- 1
- 2
-
Anakin
Serwus!
Ciekaw jestem czy ktos mial okazje wybrac sie na koncerty, ktore zespol dal w Polsce. Ja wybralem sie do Bydgoszczy i wspomnienia mam przednie! Nie wspominajac o zdjeciach z muzykami i autografach :) -
margone
-
poawieo
nie mów tak; ) nie przekreślaj twórczości zespołu po roku '90, BO "odszedł Fish"...
Marillion z Hogarthem to już inna muzyka - delikatniejsza ale również świetna...
polecam płyty:
"Brave"
"Afraid Of Sunlight",
"Anoraknophobia",
czy choćby ostatnie "Marbles" - album prześliczny i cudowny (bardzo spokojny -miejscami przypomina mi "Wish You Were Here" - miałem duże szczęście, że udało mi się na koncercie dostać wersję 2-płytową co nie zmienia faktu że to jak dotąd najdroższy album jaki kupiłem :( chyba trochę przesadzili) -
margone
dla mnie marillion to byl fish przede wszystkim. nie umiem sie przekonac do marillionu bez niego. sluchalam, ale to nie to, czym byl dla mnie ten zespol kiedys, kiedy zaczynalam go sluchac... po prostu nie brzmi mi nic tam tak cudnie, jak mi kiedys brzmialo. no ale kazdy ma inne upodobania i oczekiwania.. -
-
poawieo
-
margone
slucham nadal fisha i podoba mi sie, ale to tez zupelnie cos innego juz jest. -
BB
Strzałka, Margone ((-:
Ja też uważam, że umieszczanie M/F i M/H w tym samym gronie jest mocno dyskusyjne. -
margone
-
poawieo
-
margone
-
poawieo
-
margone
-
poawieo
coś dyskusja nie poszła najlepiej...
może by ktoś zarzucił jakiś temat?
typu: najlepsza płyta z okresu Fisha
forum musi żyć -
margone
-
poawieo
mi chyba też - ale na moje nieszczęście słyszałem tę płytę tylko raz :/
Fugazi mi się też bardzo podoba; ) -
margone
-
xavex
ano.. "marillion bez fisha jest beee"; ) z gustami jest róznie.. ale generlanie.. zespol istnieje 25 lat.. 4/5 bez Fisha.. moze jednak zmienili by nazwe ? mnie się ich muzyka nie podoba.. to jest inna muzyka, ale zespol, to zespol.. najgorsza dla grupy jest zmiana stylu.. ale wiadomo... z czegoś też trzeba żyć. A Fisha solo nie lubie... nie poszedlbym nigdy na jego koncert, chociażby z powodu, ze nie mam pewnosci ze Fish sie na nim nie spije do nieprzytomnosci "wspanialym polskim piwem" :)
moja ulubiona plyta to Misplaced Childhood. Brat mi ją nagrał na kasete jak mialem.. z 7 lat :) przy niej dorastalem.. i ta plyta to moje zycie. Potem poznalem Genesis i juz wszystko ruszylo lawinowo. Ale MC jest przesliczną płytą, chociaż obiektywnie, Script jest najlepszym osiągnięciem Marilliona.. a Grendela znacie ? :) -
poawieo
rzeczywiście mogliby zmienić nazwę ale woleli zostawić.. pewnie ze względu na Fisha, żeby go wkurzyć; ) podobnie z Floydami i Watersem..
myślę że jesteś w błędzie mówiąc że zmiana stylu jest spowodowana brakiem kasy- przecież muszą liczyć się z tym że większość fanów się odwróci a nowych niełatwo zainteresować
ja też usłyszałem najpierw Misplaced potem Fugazi i Seasons End dopiero po dłuuugim czasie
a Genesis domyślam się że z Gabrielem?
wcześniej niż Genesis pokochałem Yesów i dopiero po niej jak napisałeś "lawina"... ; ) -
xavex
hehe.. a nie wiem czy slyszaleś.. ostatnio spotkali się wszyscy.. jak się Skarżyński (nie wiem czy kojarzysz kolesia? prowadzi dyskoteki w klubie pod przewiązką i kiedyś nocny szlak w radiu kraków. Teraz go cos nie slysze) dopytywał jak było na tym spotkaniu, to dostał rozbrajającą odpowiedź: "no jak to jak? usiedliśmy i piliśmy"; ) co do Pink Floy.. to mimo wszystko Marillion bez Fisha coś jeszcze gra.. ale Floydzi juz tylko kupony odcinają.
Co do zmiany stylu.. iluż sluchaczy miał marillion gdy grali z Fishem? Nie wiem czy czytałeś historie zespolu, ale byl okres ze jeździli od pubu, do pubu koncertując... nawet nie mieli wlasnego samochodu.. potem oczywiscie bylo lepiej.. ale i tak, co mieli do stracenia ? Poza tym, jak byś się przyglądnął to juz na Cluthing At Straws slychac inna muzyke. Fishowi tez się głos niesamowicie zmieniał.. POrównaj Wokal ze scripta z tym który jest na Cluthing. Po prostu zebralo sie parę osób które miał kilka genialnych pomysłów.. ale się wypalili. Grają teraz inna muzykę, która (nikomu nie odbieram tego prawa) może sie podobać, ale to juz inny świat.. to juz są raczej bardziej muzyczne pejzarze i niż kraina marzeń i nastrjów.
Co do Genesis, to jest to dość skomplikowane. Wydali z Garbrielem płyte From Genesis To revelation (kupilem z ciekawości) która była denna jak 102; ) podobno producent wywierał naciski i mieli być jak beatlesi.. no to wyszla kicha :) potem era Gabriela:) rewelacja od początku do końa.. następnie mimo odejścia Gabriela, nagrali dwa albumy na poziomie (a TRich of the tail i Wind and Wutheing - bardzo genesisowskie) a potem bylo tragicznie. No i aż do We Can't Dance które uważam za bardzo dobry album oraz ostatni z Wilsonem Calling Al stations (moj pierwszy oryginalny cd :) )
no.. a jeszcze co do początków, to zaczynałem od Misplaced Childhood.. i mialem jeszcze albumy The Legendary Pink Dots (których wtedy bardzo nie lubiłem :) ) i Deyss "Vision in the dark" - moja druga milosc po Misplaced, nie do dostania w polsce..
no to mam nadzieje ze ktoś dotrwał do konca tej wypowiedzi; ) -
poawieo
no masz rację
słyszałem "From Genesis..." - rzeczywiście denna - jeden utwór mi się w miarę podobał; )
"Calling..." faktycznie jest rewelacyjny
a "We Can't Dance" to moje dzieciństwo :D
- 1
- 2

