingwistyką ogólnie. Ale według mnie takie badania są bez sensu, co dla jednego trudne, dla drugiego może być łatwe (nie sugeruję przez to że dla mnie japoński jest łatwy).
>-najłatwiejsze (angielski czy chiński) - 12
>miesięcy intensywnej nauki (czyli 2 godziny
>codziennie)
Jesteś pewny? Chiński prosty? Ja się na pinyin wyłożyłem. :)
A gdzieś słyszałem że non-native nie mają szans ze swojej paszczęki tych tonów wyprodukować. Więc jak?
>A jeśli znasz kogoś, kto się nauczył
>języka sam, to proszę bardzo, zapoznaj mnie z nim.
Nie mogę - w momencie gdy to pisałem prosił mnie na gygy o nie wikłanie go w ten 'konflikt'. :P
>Podstawy przyznaję - są zabójczo proste, ale
>później już nie jest tak wesoło -
Czekam niecierpliwie. :)
Pozdrawiam, mam nadzieję że mimo lekkiej elewacji temperatury dyskusji nie zraziłem do siebie mego szanownego interlokutora. -
Kaiou
>Jesteś pewny? Chiński prosty? Ja się na pinyin wyłożyłem. :)
>A gdzieś słyszałem że non-native nie mają szans ze swojej >paszczęki tych tonów wyprodukować. Więc jak?
Tak - gramatykę ma banalną, wymówić tony to nic ciężkiego - więc jedyny element trudny pozostający, to rozumienie ze słuchu... (dla większości pewnie też przeszkodą są znaczki, ale z mojego punktu widzenia są podobne do japońskich, więc nie uznaję tego za trudne)
>Nie mogę - w momencie gdy to pisałem prosił mnie na gygy o nie >wikłanie go w ten 'konflikt'. :P
Więc pozostaję zdania, że nie idzie się nauczyć. Miałem do czynienia z ludźmi, którzy uważali, że całkiem nieźle znają język i sami się go nauczyli... Jednak robili takie błędy że szczęka opada. Oczywiście - jeśli rozmówca nie zna języka, można zaszpanować, ale w przypadku kogoś, kto umie to sprawdzić sytuacja nie jest za wesoła. Tak więc pomyśl sobie, dlaczego Twój znajomy nie chce się wypowiedzieć; )
Nie zraziłeś, po prostu jeszcze optymistycznie patrzysz na świat, a ja wiem że mam rację :) -
★-mar-☆
a wiec oglaszam wszem i wobec, ze 'tajemniczym nieznajomym' jestem ja.
co do 'ukrywania sie', to poprostu tsuki przez grzecznosc nie mowil ze ja to ja, bo wiedzial ze tez naleze do tego grona i od czasu do czasu czytam tutejsze posty. bo tak naprawde byloby mi to obojetne czy by mnie konkretnie wskazal czy nie.
mysle ze jednak znam japonski na dosc przyzwoitym poziomie, zreszta czesciej pisze posty w gronie po japonsku, na moim forum 'nihongo-kaiwa', niz po polsku. co jest oczywiscie do wgladu i mozna sobie poczytac :)
PS. kaiou- > chyba masz mixi? jaki masz nickname?
co do 'samodzielnej' nauki jezyka, to od razu sprostuje jak to jest w moim przypadku, zeby wszystko bylo jasne- ja sie nauczylem kontekstowo- rozmawiajac z japonczykami. wiec 'samodzielna nauka' rozumiana przez samotne studiowanie roznych podrecznikow w moim wypadku odpada.
ma to swoje wady i zalety, zaleta jest np. w duzej czesci poprawne rozwiazywanie cwiczen typu 'wskaz w ktorym z 4 zdan wyzej wymienione slowo zostalo poprawnie zastosowane', ale ma tez wady- jesli ktos pyta o wytlumaczenie czegos z gramatyki, albo znaczenie slowa, to musze godzine opisywac, nie podam kilku 'slownikowych' tlumaczen.... ale to juz inna bajka.
pozdrawiam. -
Anonim
Kaiou napisał
>Tak - gramatykę ma banalną, wymówić tony
>to nic ciężkiego - więc jedyny element trudny
>pozostający, to rozumienie ze słuchu... (dla
>większości pewnie też przeszkodą są
>znaczki, ale z mojego punktu widzenia są podobne do
>japońskich, więc nie uznaję tego za trudne)
"(...) Because of the lack of inflections, Chinese grammar _may_appear_ quite simple compared to that of many highly-inflected Western languages (e.g. Russian, Latin, etc.), or even the low-scale verb conjugations, for instance, of English (e.g. "swim, swam, swum"). However, Chinese displays a very high level of complexity in its syntax. "
http://en.wikipedia.org/wiki/Chines...
