-
Anonim
-
♥ panna Nonszalancja
mój Grease. ale wole teatralny polski niz filmowy.
z filmowych najubardziej lubię Hair -
mmm
z filowych to pewnie deszczowa piosenke - no klasyk nie do przebicia
ale dopisalabym sie rowniez do hair-ze wzgledu na cudowna muzyke (choc wolę tę Brodwayowska wersje) + jesus christ super star (te same powody) -
Anonim
-
-
Anonim
-
Mr. Vshtebskey
generalnie klasyka... deszczowa piosenka, top hat, shall we dance (ogolnie te z fred astairem, ginger rogers, gene kellym)
do hair, czy jeasus christ superstar nigdy sie nie przekonalem, inna konwencja inny styl...
brak magii charakterystycznej dla klasyki -
Mr. Vshtebskey
-
mmm
powiedzialabym, ze to zupelnie inny typ
widzisz => ja uwielbiam klasyke, bo idealnie spelnia wymogi i zalozenia kine tego okresu, tzn. wciaga i pozwala spojrzec na pelen magii (i muzyki swiat), to cos zupelnie oderwanego od rzeczywistosci, rewelacyjny klimat.
dlatego kocham tez czarnoksieznika z krainy oz, w ogole judy garland (mmmm... spotkajmy sie w st. luise;])
moje uwielbienie do hair czy jesus ... wynika z zupelnie czego innego - uwielbiam ten typ muzyki, chociaz przypuszczam, ze gdybym zobaczyla te historie bez dzwieku, nie zobilyby na mnie takiego wrazenia. oba lamia konwencje musicalu i dlatego moga byc ciekawe. dlatego podobac sie moze rowniez tanczac w ciemnosciach, pod warunkiem, ze czlowiek nie da sie zlapac w pewne pulapki z tym musicalem zwiazane:)
na wybor hair wplynal tez moj licealny sentyment do tamtych czasow i tematu -
Anonim
witam:)
filmowy skrzypek na dachu to dla mnie absolutne mistrzostwo świata.
poza tym lubię takie, które w musicalowej formule dochodzą do granic wytrzymałości - les mieserables, beauty and the beast, cabaret (broadway)
- pompatyczne, zachwycające, wspaniałe... -
Mr. Vshtebskey
dobrze ze wspomnialas czarnoksieznika z krainy oz... porownaj wersje z judy garland i ta z lat 70 z diana ross... latwo zauwazyc ze pozniejsze musicale stracily duzo wzgledem klasyki... -
mmm
tej pozniejszej, niestety, nie widzialam
ale jak mi w rece wpadnie-chetnie zobacze:) -
Anonim
polska wersja Miss Saigon (mimo, że nie mieliśmy w obsadzie Lei Salongi to nasza Kasia Łaska wcale nie okazała się gorsza, wręcz przeciwnie)... do tego jeszcze Chicago, ale wersja filmowa, Deszczowa piosenka, Hair... i przede wszystkim nasze polskie stare Metro:) -
Anonim
Skrzypek na dachu (film)!!! BARDZO polecam. Ogladam od siodmego roku zycia conajmniej raz w roku....rewelacja:))))) -
Anonim
-
Nevermore
-
Sheala
nie da się :) Dźwięki muzyki z piosenką o Szarotce!
Deszczowa piosenka i wszystko wszystko w czym grał Fred Astaire
Hello Dolly!
Tańcząc w ciemnościach... choć to już swoisty i nietypowy...
Hair i Dżizus Krajst
można bez końca!
Odkąd zobaczyłam pierwszy musical marzy mi się, że jest gdzieś na tym zakichanym świecie miasto, w którym ludzie tańczą na ulicach....
za wszelkie wskazówki co do miejsca na globie będę wdzięczna... :) -
Nevermore
wiesz Sheala, wiekszosc bollywoodzkich filmow sugeruje, ze ludzie tancza na ulicach wlasnie w Bombaju:)
natomiast z filmu muzycznego "Blues Brothers" mozna wywnioskowac, ze jak tylko Ray Charles zaczynal grac, to ludzie plasali na ulicach Chicago w wielkim ukladzie synchronicznym:) tyle ze niestety Ray Charles nie zyje, wiec moze jednak tam juz nie tancza...; ( -
♥ panna Nonszalancja
ja myślę, że powinnaś wyjechać gdzieś na Kubę albo w rejony połnocne Ameryki Południowej, tam ludzie naprawdę tańczą na ulicy, jak im sie puści muzykę...tylko trochę inny styl; ) -
Nevermore
hehe u nas w Polsce trudno tak sobie nagle wyjsc na ulice i tanczyc w 15-stopniowym mrozie, w kurtce, szaliku, czapce, zimowych buciorkach.... oj, troche nie ten klimacik;) -
Nevermore
