-
Anonim
lepiej uczuc sie pod okiem instruktora?? ja zaczelam od tego, ze tata mi pokazal w domu sucha zaprawe, potem na stoku(oslej laczce w szklarskiej) jak sie zaklada narty, a potem samouczek :> moze i o wiele lepiej z instruktorem, ale kazdy sport jaki zaczynalam z instruktorem konczyl sie zniecheceniem i poczuciem, ze sie kompletnie do tego nie nadaje :/ ale z nartami tak nie bylo i zlapalam bakcyla; p -
Tomekingdom
w wieku 7 lat na oslej laczce wjek ktory ma ok 2 m wzial mnie miedzy narty i pirwsze 200 m zjechal ze mna,pozniej zaczalem plakac i rzucac nartami ale jak zobaczylem ze inne dzieci popierdalaja to powiedzialem ze jak one tak umieja to ja tez.no i pojechalem na kreche,i do dzisiaj tak jezdze;] -
młody
Mając 3 lata tata postawił mnie na plastikowych nartach (z Myszką Miki - a jak!) które przywiązywało sie do nóg za pomocą rzemieni. Pierwsze zjazdy uskuteczniałem na dwumetrowym pagórku. Przez cały czas uczył mnie mój ojciec, a dopiero potem zaczeła się jazda na poważnie... -
Anonim
ja zaczynalem jak mialem 4 lata na atomickach z mulminkami czy innymi zalami. przez pierwszy sezon wiecej bylo podchodzenia niz jezdzenia ale to glownie dlatego ze jako tako wjezdzac na wyciagu nauczylem sie duzo pozniej niz jako tako jezdzic. ale nie bylo zle - luki pluzne rox:)
-
-
Anonim
ja tez zaczynalam od plastikow z rzemieniami na gorce za domem:) ale te pierwsze zjazdy na odpowiednim sprzecie byly pod okiem instruktora, choc na niewiele sie to zdalo, bo moj brat wyladowal pod przyczepa z zakrwawionymi piszczelami....
a pozniej to juz byl juz i instruktor i nauka wlasna -
kOza
Ja dobrze pamietam swoj pierwszy raz:) Narty Volkl (wiem bo do tej pody mam je w piwnicy:) rok '90 osla laczka miedzy dolina bialego a duza krokwia w zakopanym. . . -
Maciej
jam zaczynałem tez jak miałem 3-4 lata...;] i z tego co pamietam i z opowiesci tom zaczynał z instruktorem ale jakos mi nie szło.. ale jak po dwóch dnach dostałem instruktorke to od razu zaczałem jeździc;];] -
Anonim
mi założyli dawno temu narty na Kasprowym z tekstem - jedziesz na dół do zakopca :) no i dojechałem, pamiętam były to czerwone gigantówki salomona proste w deche od góry w dół dłuższe ode mnie z jakieś 12 cm :D nastepnego dnia pierwsze skoki :) -
marta
miałam 3 latka i był to szczyrk.
wiele nie pamiętam ale podobno strasznie płakałam.
uczył mnie tata i całe życie będę mu za to wdzięczna :) -
MadziaRa:)
czemu wszyscy tak wczesnie..?? ja 3lata temu dopiero. :) ale mnie wciagnelo:D -
Alek
ja mialem 5 lat i w bialce tatrzanskiej pod czujnym okiem Pana Staska... -
A.B.C
Ja zaczynałam 4 lata temu pod okiem instruktora na "Niedźwiadku" w Bukowinie. -
KasiorMC
mnie rodzice stawiali na narty jak miałem 3-4 lata... (bodajże Zawoja) nie podobało mi się to zabardzo. Dopiero jakoś w 6klasie podstawówki załapałem o co chodzi i złapałem bakcyla.
Potem było liceum z obowiązkowymi wyjazdami na tydzeń w góry w ramach wuefu (Zwardoń). Fajne miny mieli ludzie widząc, że taka fajtłapa 'daje rade'. -
Dadż.
mnie zabierał dziadek na nosala (oczywiście na tą ośleą łączkę). nie pamiętam czy mi się to podobało czy nie. ale nartki miałam różowe... normalka jak dla mnie :P -
meksyk
mnie uczył Młody.bylem wyciągowym w Gliczarowie, starsznie chcialem jezdzic ale nie mialem jednej nogi. Ale przyjechal Mlody u nas pojezdzic na stoku "U steni" u mi pokazal jak to sie robi.a on jeszce swietnie surfuje! -
ulec
-
młody
-
kind/shades of blue
Mialam 4 lata i to było na górce koło sklepu 'Danusia'...narty koloru błękitnego przyczepiane na sprężyny...a potem po latach pod nosalem...piękne czasy! -
Paulina
Ja nie pamiętam ile miałąm w tedy lat :P
pamietam jak ojciec mnie chciał nauczyć ale mi nie szło więc później dał mi jedną lekcje instruktor ....
wtedy nie lubiłam jeździć ale teraz jestem zakochana w tym sporcie i już nie moge sie doczekać ferii; ) -
delinka
matko, tuta prawie wszyscy wymiatacze co zaczynali w wieku lat kilku....:)
Ja mozna powiedziec nadal zaczynam, dopiero 3 sezony za mna, a taki very very początek: nie potrafiłam utrzymac sie w pionie na nartach na oslej łączce, nie szło mi nawet stanie, więc wkurzona wjechałam na szymoszkową, żeby było zabawniej na górę od razu i stwierdziłam ze albo sie zabiję albo załapie o co tu chodzi... Taka mądra głowa..
Ale opłacało się, po prostu zjechałam... raz ...drugi....dziesiąty. Czasem jakas gleba...ale to co. A moj Tomaszku uczył sie na tej oslej łaczce jeszcze 3 dni zanim zjechał z górki wyzszej.
Teraz sie zastanawiam gdzie by tu ruszyc na wyzsze bo tatry mi nie wystarczaja...;) pozdrowienia dla wszystkich amatorów :)
Podobne Tematy
|
|
Zjazdowe, biegowe, tourowe, ski-alpinizm, telemark i wszystko inne co wiąże się z tym bardzie...
Miejsca grona (1)
-
Harlem Kolejowa, Warszawa
www.warsaw-harlem.com harlem@warsaw;harlem.com 022 374 75 12
- Dodaj miejsce

