-
Anonim
proponuje kolejny temat na rozluźnienie, no może nie całkiem, bo to jednak ważna kwestia - sposoby na poprawę nastroju, a może nawet rozpędzanie czarnych chmur samobójczych myśli. Macie jakieś własne mniej lub bardziej niezawodne? :) -
rowerowy partyzant
-
Anonim
ja zaczolem pic ostatnio. A tak to jazda autem po torze to mi pomaga a i jeszcze jedna kolezanka ale juz nie wiem bo sie porobilo troche:(. -
jak dorosnę będę zabijać ludzi
-
-
Anonim
wyjscie do ludzi,jak juz mnie ktos z domu wykopie-ale to na krotka mete,bo wystarczy na chwile ze zostane sama i wszystko wraca -
Anonim
tzn "wyjście do ludzi" może byc zdradzieckie, obecność niektórych osób może tylko pogłębić złe samopoczucie, mnie np bardzo dołują znajomości typu "cześć-co-słychać", a jesli chodzi o prawdziwych pocieszycieli, to chyba nikt tak nie rozweseli smutasa jak drugi smutas, a dawka chorego, czarnego poczucia humoru może naprawdę pomóc wyzdrowieć (ofkors tylko na jakis czas :/) -
Czarny
>٭ Lou'cius Acediosus napisała:
> mnie np
> bardzo dołują znajomości typu
>"cześć-co-słychać"
Rany... chyba niektórzy nigdy nie mieli w życiu porządnego doła...
Sorry, ale jeśli dołujesz sie takimi błahostkami to co powiedziałabyś na to, że ktoś wymordował całą twoją rodzinę, poucinal im głowy i nadział je na bale pod domem?
Jeszcze raz sorry, że się czepiam...
A co ja robię, kiedy mam doła? - piszę o tym, co jest wewnątrz mnie... i publikuję na pewnej stronce... czasami, kiedy jest naprawdę źle mam inne metody... żyletka + papieros + kombinerki itp... masohizm -
Anonim
"wyjscie do ludzi" w moim przypadku oznacza, pojcie z kims do miejsca gdzie mozna powsciekac sie na parkiecie, pozagluszac zazwyczaj metalem lub rockiem.wysilek fizyczny+halas+znajoma osoba u boku -
.::Anuś::.
a dla mnie rower - najlepiej samotnie. tylko słuchawki w uszach i jakas dobra muzyczka. jeżdzę dopóki starcza mi sił. najlepiej po lesie. potem wracam do domu i młyn zaczyna sie od początku... -
jak dorosnę będę zabijać ludzi
"wychodzenie do ludzi" w każdym znaczeniu początkowo wydaje się dobrym pomysłem ale w efekcie tylko pogarsza mój stan bo zawsze żałuję że ruszyłam dupe z domu -
Anonim
>Facet w czerni napisał
>>٭ Lou'cius Acediosus napisała:
>> mnie np
>> bardzo dołują znajomości typu
>>"cześć-co-słychać"
>
>Rany... chyba niektórzy nigdy nie mieli w życiu
>porządnego doła...
>Sorry, ale jeśli dołujesz sie takimi
>błahostkami to co powiedziałabyś na to,
>że ktoś wymordował całą twoją
>rodzinę, poucinal im głowy i nadział je na
>bale pod domem?
>Jeszcze raz sorry, że się czepiam...
Pokornie błagam o wybaczenie, że nie mam doła, bo nikt nie wymordował mojej rodziny przez ucięcie główek i nadzianie ich na bale przed domem. Jesli Ty miałbys doła z tego powodu to szczerze współczuje Twojej rodzinie, ja bym postradała zmysły - jak to sie ładnie mówi, z tego powodu, a Ty miałbyś doła...no cóż...gratuluję odporności psychicznej :/
Argument typu "nie przejmuj się, bo dzieci w Afryce maja gorzej" jest żenujacy, każdy ma problemy na miarę siebie, jeśli komuś wystarczy do szczęścia to, ze nie tapla się w gównie to bardzo współczuję. Pokornie także przepraszam za to, że całe życie poświęciłam edukacji i wysubtelnianiu swojego gustu i teraz jest mi przykro, ze mało znam ludzi z którymi mogłabym sie tym dzielić, mimo że nie zadaje sie z plebsem tylko niby z wykształconymi ludźmi. Zęby mnie bola w sytuacji gdy, spotykam na imprezie koleżanke z liceum, a ona ma mi tylko do powiedzenia "hej! fajne masz foty na gronie" - tak jakby znała mnie tylko z netu, albo gdy pytam kolezanke z wydziału co sądzi na temat pewnego traktatu filozoficznego, a ona mi na to : "nawet fajny i podobała mi się" - jakby to była nowa sukienka, albo pytam kogoś co sądzi o filmie, od którego włosy mi się jeżą, a on mi na to, że "fajny ma klimacik" - tak jakby oglądał reklamówkę. W takich chwilach czuję się po prostu samotna, dopada mnie poczucie wszechogarniajacego bezsensu. Może fakt, że jesteś kimś gorszym od innych jest dołujący, ale poczucie, że jesteś kiepski, ale innym ludziom tez nie masz czego zazdrościć jest przerażający. Dołuje mnie fakt, że lepiej jest siedzieć w domu, niz "wyjść do ludzi" - bo co to za ludzie co traktują słowa jak jeden z płynów fizjologicznych, który nalezy z siebie jak najszybciej z siebie wydalić? Dołuje mnie fakt, że coraz częściej łapie sie na dylemacie czy nadac swej wypowiedzi ironiczny ton, bo obawiam sie, że nikt tego nie zrozumie i będa mnie uwazali za niegroźnego wariata.....
Nie przepraszaj więc, że sie czepiasz, tylko czepiaj się z większym namysłem.
-
Anonim
-
Hinagiku:*
-
:3
> Dołuje mnie fakt, że coraz
>częściej łapie sie na dylemacie czy nadac
>swej wypowiedzi ironiczny ton, bo obawiam sie, że nikt
>tego nie zrozumie i będa mnie uwazali za
>niegroźnego wariata.....
Z czasem fakt, ze uwazaja Cie za kogos takiego, bedzie Ci najwyzej zwisac.
Ja pije (w dobrym, nieco przyjebanym towarzystwie) to jest zajebiscie. Niestety czlowiek samymi bibami nie zyje;). Poza tym dobrze jest isc pobiegac, co by sie troche endorfin wytworzylo;] -
Anonim
>Malinowy Cieć napisała:
>> Dołuje mnie fakt, że coraz
>>częściej łapie sie na dylemacie czy nadac
>>swej wypowiedzi ironiczny ton, bo obawiam sie, że
>nikt
>>tego nie zrozumie i będa mnie uwazali za
>>niegroźnego wariata.....
>
>Z czasem fakt, ze uwazaja Cie za kogos takiego, bedzie Ci
>najwyzej zwisac.
nie przeszkadza mi to, za kogo mnie ludzie uważają, bo ja już od dawna jestem tak postrzegana i juz od dawna mi to zwisa, przeszkadza mi fakt, że nawet inteligentni wydawałoby się ludzie nie rozumieją tego co implicite w wypowiedzi się znajduje - jak ironia właśnie. Inaczej mówiąc - nigdy nie będzie mi zwisać, że ludzie, z którymi dogadać sie nie moge są w większości, a nie w mniejszości. -
Zyje sobie
Rozpisałem się tu, ale niestety grono odrzuciło post jako zbyt długi;] Ocalało niewiele, ale nie mam już siły pisac od nowa;] no i cierpliwości;]
Co za szajs to grono...;] może dlatego tu nikt nie prowadzi szerszych dyskusji... bo jest niemozliwe stworzenie dłuższej wypowiedzi;] No nic. Ach, ależ jestem zły... godzina pisania;] i ta kiełkująca myśl "zapisz na wszelki wypadek, a tam, wygląda na krótką"; ]]] No nic. Ide napisze do wladcow grona by cos z tym zrobili;p -
ZiS
to rzeczywiscie niezle sie rozpisac musiales
moze lepiej dla nas ze skasowalo; )
a mi pomaga totalnie zapomnienie o tym, co sie dzieje wkolo, stwierdzam, ze rzucam wszystko w cholere i ciesze sie malymi, kolorowymi, slodkimi rzeczami, np kupuje sobie fure cukierkow, lodow i dupereli do niczego mi niepotrzebnych ze swiadomoscia bezsensu tego czynu i od razu humor mi sie poprawia; ) -
Martyna
Od razu mi się robi lepiej bo kilku głębszych sznytkach...Dobrze jest też się napić czegoś mocniejszego...zapalić.. . -
Zyje sobie
>Mortuary napisała:
>Od razu mi się robi lepiej bo kilku głębszych
>sznytkach...Dobrze jest też się napić
>czegoś mocniejszego...zapalić.. .
Aż w pewnym momencie lekarstwa staję się chorobą.; ] -
Martyna
Rozgryzłeś mnie...bo samookaleczanie to mój kolejny problem ( jeden z wielu )...Ale póki co z alko sie kontroluję...

