- 1
- 2
-
hoax
konkret .
ktoś może ma ?
widział ?
czytał ?
dotykał?
głaskał?wąchał?macał?lizał?cho ciaż zauważył kontem oka?
książke Debory Curtis o Ianie i zespole ...
słyszałem że jest świetną biografią , i ze wiele może wyjaśnić , poluje na nią ale chyba w naszym pięknym kraju nic z tego ... -
Anonim
Tak, mam i przeczytalem, wydaje mi sie bardzo solidne. Po polsku nazywa sie Przejmujacy z oddali. Czasami sie pojawia na allegro. -
Anonim
Przejmujący...hiha!
Tytuł oryginału to chyba "Touching from the distance" ale jak zwykle polscy super-tłumacze muszą wiedzieć lepiej od samych brytoli :)
-
Anonim
Nie no, w sumie touching moze oznaczac "wzruszajace" (i w tytule ksiazki chyba o to chodzilo), wiec jeszcze tak zle nie przetlumaczyli; ] -
-
Anonim
mialem
widziałem
czytałem
dotykałem
głaskałem, wąchałem, macałem, lizałem...
.. i musze przyznac ze warto ja miec chocby dla tekstow (takze tych niepublikowanych) ktore znalazy sie na koncu ksiazki.
a poza tym mozna wiele sie dowiedziec o codziennym zyciu Iana, o jego belgijskiej kochance, o chorobie, papierosach MALBORO :)) czyli o rzeczach, ktore nie konieczne byly zwiazane z sama tworczoscia Joy i Iana.
-
Ania Wiatrowska
"Touching from the distance? "
to chyba powinno byc "Docierajac z oddali?" Albo dotyk z oddali lub dystansu. ze wzruszeniem to za bardzo nie ma wspolnego. ee -
Ania Wiatrowska
-
Anonim
Wlasnie, ze ma ze wzruszeniem z oddali. Idea pani Curtis bylo pokazanie Iana Curtisa, ktory z dystansu byl postacia przejmujaca, natomiast z bliska pozostawal nieznany, przynajmniej nie tak jak jego zona. Ukazalo go jako normalnego czlowieka zmagajacego sie z zyciem, a nie jakiegos potwornego SMUTA :)
(ja piernicze, bronie jakiegos tlumacza, swiat stanie dogory nogami!; ] )
Zreszta pierniczyc tytul, wazne jest, ze ksiazki nie tlumaczyl jakis Lozinski, bo by z Iana Curtisa zrobil Janko Muzykanta. -
Ania Wiatrowska
hmmz yeah right to that, ale w tym tytule chyba bardziej by pasowalo cos z dotykiem. nie wazne zrerszta...=/ -
kuba
Tłumaczenie tytułu jest ok, ale że w książce Curtisa ukazano jako "normalnego człowieka" to nie do końca bym się zgodził. Szczerze mówiąc, choć Deborah nie sprawia wrażenia osoby, która chciałaby go przedstawiać w złym świetle, pewnych faktów nie może ukryć i miejscami wychodzi z Iana niezły sukinsyn. No cóż, geniusze... -
Ania Wiatrowska
-
kuba
Nie tylko to. Również jak się od niej oddalał, nie zauważał jej starań, zrzucał całość na jej barki i miał w dupie wszystko na czele z dzieckiem. -
Patricia Wolf
im dalej brnęłam w książkę tym bardziej podziwiałam Deborah, ja bym chyba nie wytrzymała -
Patricia Wolf
-
Anonim
Na szczęście nie musiałam się zmagać z gorszym bądź lepszym tłumaczeniem, bo książkę przeczytałam w oryginale; )
Kupiłam w Edynburgu za jakieś grosze (w sumie funty w tym przypadku), natomiast w Polsce faktycznie tego nie widziałam. Kolega kiedyś mi mówił że u nas wydano to kilka ładnych lat temu i najwyraźniej nie wzawiano więcej :/
Co do samej książki - bardzo mną wstrząsnęła. Wcześniej słuchałam samej muzyki Joy Division, nie mając zielonego pojęcia o bardziej prywatnej stronie ich życia. Wiedziałam jedynie, że wokalista popełnił samobójstwo, nie wiedziałam nawet jak zespół wyglądał. Był to zabieg celowy; zwyczajnie nie chciałam nic wiedzieć, wolałam zająć się muzyką samą w sobie. Teraz myślę, że chyba to byl dobry pomysł...; )
Miałam podobne odczucie jeśli chodzi o osobę Deborah - ze strony na stronę coraz większy podziw dla tej dzielnej kobiety. Curtisa przedstawiła moim zdaniem z wielkim uczuciem bijącym od każdego słowa (na zasadzie MIMO ŻE...), ale też jako człowieka maksymalnie trudnego we współżyciu i kompletnie zagubionego, oraz po prostu chorego. Przede wszystkim ksiązka rzuciła mi światło na możliwe motywy które kierowały Ianem TEGO dnia, zaczęłam to wszystko bardziej kumać, a co za tym idzie - lepiej zrozumiałam twórczość JD. Długo by pisać, to nie na posta. Myślę natomiast, że sam fakt, iż książka wywołała we mnie takie emocje i sprowokowała tyle myśli świadczy o tym, iż mogę ją uznać za zdecydowanie wartą polecenia.
I polecam oryginał - zupełnie inaczej się czyta. -
hoax
właśnie dlatego poszukuje tej książki , a zdobycie jej jest strasznie trudne :/ ponieważ chciałbym właśnie poznać to wszystko od wewnątrz . jest część tego ukazane w filmie 24 hour party people ale to jeszcze nie to , niewiem czy ktoś o tym słyszał ale podobno trwają przygotowania do filmu o jd i curtisie , producentami mają być właśnie deborah i tony wilson , a więc film zapewne ukarze bardziej prywatne i to nieznane życie iana . -
mota
tak,tak tym filmem podobno miał się zajmować Moby a główną rolę miano powierzyć Judeowi Law. -
Anonim
FIlm sie bedzie nazywal "Control", rezyserowal Anton Corbijn (fani Depeche Mode juz wiedza co to za jeden; ] ), co do roki glownej to tylko spekulacje. Zyjacy czlonkowie Joy Division, Deborah i Annik Honore (kochanka Curtisa) beda konsultantami, podobnie jak Tony Wilson. Peter Hook powiedzial, ze Jude Law bylby niezlym wyborem, ale sam wolalby widziec w glownej roli Sean'a Harris'a - Tego, ktory gral Iana w 24 Hour Party People. -
hoax
hmmm harris nieźle grał iana ale tak mówiąc serio to miał troche zbyt szpiczasty nos jak na iana :) jude law to byłby bardzo dobry wybór nie tylko dlatego że jest podobieństwo ale także ważne jest to że law nie ma na swoim konicie zbyt "holiłudzkich kiczowatych" produkcji i jest takim aktorem co najmniej z wyższej półki .
a tak a propos mobyego czy on wam sie czasem z ianem nie kojarzy ??! mnie jakoś strasznie wydaje sie podobny ale niewiem dlaczego,szczegulnie jakby wziąć iana z teledysku do love will ... i porównać z mobym . -
Anonim
nie kojarzy mi się z Ianem za cholere; ))
tobie to wszystko z jednym się kojarzy :)
co do filmu to czekam, czekam. wiecie może skąd brać jakies kompetentne informacje na ten temat ? bo to co sie pojawia na portalach albo szybko ulega zmianie, albo okazuje sie byc pogloska.
- 1
- 2

