-
.kala
w jakim momencie zakrecila wam sie lezka w oku? mnie jak zginal Gadnalf, a takze jak cala druzyna ponownie sie spotyka w krolestwie Gondoru.... -
A. G.
-
Anonim
nie... aż wstyd sie przyznać, ale wzruszył mnie moment (...) jak Theoden dojechał na pomoc Minas Tirith. To jego "przemówienie" było przezajebiste. chciałbym tam wtedy być i zginąć razem z nimi ^^ -
Anonim
-
-
Tindómiel
Wzruszające było odejście Gandalfa w Morii, pożegnanie Boromira i rozpad drużyny, marsz entów i zalanie Isengardu ( to w filmie), szarża Rohirrimów na siły ciemności pod Minas Tirith ( również w filmie), no i Szare Przystanie... W książce znalazło by się jeszcze kilka ściskających za gardło scen, jak np. stojąca, samotna Eowina, gdy wojska opuszczały Edoras... -
Anonim
samiutenki koniec byl wzruszajacy....tzn. nie to ze plakalam ale wzruszylam sie serio...a to u mnie zadkosc...a wogole to smutne bylo w pierwszej czesci jak Gandalf spadl z Balrogiem...myslalam wtedy ze umarl a tak nie bylo -
Celebril
Hmm, mnie za gardło ścisnęło w kilku filmowych momentach. Podobnie jak u Tindomiel - odejście Boromira, jego przemowa do klęczącego nad nim Aragorna (w wersji rozszerzonej - w kinowej dużo się traci), świt w Rogatym Grodzie i nadejście Gandalfa wraz z posiłkami Rohirimmów, Rohańczycy na polach Pellenoru... i koniec też ściskał za gardło. Przyznam, że książka nie dostarczyła tak silnych emocji jak film. -
.::Ania::.
Kiedy wyszła 3 część Władcy, nie przeczytałam jeszcze książkowego "Powrotu króla", wiec kiedy Frodo rzekomo "umarł" to się strasznie zesmuciłam, choć nie przepadam za tym bohaterem :))). Najsmutniejszy moment w całym filmie - odjazd Gandalfa. I jeszcze kiedy Aragorn zobaczył Arwenę w III części :). W ogóle cały powrót króla obfitował we wzruszające momenty :))) -
A. G.
-
Anonim
-
Lúthien
Ja też sie poryczałam w tym momencie; ( Podobnie było w 1 cz. jak Frodo z Samem odłączali sie od drużyny... -
Anonim
nei weim ja pąłcze jak bobr kiedyumeira boromir
jak umiera haldir
i jak wszysyc sie kłaniaja hobbitkom -
tsu
mogę właśnie m.in. wymienić to samo co Ola, czyli odłączenie się Frodo i Sama od Drużyny, a przede wszystkim łzy Frodo stojącego na brzegu, a potem tonącego Sama, ichni uścisk i "wspólny" płacz. i mówię tutaj o FILMIE, w książce o wiele mniej emocjonalnie (ze strony Bagginsa) to było przedstawione.
zresztą scen, które ściskały mi gardło było wiele, innym razem wymienię więcej.
-
(-: Olla :-)
najbardziej wzruszył mnie moment śmierci Gandalfa... :( kiedy reszta drużyny wychodzi z Morii i wszyscy płaczą na tych białych skałach, a do tego jeszcze piękna, nastrojowa muzyka w tle...; ( na szczęście czytałam wcześniej książkę (oczywiście! :D) więc wiedziałam, że to tylko taki "bajer", ale scena i tak była przesmutna -
(-: Olla :-)
a jaka jest Wasza ulubiona scena?
jedną z moich ulubionych jest ta z "Dwóch Wież", kiedy Legolas, Aragorn i Gimli spotykają oddział Rohirrimów podczas pogoni za orkami, nie wiem czemu tak bardzo ją lubię. Jest niezwykle dynamiczna i po prostu... podoba mi się; ) -
Anonim
a mi się łezka zakręciła jak czytałem chistorię na końcu 3ciej części... ostatnie zdanie"(...)i karty drużyny pierścienia zamkęły sie w śródziemiu na zawsze." -
(-: Olla :-)
-
tsu
a ja nie mam jeszcze trzeciego tomu, mam tylko dwa pierwsze; ( ale kupię, oczywiście.
co do wzruszających momentów jeszcze - właśnie obejrzałam "Drużynę Pierścienia" (dzisiaj też skończyłam czytać tom pod tym samym tytułem). śmierć Gandalfa wzruszała mnie również, tak jak i Was - rozpacz Frodo (jego wołanie za Czarodziejem, czego nie było w książce), przytrzymanie go przez Aragorna, a potem płacz członków Drużyny po wyjściu z Morii. jakieś pomniejsze sceny też powodowały u mnie dreszcze, ale apogeum rozpoczęło się w momencie, gdy Boromir otrzymał pierwszą strzałę - nagłe zwolnienie tempa scen, twarze Merrego i Pippina, potem kolejne strzały etc. ... i tak jak zaczęłam tutaj ronić łzy, tak skończyłam dopiero po 18-stu minutach, jak się film skończył, bo w międzyczasie było odłączenie się Sama i Frodo od reszty.
tutaj mogłabym porównać książkę i film - końcówka jest moim zdaniem ZDECYDOWANIE za wyższością FILMU. już tłumaczę dlaczego: w książce śmierć Boromira nie jest jakoś specjalnie naznaczona, nie ma opisu tego wszystkiego, co działo się w filmie (pomijam, że nie ma podkładu dźwiękowego), jest bardzo okrojone, a do tego znajduje się w drugim tomie, już po odłączeniu się F+S. o wiele bardziej do gustu przypadł mi bieg wydarzeń w filmie pod tym względem. ponadto, jak już wspominałam w innym temacie - łzy Frodo gdy stał na brzegu, potem zawołanie do Sama, że przecież ten nie umie pływać, niech wraca, potem gdy tamten powtórzył Bagginsowi słowa Gandalfa, że nie może nigdy opuścić Frodo, że nie zamierza, i gdy oboje płaczą (w książce jest to ze strony Frodo przedstawione jakoś z minimalizacją emocji hobbita)... oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać.
[na razie mówię o wzruszających momentach z pierwszej części, bo musiałabym sobie dokładnie przypomnieć 2 następne (jutro je obejrzę; choć do książek nie przyrównam, bo dopiero zaczynam czytać Dwie Wieże)]
pozdrawiam,
tsu. -
Kuba
W sumie w książce nic nie wzruszyło mnie tak naprawdę, tak do łez... a w filmie:
- ktoś to wspomniał - moment gdy Rohańczycy przybywają na odsiecz Minas Thirth, te słowa Theodena i ta muzyka... hmm... w sumie, to że walka wydaje się beznadziejna a jednak ruszają do niej... po śmierć.
- gdy Aragorn mówi że Hobbici nie muszą się przed nikim kłaniać... i wszyscy klękają.
- gdy hobbici na końcu, siedzą we czterech, łapią za kufle piwa i wznoszą toast - ta scena ma w sobie takie ciepło... ehh... cudowny film, zwłaszcza trzecia część :] -
137
Jak dla mnie najbardziej poruszjaca scena bylo zjednoczenie Aragorna i krola Rohanu, a w nastepstwie walka, ktora miala nie ratowac honor.

