- 1
- 2
-
Joanna
czy jecie mięso.? mi sie wydaje, ze praktykowanie jogi i wcinanie kotleta jednak nie ida w parze :) po jodze nie ma tez dla mnie mowy o papierosie. Ma sie ochote na 'czyste' rzeczy, jak owoce, wode mineralna itd. Wy tez tak macie? -
dżaw
owszem owszem,tak mamy.
ale,z tego co widze,zupełnie nie wszyscy.też mnie to dziwi jak wychodząc z jo biore pierwszy przegłęboki wdech czystego powietrza a ktoś inny oboj już ma papierosa w buzi.
też lubie zapalić ale joga daje poczucie takie,że późniejszy papieros jest jakimś zakłóceniem.
i kotletów też raczej nie jadam,a na pewno nie przed i po.
:) -
Ana
nie palę w ogóle,
przed jogą i po też nie obżeram się ale nie widzę nic złego w jedzeniu mięsa... Joga nie zakazuje a ja jestem mięsożercą i odczuwam potrzebę dostarczania sobie mięska co jakiś czas :) nie codziennie i nie w mega ilościach, ale jadam :) -
Anonim
-
-
dżaw
no i to najważniejsze,żeby było nam dobrze ze soba.trzeba obserwować swe reakcje. :D -
qdlaty - maestro bezdomny
Nie jem mięsa, a z ochotą na rzeczy "świeże" też tak mam; ) chociaż nie do końca, bo chcieć to chciałbym po jodze złapać oddech(y) świeżego powietrza, sęk w tym, że od poniedziałku do piątku kisze się w łodzi w konsekwencji czego ze złapaniem głębokiego oddechu "po" muszę poczekać do weekendu..:)
jedzenie i niejedzenie mięsa wynika chyba z tego, czego się szuka w jodze i z indywidualnego podejścia. -
dżaw
albo chodźby z tak prozaicznego powodu że schabowy stwarza więcej ociężałości niż marchewka... -
Joanna
no na pewno zalezy od podejscia.
Mysle, ze ludzie, ktorzy zyja joga i ta filozofia raczej nie jedza miesa. A moze sie myle :)) -
Anonim
Dieta bezmięsna, dokładniej dieta satwiczna - czyli wyłączająca produkty tamasowe - mięso, ryby, jaja, czosnek, cebulę i grzyby - to dieta, przy której asany oraz medytacja są duuużo bardziej efektywne - z punktu widzenia biopsychologii i budowy naszego organizmu. Nie wspominając już o celu jogi, jakim jest Miłość do całego Stworzenia - ja tu osiągnąć taki stan jednocześnie wspierając przemysł, który miliony wrażliwych i czujących stworzeń hoduje na rzeź, aby de facto zaspokoić "wysublimowane" potrzeby kubków smakowych ludzi :)
Współczesny indyjski filozof i jogin, P.R.Sarkar na ten temat mówił wiele, m.in.: "Kiedy to tylko możliwe, żywność powinna być dobierana spomiędzy zestawu produktów, w których rozwój świadomości jest stosunkowo niewielki, tzn. jeśli dostępne są warzywa, nie powinno się zabijać zwierząt. Po drugie, przed zabiciem jakiegokolwiek zwierzęcia posiadającego rozwiniętą lub nierozwiniętą świadomość, kilkakrotnie upewnij się, czy jest możliwe życie w zdrowym ciele bez zabierania tej istocie życia."
-
.
mi joga nieco zmieniła ochotę na jedzenie- mięso jak jadłam, tak jem, ale nieco mniej,rzeczywiście zwiększa się ochota na wodę, owoce i lekkie produkty. natomiast całkowicie mnie odrzuca od jedzenia typu fast food. -
k.
U mnie jest tak samo, jak u przedmówczyni. Mięso jadam czasami (ewentualnie na obiad), a tak to nie. Nie czuję potrzeby, zdecydowanie mam większą ochotę właśnie na owoce, wodę i lekkie produkty :)
Nie potrafię zjeść czegoś niezdrowego, w ogóle mi to nie smakuje. Jak widzę np. fast foody to aż przestaję odczuwać głód (no prawie; )).
Raz pamiętam, jak jakieś 2 godz przed jogą zjadłam kawałek ciasta (bardzo słodkie, bodajże z jakimiś barwnikami), to po zajęciach dosłownie czułam ten kawałek w żołądku i wiedziałam, że nie powinno go tam być, i że mój żołądek nie był zachwycony :P
Nawet czasami zastanawiam się czy przejść na wegetarianizm..
A jak z Waszym samopoczuciem po jodze?
Ja praktykuję jogę od niecałych trzech miesięcy i jestem o wiele bardziej pozytywnie nastawiona niż przedtem. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz nie byłam w humorze. I co najlepsze, nawet kiedy można powiedzieć, że powinnam się czym martwić, ba nawet i rozpaczać, to ja podchodzę do sprawy ze spokojem i nawet z uśmiechem. Coś niesamowitego :)
-
pppp
>A jak z Waszym samopoczuciem po jodze?
>Ja praktykuję jogę od niecałych trzech miesięcy i jestem
>o wiele bardziej pozytywnie nastawiona niż przedtem. Nawet
>nie pamiętam kiedy ostatni raz nie byłam w humorze. I co
>najlepsze, nawet kiedy można powiedzieć, że powinnam się
>czym martwić, ba nawet i rozpaczać, to ja podchodzę do
>sprawy ze spokojem i nawet z uśmiechem. Coś niesamowitego
>:)
>
I właśnie o to chodzi!;-)
Ja nie jem mięsa, już zanim zaczęłam chodzić na jogę-i nie zamierzam tego zmieniać
Ale niestety zdarza mi się palić
Choć mam wtedy lekkie wyrzuty sumienia...
-
justa
witam
wszytkich wege i nie tylko
nei jem mięsa od ladnych paru lat - pod pojęciem mięsa pojmuje wszytko co miało kiedyś oczy :)i moglo patrzeć
nie mam żadnych problemów zdrowotnych a wręcz jest mi lepiej z tym
nei trzeba cwiczyc jogi aby byc wege:)
choc jedno z drugim sie zazebia i uzupełnia
zreszt aprzekonajcie sie sami :)
milego dnia czy tze wieczoru -
Albertyna ஜ
Nie jem mięsa od kilkunastu lat, a joge praktykuje od 2-3 miesięcy.
U mnie to nie ma wiele wspólnego, ale zauważyłam u mojego Połówka, że od kiedy reguralnie (on od roku) praktykuje jogę zaczął zdrowiej sie odzywiać i jada mniej mięsa. :) -
Emilka
Joga jest praktyczna: zaleca wszystko to, co służy szczęściu i podniesieniu energii. Joga do niczego nie zmusza, tylko zachęca do doświadczenia na sobie.
Gdy kiedyś ułyszałam o wegetarianizmie, ta idea spodobała mi się, ale nie chciałam działać z powodów ideologicznych. Jadłam mięso trzy razy dziennie. Wykonałam więc miesięczny eksperyment: odstawiłam mięso, ryby i jajka. Od razu, od pierwszego, drugiego dnia drastycznie zmniejszyła się nerwowość, natłok myśli i niepokój. Pojawiła się lekkość, jasność w myśleniu. Ustąpiło chroniczne zapalenie zatok.
Było mi przyjemnie i dlatego pozostałam przy wegetarianizmie.
Po wielu latach dla eksperymentu raz zjadłam rybę: momentalnie powrócił dawny stan niepokoju. Zrozumiałam dlaczego ludzie jedzą mięso - bo lubią stan podniecenia, który błędnie kojarzą z energią.
-
Albertyna ஜ
Ech... u mnie nie jest tak fajnie- pomimo, ze od 15 (chyba?!) lat nie jem mięsa denerwuje się jak każdy inny człowiek.... :(
Joga mnie relaksuje :) -
justa
>Emilka napisała:
>Joga jest praktyczna: zaleca wszystko to, co służy
>szczęściu i podniesieniu energii. Joga do niczego nie
>zmusza, tylko zachęca do doświadczenia na sobie.
>Gdy kiedyś ułyszałam o wegetarianizmie, ta idea
>spodobała mi się, ale nie chciałam działać z powodów
>ideologicznych. Jadłam mięso trzy razy dziennie.
>Wykonałam więc miesięczny eksperyment: odstawiłam
>mięso, ryby i jajka. Od razu, od pierwszego, drugiego dnia
>drastycznie zmniejszyła się nerwowość, natłok myśli i
>niepokój. Pojawiła się lekkość, jasność w myśleniu.
>Ustąpiło chroniczne zapalenie zatok.
>Było mi przyjemnie i dlatego pozostałam przy
>wegetarianizmie.
>Po wielu latach dla eksperymentu raz zjadłam rybę:
>momentalnie powrócił dawny stan niepokoju. Zrozumiałam
>dlaczego ludzie jedzą mięso - bo lubią stan podniecenia,
>który błędnie kojarzą z energią.
>
>
wiesz ja nie jem miesa a stan podniecemia mam caly czas, taksamo jak stan podneisionej energii
to nei za;ezy od jedzenia a od stanu umyslu :)
szczescie i energia bierze sie z nas nei z jedzenia :) -
Anonim
Umysł i ciało są ściśle powiązane i nasza dieta ma wpływ bezpośrednio na nasze ciało a poprzez to na nasz umysł. Na stan umysłu wpływa jednak nie tylko dieta :)
ciekawy artykuł o wegetarianizmie: http://www.anandamarga.pl/samopozna... -
justa
bardzo iekawy artykuł fakt
w sumei kazdy kto ne je miesa od dłuzszego czasu robi to z jakiegs waznego powodu
i w koncu wszytkie powody spotykają się w jednym punkcie - nie krzywdz niczego i nikogo
nei krzywdzenie daje siłe i radość i szczęśćie :)
i o to w tym chodzi przeciez
jetesmy tu po to by kochac i sie rozwijać a nie cofac i krzywdzic nawzajem -
Emilka
Niiezabijanie (ahimsa) jest jedną z naczelnych zasad w jodze, ale przecież wegetarianin torturuje i zabija rośliny. Chodząc i jeżdżąc autem codziennie rozgniata tysiące istnień. Przy produkcji i obróbce wegetariańskiej żywności ginie mnóstwo drobnych zwierząt.
Dlatego w Indiach przed rozpoczęciem gotowania jest głęboko zakorzeniony zwyczaj przepraszania tych małych i mikroskopijnych istot, które są w owocach i warzywach i muszą zginąć, abyśmy my mogli żyć.
Zachodni wegetarianizm ma podłoże bardziej sentymentalne - chodzi przede wszystkim o współczucie dla zwierząt. Jogini w Indiach też wyznają ahimsę, jednak nie jedzą mięsa głównie dlatego, że wytwarza ciężki, nieprzyjemny, mroczny stan umysłu i sprowadza choroby fizyczne. Jest to stan jednocześnie fizycznej inercji i psychicznego niezdrowego podniecenia.
- 1
- 2
Podobne Tematy
Dla wszystkich uzależnionych od jogi, a także dla tych, którzy dopiero rozważających rozpoczę...
Miejsca grona (8)
-
Yoga Shala. Szkoła Ashtanga Yogi Wojtka Czenszaka Ruska 46a, Wrocław
-
SOTO - Dalekowschodnie Centrum Kulturalno Sportowe Karolkowa, Warszawa
-
SOTO - Dalekowschodnie Centrum Kulturalno Sportowe Hrubieszowska, Warszawa
-
SOTO - Dalekowschodnie Centrum Kulturalno Sportowe Hrubieszowska, Warszawa
-
Tujoga Główna 86, Pruszków /Nowa Wieś
- Dodaj miejsce
