Mitologia Miejska - Urban Legends [4493]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Emilia Maria Aniela

    Nie mam nic przeciwko...mi jedynie chodzi o to, że mógł się wylegitymować najpierw. To bym się tak nie denerwowała. Myślałam na serio, że to lekko powiedziawszy bandyta. Zresztą pokazałam mu tą kartkę byleby mi nic nie zrobił. Ale nie zrobiłam tego dlatego, że miałam do czynienia z policjantem (czego nie wiedziałam) tylko dlatego, że byłam przekonana, że to gangster i zaraz mnie wyciągnie z tego tramwaju.
  • "Królewna, jestem pewna."

    Nie pamiętam, czy było już o tym pisane na jednej z 36 poprzednich stron, ale ja chciałam trochę o wypadkach w komunikacji miejskiej.


    Parę lat temu, późno w nocy z zajezdni wyjechał tramwaj. Jeździł po Warszawie tyłem z taką prędkością, że aż wykoleił się na Nowowiejskiej i walnął w stojącą tam kiedyś kwiaciarnię. Sprawców nie znaleziono, choć przesłuchiwano wszystkich motorniczych z zajezdni, z której zginął pojazd.

    Druga sytuacja miała miejsce jakiś rok temu. Była to sobota albo niedziela, więc tramwaje kursowały rzadziej, a mimo to na jednym z przystanków jakąś panią przejechał jeden z pojazdów. Nie było by to takie dziwne gdyby nie fakt, że zanim ktokolwiek się zorientował przejechały po jej zwłokach jeszcze dwa tramwaje rozwożąc jej szczątki po Warszawie.
  • Kasia

    ze dwa lata temu jadac autobusem z goclawia na bielany.... pan kierowca zatrzymal sie tuz przed rogiem swietokrzyskiej z marszalkowska. mniej wiecej na poziomie sklepu SEZAM. dziwne to bylo, bo swiatlo zielone.... stalam na poczatku autobusu,w srodku dosc malo ludzi. kiedy to nagle pan kierowca przykucajac z gola dupa wylecial ze swojej kabiny i zaczal szukac miejsca gdzie by tu....postawic klocka:D
    ha ha ha latal z ta gola dupa dobre 5 minut bo wszedzie ludzie przeciez chodzili... az w koncu przycupnal pod kioskiem i w spokoju zalatwil potrzebe...troszkie smierdzialo kiedy to wrocil,coz chyba nie zdarzyl! a nie bylo go dobre 15 minut:D
    ale najlepszy byl koles w autobusie. stal taki wkurwiony a jednoczesnie zmarnowany znudzony i mowi
    "kurwa nie mial gdzie sie zlamac!"
  • Kasia

    kilka razy zdarzylo sie ze kierowca trase pomylil. a ze ja codziennie ta sama trasa to znalam ja wiec go poprowadzilam.
    a raz udalo mi sie kierowce tak wyprowadzic ze mnie pod blok prawie podwiozl, ledwo sie w uliczce osiedlowej zmiescil, ale dal rade:D
    haha podwiozl pod dom, powiedzialam jak z osiedla wyjechac, no tam ze 3 przystanki ominal, ale jak dziekowal za pomoc:D
    a to ja mu powinnam za podwozke podizekowac!
  • Jedna Jedyna Unikatowa :D

    ja jak kiedyś jechałam 525 (w warszawie z pętli przy złotych tarasach) to widziałam faceta w płaszczu , a pod którego było tylko widać....penisa xD
    koleś siedział sobie na końcu busa na tych potrójnych siedzeniach , i jak nigdy nic jechał z wystawionych ptakiem xD

    Jechałam z mamą i jako jedyne miałyśmy z niego zwałkę xD Reszta pasażerów była zawstydzona i udawali że nic się nie stało xD

    potem widziałam tego pana jeszcze 2 razy , i zawsze na tej samej trasie; p
  • Anonim

    Dwa dni temu spotkałem dziwną osobę , rudawy chłopak , ubrany w marynarkę i koszulę z wystawionym kołnierzem , bajerował jakąś dziewczynę i niestety wsiadł do tego samego autobusu na który czekałem [ 127 na centralnym w kierunku Bródna ] no i zaczęło się bajerował tą laskę a później wszystkie inne wszędzie było go pełno, klękał na kolanach przed jedną z nich na środku autobusu, później przez wszystkich się przepychał aby po otwierać wszystkie okna, każdego pytał się o długopis lub zapałki bo nie mógł na starej noki bez klawiatury wpisać numeru, non stop coś mówił. Dziewczyny miały trochę przerąbane. Może ktoś go zna, chciał bym się dowiedzieć czy on taki zawsze jest pokręcony, przedstawiał się jako Ariel.
  • Anonim

    Jakiś czas temu jechałem autobusem, pewnie 150, z metra świętokrzyska do buwu. Usiadłem obok jakiejś pani na oko 40letniej, elegancko ubranej, typowa przedstawicielka klasy biznesowej, wykształcona, inteligentna etc.

    I pani ta wyciąga moją "ukochaną" gazetę Fakt, otwiera, a tam wielkachna rozkładówka z artykułem pt. "Prawdziwy dramat polskich dżentelmenów. CAŁOWANIE W RĘKĘ POWODUJE RAKA MÓZGU I CHOROBY SERCA".

    Jak to zobaczyłem, szczerze się załamałem...
  • Dziobak

    >madź☆ napisała:
    >pięęęęękne zdjęcie....
    >
    >
    >gdzie jeździ 801??

    801 jedzie do legionowa, gdzie mam dosc mizerny zaszczyt rezydowac, konkretnie do placu kpsciuszki zaraz przy stacji kolejowej legionow glowne.
  • p.

    >Piotrekr81 napisał
    >Dwa dni temu spotkałem dziwną osobę , rudawy chłopak ,
    >ubrany w marynarkę i koszulę z wystawionym kołnierzem ,
    >bajerował jakąś dziewczynę i niestety wsiadł do tego
    >samego autobusu na który czekałem [ 127 na centralnym w
    >kierunku Bródna ] no i zaczęło się bajerował tą laskę
    >a później wszystkie inne wszędzie było go pełno,
    >klękał na kolanach przed jedną z nich na środku
    >autobusu, później przez wszystkich się przepychał aby po
    >otwierać wszystkie okna, każdego pytał się o długopis
    >lub zapałki bo nie mógł na starej noki bez klawiatury
    >wpisać numeru, non stop coś mówił. Dziewczyny miały
    >trochę przerąbane. Może ktoś go zna, chciał bym się
    >dowiedzieć czy on taki zawsze jest pokręcony,
    >przedstawiał się jako Ariel.

    mam "przyjemność" go znać go osobiście. pracuje albo pracował w jakiejś kawiarni na Chmielnej, swego czasu pucował podłogi w Arkadii i pracował tam w jakimś fastfoodzie. jest pojebany jak lato z radiem, bajeruje każdą pannę po kolei, nieważne, brzydka czy ładna, głupia czy mądra. im bardziej go zlewa, tym bardziej on się nakręca :D i szałowe buty nosi, ma takie fajne, białe prawie do kolan, wygląda w nich jak średniowieczny rycerz :P mieszka na wsi, jakieś 50 km od Warszawy :p często można go spotkać w okolicach Gdańskiego i metra Centrum/Świętokrzyska; )
  • Seba Hmmm

    Dopiero teraz znalazłem taki wyśmienity topic a w swojej niedługiej acz intensywnej karierze klienta komunikacji miejskiej we Wrocławiu miałem wiele ciekawych historii ale opowiem tylko kilka z nich.
    1. W drodze do szkoły autobusem 119/142 (przegubowym) kierowcy nie chciało się czekać gdyż pas dla autobusów był wolny. Pozostało jedynie przejechać przy samochodach i wcisnąć się jakoś (a miejsca tam nie było wogóle). Skończyło się na przejechaniu po chodniku i po pasie zieleni (prawie 1 metr wgłąb) i "zachaczeniu" o barierkę. Skończyło się na wyśmienitej rysie grubości ze 3cm przez cały autobus i jak się w czasie powrotu do odmu okazało kompletnym zmięciu barierki na długości ponad 1 metra.
    2. Pewnej zimy umilając koledze oczekiwanie na autobus staliśmy na przystanku. Przyjechał średnio stary 105/116/118. Kierowca zatrzymał się i tutaj klops. Mieszanka śniegu, lodu, soli, piasku, błota i Bóg wie czego jeszcze walającego się po drogach w dośc wydatnej ilości dostała się pod klapę przy drzwiach opuszczaną np. dla wóżków toteż kierowca nijak drzwi zamknąć nie mógł. Nie stracił jednak rezonu. Przy przystanku miał siedzibę szewc. Kierowca udał się do niego, pożyczył młotek i niemiłosiernie zaczął obijać wadliwe miejsce. gdzieś po 5 minutach skończył i sprawdził czy drzwi działają. Odniósł młotek wrócił i ponownie sprawdził a zanim wsiadł do swojej kabiny wszyscy na przystanku (z 15-20 osób) zaczęli bić brawo i dawać owacje na stojąco na co bohater akcji pokazowo wyprężył muskuły (niczym kulturysta) i z uśmiechem na twarzy odjechał :D
    3. Jest we Wrocławiu jeden (chyba) taki autobus z zielonym wystrojem wnętrza (poręcze itp.). 6 lat temu był nowością i tak wracam z kolegami ze szkoły. Cała sytuacja zaczynała się bardzo nieiwnnie. W końcu ja przed swoim przystankiem w przypływie niewiadomej motywacji kilka razy wcisnąłem przycisk aby pojazd się zatrzymał. Wysiadłem i poszedłem do domu ale zaaferował mnie autobus ciągle okupujący przystanek. Później dowiedziałem się że mój drugi kolega na następnych 2 przystankach poszedł w moje ślady po czym także wysiadł, a trzeci był zmuszony razem z inymi pasażerami opuścić autobus 3 przystanki dalej. Na pytanie jednej z babć co się stało i dlaczego nie jadą, co się zepsuło kierowca miał odpowiedzieć: "Ach ta elektronika" :D
    4. Gdzieś z 4 lata temu wracałem do domu koło 23. Autobus był prawie pusty a 2 przystanki przed moim docelowym zostałem sam. Czekając na skrzyżowniu zacząłem się zbierać do opuszczenia pojazdu (przystanek jest zaraz za nim) kiedy kierowca zapytał mnie gdzie mieszkam. Na początku byłem trochę nieufny ale mu wytłumaczyłem po czym odwiózł mnie paroma dość wąskimi uliczkami pod sam dom :D
  • Seba Hmmm

    5. Walka z kanarami. W ciągu kilka lat spotkałem ich dosłownie kilka razy ale tamtego dnia nie zapomnę. Autobus chyba 129, 3 kanarów (w tym 1 kobieta) w wieku 50-60 lat i jeden osobnik bez biletu w tym samym wieku. Na początku była dość ostra i intensywna ale krótka utarczka słowna. Na skrzyżowaniu przed przystankiem i przyszłym miejscem kaźni akcja się zaostrzyła. Kanar potraktował ofiarę prostym w twarz łamiąc jej okulary dosłownie na pół poprawiając sierpowym w brzuch po czym jego przeciwnik osunął się na fotel. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi i ofiara przeszła do kontrataku, szyki cios po czym pchnięcie kanara na poręcz które zakończyło się lekkim knock downem i lądowaniem na podłodze. Jako że autobus był już na przystanku, pasażer wyskoczył i natknął się tam na drugiego kontrolera, szybka wymiana zdań i ciosów która zakończyła się chwilowym wyłączeniem kanara z akcji. I wreszcie pościg kobiety za "delikwentem" ale w bardzo krótkim czasie dość mocno ją zdystansował i zniknął w gąszczu bloków, po czym pościg został odpuszczony. Kanarzy lizali rany a pozostałych kilku pasażerów trwało w osłupieniu :)
    6 I wreszcie perełka gdzieś sprzed 2 tygodni. Oberwacja z zewnątrz. Widzę jadący stary autobus a za nim w niewielkiej odległości policyjny radiowóz z włączonym kogutem. Myślę sobie dlaczego nie ma włączonego sygnału dźwiękowego. Autobus zaczyna zwalniać przed skrzyżowaniem i policjanci też, coraz bardziej podejrzana sytuacja. I wreszcie teraz widzę całe zajście kiedy pojazd w końcu stanął. Z rury wydechowej wydziela się w dość sporej ilosci dym, następuje kilka cichych "wystrzałów" i mocne rzężenie silnika po czym autobus zaczyna wyrzucać z siebie idealnie okrągłe kółka siwego dymu. Na koniec rusza i wtedy chmura oparów zasnówa go już na długość do połowy autobusu i na równie słuszną wysokość skutecznie utrudniając widoczność osobom za nim jadącym. Teraz już wiem w jaki sposób można zaimprowizować w samochodzie tylne światła :D
  • .

    Jakiś miesiąc temu jechałam metrem ze starszym, odstawionym wyjsciowo panem, jadącym/wracającym chyba z jakiegoś szkolnego/uczelnianego spotkania po latach (na piersi plakietka z nazwiskiem i rocznikiem). W ramionach trzymał ramkę ok. A3. W ramce było zdjęcie Otylii Jędrzejczak z autografem, a pod spodem wiersz (cytuję z pamięci, więc z brakami) "kiedyś zwano ją Stokrotką, by nam było w życiu słodko (...) to czempionka, to Otylia, to (..) złotylia". Wiersz sygnowany nazwiskiem pokrywającym się z nazwiskiem na plakietce :) I nie byłoby w tym nic AŻ TAK śmiesznego, gdyby nie fakt, że pan ten posadził Otylię na siedzeniu obok, obejmując ją ramieniem i naginając pod kątami takimi, by wszyscy w metrze mogli zobaczyć i przeczytać jego dzieło. Kiedy zrobiło się tłoczno, wziął Otylię na kolana, by stamtąd dalej ją dumnie prezentować :) Oczywiście bez przerwy wodził wzrokiem po współpasażerach, sprawdzając, czy jego życiowy sukces robi na nich odpowiednie wrażenie.

    Wyobrażam sobie, jak przedstawial Otylię wszystkim szkolnym kolegom :D
| |

Legenda Miejska - Mitologia Miejska (ang. Urban Legend) - z pozoru prawdziwa informacja rozpowszechn...



Fotki

Miejsca grona (1)