Narciarstwo [4312]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Coprasystel

    Czas: Luty 2006,
    Miejsce: Passo San Pellegrino, mniej więcej w połowie zjazdu do Falcade,

    Uczestnicy: Ja we własnej osobie :D

    Przebieg zdarzenia: Jechałem z dużą prędkością w pozycji zjazdowej po to aby nabrać prędkości przed w miarę płaskim odcinkiem i nie musieć podchodzić... Niestety na ostatniej ostrej ściance narta mi zakrawędziowała i się wypięła, ja natomiast walnąłem z całej siły głową w stok, parę razy przekoziołkowałem wszerz, następnie odbiłem się od tych siatek zabezpieczających i wtedy straciłem świadomość. Gdy ją odzyskałem to leżałem już na wypłaszceniu na samym dole tego odcinka, bez nart i z obolałymi plecami i nogami. Na szczęście nic poważniejszego się mi nie stało i skończyło się na paru siniakach... Narty też się znalazły i za parę minut, jak minął szok mogłem znów je przypiąć żeby jechać dalej ale oczywiście już bez żadnych szarż czy nadmiernej prędkości... :P
  • bułgi

    3 lata temu głupio zrobiłem i zatrzymałem się pod małym uskokiem zeby pomóc koledze który leżał. Nie wiedziałem że z góry jedzie jakiś bąbel mały i wyskoczył jak katapulta z tego uskoku, wypieły mu sie nartki i jak kula armatnia uderzył mnie kaskiem w noc. Cóż na początku nie bolało, potem zabaczyłem gwiazdy i krew na sobie, śniegu i dookoła a później tylko goprowców. Nos złamany, potem prostowany (raz przez słowaków potem przez polaków, bo słowakom coś "nie pykło" ) no a na dodatek (nie pamietam już tego) to dziecko wstało wytarło kask z krwi o snieg włożyło narty i pojechało dalej.
    pozdro :)
  • bułgi

    A tak z mojej winy to:
    -złamanie sosenki kolanami. (kolana tez poszły ale to było dawno)
    -wywrócenie około 15 osób na orczyku (gdy uczyłem się jeźdić na desce, wpadłem na peirwszego na orczyku i tak kazy kolejny w nas wjeźdzał i się wywalał bo było stromo)
    - zerwanie siatek w austrii i spadek ze skałek (to już na nartach, wygladało i brzmi groźnie, ale było dużo puchu wiec spadałem jak taka kula ze sniegu ale nic nei bolało. Choć powrót na trase zajął mi 2 godziny...)
    - a i pamietam jak kiedyś na nartach chciałem się wylansować i jechałem w puchu miedzy orczykiem a lasem. I jakoś tak stąło się ze czuby nart wlazły mi pod śnieg i jednoczesniej pod jakiś drut. Efekt: 4 metrowy lot w stylu Małysza ku radości ludzi na orczykach. O ile pamietam też szukałem potem nart z pół godziny..

    O juz tyle pamiętam z tych ciekawszych :P
  • wirtuoz

    Ja nie miałem nigdy tak spektakularnych upadków :)
    Ale raz udało mi sie wyrżnąc nieźle jak podczas jazdy zapinałem rękawiczki i jakas mulde złapałem i "na smakosza"(twarzą w śnieg) poleciałem. Na szczęscie było wolno.
  • Anonim

    Jak raz zjeżdżałem po czarnej trasie we włoszech, wjechałem na muldę, wyskoczyłem, wywaliłem się i przejechałem na plecach głową w dół jakieś 7 metrów (sporą prędkość miałem).
  • blind

    Wjechałem w głęboki śnieg między dwoma trasami, (pas szerokości ok 4 metrów), żeby przejechać na 2-gą stronę. Niestety nie zauważyłem różnicy poziomów między jedną trasą a drugą :] wyjeżdżając z tego pasa trochę mnie wybiło, bo trasa docelowa okazała się ok pół metra niżej od tej z której wyjechałem. Skutkiem był krótki lot z efektownym lądowaniem na pysku, i uwaga- nie wiem jak ja to zrobiłem, ale zdzieliłem się kijem w twarz nabijając sobie pokaźnego siniaka
    tłukąc gogle :) do środka :):) plastik powbijał mi się w twarz, na około oka. Mówię Wam, wstać i zobaczyć dziurę we własnych goglach- bezcenne :] miny ludzi w kolejce do wyciągu jak się jedzie brocząc krwią- również bezcenne :]
  • Paulina

    miałam jakies 9-10 lat i to byly moje pierwsze próby na nartach. Jako ze stwierdzilam ze juz sobie niezle radze to wjade orczykiem na góre :D (to byl moj pierwszy wjazd orczykiem). I ledwo zaczelam podjeżdżac, juz mi sie orczyk wypiął, ale uparcie go trzymałam, później jakos sie potknęłam (śniegu było mało, duzo błota) ale nadal trzymałam ten orczyk, ciągnąc sie na brzuchu :D:D po tym błocie. Facet z obsługi musiał wyłączyc cały wyciąg bo przeciez chyba bym sie nigdy nie puscila :D i w koncu cala umazana w błocie zeszłam :D ale sie ze mnie śmieli w kolejce :p tego dnia juz nie próbowalam jechac wyciagiem:D
  • Maciej

    ok 8 dni temu, moj pierwszy od kilku lat 'powazny' upadek, a mianowicie: zap******m tzn. szybko sobie jade i tu ni stad ni z owąt narta mi wypieła ( mimo iz przy wadze 69 kg mam na ponad 7 wiazania nastawianowe), i ogolnie poleciałem tak ze do dzisiam mnie boli klatka piersiowa i obojczyk...; ]
    i przy tej okazji moge zachwalic cos czego bardzo nie lubiłem, a mowie o kasku, mimo iż go miałem to po uderzeniu głową w trase jeszcze przez kilka sek miałem taki szum w głowie ze nie wiedziałem co sie dzieje... wole nie myslec co by było gdybym go nie miał...
  • Anonim

    Ja żadko upadam ale jak upadne to już ostro w tym roku jechałem na trasie Fis w szczyrku na skrzycznym na "czas" i za puźno zacząłem chamować, wpadłem na lód i sobie zbiłem biodro, nadgarstek i wybiłem kciuk.

    Rok temu na Streif w Kitzbühel(najtrudniejsza trasa biegu zjazdowego) nie zdążyłem wychamować przed uskokiem(jeżeli ktoś był to wie) na wychamowaniu i poleciałem przez cały uskok w dół wybijająć sobie nadgarstek i kilka gózów na głowie.

    Kiedyś na słowacji jak jeszcze byłem początkującym rozpędziłem się i nie mogłem wychamować i przejechałem komuś pod nartami, a tamta osoba wpadła na słup od orczyka ale naszczęście zwolniła i tylko sobie obiła głowę i lewą rękę.

    Kiedyś jeszcze spadłem z krzesła 2-osobowego na słowacji przy Hutniku ale jeszcze nie pojechał do góry ale niestety ktoś usnoł w tym domku i 2 krzesła mi po kręgosłupie przejechały. Straszliwy ból dlatego lepiej siadajcie wygodnie na krzesłach.

    Po za tym to lubie poskakać na "mini" skoczniach i pojeździć po rampach ale tak na skoczni ani na rampie sie nie wywaliłem a jak tak to nie bolało.

    Pozdrowienia dla wszystkich "odważnych" narciaży.
  • bykowski

    niżej opisany mój smieszny i zalosny :P zalosne bo jezdze lat 11, wiec nie powinno sie takie cos zdarzac :)

    Zjazd z lepszej czerwonej. Mały rozpęd - skocznia może metrowa, najazd na nią , wybicie , przechyla mnie do przodu narty do tylu i pach na mordke i bark. Pół mordy rozwalonej i nosa. Naszczęscię nos nawet nie obity, jedynie pełno krwi w okół mnie. Bark tylko zbity. I tak najlepsza reakcja :P
    Ludzie pytają

    Can I help you?
    JA : Very funny Kurwa!

  • Anonim

    heh :)

    nie mój, ale efektowny.

    Było to we Włoszech. Słońce, pora lunchu.
    Szpanerski Włoch, w rozpiętym białym kombinezonie, klata na wierzchu, fryz na żel, okularki, złoty łańcuch. Stoi sobie w rozpiętych butach na krawędzi tarasu, rozgląda się, szczerzy ząbki.
    Za tarasem, normalna trasa.
    Włoch zachwiał się i...
    runął w dół, przejechał na tyłku do samego wyciągu, zgubił buty, skarpetki, kombinezon, tylko łańcuch mu został... xD
  • Piotr Matras

    Byłem nie dawno we Włoszech zaliczyłem najlepszy upadek ze wszystkich. Kolega własnie robił zdjęcia grupce osób co jechały przedemną. Z góry było widać część osób, które stały na takiej wydawało by się mało nachylonej hopce. No i ja zjeżdzam, kolega zrobił mi zdjęcia i jade w kierunku tej hoppy. Przejechałem jakies pare metrów obok kolegi i jak mnie wywaliło w powietrze na tej hopie to poleciałem około 10m i wywaliłem się na częściowo zmrożonym śniegu. Jak przywaliłem dupą o śnieg to myślałem że mi odpadnie :). Za kilka dni wylazło mi tylko pare siniaków. Nigdy tego nie zapomne :D.
  • koniak.

    ^^
    Ja raz frontflipa zrobiłem... niechcący.
    Z faceplantem :D

    Na szczęście powder.
  • ania

    Ostatnio jak byłam na feriach w austrii pogoda zbytnio nie dopisywała i przez dwa dni naokrągło padał śnieg. Jak wiadomo nie za wygodnie się jeździ po takim 'puchu', a na dodatek stok juz popołudniu zrobił się strasznie 'zamuldzony'. Jadąc z dośc sporą prędkoscią wjechałam w jedna z muld której oczywiście nie zauwazyłam... wybiło mnie dośc wysoko... w locie wypieła mi się jedna narta, a druga dopiero jak dotknełam ziemii wbiła sie w śniej, but wtedy automatycznie mi się wypiął i poleciałam jeszcze z 10m sunac się po śniegu głową skierowaną w dół. Jedynie kijki zostały mi w dłoniach; )
  • Anonim

    zatrzymałem się kilka metrów nad ziemią na drzewie ze złamaną nogą, nie polecam.
| |

Zjazdowe, biegowe, tourowe, ski-alpinizm, telemark i wszystko inne co wiąże się z tym bardzie...



Fotki

Miejsca grona (1)